Ga 3, 7-14 <- KLIKNIJ
Paweł toczy spór o to, kto jest dzieckiem Abrahama, i rozstrzyga go zdaniem-tezą: „ci, którzy polegają na wierze, ci są synami Abrahama”. Dowód prowadzi z Pisma: „uwierzył Abraham Bogu i zostało mu to policzone za sprawiedliwość” (Rdz 15,6). Abraham został usprawiedliwiony przed obrzezaniem i przed Prawem. Wiara jest starsza niż uczynki Prawa. Więcej, już w obietnicy „w tobie będą błogosławione wszystkie narody” Paweł czyta praewangelię. Pismo „przewidziało” usprawiedliwienie pogan z wiary i „wcześniej zapowiedziało Abrahamowi Ewangelię”. Antytezą błogosławieństwa wiary jest przekleństwo uczynków Prawa: „na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach wymaganych przez Prawo, ciąży przekleństwo”, bo Pwt 27,26 przeklina każdego, kto nie wypełnia wszystkiego. Logika jest bezlitosna. Prawo żąda całości, a całości nikt nie dźwiga. Kto więc buduje na własnym wykonaniu, buduje na fundamencie, który go oskarży. „A że w Prawie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed Bogiem, wynika stąd, że sprawiedliwy żyje dzięki wierze” (Ha 2,4), werset, który Paweł uczynił osią swojej teologii, a historia uczyniła osią sporów aż po Reformację. Rozwiązanie przychodzi w zdaniu o zamianie: „z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił - stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie” (Pwt 21,23). Czasownik exēgorasen pochodzi z języka wykupu niewolników. Chrystus zapłacił cenę, wchodząc sam pod przekleństwo wiszących na drzewie. Cel jest podwójny: „aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha”. Dzisiejszy patron, Wincenty Kadłubek, biskup krakowski, który złożył urząd i wstąpił do cystersów w Jędrzejowie, jest ilustracją tej samej hierarchii. Godności i dzieła, także tak wielkie jak jego Kronika, matka polskiej historiografii i prawniczej kultury (to on przechował dla nas pojęcie rzeczypospolitej), nie są tytułem przed Bogiem. Tym tytułem pozostaje wiara, która pod koniec życia wybiera mniszą celę.
Łk 11, 15-26 <- KLIKNIJ
Po wyrzuceniu złego ducha z niemowy tłum się dziwi, ale część wysuwa zarzut w swej konstrukcji przewrotny: „mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Faktu egzorcyzmu nie kwestionują, podważają jego źródło. Jezus odpowiada argumentem z logiki władzy: „każde królestwo wewnętrznie rozdarte pustoszeje... Jeśli i Szatan z sobą jest rozdarty, jakże się ostoi jego królestwo?” Zło wyrzucające zło pracowałoby na własną zgubę. Zarzut obala się sam. Drugi argument jest ad hominem w szlachetnym sensie: „synowie wasi” także wyrzucają demony. Czyją mocą? Ci sami sędziowie osądzą oskarżycieli. Pozytywna teza Jezusa jest jednym z kluczowych zdań Ewangelii: „jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże”. „Palec Boży” to cytat z Wj 8,15. Tak egipscy magowie nazwali moc działającą przez Mojżesza. Egzorcyzmy Jezusa są znakiem tej samej ręki Bożej, działającej teraz w Nim. Królestwo jest już obecnością. Obraz mocarza rozbrojonego dopowiada resztę. Dopóki uzbrojony siłacz strzeże dworu, jego mienie jest bezpieczne, lecz przyszedł mocniejszy, zwyciężył go i „zabrał całą broń jego, na której polegał”. Chrystus jest tym Mocniejszym. Jego przyjście jest końcem okupacji. Stąd zdanie, które nie zostawia miejsca na neutralność: „kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza”. Wobec toczącej się walki nie ma trybun dla widzów. Dochodzi do tego przestroga o duchu, który wraca. Wyrzucony, błąka się po miejscach bezwodnych, a zastawszy dom „wymieciony i przyozdobiony”, wraca z siedmioma gorszymi od siebie. Dom wymieciony i pusty to obraz nawrócenia negatywnego, w którym zło usunięto, ale miejsca nie zajęto. Ojcowie komentowali zgodnie. Nie wystarczy wygnać demona, trzeba wprowadzić Gospodarza. Serce nie znosi próżni. Kto po oczyszczeniu nie zamieszka z Chrystusem, temu pustka sama otworzy drzwi na powrót gorszego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
