Rozpoznawać chwile nawiedzenia przez Boga
Odnosząc się do odczytanego fragmentu Ewangelii (Łk 12, 54-59) kardynał zwrócił uwagę, że Pan Jezus zadaje nam dwie lekcje. Każe nam czytać czas i czytać samych siebie. Ewangeliczne wezwanie do odczytywania czasu odnosi się do greckiego słowa kairos, oznaczającego konkretną chwilę, moment, w którym Bóg przychodzi do człowieka.
W Ewangelii św. Łukasza mowa jest o rozpoznaniu chwili nawiedzenia. Chodzi o dostrzeżenie obecności Boga, Jego mocy, miłości i działania, przez które ustanawia On swoje królestwo pośród ludzi.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
- Czy potrafimy wychwytywać te wszystkie momenty, kiedy przeżywamy nawiedzenie ze strony Boga? - pytał kard. Ryś.
Często łatwiej dostrzegamy zło wokół nas, rozmawiamy o nim, potępiamy je i osądzamy. Istotne jest jednak również to, czy nasze reakcje są zgodne z Bożym sposobem działania. Jezus wzywa bowiem, by rozpoznawać chwile, w których jesteśmy nawiedzani przez Bożą miłość.
Arch. Krakowska
Sumienie drogą do pojednania
Drugim zadaniem, o którym mówi Ewangelia, jest rozeznawanie tego, co sprawiedliwe. Oznacza to konieczność wsłuchiwania się we własne sumienie, powiedział metropolita krakowski.
Odwołując się do dalszej części ewangelicznego fragmentu, w której Jezus mówi o pojednaniu z przeciwnikiem jeszcze w drodze do sądu, kardynał Ryś podkreślił, że człowiek powinien podejmować wysiłek rozwiązania konfliktu, zanim dojdzie do ostatecznego rozstrzygnięcia. - Spróbuj z nim dojść do zgody - przypomniał zachętę Jezusa.
Reklama
Spór może dotyczyć sprawy tak błahej, że aż wstyd stawać z jej powodu przed sędzią, powiedział kaznodzieja. Dlatego warto zastanowić się, czy konflikt jest rzeczywiście tak ważny, by pozwolić mu trwać.
Hierarcha przywołał również interpretację św. Hieronima, który zachętę do porozumienia z przeciwnikiem oddał jako wezwanie, by uczynić wszystko, co możliwe, żeby zostać wyzwolonym.
Arch. Krakowska
- Dokąd jestem z kimś w sporze, dokąd między nami jest złość, nienawiść, to Hieronim diagnozuje nas w ten sposób, że jesteś zniewolony - powiedział kardynał Ryś.
Wyzwolenie z takiej sytuacji nie jest łatwe ani oczywiste. Wymaga wysiłku i otwarcia się na działanie Boga, który może stać się nie tyle sędzią na końcu drogi, ile wyzwolicielem, pomagającym pojednać się z drugim człowiekiem.
Zobaczyć także własną winę
Metropolita krakowski zwrócił uwagę na równoległy fragment Ewangelii według św. Mateusza, w którym Jezus wzywa do porozumienia z przeciwnikiem. Można odczytać te słowa jako zachętę do współczucia drugiemu człowiekowi i próby spojrzenia na konflikt również z jego perspektywy.
Nie jest to łatwe, ponieważ przeciwnik może uważać nas za winnych całej sytuacji. Jezus zachęca jednak, by nie skupiać się wyłącznie na zarzutach, lecz dostrzec również własną odpowiedzialność.
- Zobacz winę w sobie. Odkryj problem w sobie. Doświadczysz wyzwolenia - powiedział kardynał Ryś.
Czytanie świata i własnego sumienia służy przede wszystkim rozpoznawaniu działania Boga. Kiedy dostrzegamy je wokół siebie, w Kościele i we własnym wnętrzu, możemy najpierw się mu poddać, a następnie świadomie włączyć się w jego realizację.
Reklama
Hierarcha przypomniał w tym kontekście myśl bp. Zbigniewa Kiernikowskiego, który rozróżniał robienie rzeczy dla Boga od czynienia dzieł samego Boga.
- Można robić rzeczy dla Boga i Pan Bóg się w nich nigdy nie rozpozna. I można czynić czyny Boga - powiedział kardynał Ryś. Podkreślił, że chodzi o działanie zgodne z Bożą wolą, a nie jedynie o realizowanie własnych planów w przekonaniu, że służą one Bogu.
