Reklama

Kościół

Kard. Eijk w Sosnowcu: mylenie miłości z zakochaniem to niebezpieczne nieporozumienie

- Gdy jednak zauroczenie mija, miłość małżeńska pozostaje jako wzajemny, całkowity dar - mówił kard. Willem Jacobus Eijk podczas VIII Kongresu Nowej Ewangelizacji „Ciało do kochania” w Sosnowcu.

2026-10-24 13:15

[ TEMATY ]

kardynał

Diec. Sosnowiecka/Agnieszka Sidełko

Kard. Eijk

Kard. Eijk
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Arcybiskup Utrechtu przekonywał, że współczesna kultura coraz częściej sprowadza miłość do uczuć, a wolność do niezależności od jakichkolwiek zobowiązań. Jednocześnie wskazywał na zaskakujące oznaki odrodzenia chrześcijaństwa w Europie Zachodniej. - Jezus nie wymaga, aby nasze głoszenie odniosło sukces - przypomniał.

W piątek, 23 października, kard. Willem Jacobus Eijk wygłosił wykład inaugurujący główną część VIII Kongresu Nowej Ewangelizacji w Sosnowcu. W wystąpieniu zatytułowanym „Małżeństwo w epoce postsekularnej” postawił pytanie o przyszłość małżeństwa w świecie, w którym coraz trudniej zrozumieć sens wierności, nierozerwalności i całkowitego oddania się drugiemu człowiekowi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Hierarcha rozpoczął od danych statystycznych. W 1970 r. w Holandii zawarto ponad 123 tys. małżeństw, w 2025 r. - nieco ponad 70 tys. Równocześnie coraz większą popularnością cieszą się związki nieformalne i rejestrowane związki partnerskie. Kardynał zauważył, że choć od 2014 r. spada liczba rozwodów, nie musi to świadczyć o poprawie kondycji małżeństwa, ponieważ zmniejszyła się również liczba zawieranych ślubów.

Reklama

Zdaniem arcybiskupa Utrechtu zmiany te są konsekwencją nie tylko sekularyzacji, ale również głębokich przemian społecznych, które dokonały się w ostatnich dziesięcioleciach. Wskazał między innymi na oddzielenie seksualności od prokreacji, przemiany w życiu rodzinnym oraz rosnące przekonanie, że człowiek powinien samodzielnie określać nie tylko sposób swojego życia, ale także wartości, którymi się kieruje.

Szczególnie mocno skrytykował współczesny hiperindywidualizm. Odwołując się do myśli filozofa Charlesa Taylora, wyjaśniał, że ideał autonomii coraz częściej oznacza odrzucenie wszelkich zewnętrznych ograniczeń - zarówno tych wynikających z tradycji, jak i nauczania Kościoła.

Podziel się cytatem

- Indywidualizm jest ściśle powiązany z emotywizmem. Tym, co moralnie dobre, jest to, co sprawia, że czuję się dobrze; tym, co jest złe, jest to, co nie sprawia, że czuję się dobrze - mówił.

W takim sposobie myślenia, przekonywał kardynał, również miłość zaczyna być utożsamiana przede wszystkim z emocjonalnym zadowoleniem. Tymczasem uczucia są zmienne i nie mogą stanowić jedynego fundamentu trwałej relacji.

- Również miłość często sprowadzana jest do uczucia. Sprawia to, że relacje międzyludzkie stają się niestabilne, zwłaszcza w małżeństwie - zauważył.

Podziel się cytatem

Arcybiskup Utrechtu wskazał na zasadniczą różnicę między zakochaniem a miłością małżeńską.

- Mylą miłość z zakochaniem. Jednak zakochanie nie jest samą miłością małżeńską, lecz uczuciem, które może jej towarzyszyć. Gdy jednak zauroczenie mija, miłość małżeńska pozostaje jako wzajemny, całkowity dar - podkreślił.

Podziel się cytatem

Jak wyjaśnił, zauroczenie nie jest stanem permanentnym. Może powracać i zanikać, ale nie powinno decydować o trwałości małżeństwa. Przekonanie, że wraz z osłabieniem emocji kończy się również miłość, nazwał „poważnym i niebezpiecznym nieporozumieniem”.

W drugiej części wystąpienia kard. Eijk przedstawił chrześcijańskie rozumienie małżeństwa, odwołując się do Księgi Rodzaju, nauczania Soboru Watykańskiego II oraz Listu św. Pawła do Efezjan. Przypomniał, że w katolickiej wizji małżeństwa mężczyzna i kobieta tworzą wspólnotę opartą na wzajemnym, całkowitym oddaniu się sobie. W tej relacji odzwierciedla się miłość Boga, a także związek Chrystusa z Kościołem.

