Czy można świadomie zrezygnować z kariery? Czy można zostawić coś, na co pracowało się przez lata i wybrać życie, które nie daje już tego samego prestiżu, pieniędzy czy rozpoznawalności? Na takie pytania zaskakująco dobrze odpowiada historia bł. Wincentego Kadłubka.
Człowiek, który zszedł z wysokiego miejsca
Wincenty Kadłubek żył na przełomie XII i XIII wieku. Był człowiekiem wykształconym, autorem „Kroniki polskiej”, a także biskupem krakowskim. Znalazł się więc w miejscu, które dla wielu mogłoby oznaczać ukoronowanie życiowej drogi. A jednak zrezygnował z biskupstwa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wybrał klasztor cystersów w Jędrzejowie. Przywdział habit i ostatnie pięć lat życia spędził na modlitwie, ascezie i pracy. Tradycja przekazuje, że do klasztoru miał udać się boso i pieszo, jako pokutnik. Dzisiaj taki wybór może być trudny do zrozumienia. Żyjemy przecież w czasach, w których sukces jest czymś, czego nie tylko pragniemy, ale czym często mierzymy własną wartość. Dobre stanowisko, ciekawa praca, pieniądze, awans, rozpoznawalność – wszystko to może stać się dowodem na to, że udało nam się w życiu.
Inna perspektywa
Można mieć wysoką pozycję i z niej zrezygnować. Można być kimś ważnym dla innych, a jednocześnie uznać, że potrzebuje się innego życia. Można zostawić coś, co wygląda jak sukces, jeśli człowiek odkryje, że nie jest to już jego droga.
Reklama
W przypadku bł. Wincentego Kadłubka była to decyzja związana z wiarą i pragnieniem głębszego życia duchowego. Można ją streścić w słowach przypisywanych jego duchowej postawie: „Bogu wszystko, sobie nic”. To zdanie nie oznacza przecież, że człowiek ma niczego nie chcieć, niczego nie osiągać i rezygnować ze swoich talentów. Chodzi raczej o coś znacznie trudniejszego. O umiejętność postawienia Boga i sensu życia ponad własnym ego, ambicją czy potrzebą uznania.
Nie każda zmiana jest porażką
Być może właśnie z tym mamy dzisiaj największy problem. Boimy się, że jeśli z czegoś zrezygnujemy, inni uznają nas za przegranych. Nie wyszło? Za słaby. Zrezygnował z kariery? Nie wykorzystał szansy. Wybrał spokojniejszą pracę? Mógł osiągnąć więcej. Czasem rezygnacja nie jest ucieczką. Jest świadomym wyborem.
Czasem człowiek po latach pracy dochodzi do wniosku, że nie chce już żyć w ciągłym pośpiechu. Innym razem odkrywa, że pieniądze i stanowisko nie dają mu tego, czego naprawdę szukał. Ktoś inny wybiera rodzinę, kapłaństwo, pracę z ludźmi albo miejsce, w którym może zwyczajnie zrobić coś dobrego.
„Musiałem wybrać między wyjazdem za granicę a pozostaniem blisko rodziny”
Podobnego wyboru musiał dokonać pan Kamil z Krakowa. Kilka lat temu otrzymał propozycję pracy za granicą. Dobre zarobki, nowe możliwości i perspektywa rozpoczęcia życia w innym miejscu. Z drugiej strony rodzina, przyjaciele i świadomość, że wyjazd oznaczałby długą rozłąkę z najbliższymi.
– Z jednej strony wiedziałem, że taka szansa może się już nie powtórzyć. Z drugiej nie byłem pewien, czy chcę układać sobie życie tak daleko od domu – wspomina.
Decyzja nie przychodziła łatwo. Kamil coraz częściej wracał do tego tematu w modlitwie. Zaczął modlić się za wstawiennictwem bł. Wincentego Kadłubka. Nie sięgał jednak po gotowe teksty.
– Ułożyłem swoją własną modlitwę, od serca – mówi.
Reklama
Prosił przede wszystkim o to, żeby potrafił właściwie odczytać swoją drogę i nie podejmował decyzji wyłącznie pod wpływem pieniędzy czy ambicji. Z czasem zaczął mieć coraz większe przekonanie, że wyjazd nie jest tym, czego naprawdę chce. Zrezygnował z propozycji i został w Krakowie. Dziś nie uważa tej decyzji za straconą szansę. Pracuje na miejscu, jest blisko rodziny i ma poczucie, że jego życie potoczyło się we właściwym kierunku.
Historia Kamila pokazuje, że rozeznawanie swojej drogi nie zawsze wiąże się z wielkimi, przełomowymi decyzjami. Czasem chodzi o wybór pomiędzy dwiema dobrymi możliwościami. Odpowiedź nie zawsze przychodzi od razu. Bywa, że potrzebny jest czas, cisza i szczera rozmowa z Bogiem. W tym sensie jego historia przypomina drogę bł. Wincentego Kadłubka. Obaj musieli w pewnym momencie odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest ważniejsze.
Nie zawsze trzeba wybierać to, co wygląda najlepiej
Może właśnie tego uczy nas dzisiaj bł. Wincenty Kadłubek. Nie każdą wartość można zmierzyć stanowiskiem, zarobkami czy tym, jak dobrze wygląda nasze życie w oczach innych. Człowiek XXI wieku ma ogromne możliwości. Może zmieniać zawód, miejsce zamieszkania, rozwijać zainteresowania, zdobywać nowe kwalifikacje. Może wyjechać na drugi koniec świata i w krótkim czasie zacząć wszystko od nowa. A jednak, mimo tych wszystkich możliwości, wciąż niełatwo odpowiedzieć na proste pytanie: czego właściwie chcę od swojego życia?
Czasem warto się zatrzymać. Nie po to, żeby od razu wszystko zmieniać. Nie po to, żeby uciekać od odpowiedzialności. Raczej po to, żeby spokojnie i uczciwie przyjrzeć się własnemu życiu i zapytać: czy droga, którą wybieramy, rzeczywiście jest naszą drogą?
