Słowa Ewangelii dzisiejszej niedzieli były dla mnie przez wiele lat tylko teoretyczne, ponieważ istniała we mnie bariera, aby je przyjąć, by się do nich przymierzyć. Myślałem: niech to robią lepsi niż ja. Jezus w Kazaniu na Górze nie miał w swoim otoczeniu zakonników, mistyków, ludzi doskonalszych. Mówił to do wszystkich. W czym tkwi problem? W tym, że jest niemożliwe, aby o własnych siłach zrealizować słowa Pana. Może w jakiejś części, np. nie czynić odwetu: „oko za oko, ząb za ząb”. Ale nie sprzeciwiać się złu? Pozwolić, by ono we mnie uderzyło? Nadstawić drugi policzek? Nie walczyć ze złem?
Walczyć jak najbardziej, ale inną bronią. Mówi o niej Apostoł: „Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]. Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go. Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz nad jego głową. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 19-21).
Siły do walki ze złem daje Duch Święty, aby dobrem odpłacić za zło. Ten, kto ma tego Ducha, wcieli w żywe słowa Ewangelii. Słowa drugiego czytania to potwierdzają: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? (...) Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”.
Reklama
Co więc mogę zrobić? Przyjąć to słowo Jezusa, nie zanegować go, uwierzyć, że jest to możliwe, ponieważ dla Boga wszystko jest możliwe. Powiedzieć jak Maryja: „Niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Powiedzieć jak apostoł Piotr: „Na Twoje słowo zarzucę sieci” (Łk 5, 5).
Trzeba po prostu chcieć zapragnąć świętości, zacząć się o nią wytrwale modlić. Mnie pomaga świadomość, że jestem słaby i grzeszny, że takim kocha mnie Bóg. Przeciwności, trud, cierpienie, niesprawiedliwość, nawet jeżeli mnie spotykają, to tak naprawdę na nie zasłużyłem. Słuszne byłoby to, gdyby mnie uderzono. Przecież w cierpieniu, w krzyżu mojego życia spotkam Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Życie chrześcijanina jest paschą, przechodzeniem z cierpienia do chwały, ze śmierci do życia. Na tej drodze paschy musi być krzyż.
Nie chodzi też o to, aby od razu wszyscy wypełnili te słowa Jezusa. To jest proces zmiany myślenia na drodze wiary. Potrzeba, aby byli tacy ludzie w Kościele, którzy potrafią to robić. By oni byli znakiem, że jest to możliwe, aby wypełnili misję uczniów Chrystusa: soli, światła, zaczynu przemieniającego to pokolenie, w którym żyjemy. Nie potrzeba garnka soli na garnek zupy, szczypta wystarczy; nie potrzeba kilograma drożdży na kilogram ciasta. Ale muszą to być prawdziwa sól, aktywne drożdże, jasne światło. My bowiem uczestniczymy w tajemnicy zbawienia, ale zbawcą jest Jezus Chrystus.
„Angażujmy się w budowę prawdziwej kultury spotkania, która pokona kulturę obojętności” - powiedział Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii sprawowanej w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież odniósł się do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 7,11-17), w którym mowa o spotkaniu Jezusa z matką młodzieńca z Nain i dokonanym przez Pana cudzie wskrzeszenia.
Poruszając kwestię spotkania Franciszek zauważył, że ludzie często się dziś mijają, ale nie spotykają. Każdy myśli o sobie, widzi, ale nie patrzy, słyszy, ale nie wysłuchuje. Natomiast spotkanie jest czymś innym – a opisuje je dzisiejsza Ewangelia - spotkanie między mężczyzną a kobietą, między jedynym synem żywym a jedynym synem, który umarł; między szczęśliwym tłumem, który poznał Jezusa i poszedł za Nim, a płaczącą grupą ludzi, towarzyszących kobiecie, wychodzącą z bramy miasta. To spotkanie każe nam się zastanowić nad tym, jak my się spotykamy między sobą – zauważył papież.
Św. Jan Nepomucen urodził się w Pomuku (Nepomuku) koło Pragi.
Jako młody człowiek odznaczał się wielką pobożnością i religijnością.
Pierwsze zapiski o drodze powołania kapłańskiego Jana pochodzą z
roku 1370, w których figuruje jako kleryk, zatrudniony na stanowisku
notariusza w kurii biskupiej w Pradze. W 1380 r. z rąk abp. Jana
Jenzensteina otrzymał święcenia kapłańskie i probostwo przy kościele
św. Galla w Pradze. Z biegiem lat św. Jan wspinał się po stopniach
i godnościach kościelnych, aż w 1390 r. został mianowany wikariuszem
generalnym przy arcybiskupie Janie. Lata życia kapłańskiego św. Jana
przypadły na burzliwy okres panowania w Czechach Wacława IV Luksemburczyka.