- Podobnie jak Chrystus, umierając na krzyżu, oddaje się całkowicie swojemu Kościołowi, tak samo małżonkowie oddają się całkowicie sobie nawzajem - mówił. Z tej perspektywy wyjaśniał również nierozerwalność małżeństwa.

Podziel się cytatem

- Fakt, że małżeństwo jest całkowitym wzajemnym darem, oznacza również, że trwa ono aż do śmierci, która rozdziela małżonków. W przeciwnym razie wzajemny dar nie byłby całkowity - zaznaczył.

Reklama

Hierarcha odniósł się także do katolickiego nauczania na temat seksualności i antykoncepcji. Podkreślił, że zgodnie z tym nauczaniem współżycie małżeńskie jest związane zarówno z jednością małżonków, jak i otwartością na przekazywanie życia. Celowe wykluczenie tej drugiej rzeczywistości narusza, w jego ocenie, pełnię wzajemnego daru. Kardynał przyznał, że takie rozumienie małżeństwa staje się coraz mniej zrozumiałe dla społeczeństw, w których dominuje indywidualizm. Nie oznacza to jednak, że Kościół powinien zrezygnować z jego głoszenia.

- Jezus nie wymaga, aby nasze głoszenie odniosło sukces. To, czy odniesie sukces, czy nie, nie ma znaczenia. Głoszenie prawdy w Chrystusie pozostaje dla nas nakazem - podkreślił.

Podziel się cytatem

Przypomniał, że historia Kościoła zna wiele okresów, w których wysiłki ewangelizacyjne przez długi czas wydawały się bezowocne. Jako przykład wskazał pierwsze trzy wieki chrześcijaństwa, kiedy Kościół doświadczał prześladowań, by następnie rozprzestrzenić się w świecie rzymskim i stopniowo przekształcać jego kulturę.

Szczególnie osobisty charakter miała końcowa część wykładu. Kard. Eijk podzielił się własnym doświadczeniem ponad czterdziestu lat kapłaństwa.

- Święcenia kapłańskie przyjąłem w 1985 r.. Przez pierwsze 35 lat mojej posługi kapłańskiej wydawało się, że głoszenie wiary chrześcijańskiej na niewiele się przydaje - przyznał.

Jak zauważył, w ciągu ostatnich kilku lat sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. W krajach, które najwcześniej doświadczyły głębokiej sekularyzacji - przede wszystkim we Francji, ale również w Holandii i Anglii - dostrzega rosnące zainteresowanie chrześcijaństwem, szczególnie wśród młodych ludzi. Są wśród nich zarówno osoby przyjmujące chrzest, jak i katolicy ochrzczeni w dzieciństwie, którzy nie otrzymali wychowania religijnego, a dopiero po latach świadomie odkrywają swoją wiarę. Co ciekawe, droga do Kościoła często rozpoczyna się w przestrzeni cyfrowej.

Reklama

- Odkrywają oni Chrystusa i Jego Kościół na TikToku i innych platformach społecznościowych. Ci młodzi katolicy są na ogół skłonni do pełnego przyjęcia nauczania Kościoła, z jego nauczaniem o małżeństwie włącznie. Pragną założyć rodzinę i mieć dzieci - mówił kardynał.

Zdaniem arcybiskupa Utrechtu jest to szczególnie wymowny znak nadziei w społeczeństwach, w których jeszcze niedawno trudno było spodziewać się religijnego odrodzenia.

- Jednak ten owoc nigdy by się nie zrodził, gdyby Kościół w tych krajach nie kontynuował głoszenia Chrystusa i Jego nauczania o małżeństwie, mimo że nie przynosiło to natychmiastowych rezultatów - zaznaczył.

Podziel się cytatem

Kończąc wykład, kard. Eijk zachęcił do wytrwałości w głoszeniu chrześcijańskiej wizji małżeństwa i rodziny, także tam, gdzie postępująca sekularyzacja zdaje się podważać sens duszpasterskich wysiłków.

- Pewnego dnia przyniesie to owoce również tam, podobnie jak dzieje się to obecnie w zsekularyzowanej Europie Zachodniej, gdzie jeszcze do niedawna nikt by się tego nie spodziewał - podsumował.

