Od Kęt do Akademii Krakowskiej
Jan Kanty urodził się 24 czerwca 1390 roku w Kętach, niewielkiej miejscowości w dzisiejszej Małopolsce. To właśnie od niej pochodzi jego przydomek. O dzieciństwie przyszłego świętego wiadomo stosunkowo niewiele. Znacznie lepiej udokumentowane są lata jego nauki i późniejszej pracy.
W 1413 roku rozpoczął studia na Akademii Krakowskiej. Uczelnia, założona w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego i odnowiona dzięki staraniom królowej Jadwigi oraz Władysława Jagiełły, należała do najważniejszych ośrodków naukowych w tej części Europy. Studiowanie w Krakowie dawało możliwość zdobycia wykształcenia, które otwierało drogę do pracy nauczycielskiej i kościelnej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jan dobrze wykorzystał ten czas. W 1415 roku uzyskał stopień bakałarza, a trzy lata później został magistrem filozofii. Wkrótce sam zaczął prowadzić zajęcia. Z uczelnią związał większą część swojego życia, a jego kariera naukowa rozwijała się równolegle z posługą kapłańską.
Nie był to jednak człowiek, który po zdobyciu kolejnych tytułów uznał, że wie już wystarczająco dużo.
Praca nauczyciela i zamiłowanie do książek
Reklama
W 1421 roku Jan Kanty objął kierownictwo szkoły klasztornej bożogrobców w Miechowie. Spędził tam osiem lat, zajmując się nauczaniem. Był to ważny etap jego życia, choć dziś znacznie częściej mówi się o jego działalności w Krakowie. Praca nauczyciela wiązała się wówczas z czymś więcej niż prowadzeniem lekcji. Książki nie były łatwo dostępne, a ich kopiowanie wymagało wielu godzin starannej pracy. Jan przepisywał teksty, między innymi dzieła autorów chrześcijańskich i filozofów. Wśród nich znajdowały się pisma św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu.
Trudno dziś wyobrazić sobie, ile cierpliwości wymagało takie zajęcie. Każda strona powstawała ręcznie, a pomyłki trzeba było poprawiać z dużą uwagą. Dzięki pracy kopistów wiedza mogła być przekazywana kolejnym pokoleniom.
W 1429 roku Jan wrócił do Krakowa i ponownie podjął obowiązki na Akademii. Wykładał filozofię, angażował się w życie uczelni, a jednocześnie rozpoczął studia teologiczne. W 1443 roku uzyskał stopień magistra teologii, odpowiadający wysokiemu stopniowi naukowemu w ówczesnym systemie uniwersyteckim. Ta droga pokazuje, że mimo zdobytej pozycji nie rezygnował z dalszej nauki. Przez kolejne lata pozostawał związany z krakowskim środowiskiem akademickim, dzieląc się wiedzą ze studentami i samemu pogłębiając swoje wykształcenie.
Profesor i kapłan
Jan Kanty nie ograniczał swojej aktywności do uniwersytetu. Był również kapłanem, a jego życie toczyło się na styku nauki i duszpasterstwa.
Reklama
W 1439 roku otrzymał godność kanonika i kantora przy kościele św. Floriana w Krakowie. Został także proboszczem w Olkuszu. Nie pozostał jednak na tej parafii długo. Po kilku miesiącach zrezygnował z funkcji proboszcza, ponieważ związane z nią obowiązki trudno było pogodzić z pracą akademicką. Nie oznaczało to odejścia od kapłaństwa. Jan nadal pełnił posługę i pozostawał aktywny na uczelni. Jego decyzja pokazuje raczej, że musiał wybierać między obowiązkami, których nie był w stanie wykonywać jednocześnie.
W kolejnych latach jego życie nadal koncentrowało się wokół Akademii Krakowskiej. Wykłady, studia teologiczne i praca z książkami zajmowały mu wiele czasu. Z przekazów dotyczących jego życia wyłania się jednak obraz człowieka, który nie skupiał się wyłącznie na własnych osiągnięciach.
