Ef 2, 12-22 <- KLIKNIJ
„W owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, nie mający nadziei ani Boga na tym świecie”. Autor przypomina poganom ich dawny status językiem prawa publicznego. Obcy (xenoi), pozbawieni politei, obywatelstwa Izraela, bez przymierzy. Potem następuje zdanie-przełom: „ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa”. Daleko i blisko to techniczne terminy rabiniczne na pogan i Izraela. Krew Chrystusa zmienia geografię zbawienia.
„On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość”. Obraz muru miał w Jerozolimie adres, balustradę (soreg) oddzielającą dziedziniec pogan, z tablicami grożącymi śmiercią każdemu obcemu, który przekroczy ogrodzenie. Dwie takie tablice archeologia odnalazła i ich grecki tekst można dziś czytać w muzeach. Chrystus zburzył ten mur „w swoim ciele”. Krzyż stoi tam, gdzie stała bariera. „Aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i aby tak jednych, jak drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Skutek zostaje opisany trzema obrazami rosnącej bliskości: „nie jesteście już obcymi i przybyszami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga”. Droga wiedzie od statusu cudzoziemca przez obywatelstwo do rodziny. Rodzina zaś mieszka w domu, który sam rośnie: „zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Chrystus Jezus... i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha”. Powstaje świątynia z żywych kamieni. Kult przeniósł się z gmachu na wspólnotę. Św. Jan Kanty, krakowski profesor, którego dobroć dla ubogich studentów i legendy o naprawianym dzbanie pamięta uniwersytet i miasto, budował ten dom po swojemu, wykładem, spowiedzią i płaszczem oddanym żebrakowi. Są ludzie, po których zostaje w murach Kościoła ciepło, i to też jest materiał budowlany.
Łk 12, 35-38 <- KLIKNIJ
„Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie”. To dwa imperatywy gotowości. Przepasane biodra to podpięta do pasa długa szata, strój człowieka w drodze i w pracy, ten sam, który Izrael miał przywdziać w noc Paschy (Wj 12,11). Zapalone pochodnie to czuwanie nocne. Uczeń ma żyć w stroju wyjściowym i przy świetle. Wiara jest stanem pogotowia.
„A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze”. Oczekiwanie na pana wracającego z wesela nie ma w sobie nic z lęku przed kontrolą. To czekanie domowników na radość, która wraca. „Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie”. Wtedy następuje zdanie, które przekracza wszystkie ówczesne wyobrażenia o relacji pan-sługa: „zaprawdę powiadam wam: przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał”.
Pan usługujący sługom to obraz, który mógł wymyślić tylko Ten, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć” i który w noc przed męką rzeczywiście przepasał się prześcieradłem i obszedł stół z miednicą (J 13). Eschatologia chrześcijańska ma tę niesłychaną pointę. Nagrodą za czuwanie jest odwrócenie ról. Bóg posadzi czuwających przy stole i sam będzie im posługiwał. „Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie”. Straże nocne mijają, wesele trwa gdzieś poza zasięgiem wzroku, pochodnie kopcą. Całe życie Kościoła jest tą nocą czuwania między odejściem a kołataniem. Błogosławieństwo dotyczy jednej rzeczy, żeby drzwi otwierały się od razu, bez szukania pasa i krzesiwa. Gotowość jest formą miłości. Kto kocha, ten śpi płytko.