VIII Kongres Nowej Ewangelizacji „Ciało do kochania” odbywa się w Sosnowcu w dniach 23-25 października. Organizatorem wydarzenia jest Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Nowej Ewangelizacji, któremu przewodniczy bp Artur Ważny. Kongres poświęcony jest chrześcijańskiemu rozumieniu cielesności, seksualności, małżeństwa i rodziny, a także wyzwaniom związanym z przekazywaniem katolickiego nauczania we współczesnym świecie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ocena: +6 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Capovilla: Niech kanonizacja dwóch papieży uczyni nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi

[ TEMATY ]

wywiad

kardynał

"Pragnąłbym, żeby uroczystości kanonizacyjne służyły nie tylko oddaniu hołdu dwóm papieżom, którzy już otoczeni są chwałą w niebie, ale by uczyniły nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi" - powiedział abp Loris Francesco Capovilla. Kardynał-nominat, wieloletni sekretarz i najbliższy współpracownik najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie papieża Jana XXIII mówi w rozmowie z KAI m. in. o świętości papieża Jana, jego umiłowaniu Polaków, bliskich relacjach z kard. Stefanem Wyszyńskim, podobieństwach i różnicach osobowości i pontyfikatu papieża-Włocha i papieża-Polaka. Mówiąc m. in. o bł. Janie Pawle II stwierdził: "Był heroiczny i święty. To jego świadectwo wystarcza, by zgiąć przed nim nasze kolana i dziękować krajowi, który go wydał, wychował, umiłował, kocha i będzie kochał".