Pamięć o człowieku wrażliwym na biedę
W opowieściach o Janie Kantym często powraca motyw pomocy ubogim. Tradycja przedstawia go jako człowieka skromnego, który chętnie dzielił się z potrzebującymi i nie przywiązywał nadmiernej wagi do wygód.
Trzeba przy tym pamiętać, że nie wszystkie szczegóły jego biografii znamy z dokumentów. Część historii o dobroci i niezwykłej pobożności profesora utrwaliła się dopiero po jego śmierci. W przypadku postaci otoczonych kultem religijnym takie przekazy należy odróżniać od potwierdzonych wydarzeń historycznych. Nie zmienia to faktu, że właśnie wrażliwość na drugiego człowieka stała się jednym z najważniejszych elementów pamięci o Janie Kantym. Wierni widzieli w nim nie tylko uczonego, lecz także kapłana, który starał się żyć zgodnie z wyznawaną wiarą.
Jego przykład nabiera znaczenia również wtedy, gdy spojrzymy na realia epoki. Jan zdobył wykształcenie i pozycję, które dawały mu szacunek oraz możliwości rozwoju. Mimo to tradycja nie zapamiętała go przede wszystkim jako człowieka zabiegającego o zaszczyty. Większą rolę odegrała opinia o jego pokorze i gotowości do pomagania innym.
Od śmierci do kanonizacji
Reklama
Jan Kanty zmarł 24 grudnia 1473 roku w Krakowie. Miał 83 lata. Został pochowany w kościele św. Anny, który do dziś pozostaje jednym z najważniejszych miejsc związanych z jego kultem.
Po jego śmierci pamięć o profesorze nie osłabła. Wierni przybywali do jego grobu, a przekazy o łaskach przypisywanych jego wstawiennictwu przyczyniały się do rozwoju kultu. Z czasem pojawiły się starania o oficjalne uznanie jego świętości. Papież Innocenty XI beatyfikował Jana Kantego w 1680 roku. Kanonizacja odbyła się 16 lipca 1767 roku, za pontyfikatu Klemensa XIII. Od tego czasu Jan Kanty jest czczony w Kościele jako święty.
Jego związki z Krakowem są widoczne także dzisiaj. Relikwie znajdują się w kolegiacie św. Anny, a pamięć o nim pozostaje szczególnie żywa w środowisku akademickim. Dla kolejnych pokoleń studentów i wykładowców jest przypomnieniem o człowieku, który przez lata łączył pracę naukową z życiem kapłańskim.
Co jego historia mówi nam dzisiaj?
Biografia Jana Kantego nie jest opowieścią o nagłym przełomie czy jednym wyjątkowym wydarzeniu. To raczej historia życia, w którym wiele miejsca zajmowały codzienne obowiązki: nauczanie, studiowanie, przepisywanie ksiąg i posługa kapłańska.
Właśnie dlatego jego postać może być bliska również współczesnemu człowiekowi. Nie każdy pracuje na uniwersytecie i nie każdy pełni funkcje kościelne, ale każdy staje przed pytaniem, jak wykonywać swoje obowiązki i jaki mieć stosunek do innych ludzi.
Jan Kanty nie musiał wybierać między nauką a wiarą. Próbował łączyć jedno z drugim, a pamięć o jego życiu pokazuje, że ważne były nie tylko zdobyte tytuły, lecz także sposób, w jaki wykorzystywał swoje możliwości.
Święty profesor z Krakowa pozostaje więc postacią, w której spotykają się dwa światy: intelektualnej pracy i chrześcijańskiej służby. Być może właśnie to połączenie sprawia, że jego historia nie jest wyłącznie wspomnieniem odległej epoki, ale nadal ma coś do powiedzenia ludziom, którzy chcą dobrze wykonywać swoją pracę i nie zapominać przy tym o drugim człowieku.
