Ga 5, 1-6 <- KLIKNIJ
„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”. Wczorajsze zdanie wraca jako nagłówek całego rozdziału o wolności, a Paweł natychmiast pokazuje, że jest ona dla niego przedmiotem sporu na śmierć i życie: „oto ja, Paweł, mówię wam: jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda”. Uroczyste „ja, Paweł” brzmi jak podpis pod aktem. Sprawa dotyczy roszczenia, jakie z rytem związano. Kto przyjmuje obrzezanie jako warunek zbawienia, ten „zobowiązany jest wypełnić całe Prawo” i przenosi ufność z Chrystusa na system własnych wykonań. „Zerwaliście z Chrystusem wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie; wypadliście z łaski”. Zdanie o „wypadnięciu z łaski” (exepesate tēs charitos) jest jednym z najpoważniejszych w całym Corpus Paulinum. Łaskę można utracić nie tylko przez rozwiązłość, także przez religijną buchalterię, która chce się przed Bogiem wylegitymować sobą. Alternatywę Paweł opisuje jako oczekiwanie: „my zaś z pomocą Ducha dzięki wierze wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości”. Nadzieja zamiast roszczenia, wyczekiwanie zamiast faktury. Finał daje formułę, która godzi wszystkie spory o wiarę i uczynki, zanim wybuchły: „w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość”, po łacinie fides quae per caritatem operatur. Wiara działa, a działa przez miłość. Scholastyka zrobi z tego wersetu definicję wiary uformowanej (fides caritate formata). Dzisiejszy patron, bł. Honorat Koźmiński, jest ilustracją tej formuły w polskich dziejach. Kapucyn zamknięty przez zaborcę w klasztornej klauzurze, pozbawiony zwyczajnych narzędzi działania, stworzył z konfesjonału dziesiątki ukrytych zgromadzeń bezhabitowych. Wiara, której odebrano wszystko oprócz miłości, znalazła drogę, bo miłość jest drogą, której zamknąć się nie da.
Łk 11, 37-41 <- KLIKNIJ
Pewien faryzeusz zaprasza Jezusa na posiłek, a potem dziwi się, „że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem”. Chodzi o rytualne ablucje, rozwinięte przez tradycję ustną ponad wymogi Tory. Jezus odpowiada z ostrością, która u stołu gościa musiała zabrzmieć jak grom: „wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości”. Obraz naczynia jest wzięty z samego sporu. Czyścicie zewnętrze, a wewnątrz kielicha harpagē, grabież, łup. Czystość rytualna bez czystości serca jest myciem naczynia od zewnątrz. „Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?” Argument jest teologiczny, nie tylko moralny. Bóg jest Stwórcą całego człowieka. Kult, który segreguje strefy, obraża Stwórcę całości. Wnętrze jest pierwszym adresem Bożego spojrzenia (zob. glossę na 22 IX o ważeniu serc). Zaskakująca jest pozytywna recepta: „raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste”. Jałmużna okazuje się środkiem czyszczącym. Logika jest głęboka. Skoro brudem wnętrza jest zdzierstwo, zagarnianie dla siebie, to lekarstwem jest ruch przeciwny, dawanie. Jałmużna odwraca kierunek serca. Czyni z naczynia zamkniętego naczynie wylewane. Tradycja Izraela znała tę moc: „jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu” (Tb 12,9). Ojcowie, z Cyprianem i jego traktatem o dobrych uczynkach i jałmużnie na czele, uczynili z niej stały element pokuty, a Kościół do dziś wymienia ją obok modlitwy i postu. To prawda antropologiczna. Serce idzie za ręką. Kto otwiera dłoń, temu otwiera się wnętrze.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
