Świadectwo chrześcijańskich małżeństw
Metropolita Ołomuńca podkreśla, że wszystkich uczestników tygodniowych obrad w Watykanie łączyła świadomość, że rodzinom trzeba pomagać, ponieważ wymaga tego aktualna sytuacja. Tym niemniej biskupi zdają też sobie sprawę z wielkości rodziny, wiedzą, że nie można na nią patrzeć jedynie przez pryzmat trudności i kryzysów.
Podkreślono znaczenie świadectwa chrześcijańskich małżeństw, które trzeba ukazywać młodym pokoleniom. - U nas w Ołomuńcu już to robimy - dodaje abp Nuzík. - W ramach przygotowania do bierzmowania zawsze są przewidziane świadectwa małżonków.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Czesi wciąż marzą o rodzinie
W rozmowie z Vatican News hierarcha podkreśla, że ludzie wciąż zdają sobie sprawę z pozytywnego znaczenia rodziny. Nawet w kraju takim jak Czechy 70 proc. mieszkańców pragnie harmonijnego i stabilnego związku. Sami biskupi przyznają, że rodziny również dla nich mogą być wzorem, w swej wytrzymałości i odporności w obliczu wielorakich trudności.
Powróćcie do Biblii, do Adama i Ewy
Abp Nuzík zauważył, że ważnym aspektem spotkania o adhortacji „Amoris laetitia” była wielka różnorodność uczestników. Istotną rolę odegrali przedstawiciele Kościołów wschodnich. Przypominali oni niektórym uczestnikom, że za bardzo ulegają zachodniej mentalności i zapominają o najbardziej oczywistych kwestiach, choćby takich, że rodzina to mężczyzna, kobieta i dzieci. - Powróćcie do Biblii, do Adama i Ewy - mówili.
Nie możecie mieć dzieci? A byliście na pielgrzymce?
Reklama
Przedstawiciele Kościołów wschodnich zwracali też uwagę na duchowy wymiar życia rodzinnego. Jeden z biskupów opowiedział o tym, jak kiedyś przyszedł do niego jego siostrzeniec i skarżył się, że trzy lata po ślubie nie ma jeszcze dziecka. - A na pielgrzymce byliście? - zapytał biskup i pierwszym samolotem wysłał bezdzietnych małżonków do Rzymu. Nie minął rok i narodziło się dziecko.
Zachęcano więc, by nie zapominać o sile duchowej, o takich praktykach jak pielgrzymka, modlitwa, rozmowa z księdzem czy porządna spowiedź. Również te aspekty były poruszane podczas obrad - dodaje morawski metropolita.
Konsekwencje dla przyszłych pokoleń
Na spotkaniu o „Amoris laetitia” dzielono się również doświadczeniami z towarzyszenia osobom rozwiedzionym, które żyją w związkach niesakramentalnych.
- Można powiedzieć, że na dzień dzisiejszy stanowisko jest takie: kontynuujmy, szukajmy, ale nie spieszmy się - mówił abp Nuzík. Podkreślał, że ważne jest podejście duszpasterskie. Jego zdaniem mocno wybrzmiał głos przedstawiciela Kościoła chaldejskiego, który ostrzegał, że również rozwiązania czysto duszpasterskie niosą w sobie jakieś przesłanie i będą miały konsekwencje dla przyszłych pokoleń. Nie możemy zapominać o tym wymiarze pedagogicznym.
Pamiętać o skrzywdzonych
Abp Nuzík przyznał, że trzeba też brać pod uwagę ryzyko zgorszenia w sytuacjach, kiedy ktoś ureguluje sobie sytuację z Kościołem, a cierpią z tego powodu jego dzieci i porzucony współmałżonek, odchodząc nawet od wiary. Przewodniczący czeskiego episkopatu zaznacza, że również na takie sytuacje zwracano w Rzymie uwagę, podkreślając, że nie można się koncentrować wyłącznie na tych, którzy zawarli nowy związek.
Pan Bóg ma swoje drogi
Morawski metropolita przypomina w tym kontekście, że sakrament pojednania, Eucharystia to w Kościele droga zwyczajna, ale obok tego istnieje też droga nadzwyczajna, na której Bóg uzupełnia to, czego my nie możemy osiągnąć w sposób regularny. Ta droga dla nikogo nie jest zamknięta.
W rodzinie poznałem, jak różni są ludzie
Abp Nuzík przyznaje, że dla niego osobiście rodzina zawsze była oparciem i przygotowała go dzisiejszej posługi. - Byliśmy dużą rodziną, mama i tata mówili nam: mieliśmy was jedenaścioro, a każde inne, nawet dwóch nie było takich samych - wspomina ołomuniecki arcybiskup. Podkreśla, że dzięki tej różnorodności charakterów nauczył się kontaktu z bardzo różnymi ludźmi.
