Media dostrzegają duchową odnowę
Podróż pierwszego amerykańskiego papieża do Francji wykroczyła daleko poza ramy wielkiego wydarzenia religijnego, ukazując nieoczekiwany obraz kraju nie tak sztywno podzielonego, jak sugerują to polityczne i kulturowe narracje. Przynajmniej przez jeden dzień laickość nie jawiła się jako mur wzniesiony przeciwko wierze, ale jako przestrzeń wystarczająco szeroka, by ją pomieścić. Wskazuje na to watykanistka rzymskiego dziennika „Il Messaggero”, tytułując swój reportaż z drugiego dnia podróży: „To tak, jakby Leon zdobył Bastylię”.
Franca Giansoldati przywołuje zachętę skierowaną do katolików: „To do was należy przywrócenie nadziei tam, gdzie panuje zniechęcenie i duchowa jałowość” oraz budowanie „odnowionego narodu, zaczynając od jego korzeni nawodnionych wiarą. Nie zachowujcie wiary w Jezusa Chrystusa wyłącznie dla siebie”. To ostatnie zdanie przywołują wszystkie włoskie dzienniki, dodając do tego statystyki chrztów z bieżącego roku, kiedy to we Francji 21 386 w większości młodych ludzi zostało przyjętych do Kościoła, o 20 procent więcej niż w roku poprzednim, a wśród nich 8 152 nastolatków i 13 234 dorosłych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
PAP
Improwizowane konfesjonały i spowiedź na ulicy
Reklama
Watykanistka „Il Messagero” przywołuje obraz niespotykany dla laickiej Francji. Jak pisze, „Pola Elizejskie przekształciły się w coś niezwykłego: improwizowane konfesjonały na świeżym powietrzu, księża rozmieszczeni w regularnych odstępach, ludzie klęczący na chodnikach, flagi, rodziny, młodzież”. Cytuje młodą matkę, która tuliła swoje dziecko w nosidełku. Przybyła, ponieważ - jak wyjaśniła - „błogosławieństwo papieża dodaje nam odwagi”. „Proste zdanie, być może bardziej wymowne niż wiele analiz dotyczących francuskiej sekularyzacji” - wskazuje Franca Giansoldati.
Gazety podkreślają, że Leon XIV nie zniwelował oczywiście podziałów we Francji. Zrobił coś bardziej realistycznego i być może bardziej augustiańskiego: poprosił, by nie zamieniać ich w mury. By „stworzyć przestrzeń”. I właśnie podczas papieskiej liturgii Place de la Concorde, przynajmniej na jeden dzień, znów zaczął żyć swą nazwą - zgodą.
W poszukiwaniu sensu
„IL Giornale” przywołuje wyznanie papieża: „Tak jak wy, jestem zdumiony liczbą osób, które stawiają pierwsze kroki na drodze wiary”, o czym mówił w czasie spotkania z katechumenami i neofitami w paryskim instytucie katolickim. I jego słowa o tym, że nawet w erze sztucznej inteligencji „ludzie nie mogą żyć bez sensu”. Media odnotowują nieobecność prezydenta Emmanuela Macrona na liturgii z papieżem, co wpisało się w potwierdzenie instytucjonalnej linii laickości państwa, ale też jego wpis na portalu X: „Monumentalna msza”.
Reklama
Jako wspólną ikonę paryskiego etapu podróży włoskie dzienniki wskazują „obraz papieża Prevosta, ściśniętego w ogromnym tłumie wzdłuż tej kultowej i majestatycznej paryskiej alei, z Łukiem Triumfalnym w tle, który krąży po sieci i zapada w pamięć”. Media piszą o wezwaniu Leona XIV do „budowania odnowionego narodu, wychodząc od jego korzeni nawodnionych wiarą”, przywołują też jego wizytę w „Maison Bakhita”, gdzie papież podkreślił „kluczową rolę” kobiet „w budowaniu cywilizacji miłości, stanowiącej alternatywę dla kultury, która rozbija wspólnoty i sprawia, że miasta chorują na samotność”.
Prymat sumienia
Andrea Gagliarduci przypomina, że Leon XIV przyjechał do Francji, która wpisała aborcję do konstytucji i niedawno zalegalizowała eutanazję. „Dla Leona technologia niekierowana sumieniem może oddalić człowieka od dobra” - wskazuje watykanista. Cytuje papieską przestrogę, że „proponowanie doraźnych rozwiązań, które wydają się odpowiadać na pragnienia i cierpienia mężczyzn i kobiet” w rzeczywistości sprzyja „manipulacjom genetycznym, surogacji, kupowaniu narządów lub oferowaniu zaplanowanej śmierci”. „Słowa te zabrzmiały jak policzek dla francuskiej klasy politycznej, która uznała za stosowne powitać papieża świeżo uchwaloną ustawą o liberalizacji eutanazji” - pisze Gagliarduci. I dodaje: „«C’est la France» - można by powiedzieć. Jednak we Francji, która wciąż żyje ideą całkowitego rozdziału Kościoła od państwa i nie zawsze zdrowej laickości, dane dotyczące frekwencji podczas papieskiej wizyty są prawdziwym szokiem”.
