Koniec października. Parkingi przy cmentarzach coraz bardziej zatłoczone, na ulicach pojawiają się stoiska ze zniczami i chryzantemami. W sklepach można wybierać spośród dziesiątek rodzajów lampionów – od najprostszych po efektowne, bogato zdobione modele. Wiele rodzin planuje już wyjazdy na groby bliskich, kupuje kwiaty i przygotowuje się do listopadowych dni.
To piękny zwyczaj, głęboko zakorzeniony w polskiej tradycji. Dbałość o miejsca spoczynku naszych bliskich jest wyrazem pamięci, szacunku i wdzięczności.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ale czy w tym wszystkim nie zaczynamy czasem bardziej troszczyć się o wygląd grobu niż o modlitwę za osobę, która w nim spoczywa?
Grób przygotowany. A modlitwa?
W przededniu Wszystkich Świętych potrafimy spędzić wiele godzin na sprzątaniu nagrobków, wymianie dekoracji i wybieraniu odpowiednich kwiatów. Chcemy, aby miejsce spoczynku naszych bliskich wyglądało godnie i pięknie.
Nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy zewnętrzna troska przesłania nam to, co najważniejsze.
Można przecież zapalić dziesięć zniczy i nie odmówić ani jednej modlitwy. Można kupić najpiękniejszy wieniec, a nie znaleźć kilku minut na osobistą refleksję. Można odwiedzić wiele cmentarzy, ale ani razu nie pomyśleć o wieczności.
Reklama
Tymczasem dla człowieka wierzącego odwiedzanie grobów nie jest wyłącznie rodzinną tradycją. Jest także wyrazem wiary w życie wieczne i nadziei na spotkanie z tymi, którzy odeszli.
Zapalony znicz może być pięknym znakiem pamięci i nadziei, ale nie powinien zastępować modlitwy.
1 listopada nie jest Świętem Zmarłych
Warto przypominać o tym szczególnie dziś, gdy uroczystość Wszystkich Świętych bywa potocznie nazywana Świętem Zmarłych.
Tymczasem 1 listopada Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. To dzień radości z powodu tych, którzy osiągnęli już zbawienie i przebywają w chwale nieba.
Wspominamy nie tylko świętych oficjalnie wyniesionych na ołtarze, ale wszystkich zbawionych – również tych, których imion nie znamy.
To także przypomnienie, że świętość nie jest przywilejem nielicznych. Każdy człowiek jest powołany do życia w bliskości z Bogiem.
Dopiero 2 listopada obchodzimy wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, nazywane Dniem Zadusznym. To czas szczególnej modlitwy za zmarłych, zwłaszcza tych, którzy potrzebują jeszcze oczyszczenia przed pełnym zjednoczeniem z Bogiem.
Choć oba dni są ze sobą ściśle związane, mają odmienny charakter i przesłanie.
Pierwszy kieruje nasze spojrzenie ku niebu i przypomina o powszechnym powołaniu do świętości. Drugi zachęca do modlitwy za tych, którzy zakończyli ziemskie życie.
Czy cmentarz stał się miejscem rywalizacji?
Trudno nie zauważyć, że wokół listopadowych świąt rozwinął się prawdziwy rynek dekoracji nagrobnych.
Reklama
Coraz większe znicze, bardziej okazałe wiązanki, nowe ozdoby. Niekiedy można odnieść wrażenie, że wygląd grobu staje się świadectwem tego, jak bardzo kochaliśmy zmarłego.
A przecież miłości nie da się zmierzyć liczbą zapalonych świec ani wartością kwiatów.
Nie każdy może pozwolić sobie na kosztowne dekoracje. Nie każdy ma siłę, zdrowie czy możliwość, aby regularnie odwiedzać cmentarz. Są osoby starsze, chore, mieszkające daleko od rodzinnych miejscowości.
Czy ich pamięć o bliskich jest przez to mniej wartościowa?
Chrześcijaństwo przypomina nam, że modlitwa nie zna odległości. Za zmarłych możemy modlić się w domu, w kościele, podczas codziennych obowiązków czy w czasie Eucharystii.
Jeden prosty znicz i szczera modlitwa mają większą wartość duchową niż najbardziej okazała dekoracja pozbawiona pamięci o Bogu.
Nie tylko pamięć, ale i nadzieja
Listopadowe odwiedzanie cmentarzy przypomina nam o przemijaniu. Stajemy przy grobach rodziców, dziadków, przyjaciół i innych bliskich osób. Przywołujemy wspomnienia, wracamy myślami do wspólnych chwil, czasami nie potrafimy powstrzymać łez.
Dla chrześcijanina śmierć nie jest jednak ostatecznym końcem.
W Ewangelii według św. Jana Jezus mówi: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem (J 11,25).
To właśnie wiara w zmartwychwstanie nadaje szczególny sens naszej modlitwie za zmarłych. Wierzymy, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią ciała i że w Chrystusie otrzymaliśmy obietnicę życia wiecznego.
Dlatego cmentarz jest nie tylko miejscem smutku i tęsknoty, lecz także przestrzenią nadziei.
Co naprawdę możemy ofiarować zmarłym?
Reklama
Kościół zachęca wiernych przede wszystkim do modlitwy za zmarłych, ofiarowania w ich intencji Mszy św., a także do podejmowania uczynków miłosierdzia i uzyskiwania odpustów na warunkach określonych przez Kościół.
Szczególnie ważna jest Eucharystia, podczas której modlimy się za żywych i zmarłych.
Nie zapominajmy również o osobistej modlitwie podczas odwiedzin na cmentarzu. Nawet krótkie Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie… może stać się wyrazem naszej wiary, miłości i pamięci.
Może więc w tym roku warto zmienić nieco kolejność przygotowań?
Najpierw pomyśleć o modlitwie i uczestnictwie we Mszy św., a dopiero później o kwiatach i dekoracjach.
Nie rezygnujmy z pięknych polskich tradycji. Nadajmy im jednak głębszy sens.
Niech wśród tysięcy świateł nie zabraknie modlitwy
Wieczorny widok rozświetlonych cmentarzy potrafi wzruszyć. Tysiące płonących zniczy tworzą niezwykły obraz pamięci o tych, którzy odeszli.
Warto jednak pamiętać, że światło znicza jest tylko znakiem. Najważniejsze pozostaje to, czego nie widać: miłość, wdzięczność, wiara i modlitwa.
Kiedy więc w najbliższych dniach staniemy przy grobach naszych bliskich, nie myślmy jedynie o tym, czy wszystko zostało odpowiednio przygotowane.