KAI: Eminencja, 22 lutego zostanie włączony do Kolegium Kardynalskiego. Jakie myśli towarzyszą w tej historycznej chwili byłemu osobistemu sekretarzowi najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie od 28 października 1958 r. papieża Jana XXIII? Abp Loris Francesco Capovilla: Kiedy Ojciec Święty 12 stycznia w południe ogłaszał nazwiska nowych kardynałów byłem tutaj, w swoim pokoju w Sotto il Monte, śledząc jak zwykle z radością papieskie rozważanie poprzedzające modlitwę „Anioł Pański”. Tak z wielkim wzruszeniem czynię każdej niedzieli. Kiedy na zakończenie ogłosił nazwiska nowych kardynałów, słuchałem ich w spokoju. Wreszcie na zakończenie Papież powiedział, że do grona tego włączy także trzech biskupów emerytowanych, ale kiedy wypowiedział moje: Loris Francesco Capovilla pomyślałem o moim ojcu i mamie, o moich wychowawcach w seminarium, wszystkich osobach, jakie spotkałem, wszystkich dobrodziejach mojej duszy i rzecz jasna. Pomyślałem też, iż jest to gest uznania dla milczącej, pokornej, naznaczonej pokorą służby u boku Jana XXIII. Posłuszeństwa papieżowi i Kościołowi powszechnemu, posłuszeństwa Kościołowi i Chrystusowi. Nie odczułem nic innego, poza wzruszeniem, żadnej satysfakcji osobistej. Poczułem się też w jedności z wszystkimi ludźmi dobrej woli, szukającymi Boga, jeśli są chrześcijanami - starającymi się żyć radami ewangelicznymi. Wyznam bowiem szczerze, że w moim długim życiu spotkałem więcej osób dobrych, niż złych. Przyznam, że Kościół w którym się urodziłem, w którym żyłem jako dziecko był Świętym Kościołem Rzymskim, Katolickim ale ten w którym jestem dziś wydaje mi się wspanialszy. Również moja ojczyzna przeszła przez wiele trudności. Nadal nie jest łatwo, ale jestem przekonany, że dokonaliśmy kilku kroków na drodze ku sprawiedliwości, zarówno we Włoszech, w Europie jak i na całym świecie. KAI: Czy współpracując z Janem XXIII miał Ksiądz Kardynał wrażenie, że jest to osoba święta? - Tak, bo był on jakby otwartą księgą. Opowiedział mi całe swoje życie: dzieciństwo, młodość . Mówił mi o swojej posłudze kapłańskiej. Wszystkim radzę, by przeczytali w jego "Dzienniku duszy", który jest odzwierciedleniem jego duszy kursu rekolekcji prywatnych, jakie odbył ze swym spowiednikiem przygotowując się do osiemdziesiątych urodzin. Rozpoczyna od rachunku sumienia. Mówi o pokorze, czystości, ubóstwie, posłuszeństwie, i dla każdego z tych paragrafów powiada - nic nie znajduję niczego w mym życiu przeciw tym cnotom. To dotyczy każdego z nas, także ludzi świeckich, a nie tylko duchowieństwa, kiedy słyszymy jak papież Jan powiada, że jego długim życiu - nigdy, nic nie było takiego, co byłoby sprzeczne z czystością, do której został powołany. Kiedy spojrzymy na to wyznanie, to wydaje mnie się jakby cudem światła rzucanym na nasz wiek. KAI: Co zdaniem Eminencji było najbardziej godne podziwu w osobowości Jana XXIII? - Najlepiej to chyba wyraził wielki francuski pisarz Georges Bernanos, gdy postawiono mu pytanie: kim jest święty? Czy też w kategoriach świeckich: kto jest bohaterem nauki, patriotyzmu czy kultury? "Świętym jest ten, który nigdy nie przestał być dzieckiem". Ale to dziecięctwo jest stopniowym dojrzewaniem do swego powołania i misji. Papież Jan myślał jednie o tym, żeby być księdzem, myślał tylko o tym by sprawować Bożą służbę przy ołtarzu, na którym znajduje się mszał - zawierający Słowo Boże, Boże objawienie i kielich - służący do sprawowania najwznioślejszego z sakramentów. Dla niego przewodnikiem były słowa św. Jana Chryzostoma: być prostym i roztropnym - to szczyt życia chrześcijańskiego. I dodawał - i to jest życie anielskie, to oznacza żyć tak, jak aniołowie. KAI: 27 kwietnia w niedzielę Miłosierdzia Bożego Jan XXIII zostanie ogłoszony świętym razem z naszym rodakiem, Janem Pawłem II. Czy są jakieś elementy łączące tych dwóch wielkich ludzi Kościoła? - Muszę powiedzieć, że poznałem biskupa Karola Wojtyłę, wraz z kard. Stefanem Wyszyńskim podczas II Soboru Watykańskiego. W sierpniu 1979 roku zostałem przyjęty na audiencji w Castel Gandolfo. Jan Paweł II określił wówczas Jana XXIII prorokiem. I dodał, że prorocy cierpią, ale on miał rację i żyjemy dziś w nowych, zainaugurowanych przezeń czasach. Chciałbym też zaznaczyć, że obydwaj żyli w innej epoce, że chodzi o inne środowisko wychowawcze, pochodzenie, doświadczenia życiowe. Ale z pewnością podziwiamy dwóch ludzi Kościoła, którzy oddali się bez reszty Bogu i ludzkości. Papież Jan, będąc dobrym Włochem kochał swoją ojczyznę i z nakazu papieża Benedykta XV po I wojnie światowej dokonał wizytacji wszystkich diecezji włoskich, by rozbudzić ducha misyjnego, który zawsze był pośród naszego narodu żywy. Później, w 1925 roku Pius XI wysłał go do Bułgarii. Jak mawiam, miał kapelusz w dłoni, zawsze podchodził z wielkim szacunkiem dla chrześcijan wschodnich. Nigdy nie nazywał ich "prawosławnymi", ale mówił "moi bracia". Kiedy pewien prawosławny powiedział do niego: "Panie przedstawicielu papieża, chciałbym pojechać na studia do Rzymu, jeśli uzyska Pan dla mnie stypendium, to jestem gotów stać się nawet katolikiem". Będąc wówczas młodym papieskim przedstawicielem abp Roncalli wyraźnie stwierdził, że nie chce, aby ktokolwiek odniósł wrażenie, że przybył do Bułgarii, aby uprawiać prozelityzm. Zwracając się do tego młodego, 22- letniego alumna prawosławnego seminarium w Sofii powiedział: "Niech pan nauczy się miłować Jezusa, swój naród i jemu służyć. A skoro stwarza mi pan okazję, to chciałbym jasno powiedzieć, że my katolicy i prawosławni nie jesteśmy nieprzyjaciółmi, lecz braćmi. Łączy nas Księga Bożego Objawienia, chrzest, sakramenty, a zwłaszcza Msza św., nabożeństwo do Matki Bożej. Rzeczywiście istnieje kwestia jedności, prymatu Piotra, ale to