Król Wacław słynął z hulaszczego stylu życia i jawnej niechęci do
Rzymu. Pragnieniem króla było zawładnąć dobrami kościelnymi i mianować
nowego biskupa. Na drodze jednak stanęła mu lojalność i posłuszeństwo
św. Jana Nepomucena.
Pod koniec swego życia pełnił funkcję spowiednika królowej
Zofii na dworze czeskim. Zazdrosny król bezskutecznie usiłował wydobyć
od Świętego szczegóły jej spowiedzi. Zachowującego milczenie kapłana
ukarał śmiercią. Zginął on śmiercią męczeńską z rąk króla Wacława
IV Luksemburczyka w 1393 r. Po bestialskich torturach, w których
król osobiście brał udział, na pół żywego męczennika zrzucono z mostu
Karola IV do rzeki Wełtawy. Ciało znaleziono dopiero po kilku dniach
i pochowano w kościele w pobliżu rzeki. Spoczywa ono w katedrze św.
Wita w bardzo bogatym grobowcu po prawej stronie ołtarza głównego.
Kulisy i motyw śmierci Świętego przez wiele lat nie był znany, jednak
historyk Tomasz Ebendorfer około 1450 r. pisze, że bezpośrednią przyczyną
śmierci było dochowanie przez Jana tajemnicy spowiedzi. Dzień jego
święta obchodzono zawsze 16 maja. Tylko w Polsce, w diecezji katowickiej
i opolskiej obowiązuje wspomnienie 21 maja, gdyż 16 maja przypada
św. Andrzeja Boboli. Jest bardzo ciekawą kwestią to, że kult św.
Jana Nepomucena bardzo szybko rozprzestrzenił się na całą praktycznie
Europę.
W wieku XVII kult jego rozpowszechnił się daleko poza
granice Pragi i Czech. Oficjalny jednak proces rozpoczęto dopiero
z polecenia cesarza Józefa II w roku 1710. Papież Innocenty XII potwierdził
oddawany mu powszechnie tytuł błogosławionego. Zatwierdził także
teksty liturgiczne do Mszału i Brewiarza: na Czechy, Austrię, Niemcy,
Polskę i Litwę. W kilka lat potem w roku 1729 papież Benedykt XIII
zaliczył go uroczyście w poczet świętych.
Postać św. Jana Nepomucena jest w Polsce dobrze znana.
Kult tego Świętego należy do najpospolitszych. Znajduje się w naszej
Ojczyźnie ponad kilkaset jego figur, które można spotkać na polnych
drogach, we wsiach i miastach. Często jest ukazywany w sutannie,
komży, czasem w pelerynie z gronostajowego futra i birecie na głowie.
Najczęściej spotykanym atrybutem św. Jana Nepomucena jest krzyż odpustowy
na godzinę śmierci, przyciskany do piersi jedną ręką, podczas gdy
druga trzyma gałązkę palmową lub książkę, niekiedy zamkniętą na kłódkę.
Ikonografia przedstawia go zawsze w stroju kapłańskim, z palmą męczeńską
w ręku i z palcem na ustach na znak milczenia. Również w licznych
kościołach znajdują się obrazy św. Jana przedstawiające go w podobnych
ujęciach. Jest on patronem spowiedników i powodzian, opiekunem ludzi
biednych, strażnikiem tajemnicy pocztowej.
W Polsce kult św. Jana Nepomucena należy do najpospolitszych.
Ponad kilkaset jego figur można spotkać na drogach polnych. Są one
pamiątkami po dziś dzień, dawniej bardzo żywego, dziś już jednak
zanikającego kultu św. Jana Nepomucena.
Nie ma kościoła ani dawnej kaplicy, by Święty nie miał
swojego ołtarza, figury, obrazu, feretronu, sztandaru. Był czczony
też jako patron mostów i orędownik chroniący od powodzi. W Polsce
jest on popularny jako męczennik sakramentu pokuty, jako patron dobrej
sławy i szczerej spowiedzi.
Czy w przypadku ciąży bliźniaczej można powiedzieć, że „jedno dziecko wystarczy”?!
2026-05-21 12:49
maj /KAI
Pixabay
- Czy w przypadku ciąży bliźniaczej można powiedzieć, że „jedno dziecko wystarczy”?! - zapytuje bp Józef Wróbel, przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetycznych. W komentarzu dla KAI biskup odnosi się do opublikowanych ostatnio w mediach informacji nt. pomocy w selektywnej aborcji jednego z bliźniąt.
- Nauczanie Kościoła na temat aborcji jako takiej jest znane - przypomina bp Wróbel w komentarzu dla KAI. - Po pierwsze, to dziecko ma prawo do życia. Przysługuje mu to prawo tak, jak każdemu człowiekowi - podkreśla biskup. - Czy można powiedzieć w przypadku ciąży bliźniaczej, że „jedno dziecko wystarczy”? Że drugie można usunąć, żeby za bardzo nie utrudniać rodzinie życia? - pyta.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.