Góra dla polonistów
Dante Alighieri zastał niebo, piekło i czyściec w nauce Kościoła. Nauka o oczyszczeniu dusz po śmierci i o pomocy, jaką daje im modlitwa żyjących, była starsza od poety. W 1274 roku, gdy Dante był dzieckiem, potwierdził ją II sobór lyoński. Poeta nadał zaświatom najsłynniejszy kształt literacki: trzy krainy, w każdej podobna liczba pieśni, w Piekle trzydzieści cztery, w Czyśćcu i Raju po trzydzieści trzy.
Popkultura chętniej sięga po pierwszą część. Kręgi piekielne trafiły do filmów, gier komputerowych i memów, a góra, na którą dusze wspinają się, żeby się oczyścić, została lekturą dla polonistów i teologów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kostucha na prima aprilis
Nazwa wciąż pamięta o Kościele. Halloween to skrót od angielskiego All Hallows' Eve, czyli wigilii uroczystości Wszystkich Świętych. Kostiumy pamiętają już co innego: wampiry, upiory, czarownice, szkielety i diabły. To mieszanka folkloru i horroru. Jeśli zostało w niej coś z chrześcijańskich wyobrażeń, to ich najciemniejsza strona: diabły i dusze, które nie zaznały spokoju.
Juliusz Erazm Bolek, poeta i laureat Nagrody Światowego Dnia Poezji UNESCO, mówi, że brzydzi go święto Halloween. Jego zdaniem Halloween próbuje śmierć ucywilizować i ośmieszyć. „Śmierć to nie jest obiekt do śmiechu tylko moment do refleksji i skupienia i zastanowienia się” – mówi. Do zabawy, uważa Bolek, lepiej nadaje się prima aprilis.
Święci na balu
Reklama
Kościół odpowiada na Halloween balami Wszystkich Świętych. Zamiast konkursu na najstraszniejsze przebranie jest konkurs na najlepszy strój świętego. W Polsce od kilku lat bale i korowody świętych organizuje się niemal wszędzie: raz przy parafii, raz w przedszkolu, raz w szkole. Na dekanalnym balu w Walimiu w diecezji świdnickiej w 2019 roku dzieci przebierały się za Matkę Teresę z Kalkuty, świętą Ritę czy świętego Franciszka. Najczęściej wybierały jednak stroje aniołków.
1 listopada Kościół czci świętych, czyli tych, którzy w jego języku osiągnęli już niebo. Dziecko przebrane za świętego Floriana albo świętą Kingę opowiada historię, która według Kościoła kończy się w niebie. Z punktu widzenia katechezy to lepsza lekcja niż plastikowa kosa.
Tysiące czaszek i proboszcz z Czech
Modlitwa za zmarłych, których Kościół wspomina 2 listopada, ma w Kudowie-Zdroju swoje miejsce: Kaplicę Czaszek przy kościele św. Bartłomieja Apostoła, w parafii wzmiankowanej po raz pierwszy w 1354 roku. W 1764 roku probostwo objął tu ks. Wacław Tomaszek, duchowny czeskiego pochodzenia. W okolicy wciąż leżały kości ofiar wojen, epidemii i głodu, więc proboszcz razem z kościelnym i grabarzem zaczął je zbierać. Kaplicę zbudowano w 1776 roku, a zbieranie i układanie kości trwało potem jeszcze latami.
Około trzech tysięcy czaszek i kości pokrywa ściany i sklepienie, a większość szczątków leży w krypcie pod posadzką. Gospodarze szacują, że łącznie spoczywają tu szczątki około 30 tysięcy osób. W środku stoi ołtarz z krzyżem, są też figury aniołów z trąbą i wagą, znaki zmartwychwstania i sądu. Przewodnik wydany w czerwcu przez diecezjalne Centrum Promocji Turystyki „Arche” przekonuje, że kaplica jest aktem miłosierdzia, a nie pokazem makabry.
Reklama
Od wiosny w każdy ostatni piątek miesiąca odprawiane jest tu nabożeństwo za dusze w czyśćcu cierpiące. Modlitwy prowadzą siostry ze Zgromadzenia Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny.
Z czyśćca do nieba
W sobotę, 31 października, parafia przy Kaplicy Czaszek obchodzi wigilię Wszystkich Świętych pod hasłem „Z czyśćca do nieba”. O 18.00 w kościele św. Bartłomieja Mszy św. przewodniczyć będzie biskup świdnicki Marek Mendyk. Godzinę później zacznie się nabożeństwo „Ja żyję”, modlitwa za dusze w czyśćcu i za tych, których szczątki spoczywają w Kaplicy Czaszek.
Bp Mendyk nazywa wielu zmarłych „świętymi z sąsiedztwa”. Przypomina też: „Zmarli potrzebują naszej modlitwy, ofiar, cierpień i Eucharystii”.
Śmierć określa jako próg. Kto go przekracza, „nie wchodzi w przestrzeń niebytu czy ciemności, lecz w pełnię życia, którą jest sam Bóg”.
Nazwa nabożeństwa „Ja żyję” ma w Ewangelii Jana ciąg dalszy: „Ja żyję i wy żyć będziecie”. Łacińskie memento mori, pamiętaj o śmierci, brzmi w Kudowie wyjątkowo dosłownie, ale kaplica nie straszy. Przypomina, że katolicy modlą się za zmarłych, i to w ten sam wieczór, w który ulice przebierają się za upiory.
Czyściec do likwidacji?
Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o tych, którzy „umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia”. Ich oczyszczenie jest „czymś całkowicie innym niż kara potępionych”.
Reklama
Bp Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej, uważa, że uczniowie Chrystusa żyją w trzech kręgach: Kościół pielgrzymujący na ziemi, triumfujący w niebie i cierpiący w czyśćcu. „Tak jak święci nas wspomagają, wypraszając nam różne łaski, tak my pomagamy przez modlitwę tym, którzy przechodzą przez czyśćcowe oczyszczenie” – mówi.
Wspólna modlitwa za zmarłych 2 listopada ma ponad tysiąc lat. W 998 roku wprowadził ją opat Odylon w klasztorach zależnych od Cluny, a Kościół łaciński stopniowo przejął ten zwyczaj. 1 listopada należy do świętych, 2 listopada – do zmarłych, którzy według Kościoła na niebo jeszcze czekają.
Polska tradycja oba dni łączy: na cmentarze idzie się najczęściej już 1 listopada. Wypominki i odpust za zmarłych, który od 1 do 8 listopada wierni uzyskują, nawiedzając cmentarz, pokazują, że wiara w czyściec ma się w parafiach dobrze.
