Ef 3, 14-21 <- KLIKNIJ
„Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi”. Postawa klęcząca nie była zwyczajną postawą modlitwy żydowskiej (modlono się stojąc). Zgięte kolana to gest szczególnej intensywności. Gra słów oryginału jest nieprzetłumaczalna, przed Patēr, od którego każda patria, ojczyzna-ród, bierze imię. Wszelkie ojcostwo, rodzina, naród, ród anielski, jest pochodną jedynego Ojcostwa. Bóg nie jest nazwany Ojcem na podobieństwo ludzkich ojców, to ludzcy ojcowie noszą imię zapożyczone od Niego.
Prośba modlitwy jest o wnętrze: „aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka... aby Chrystus zamieszkał przez wiarę w waszych sercach”. Czasownik katoikēsai mówi o zamieszkaniu stałym. Serce ma być domem, nie hotelem. Zakorzenieni i ugruntowani w miłości mają „zdołać ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę”. Cztery wymiary pozostają bez dopełniacza. Ojcowie dopowiadali chórem, że to wymiary krzyża, który ogarnia wszechświat. Poznać to, co przewyższa poznanie. Mistyka żyje w tym paradoksie, „aby zostali napełnieni całą Pełnią Boga”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Doksologia końcowa jest jedną z najśmielszych w Piśmie: „Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej niż to, o co my prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen”. Bóg przewyższa prośby i pojęcia. Miara Jego działania leży ponad naszą wyobraźnią o Nim. Dzisiejszy patron uczynił z tej nadwyżki program. „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”, wołanie z inauguracji pontyfikatu, którego rocznica wyznaczyła dzień dzisiejszego wspomnienia, jest pastoralnym przekładem Ef 3,20. Jan Paweł II, mistyk i prawodawca w jednej osobie (to on promulgował Kodeks z 1983 roku, nazywając go „ostatnim dokumentem Soboru”), zginał kolana przed Ojcem tak, jak opisuje ta perykopa. Całym sobą, do końca, także wtedy, gdy klęczenie stało się fizycznie niemożliwe. Moc działająca w słabości uczyniła przez niego więcej, niż prosiliśmy i rozumieliśmy.
Łk 12, 49-53 <- KLIKNIJ
„Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął!” To jedno z najbardziej osobistych zdań Jezusa w Ewangeliach, pragnienie wypowiedziane z żarem, który słychać po dwóch tysiącach lat. Ogień w Biblii jest znakiem teofanii, sądu i oczyszczenia. Ojcowie widzieli w nim najczęściej Ducha Świętego, który zstąpi w językach ognia, i miłość, która ma zapalić świat. Jezus przyszedł podpalić.
„Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie”. Chrzest, zanurzenie, jest tu imieniem męki, zanurzeniem w wodach śmierci. Greckie synechomai, doznaję udręki, jestem ściśnięty, odsłania człowieczeństwo Jezusa w drodze do Jerozolimy. Ogień pragnienia i ścisk trwogi mieszkają w jednym sercu. Ogrójec rzuca cień wstecz. Między „już” pragnienia a „jeszcze nie” godziny rozpięte jest całe Jego posłuszeństwo.
„Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam”. To zdanie celowo wstrząsające w ustach Księcia Pokoju. Łukasz, ewangelista pokoju, zapisał je bez złagodzeń. Rozłam (diamerismos) przejdzie przez najmniejszą jednostkę świata, przez dom. „Pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu...”. To echo Micheasza 7,6. Chrystus nie jest przyczyną rozłamu, jest jego okazją. Wobec Niego nie da się nie zająć stanowiska, a stanowiska dzielą stoły rodzinne. Pokój, który przynosi, jest pokojem po rozstrzygnięciu. Symeon zapowiedział to nad czterdziestodniowym Dzieckiem, znakiem, któremu sprzeciwiać się będą (Łk 2,34). Kto głosi Chrystusa bez ryzyka sprzeciwu, głosi kogoś innego. Wiedział o tym dobrze patron dnia dzisiejszego, którego „nie lękajcie się” było obietnicą odwagi.
