Flp 1, 1-11 <- KLIKNIJ
Zaczynamy lekturę Listu do Filipian, najserdeczniejszego z listów Pawła. Adres jest wyjątkowy w całym korpusie: „Paweł i Tymoteusz, słudzy Chrystusa Jezusa, do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie, którzy są w Filippi, wraz z biskupami i diakonami”. Jedyny raz Paweł pozdrawia w adresie episkopoi kai diakonoi, nadzorców i diakonów wspólnoty. Struktura posług istniała więc już w latach pięćdziesiątych, choć terminy nie miały jeszcze późniejszej precyzji. Historyk ustroju Kościoła czyta ten wers jak najstarszą metrykę urzędów. Wzruszające, że stoi ona w liście, w którym nie ma ani jednego zdania o władzy, a wszystkie o miłości. „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam, zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich, z powodu waszego udziału w szerzeniu Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej”. Kluczowym słowem jest koinōnia, udział, wspólnota. Filipianie są wspólnikami Ewangelii, także materialnie, bo jako jedyni wspierali Pawła (zob. glossę na 11 X). Ufność Apostoła opiera się na Bogu: „Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa”. To zdanie-kotwica dla wszystkich, którzy widzą w sobie dzieło ledwie zaczęte, bo wykończenie należy do Wykonawcy.
Reklama
„Bóg jest mi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi ożywiony miłością Chrystusa Jezusa”, dosłownie we wnętrznościach (en splanchnois) Chrystusa. Paweł kocha Filipian sercem samego Chrystusa. Modlitwa, którą za nich zanosi, jest programem formacji sumienia: „aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze”. Prosi o miłość rosnącą w poznaniu (epignōsis) i wyczuciu (aisthēsis), zdolną dokimazein ta diapheronta, rozpoznawać, co przewyższa, nie tylko dobre od złego, lecz lepsze od dobrego. Sumienie dojrzałe nie pyta „co wolno”, pyta „co godniejsze”. Cel podany jest językiem żniw i procesu zarazem: „byście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, który przynosimy przez Jezusa Chrystusa, na chwałę i cześć Boga”. Eilikrineis to przejrzyści jak rzecz badana pod słońce, aproskopoi to tacy, o których nikt się nie potknie. Miłość, poznanie, rozeznanie, przejrzystość to cztery słowa, z których można ułożyć całe kierownictwo duchowe.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Łk 14, 1-6 <- KLIKNIJ
„Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili”. To zaproszenie z obserwacją. Przy stole gościnności pracuje inwigilacja. Imiesłów paratēroumenoi to język śledzenia podejrzanego. „A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę”. Obrzęk, hydrōpikos, to kolejny medyczny Łukasza. Człowiek pojawia się bez słowa, może podstawiony jako przynęta, może przyciśnięty nadzieją.
Jezus przejmuje inicjatywę i sam otwiera przewód: „czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?” Pytanie prawne (exestin, licet) zostaje zadane znawcom prawa. „Lecz oni milczeli”. Milczenie biegłych jest wymowne. Odpowiedź twierdząca przyznałaby rację Jezusowi, przecząca obnażyłaby ich wobec cierpiącego. Wobec milczącego trybunału Jezus czyni to, co czyni zawsze: „dotknął go, uzdrowił i odprawił”. Trzy czasowniki, żadnej celebry. Uzdrowienie jest u Niego odruchem.
Argument, który dodaje, jest wzięty z ich własnej praktyki: „któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?” Kazuistyka szkół znała takie dylematy i dopuszczała ratunek. Nikt nie zostawiał własnego dziecka ani własnego wołu w studni do niedzieli. „Zaraz”, eutheōs. Miłosierdzie ma tryb natychmiastowy, gdy chodzi o swoich. Jezus żąda tylko jednego, żeby tę samą miarę zastosować do cudzego cierpienia. „I nie zdołali Mu na to odpowiedzieć”. Drugi raz milczą, tym razem ostatecznie. Wobec logiki miłosierdzia kazuistyka wyczerpała środki odwoławcze. Czytelnik zostaje z pytaniem o własne studnie. Kto z moich bliźnich tkwi w dole, przy którym mój szabat, mój spokój, mój kalendarz każą mi „milczeć”?
