Ap 7, 2-4. 9-14 <- KLIKNIJ
Reklama
Wizja Jana ma dwie odsłony i obie są potrzebne. Najpierw liczba. Sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela. Dwanaście razy dwanaście razy tysiąc. To liczba doskonałej pełni ludu Bożego, nie limit miejsc. Pieczęć na czołach sług Boga to znak własności i ochrony przed nadchodzącą próbą. Ezechiel widział podobny znak, taw, kreślony na czołach tych, którzy wzdychają nad obrzydliwościami miasta (Ez 9,4). Opieczętowani pozostają w burzy, oznaczeni jako Boży. Druga odsłona rozsadza wszelką arytmetykę: „potem ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków”. Policzalna pełnia Izraela i niepoliczalny tłum narodów to dwa spojrzenia na ten sam Kościół zbawionych. Stoją „przed tronem i przed Barankiem, odziani w białe szaty”, z palmami zwycięstwa, i wołają o zbawieniu, które należy do Boga i Baranka. Liturgia dzisiejszej uroczystości jest ziemską próbą tego chóru. Wszystkich Świętych to święto niepoliczalnych, tych, których żaden kalendarz nie wymienił z imienia, a którzy stoją w tłumie przed tronem. Pytanie Starca jest pytaniem katechety: „ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” Odpowiedź zawiera paradoks, który jest całą teologią świętości: „to ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”. Wybielić we krwi. Chemia niebios odwraca ziemską. Czerwień Baranka czyni białym. Świętość jest praniem szat w cudzej ofierze. Nikt w tym tłumie nie doszedł inaczej. Różnią się drogi ucisku, wspólna jest pralnia łaski.
1 J 3, 1-3 <- KLIKNIJ
„Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy”. Jan każe patrzeć, idete. Zdumienie jest właściwą postawą wobec adopcji, o której mowa. „Nazwani i rzeczywiście jesteśmy”. Imię jest tu stwierdzeniem stanu. Bóg stwarza to, co nazywa. Konsekwencja jest trzeźwa: „świat dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego”. Obcość dzieci Bożych w świecie jest rodzinnym podobieństwem do Nieznanego. Zdanie środkowe jest jednym z najpiękniejszych wyznań niewiedzy w Piśmie: „obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy”. Wiara zna swój stan obecny i nie zna swojego kształtu ostatecznego. Eschatologia chrześcijańska ma pokorę niedopowiedzenia. Jedno „wiemy”: „gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest”. Widzenie przemienia w podobieństwo. Visio beatifica, której teologia poświęci traktaty, jest tu wypowiedziana w jednym zdaniu domowym. Będziemy podobni, bo zobaczymy. Poznanie Boga twarzą w twarz nie zostawia patrzącego takim, jakim był. „Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty”. Nadzieja okazuje się siłą oczyszczającą, bo kto wie, do czego zmierza, ten porządkuje drogę. Uroczystość Wszystkich Świętych jest świętem tej właśnie nadziei. Święci to dzieci Boże, w których „ujawniło się” już to, co w nas jeszcze zakryte. Patrzymy dziś na nich, jak patrzy się na starsze rodzeństwo. Z dumą, z tęsknotą i z cichym „i ja tak chcę”.
Mt 5, 1-12 <- KLIKNIJ
Osiem błogosławieństw jest ewangelią dzisiejszej uroczystości, bo jest portretem zbiorowym mieszkańców nieba. Jezus „widząc tłumy, wyszedł na górę” i usiadł, w postawie nauczyciela ogłaszającego naukę z powagą. To nowy Mojżesz na nowej górze, ale zamiast „nie będziesz” pada osiem razy „błogosławieni”. Makarioi. Szczęśliwi szczęściem, które nie zależy od okoliczności, bo pochodzi od Boga. Gramatyka błogosławieństw jest paradoksem w każdej linijce. Szczęśliwi ubodzy, zasmuceni, cisi, głodni, miłosierni, czystego serca, wprowadzający pokój, prześladowani. Świat czyta tę listę jak spis przegranych, niebo zaś jak listę obecności. Pierwsze i ósme błogosławieństwo mają obietnicę w czasie teraźniejszym: „albowiem do nich należy królestwo niebieskie”, środkowe zaś w przyszłym. Klamra teraźniejszości obejmuje ciąg przyszłości. Królestwo już należy do ubogich w duchu i prześladowanych, a pocieszenie, ziemia, nasycenie, miłosierdzie, widzenie Boga i synostwo dopiero nadchodzą. Tak żyją święci, już w posiadaniu, jeszcze w drodze. Ostatnie błogosławieństwo przechodzi z trzeciej osoby w drugą: „błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was”. Ewangelia patrzy słuchaczom w oczy. Świętość przestaje być teorią, staje się adresem. „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. Augustyn widział w błogosławieństwach drabinę doskonałości, od ubóstwa ducha po pokój, Tomasz zaś szkic szczęścia, do którego prowadzą dary Ducha. Dzisiejsza uroczystość czyta je najprościej, jako osiem bram, którymi niezliczony tłum wszedł tam, gdzie „otrze Bóg z ich oczu wszelką łzę”. Każda z bram jest wciąż otwarta.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
