Flp 4, 10-19 <- KLIKNIJ
Kończymy lekturę Listu do Filipian jego najbardziej osobistymi stronicami, podziękowaniem za dar. Czytaliśmy ten fragment w niedzielę (zob. glossę na 11 X). W ciągłej lekturze słychać w nim więcej szczegółu i więcej delikatności. Paweł dziękuje tak, żeby nie uzależnić się od darczyńców i nie urazić ich zarazem: „nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem”. Autarkēs, słowo stoików, ale ze zmienionym silnikiem: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Wdzięczność Pawła ma pamięć konkretu: „wy, Filipianie, wiecie przecież, że na początku głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem Macedonię, żaden z Kościołów poza wami jednymi nie prowadził ze mną otwartego rachunku przychodów i rozchodów”. Eis logon doseōs kai lēmpseōs, rachunek „winien i ma”. Apostoł prowadzi z Filipianami księgowość przyjaźni. Już w Tesalonice „raz i drugi” posłali mu na potrzeby. A jednak nie o wpłaty chodzi: „nie żebym pragnął daru, lecz pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro”. Dar zapisuje się na koncie dających. Jałmużna jest lokatą dobroczyńcy (zob. glossę na 13 X o jałmużnie oczyszczającej). Język robi się wręcz liturgiczny. Dar przyniesiony przez Epafrodyta to „woń przyjemna, ofiara miła, którą Bóg przyjmuje”. Wsparcie misjonarza zostaje opisane słownictwem kultu ofiarniczego. Caritas jest liturgią (zob. glossę na 26 X). Stąd czek końcowy, wystawiony nie przez Pawła: „a Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę”. Apostoł nie ma czym oddać. Przekazuje zobowiązanie Temu, którego wypłacalność zna z doświadczenia. Tak wygląda zdrowa wdzięczność ubogiego. Bez zażenowania przyjąć, bez zadłużenia serca, z przekierowaniem długu na Boga.
Łk 16, 9-15 <- KLIKNIJ
Po przypowieści o rządcy Jezus dopowiada wnioski, i pierwszy z nich brzmi prowokacyjnie: „pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków”. Mamona niegodziwości to pieniądz nazwany po aramejsku i opatrzony epitetem nieufności. „Niegodziwa” nie dlatego, że posiadanie jest grzechem, lecz że bogactwo tak łatwo rodzi się z krzywdy i tak chętnie udaje boga. Jezus każe ten dwuznaczny środek płatniczy przewalutować na jedyną twardą walutę, na przyjaciół, czyli obdarowanych ubogich, którzy „przyjmą was do wiecznych przybytków”. Jałmużna jest transferem za granicę śmierci. Ubodzy są bankierami nieba. „Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny”. Pieniądz zostaje nazwany „bardzo małą sprawą” i „cudzym dobrem”. Zarządzamy nie swoim. Własność jest w Ewangelii zawsze powiernictwem (zob. glossę na 19 X). Rzetelność w drobnych rozliczeniach jest egzaminem przed powierzeniem „prawdziwego dobra”. Kto przywłaszcza grosze, temu nie powierzy się łaski. Zwieńczeniem jest zdanie-siekiera: „żaden sługa nie może dwom panom służyć... Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”. Nie „nie wolno”, lecz „nie możecie”. To niemożliwość strukturalna, jak służba w dwóch armiach naraz. Mamona pisana wielką literą jest tu bożkiem z kultem, ofiarami i niewolnikami. „Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego”. Drwina jest starą obroną przed Ewangelią o pieniądzach. Jezus odpowiada zdaniem, które przecina śmiech: „wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych”. Bdelygma, obrzydliwość, to słowo zarezerwowane w Biblii dla bałwochwalstwa. Kult sukcesu ma swoją liturgię i swoje kadzidła. Bóg, który waży serca (zob. glossę na 22 IX), nie uczestniczy w tej celebrze.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
