Prelekcja poświęcona współczesnemu obliczu formacji kapłańskiej była głęboką analizą procesów cywilizacyjnych i społecznych, które bezpośrednio wpływają na młode pokolenie Polaków — w tym na tych, którzy pukają do bram seminariów.
Mikołaj Wręczycki
Ks. prof. Krzysztof Pawlina
Świat o nazwie San Salvador
Odwołując się do historii odkryć geograficznych i duchowych, prelegent zestawił postać Krzysztofa Kolumba ze św. Janem od Krzyża.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
— 2 sierpnia 1492 roku grupa żeglarzy pod dowództwem Krzysztofa Kolumba wyruszyła w kierunku Indii. Po dwóch miesiącach dostrzegli wyspę, którą Kolumb nazwał San Salvador – Święty Zbawiciel. Kilkadziesiąt lat później w podróż wyrusza inny młody Hiszpan, święty Jan od Krzyża. Jego podróż była samotna, duchowa, ale doprowadziła do odkrycia innego świata – funkcjonującego w porządku nadprzyrodzonym, nieporównywalnie piękniejszego niż cała Ameryka. Świat, który również można nazwać San Salvador. Święty Jan od Krzyża stał się Navigator Dei – nawigatorem do innego świata — podkreślał.
Pytanie o to, skąd dziś czerpać owych „nawigatorów Boga”, wymaga najpierw przyjrzenia się współczesnej młodzieży, z której rekrutują się przyszli klerycy.
Dwie dusze i ucieczka przed decyzją
Młode pokolenie Polaków to ludzie wykształceni, znający języki i otwarci na świat, dla których Europa stała się domem. Z drugiej strony obserwuje się wyraźny proces powolnego oddalania się młodych od Kościoła.
— Dzisiaj o tym, czy coś jest wartością, nie decyduje już obiektywna prawda, ale to, w jaki sposób jest przedstawiona i czy jest użyteczna — diagnozował prelegent, przywołując napis z jednej z warszawskich uczelni: „Życie to jedna wielka impreza. Rób wszystko, abyś nie był na niej kelnerem”.
— Dzisiejszy młody człowiek ma jakby dwie dusze. Nie potrafi powiedzieć zdecydowanie „tak” albo zdecydowanie „nie”. Chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko. Stoi w decyzyjnym rozkroku, jest niezdecydowany i wewnętrznie podzielony — wyjaśniał.
Reklama
Zwrócił także uwagę na zjawisko ucieczki przed życiowymi rozstrzygnięciami: — Życie wygrywa się lub przegrywa w młodości, a oni przed decyzjami uciekają – uciekają przed decyzją o małżeństwie, ale i o powołaniu. Rektorzy doskonale wiedzą, że jak się zgłosi 15 kandydatów, to dobrze, żeby przyjechało ośmiu, bo jeden ma powołanie wczoraj, a drugiemu przed chwilą odeszło. To jest obraz nowej generacji człowieka bezdecyzyjnego.
Samotność w sieci i „wewnętrzna sekularyzacja”
Jednym z najbardziej poruszających wątków wystąpienia była analiza kondycji psychicznej i relacyjnej młodego pokolenia.
— Relacje z tysiącami znajomych, wszechobecni followersi, lajkowanie, a w sumie samotność. Młodzi zamieszkali na portalach społecznościowych i wyprowadzili się od siebie. Samotność to stan ducha – człowiek sam sobie stał się obcy, zarzucił dialog ze sobą, a otworzył się na zgiełk i kompulsywne klikanie w ekran.
Mówiąc o tzw. pokoleniu płatków śniegu, prelegent zaprezentował wnioski z własnych badań wśród studentów duszpasterstw akademickich.
— Duży procent młodych ludzi przychodzi do duszpasterstwa akademickiego nie po to, żeby znaleźć głębszą relację z Bogiem, lecz żeby się umocnić psychicznie. Pojawia się ryzyko redukcji duszpasterstwa do funkcji terapeutycznej. Nazwałem to zjawisko wewnętrzną sekularyzacją – polega ona na przesunięciu akcentów z treści religijnych na formy poprawiające dobrostan emocjonalno-psychiczny.
Kim jest współczesny kleryk?
W oparciu o badania naukowe prowadzone wśród kleryków polskich seminariów od 2000 roku, prelegent nakreślił profil kandydata do kapłaństwa:
Środowisko rodzinne: Prawie 80% pochodzi z pełnych rodzin. Przyszli księża coraz częściej wywodzą się z domów o wyższym wykształceniu.
Presja społeczna: — Na przestrzeni 30 lat wzrosła dezaprobata dla decyzji o wstąpieniu do seminarium – nie tylko w środowiskach rówieśniczych, ale także wśród nauczycieli, w rodzinach, a trochę już i wśród samych księży.
Wspólnota i formacja: Aż 85% wstępujących do seminarium ma za sobą doświadczenie służby liturgicznej (ministranckiej). Ponad połowa należała do ruchów, głównie do Oazy.
Reklama
Plany na posługę: 47% widzi siebie w tradycyjnym duszpasterstwie parafialnym. Alarmujący jest jednak spadek zainteresowania katechezą: — W 2000 roku 18% kleryków chciało być katechetami. Dziś jest to zaledwie 2%.
Ponadto przyszli księża nie unikają krytycznego spojrzenia na samą instytucję: ponad połowa uważa relacje duchownych z wiernymi za zbyt powierzchowne, a 1/3 twierdzi, że Kościół nie przystaje do wyzwań współczesnego świata.
Studia przy biurku i na kolanach
W podsumowaniu prelegent przypomniał, czym w swej istocie jest seminarium duchowne i na czym polega istota dojrzałości do kapłaństwa.
— Seminarium to wyjątkowy dom w mieście – dom, gdzie rodzi się kapłaństwo, dom delikatności. To uczelnia, gdzie studiuje się przy biurku i na sali wykładowej, ale studiuje się też na kolanach. Intelektem studiuje się wszystko, co rozum może pojąć, ale na kolanach studiuje się Tego, którego rozumem objąć już nie zdoła – studiuje się Go sercem.
Podkreślił jednak, że żadna instytucja nie zastąpi osobistej pracy kleryka nad własnym duchowym wzrostem.
— Litewski poeta Tomas Venclova mówił, że pisania poezji nie można nikogo nauczyć – tę sztukę można opanować tylko samemu. Podobnie jest z kapłaństwem. Aby mówić o Bogu, nie wystarczy nauczyć się teologicznych formułek czy socjotechnik. Życie Boże przekazuje tylko ten, kto je posiada.
Warunkiem koniecznym do odnalezienia tej głębi jest powrót do cichej obecności przed Bogiem.
— Jednym z kluczowych warunków jest zapominane dziś Silencium Sacrum – święte milczenie. Żeby usłyszeć człowieka, trzeba najpierw usłyszeć Boga. Cisza zakłócana jest dziś nie tyle przez rozmowy, ile przez wewnętrzny hałas. A w ciszy pustyni można usłyszeć Boga i siebie.
Kończąc swoje wystąpienie, prelegent przytoczył wiersz Tadeusza Różewicza Przyszli zobaczyć poetę, życząc seminarzystom: — Robić nic, dojrzewać, aby się stawać. I takiej właśnie ciężkiej pracy wewnętrznej z całego serca wam życzę.