Ks. Wojciech Blaszyński - duszpasterz wyprzedzający swoją epokę
Nawiązując do słów powitania sołtysa Chochołowa, a także proboszcza parafii, ks. Stanisława Syca, kardynał Ryś wskazał, że przykładem człowieka, który potrafił rozpoznawać potrzeby innych i odpowiadać na nie w konkretnym działaniu, był ks. Wojciech Blaszyński, XIX-wieczny kapłan związany z Siedziną na Podhalu, ale także budowniczy chochołowskiego kościoła. Urodzony w 1806 w Chochołowie, zmarł tragicznie, w trakcie rozbierania rusztowania. Obecnie trwają starania o rozpoczęcie jego procesu beatyfikacyjnego.
Arch. Krakowska
- On robił rzeczy absolutnie Boże - podkreślił hierarcha, nawiązując do postaci duchownego przywołanej podczas spotkania.
Ksiądz Blaszyński koncentrował się na głoszeniu słowa Bożego i sprawowaniu sakramentu pokuty. Spowiadał przez wiele godzin, często w trudnych warunkach, bez ogrzewania. Podczas posługi w konfesjonale dostrzegł, że wielu wiernych nie zna podstaw katechizmu. Ponieważ sam nie był w stanie jednocześnie spowiadać i prowadzić systematycznej katechezy, zaczął organizować grupy katechistów - kobiet i mężczyzn.
Reklama
Wędrowali oni do sąsiednich parafii, gdzie uczyli wiernych podstaw wiary i zasad moralnych. Zdaniem kardynała Rysia takie działania pozwalają dostrzec w księdzu Blaszyńskim prekursora rozwiązań, które później znalazły wyraz w nauczaniu Soboru Watykańskiego II i idei nowej ewangelizacji.
Walka z alkoholizmem i troska o edukację religijną
Ks. Blaszyński dostrzegał również problem alkoholizmu i podejmował działania na rzecz trzeźwości. Wskrzeszał bractwo trzeźwości, a do praktyk religijnych próbował zachęcać także tych, którzy rzadko przychodzili do kościoła.
Kardynał Ryś przytoczył opowieść o sytuacji, gdy kapłan zauważył, że podczas nieszporów w kościele nie ma wiernych, natomiast w pobliskiej karczmie gromadzą się tłumy. Wziął wówczas ministrantów i świece z ołtarza, udał się do karczmy i rozpoczął tam modlitwę. Zaskoczeni ludzie stopniowo opuszczali lokal i szli do kościoła.
Duchowny troszczył się również o upowszechnianie czytelnictwa. Rozdał 500 katechizmów i 70 egzemplarzy „Żywotów świętych” ks. Piotra Skargi.
Jego działalność kontynuował m.in. Piotr Borowy, jeden z ważniejszych działaczy społecznych na Orawie. Sam prowadził katechezę i układał nauki religijne wierszem, tak aby prości ludzie mogli je łatwo zapamiętać i powtarzać. Dbał także o książki znajdujące się w góralskich domach, naprawiając ich zniszczone oprawy i ucząc szacunku do słowa pisanego.
Nie wystarczy osądzać - trzeba rozpoznawać Boże działanie
Reklama
Działalność ks. Blaszyńskiego spotykała się również z krytyką. Niektórzy uważali jego metody za niewłaściwe i niezgodne z duchem Kościoła. Krytyka nie ustała nawet po śmierci kapłana. Jak przypomniał kardynał Ryś, podczas pogrzebu kaznodzieja więcej miejsca poświęcił krytykowaniu zmarłego niż współczuciu zgromadzonym tłumnie wiernym, którzy opłakiwali jego odejście.
- Łatwiej było tego księdza do samego końca zniszczyć, niż zobaczyć, że to, co robi, jest po prostu z Boga - ocenił metropolita krakowski.
W jego ocenie historia ks. Blaszyńskiego pokazuje napięcie między człowiekiem podejmującym dzieła Boże a tymi, którzy są przekonani, że właściwą reakcją jest jego potępienie.
Dlatego - podsumował kard. Ryś - tak ważne jest rozpoznawanie chwil Bożego nawiedzenia oraz badanie własnego sumienia. Pozwala to nie tylko dostrzegać działanie Boga w świecie i w drugim człowieku, lecz także weryfikować własne postawy i włączać się w dzieła, które rzeczywiście wypływają z Jego woli.