Duma katolików i duma Francuzów
Reklama
„Paryż jest wart mszy - 800 tysięcy uścisków dla Papieża” - tak swą relację tytułuje lewicowy dziennik „La Repubblica”. Iacopo Scaramuzzi wskazuje, jak bardzo zmieniła się Francja od ostatniej papieskiej wizyty, kiedy to w 2008 roku w Mszy z Benedyktem XVI wzięło udział 260 tys. wiernych. „To właśnie papieżowi urodzonemu w Chicago, stojącemu samotnie w papamobilu, witanemu przez chóry młodzieży krzyczącej «hip hip hurrah» - zastępując «hurrah» słowem «amen» - przypada zadanie przywrócenia dumy francuskiemu Kościołowi w ojczyźnie europejskiej laïcité” - wskazuje watykanista. Przypomina, że „Kościół ten został w ostatnich latach nadszarpnięty przez sekularyzację (protesty biskupów przeciwko macronowskim ustawom dotyczącym końca życia nie przyniosły efektu) oraz przez skandal związany z księżmi-pedofilami”.
Wskazuje, że mówiąc do Francuzów Leon XIV dokładnie dobiera słowa: nie mówi o „korzeniach chrześcijańskich”, ale o „korzeniach nawodnionych wiarą”, a różnica ta nie jest bez znaczenia. Dziennik cytuje Huguesa, 27-latka, który uczestniczył w papieskiej mszy wraz z grupą przyjaciół: „Im bardziej świat zmierza ku utracie nadziei - z wojnami i wszystkim, czego jesteśmy świadkami - tym bardziej papież niesie nadzieję, zarówno katolikom, jak i niekatolikom”. Mężczyzna wyjaśnia, że tłum w Paryżu pokazuje „dumę katolików i dumę Francuzów”. Maria, 20 lat, zauważa ze swojej strony, że Leon jest lubiany, ponieważ „ma odwagę mówić to, co myśli, czy to w sprawie Trumpa, czy w sprawie ochrony życia”.
Modlitwa tam, gdzie w czasie rewolucji stała gilotyna
Dziennik „La Stampa” tytułuje: „Leone podbija świecką Francję”. Relacjonując paryskie wydarzenia, Giacomo Galeazzi wskazuje, że w zsekularyzowanej stolicy kraju, który od dawna uznawano za stracony dla sprawy katolickiej, Robert Prevost obala stereotypy i zostaje przyjęty jak gwiazda przez morze ludzi między Łukiem Triumfalnym, Polami Elizejskimi a Placem Zgody. Tam, gdzie podczas rewolucji stała gilotyna, modliło się 800 tysięcy wiernych. „Łagodny papież, któremu na początku pontyfikatu zarzucano mniejszą empatię w porównaniu z poprzednikiem Franciszkiem, podbija kolebkę «laïcité»” - wskazuje Giacomo Galeazzi.
Przywołuje słowa ks. Filippa Di Giacomo po papieskiej liturgii: „We Francji, podobnie jak w Hiszpanii, za każdym razem, gdy podczas pogrzebów ogłasza się śmierć Chrystusa, wiary i Kościoła, zmarłego nie ma”. Watykanista wskazuje, że nikt nie przewidział tak masowego powitania papieża w świeckim kraju, który po cichu przechodzi przemianę: wśród młodych ludzi proszących o chrzest, rodzin przyprowadzających dzieci na największe zgromadzenie religijne od Światowych Dni Młodzieży w 1997 roku oraz stowarzyszeń katolickich, które mobilizują tłumy.
Ogień Ducha Świętego
Włoskie media wieszczą, że papieska pielgrzymka będzie ogniem Ducha Świętego, który podpali ten kraj do ewangelizacji. Nie bez powodu Leon XVI apelował do najstarszej córy Kościoła: „Człowiek jest w gruncie rzeczy istotą, która pragnie, a tę wewnętrzną pustkę może wypełnić jedynie Bóg. Nie zatrzymujcie dla siebie wiary w Jezusa Chrystusa, lecz pozwólcie, aby wylewała się z waszych serc, gasząc pragnienie i napełniając tych, których spotykacie. Do was należy nieść nadzieję tam, gdzie panują zniechęcenie i duchowa jałowość”.
