Niedzielny poranek. Jedni planują zakupy, inni wyjazd za miasto. Ktoś od rana sprząta mieszkanie, ktoś nadrabia zaległości z całego tygodnia. Są też tacy, którzy po prostu chcą się wyspać, odpocząć i nie myśleć o żadnych obowiązkach.
W tym wszystkim łatwo potraktować niedzielę jak zwyczajny dzień wolny od pracy. Tylko czy właśnie do tego powinna się sprowadzać?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dla chrześcijan niedziela od wieków jest dniem wyjątkowym. To dzień zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, dzień Eucharystii, wspólnoty i odpoczynku. A jednak niekiedy odnosimy wrażenie, że w naszym kalendarzu jest miejsce na wszystko – oprócz Boga.
Godzina dla Boga. Czy to naprawdę tak dużo?
Zdarza się, że przez cały tydzień potrafimy znaleźć czas na seriale, media społecznościowe, spotkania, zakupy czy rozrywkę. Tymczasem niedzielna Eucharystia staje się obowiązkiem, który trudno zmieścić w planie dnia.
„Nie mam czasu”, „Jestem zmęczony”, „Pójdę za tydzień” – podobne usprawiedliwienia łatwo pojawiają się w codzienności. Oczywiście życie bywa skomplikowane. Są osoby, którym choroba, opieka nad bliskimi lub inne poważne przeszkody uniemożliwiają udział we Mszy św. Nie każda nieobecność oznacza więc zaniedbanie.
Reklama
Warto jednak uczciwie zapytać samego siebie: czy rzeczywiście nie mam czasu dla Boga, czy może przestałem traktować ten czas jako coś ważnego? Bo problem nie zawsze leży w nadmiarze obowiązków. Czasem tkwi w naszych priorytetach.
Niedziela to nie tylko dzień bez pracy
W języku codziennym niedzielę często nazywamy po prostu dniem wolnym. Dla chrześcijan ma ona jednak znacznie głębsze znaczenie. To pierwszy dzień tygodnia, w którym Kościół celebruje zmartwychwstanie Chrystusa.
Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że niedzielna celebracja Eucharystii znajduje się w centrum życia Kościoła (por. KKK 2177). Uczestnictwo we Mszy św. nie powinno być zatem traktowane wyłącznie jako religijny obowiązek, który trzeba spełnić. To przede wszystkim spotkanie z żywym Bogiem. W Eucharystii chrześcijanin słucha Słowa Bożego, uczestniczy we wspólnej modlitwie i ma możliwość przyjęcia Chrystusa w Komunii św., jeśli jest do tego odpowiednio przygotowany.
Czy można więc sprowadzić niedzielną Mszę do punktu na liście obowiązków?
Odpoczywamy, ale czy naprawdę odpoczywamy?
Współczesny człowiek coraz częściej doświadcza paradoksu: ma do dyspozycji liczne udogodnienia, a mimo to nieustannie brakuje mu czasu. Podobnie bywa z niedzielą. Teoretycznie jest dniem odpoczynku. W praktyce potrafimy wypełnić ją tyloma zajęciami, że wieczorem czujemy się jeszcze bardziej zmęczeni niż w sobotę. Sprzątanie, pranie, zaległa praca, zakupy, sprawdzanie służbowych wiadomości. Niedziela zaczyna przypominać kolejny dzień roboczy, tylko bez wyjścia do biura.
Reklama
Tymczasem chrześcijańskie rozumienie odpoczynku nie polega wyłącznie na bezczynności. Chodzi o odzyskanie właściwego porządku życia. O czas dla Boga, rodziny, bliskich, ale także dla siebie. O możliwość zatrzymania się i przypomnienia sobie, że człowiek jest kimś więcej niż sumą wykonanych obowiązków.
Niedziela była kiedyś dniem spotkania. A dziś?
Dla wielu rodzin niedziela przez lata wiązała się ze wspólną Mszą św., obiadem i odwiedzinami u najbliższych. Dziś rytm życia wygląda inaczej. Członkowie rodzin mają różne obowiązki, plany i zainteresowania. Nawet jeśli przebywają w jednym domu, nie zawsze spędzają ze sobą czas. Niedzielny obiad bywa zastępowany szybkim posiłkiem. Rozmowy ustępują miejsca ekranom telefonów, a wspólne wyjście do kościoła dla części rodzin przestało być oczywistym elementem tygodnia.
Nie chodzi o idealizowanie przeszłości. Dawniej również nie brakowało pośpiechu, trudności i rodzinnych napięć. Warto jednak zapytać, czy wraz ze zmianą stylu życia nie utraciliśmy czegoś ważnego.
Może niedziela mogłaby znów stać się dniem, w którym nie trzeba się spieszyć? Dniem wspólnej modlitwy, rozmowy, spokojnego posiłku i prawdziwego zainteresowania drugim człowiekiem.
Wiara nie może być dodatkiem, na który zostaje czas
Jednym z niebezpieczeństw współczesnego życia duchowego jest traktowanie relacji z Bogiem jako czegoś, czym zajmujemy się dopiero po wykonaniu wszystkich innych obowiązków. Najpierw praca, potem dom, zakupy, rozrywka, odpoczynek. A jeśli zostanie jeszcze chwila – modlitwa. Tymczasem wiara zakłada coś zupełnie innego.
Reklama
Bóg nie powinien być jedynie dodatkiem do naszego życia. Dla chrześcijanina jest jego fundamentem. Niedziela przypomina nam o tej prawdzie w szczególny sposób. Nie dlatego, że Bóg potrzebuje naszej obecności w kościele przez określoną liczbę minut. To my potrzebujemy spotkania z Nim, Jego Słowa i łaski.
Warto więc przestać pytać wyłącznie: „Czy znajdę czas, żeby pójść na Mszę?”. Może lepszym pytaniem będzie: „Jak zaplanować niedzielę, aby Eucharystia była jej centrum?”.
Co możemy zmienić już w najbliższą niedzielę?
Nie trzeba od razu wprowadzać wielkiej rewolucji. Wystarczy kilka prostych decyzji. Można wcześniej sprawdzić godziny Mszy św. i zaplanować udział w Eucharystii. Odłożyć część domowych obowiązków na inny dzień. Wyłączyć na pewien czas telefon. Znaleźć chwilę na wspólny obiad lub rozmowę z kimś bliskim. Można również sięgnąć po niedzielną Ewangelię i poświęcić kilka minut na refleksję nad jej przesłaniem.
Niedziela nie musi być dniem pełnym religijnych aktywności od rana do wieczora. Powinna jednak pozostawać dniem, w którym szczególnie świadomie pamiętamy o Bogu.
Czy naprawdę nie mamy czasu?
Każdy z nas otrzymuje tyle samo godzin w ciągu doby. Nie możemy ich zatrzymać ani pomnożyć. Możemy jedynie zdecydować, na co je przeznaczymy. I właśnie dlatego niedziela jest tak ważnym sprawdzianem naszych priorytetów.
Nie chodzi o ocenianie innych, wyliczanie zaniedbań czy budowanie poczucia winy. Chodzi o uczciwe spojrzenie na własne życie. Jeśli przez sześć dni tygodnia znajdujemy czas na pracę, obowiązki i tysiące drobnych spraw, warto zastanowić się, jakie miejsce zajmuje w tym wszystkim Bóg. Bo może najważniejsze pytanie nie brzmi: Dlaczego nie mam czasu na niedzielną Mszę św.?
