Do uroczystości Wszystkich Świętych pozostało jeszcze kilka dni. Przed nami listopad – miesiąc szczególnej modlitwy za zmarłych, zadumy nad przemijaniem i refleksji nad własnym życiem. Tymczasem wystarczy wejść do większego sklepu, aby zobaczyć zupełnie inny obraz. Na półkach pojawiają się świąteczne słodycze, ozdoby choinkowe i bożonarodzeniowe kolekcje. Jeszcze chwila, a z głośników popłyną dobrze znane melodie kojarzące się z grudniem.
Można odnieść wrażenie, że współczesny świat nie potrafi już czekać. Wszystko musi wydarzyć się szybciej, wcześniej i natychmiast. Nawet Boże Narodzenie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Najpierw znicze, potem bombki? Dziś wszystko dzieje się jednocześnie
Jeszcze kilkanaście lat temu świąteczne dekoracje pojawiały się przede wszystkim w grudniu. Dziś nikogo szczególnie nie dziwią choinki ustawiane w sklepach już w październiku.
Oczywiście trudno mieć pretensje do handlowców, że przygotowują swoją ofertę z wyprzedzeniem. Sklepy kierują się własnym kalendarzem, w którym kolejne okazje zakupowe następują po sobie niemal bez przerwy.
Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ten handlowy kalendarz zaczyna wyznaczać również rytm naszego życia.
Czy naprawdę musimy już teraz wybierać bombki i planować bożonarodzeniowe dekoracje? Czy nie warto najpierw przeżyć tego, co przynosi nam obecny czas?
Reklama
Przed nami przecież uroczystość Wszystkich Świętych, która przypomina o powołaniu każdego człowieka do świętości. Zaraz po niej, 2 listopada, będziemy obchodzić wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, szczególnie modląc się za tych, którzy odeszli.
To dni o głębokim znaczeniu duchowym. Dni pamięci, wdzięczności, nadziei i modlitwy. Nie powinny ginąć w cieniu przygotowań do kolejnego sezonu zakupowego.
A gdzie w tym wszystkim Adwent?
W tradycji Kościoła katolickiego Boże Narodzenie poprzedza Adwent. To szczególny czas oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa, przygotowania serca, modlitwy i duchowego zatrzymania.
W 2026 roku Adwent rozpocznie się 29 listopada.
Kościół nie zaprasza nas wówczas do natychmiastowego świętowania narodzin Zbawiciela, ale do świadomego oczekiwania na to wydarzenie.
Właśnie w tym tkwi głęboki sens Adwentu. Człowiek potrzebuje czasu, aby przygotować się na coś ważnego. Potrzebuje ciszy, refleksji, nawrócenia i stopniowego odkrywania tajemnicy, którą będzie świętował.
Tymczasem współczesna kultura konsumpcyjna zdaje się mówić coś zupełnie przeciwnego: nie czekaj, świętuj już teraz.
A przecież jeśli bożonarodzeniowa atmosfera towarzyszy nam od października, to czy w grudniu nie staje się po prostu czymś zwyczajnym?
Czy nie tracimy w ten sposób radości z oczekiwania?
Boże Narodzenie to nie sezon. To tajemnica wiary
Nie ma nic złego w tym, że lubimy świąteczne dekoracje, kolędy, rodzinne spotkania czy atmosferę grudniowych wieczorów. To piękne elementy naszej kultury i tradycji.
Warto jednak pamiętać, że dla chrześcijan Boże Narodzenie nie jest jedynie nastrojowym okresem w roku.
Reklama
To uroczystość upamiętniająca narodzenie Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem.
Nie chodzi więc tylko o choinkę, prezenty, świąteczny stół czy ulubione melodie. Chodzi o wydarzenie, które znajduje się w samym centrum chrześcijańskiej wiary – tajemnicę Bożego Narodzenia.
Gdy te święta zaczynają funkcjonować przede wszystkim jako wielotygodniowy sezon handlowy, łatwo stracić z oczu ich religijny wymiar.
Zamiast przygotowywać się na narodziny Chrystusa, przygotowujemy się do zakupów. Zamiast oczekiwać, zaczynamy konsumować świąteczną atmosferę.
I choć sklepy już teraz oferują nam niemal wszystko, co kojarzy się z Bożym Narodzeniem, nie są w stanie zaoferować tego, co najważniejsze – prawdziwego spotkania z Bogiem.
Czy potrafimy jeszcze czekać?
Oczekiwanie nie jest dziś szczególnie popularne. Żyjemy w świecie natychmiastowych zakupów, szybkich wiadomości, nieograniczonej rozrywki i niemal nieustannej dostępności wszystkiego.
Chcemy mieć od razu to, na co kiedyś trzeba było cierpliwie czekać.
Być może właśnie dlatego Adwent jest dziś tak bardzo potrzebny.
Przypomina, że nie wszystko musi wydarzyć się natychmiast. Że niektóre rzeczy nabierają wartości właśnie dlatego, że na nie czekamy.
Dziecko odliczające dni do Wigilii, rodzina przygotowująca wspólnie adwentowy wieniec, poranna Msza roratnia, zapalanie kolejnych świec – te drobne gesty uczą cierpliwości i pomagają stopniowo odkrywać sens nadchodzących świąt.
Reklama
Jeśli jednak już w październiku zanurzymy się w bożonarodzeniowej atmosferze, możemy sprawić, że samo świętowanie straci część swojej wyjątkowości.
Nie przyspieszajmy świąt. Przeżyjmy najpierw to, co przed nami
Nie chodzi o to, aby zakazywać komukolwiek kupowania ozdób w październiku czy krytykować tych, którzy lubią wcześnie planować Boże Narodzenie.
Chodzi raczej o zachowanie właściwych proporcji i umiejętność świadomego przeżywania czasu.
Zanim zaczniemy myśleć o wigilijnym stole, zatrzymajmy się przy grobach naszych bliskich. Zanim rozbłysną światełka na choinkach, pozwólmy sobie przeżyć listopadową zadumę. Zanim zaśpiewamy kolędy, dajmy sobie czas na adwentowe oczekiwanie.
Każdy z tych okresów ma własny sens i duchowe bogactwo.
Uroczystość Wszystkich Świętych przypomina nam o celu naszego życia. Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych zachęca do modlitwy za tych, którzy odeszli. Adwent przygotowuje nas na spotkanie z Chrystusem. Boże Narodzenie przynosi radość z Jego przyjścia na świat.
Nie musimy wybierać między tymi wydarzeniami. Wystarczy pozwolić każdemu z nich nadejść we właściwym czasie.
Może więc zamiast już dziś pytać, czy mamy wszystko na święta, warto zadać sobie inne pytanie: czy potrafimy jeszcze na nie czekać?
Bo najpiękniejsze Boże Narodzenie nie zaczyna się wtedy, gdy w sklepach pojawiają się pierwsze choinki. Zaczyna się od serca, które potrafi z cierpliwością i wiarą oczekiwać na przyjście Zbawiciela.