rozdarcie nastąpiło tysiąc lat temu. Ci którzy do niego doprowadzili, już nie żyją, minęły wieki. Dzisiaj naszym zadaniem - pana prawosławnego i mnie katolika jest czynienie siebie Chrystusem, mamy upodobnić się do Chrystusa wraz z naszą wspólnotą. Kiedy upodobnimy się do Chrystusa, jedność będzie faktem". Jest to cud, którego obecnie oczekujemy, za naszych dni pod przewodnictwem naszego papieża Franciszka. Chciałbym dodać, że pontyfikat Jana XXIII trwał mniej niż 5 lat, zaś Jana Pawła II niemal 27 lat. Łatwiej jawić się jako osoba wybitna w krótkim okresie, niż w tak długim, jak papież Polak. Jan Paweł II bardzo ukochał ludzkość i w swoich pielgrzymkach dotarł do najbardziej odległych zakątków ziemi, aby zanieść Jezusa, Jego nauczanie - miłości i pokoju. Wszyscy pamiętamy to tragiczne wydarzenie na placu św. Piotra z 13 maja 1981 roku - zamach na papieża. Działo się to w czasie audiencji - spotkania z ludźmi, którzy go kochali. Natychmiast przebaczył zamachowcowi. Pewnie ktoś powie - to przecież obowiązek chrześcijanina, ale w przebaczeniu Jana Pawła II było coś więcej: bo po wielu latach, w roku 2002 powiedział to w Bułgarii, że nigdy nie sądził, aby ktoś z Bułgarów mógł spiskować przeciw niemu. Był w tym heroiczny i święty. To jego świadectwo wystarcza, by zgiąć przed nim nasze kolana i dziękować krajowi, który go wydał, wychował, umiłował, kocha i będzie kochał. KAI: Dla Polaków niezmiernie ważnym jest niesłychanie życzliwy stosunek Jana XXIII do Polski. To on w październiku 1962 r., przyjmując delegację naszego episkopatu, przybyłą na Sobór, powiedział o ziemiach zachodnich jako "po wiekach odzyskanych" - na długo przed oficjalnym uznaniem tego faktu przez wspólnotę międzynarodową. Powszechnie znany był jego bardziej niż życzliwy stosunek do kard. Wyszyńskiego, który był ostatnim hierarchą spoza Kurii Rzymskiej, którego przyjął umierający papież - 20 maja 1963 r. Skąd brała się u niego ta życzliwość i sympatia? - Po pierwsze: Jan XXIII znał historię. Kto ją zna, zdaje sobie sprawę z perturbacji, słabości i grzechów, ale potrafi także docenić dobro, męstwo i cnotę. Ostatnim jego sekretarzem w Paryżu był ks. Bolesław Szkiłądź. Ówczesny substytut w sekretariacie stanu, ks. prałat Montini (późniejszy Paweł VI) bardzo go cenił, jego znajomość języków, jego męstwo i dobroć. Polecił go abp Roncallemu, aby zorientował się, czy mógłby on pracować w dyplomacji watykańskiej. Poznałem, go, był naprawdę wielkim świętym. Niestety zmarł wkrótce po wyborze Jana XXIII, 8 listopada 1958 roku w Paryżu, na skutek wypadku drogowego. Nie wiem, czy panowie wiedzą, że w 1929 roku, kiedy abp Roncalli obchodził 25-lecie święceń kapłańskich to udał się na Jasną Górę i do Krakowa. Ale już wcześniej w 1912 roku gdy przebywał w Wiedniu to ks. Roncalli pojechał stamtąd na Węgry a następnie do Krakowa, gdzie w katedrze wawelskiej odprawił Mszę św. Po latach upamiętniono to wydarzenie. Trzeba też pamiętać, że jako patriarcha Wenecji kard. Roncalii w 1957 roku gościł prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego. Są zdjęcia ukazujące ich wspólną przejażdżkę gondolą po Canale Grande. Nie wiem, czy panowie wiedzą, że 28 października 1958 roku, kiedy został wybrany papieżem o 5.30 w kaplicy św. Matyldy w Watykanie sprawował Mszę św. kard. Roncalli, któremu służyłem, następnie o 6.00 odprawiał kard. Stefan Wyszyński, a o 6.30 ja. Byłem świadkiem wielu ich rozmów. Po zakończeniu konklawe Jan XXIII ofiarował kard. Wyszyńskiemu monstrancję odziedziczoną po Piusie XII, aby zawiózł ją na Jasną Górę. Prymas zapewnił, że każdego dnia na Jasnej Górze sprawowana będzie Msza św. w intencji Ojca Świętego i cały świat katolicki. Takich rzeczy się nie zapomina. KAI: Co chciałby Eminencja przekazać Polakom w przeddzień kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła II? - Pragnąłbym, żeby uroczystości kanonizacyjne służyły nie tylko oddaniu hołdu dwóm papieżom, którzy już otoczeni są chwałą w niebie, ale by uczyniły nasze narody mądrymi, wielkodusznymi, otwartymi. Polakom, podobnie jak i Włochom życzę, aby przyjęli zachętę papieża Jana, który mawiał, że aby być księdzem, ale także katolikiem świeckim trzeba być wspaniałomyślnym i spoglądać na to co wyniosłe i przekraczające nasze ograniczenia, także poza Europę, zapatrzoną w chwałę przeszłości, swych zasług, ale potrzebującą spojrzenia, ku temu, za czym wszyscy tęsknimy, by biec, nie tylko podążać, ku ciągle odległym celom cywilizacji miłości. Rozmawiali: Krzysztof Tomasik, o. Stanisław Tasiemski Abp Loris Francesco Capovilla, arcybiskup tytularny Mesembria (Włochy). Urodził się 14 października 1915 w Pontelongo koło Padwy. Następnie jego rodzina przeniosła się w Wenecji-Mestre. 23 maja 1940 przyjął święcenia kapłańskie. W 1949 został redaktorem diecezjalnego tygodnika „La voce di S. Marco”. Przez ponad 10 lat, najpierw w Wenecji, a następnie w Watykanie był osobistym sekretarzem najpierw patriarchy Angelo Giuseppe Roncallego, a następnie 28 października 1958 r. papieża Jana XXIII. W latach 1963-1967 był ekspertem II Soboru Watykańskiego. 26 czerwca 1967 r. Paweł VI mianował prałata Capovillę biskupem Chieti i sam udzielił mu sakry biskupiej 16 lipca 1967 r. 25 września 1971 został promowany na arcybiskupa tytularnego Mesembria i mianowany prałatem Loreto. Zrezygnował z funkcji prałata Loreto w grudniu 1988, a jego następcą został prałat Pasquale Macchi, który był osobistym sekretarzem Pawła VI. 1 kwietnia ub. roku papież Franciszek odbył z nim rozmowę telefoniczną. Mieszka obecnie w rodzinnej miejscowości bł. Jana XXIII - Sotto il Monte koło Bergamo w północnych Włoszech. 22 lutego 2014 roku zostanie włączony do Kolegium Kardynalskiego, którego będzie najstarszym członkiem.
CZYTAJ DALEJ

