Iz 25, 6-10a <- KLIKNIJ
Reklama
Izajaszowa apokalipsa (rozdziały 24-27) zawiera obraz, który stał się jednym z najtrwalszych symboli nadziei biblijnej, ucztę na górze. „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win”. Zwraca uwagę zasięg: „dla wszystkich ludów”. Na górze Syjon, w samym sercu partykularnej historii Izraela, zostaje zastawiony stół uniwersalny. Zbawienie ma smak i zapach. Biblia nie wstydzi się obrazów tak cielesnych, bo Bóg zbawia całego człowieka. Na tej samej górze Pan „zedrze całun, który okrywał wszystkie narody, i zasłonę rozpostartą nad wszystkimi ludami”. To całun żałoby, powszechne nakrycie śmiertelności. Pada też zdanie, które Paweł zacytuje w hymnie o zmartwychwstaniu (1 Kor 15,54): „raz na zawsze zniszczy śmierć”. Hebrajski mówi dosłownie. Połknie śmierć na zawsze. Połykaczka zostanie połknięta. „Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza”. To zdanie powróci na ostatnich kartach Pisma (Ap 21,4) jako obietnica nowego Jeruzalem. Od Izajasza po Apokalipsę Bóg jest Tym, który ociera łzy. Eschatologia biblijna ma gest matczyny. „I odejmie hańbę od swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł”. Ostatnia racja nadziei jest prawna, przyrzeczenie. Słowo dane zobowiązuje Dającego. „Powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy”. Uczta okaże się spełnieniem zaufania. Perykopa ta jest tłem dzisiejszej Ewangelii o uczcie królewskiej i dalekim tłem każdej Eucharystii. Kościół, ilekroć zastawia stół Pana, ogłasza górę Izajasza i przedsmak dnia, w którym śmierć zostanie połknięta.
Flp 4, 12-14. 19-20 <- KLIKNIJ
Paweł dziękuje Filipianom za wsparcie przysłane przez Epafrodyta i czyni to z wdziękiem człowieka wolnego: „umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: syty być i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku”. Czasownik memyēmai, jestem wtajemniczony, pochodzi z języka misteriów. Paweł żartobliwie mówi o „wtajemniczeniu” w sytość i głód. Jego niezależność nie jest stoicką autarkią, choć słowa autarkēs używa. Różnica tkwi w źródle: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Samowystarczalność ustępuje tu miejsca Chrystusowystarczalności. „W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku”. Grecki czasownik synkoinōnēsantes zawiera koinonię. Wsparcie materialne jest u Pawła formą komunii. Apostoł przyjmuje dar, bo dar buduje więź i „procentuje” na koncie dających, choć właśnie wyjaśnił, że potrafi się bez niego obejść. Tak mówi opuszczony w lekcjonarzu werset 17 o owocu zapisywanym na ich rachunek. Obietnica końcowa jest czekiem bez pokrycia w ludzkich zasobach i z pełnym pokryciem w Bożych: „a Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę”. Filipianie dali z ubóstwa (por. 2 Kor 8,1-2). Bóg odda „według swego bogactwa w chwale”. Miarą zwrotu jest miara Dawcy. Doksologia zamyka rachunek jedyną walutą, która nie podlega inflacji: „Bogu i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen”.
Mt 22, 1-14 <- KLIKNIJ
Trzecia z rzędu przypowieść Jezusa przeciw przywódcom sięga po obraz uczty weselnej syna królewskiego. Podwójne zaproszenie odpowiada wschodniemu obyczajowi. Najpierw zapowiedź, potem wezwanie w dniu uczty: „wszystko gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Odpowiedzią jest lekceważenie: „jeden poszedł na swoje pole, drugi do swego kupiectwa”, a inni posunęli się do znieważenia i zabicia sług. Zajęcia z pola i kupiectwa nie są złe, są tylko ważniejsze, i to „tylko” wystarcza za całą tragedię. Król posyła wojska, „kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić”. Czytelnicy Mateusza po roku 70 słyszeli tu echo losu Jerozolimy. Trzecie posłanie odwraca listę gości: „idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy zgromadzili „złych i dobrych”. Tak powstaje Kościół z rozstajnych dróg, corpus permixtum, jak nazwie go Augustyn. Sala weselna jest pełna, a w niej wszyscy bez zasług, z samego zaproszenia. Gdyby przypowieść kończyła się tutaj, byłaby samą amnestią. Mateusz dodaje jednak scenę, której nie ma u Łukasza. Król wchodzi i widzi „człowieka nieubranego w strój weselny”. Pytanie królewskie, „przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?”, spotyka milczenie: „on oniemiał”. Wielu komentatorów przypomina, że na taką ucztę szaty bywały zapewniane. Brak stroju oznaczałby wtedy wzgardzenie darem gospodarza. Czym jest szata? Ojcowie odpowiadali chórem, choć różnymi głosami. Łaska chrztu, czyste życie, a najczęściej, za Augustynem i Grzegorzem, miłość. Wejść na ucztę darmo nie znaczy wejść byle jak. Darmowość zaproszenia nie unieważnia wymagań komunii. „Wielu jest bowiem wezwanych, lecz mało wybranych”. To zdanie-przestroga, nie statystyka zbawionych. Powołanie jest szerokie jak rozstajne drogi, wybranie waży się w odpowiedzi. Uczta Izajasza jest dla wszystkich ludów. Szata weselna jest na miarę każdego z osobna.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