Na wszystko mamy czas. Tylko nie na Boga? Co się stało z niedzielą?

2026-11-06 21:32

[ TEMATY ]

Eucharystia

Msza św.

Joanna Popławska/Niedziela

Zakupy, sprzątanie, nadrabianie zaległości, wyjazdy i godziny spędzone przed ekranami. Niedziela dla wielu z nas stała się kolejnym dniem wypełnionym obowiązkami. A przecież miała być dniem odpoczynku, spotkania z rodziną i przede wszystkim z Bogiem. Dlaczego coraz trudniej znaleźć nam godzinę na niedzielną Mszę św., skoro potrafimy poświęcić znacznie więcej czasu na rzeczy mniej istotne?

Niedzielny poranek. Jedni planują zakupy, inni wyjazd za miasto. Ktoś od rana sprząta mieszkanie, ktoś nadrabia zaległości z całego tygodnia. Są też tacy, którzy po prostu chcą się wyspać, odpocząć i nie myśleć o żadnych obowiązkach.
CZYTAJ DALEJ

Biskupi proszą o modlitwę za wstawiennictwem patronów Polski. Ilu jest tych świętych? Kim są?

2026-11-07 11:23

[ TEMATY ]

Patroni Polski

Adobe Stock

Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski w związku z konfliktem wokół Trybunału Konstytucyjnego zaapelowała 4 listopada „o podjęcie żarliwej modlitwy w intencji pokoju społecznego, narodowego porozumienia i pojednania”. Biskupi przyzywają wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny i świętych patronów naszej Ojczyzny. Kim są ci święci? W jakich okolicznościach zostali uznani za patronów Polski?

Polska ma pięcioro patronów: Najświętszą Maryję Pannę, dwóch świętych biskupów i męczenników: Wojciecha i Stanisława ze Szczepanowa, oraz dwóch jezuitów: św. Stanisława Kostkę i męczennika św. Andrzeja Bobolę. Jako ostatni dołączył do tego grona Andrzej Bobola - w 2002 r. On i jego współbrat św. Stanisław Kostka są patronami drugorzędnymi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję