Droga, która dojrzewała wśród doświadczeń
Karol Wojtyła dorastał w Wadowicach, w środowisku, które kształtowało jego wrażliwość i sposób patrzenia na drugiego człowieka. Ważne miejsce zajmowała rodzina – szczególnie ojciec, którego głęboka pobożność stała się jednym z pierwszych świadectw wiary. Wczesna śmierć matki, a później brata, była doświadczeniem straty, które towarzyszyło mu od młodości. Po maturze rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesował się literaturą, poezją i teatrem.
Reklama
Wojna przerwała studia i zmieniła jego życie. Wojtyła pracował w zakładach Solvay, a jednocześnie dojrzewała w nim myśl o kapłaństwie. W czasie okupacji rozpoczął konspiracyjną formację w seminarium prowadzonym przez abp. Adama Stefana Sapiehę. Ważne było także spotkanie z Janem Tyranowskim, który pomógł mu pogłębiać życie duchowe. – Na pewno ukształtowały go Wadowice z tą wielokulturowością, z mocną wspólnotą żydowską. Ukształtowała go także wczesna śmierć matki i odkrywanie wstawiennictwa oraz opieki Matki Bożej. Ważną postacią był jego ojciec, człowiek głębokiej pobożności. Do tego dochodzą studia polonistyczne, doświadczenie okupacji, praca w kamieniołomach i seminarium w zupełnie nadzwyczajnej formie. Bardzo ważne było także spotkanie z Janem Tyranowskim, poezja i teatr. To było ogromne bogactwo doświadczeń, wśród których szczególne miejsce zajmowało cierpienie i ogromna liczba sytuacji wymagających konfrontacji oraz przekraczania własnego komfortu – podkreśla ks. prof. Robert Woźniak.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Na początku 5. roku studiów seminaryjnych kard. Adam Stefan Sapieha zdecydował o wysłaniu Wojtyły do Rzymu. Tam miał kontynuować studia, jednak jeszcze przed wyjazdem przyjął święcenia kapłańskie. 1 listopada 1946 roku, w prywatnej kaplicy arcybiskupów krakowskich, został wyświęcony na kapłana. Następnego dnia odprawił swoją pierwszą Mszę św. w krypcie św. Leonarda na Wawelu.
Kapłaństwo, które zmieniło historię
1 listopada 1946 roku stał się początkiem drogi, która z czasem wyprowadziła Karola Wojtyłę poza Kraków – najpierw na kolejne etapy posługi kapłańskiej i biskupiej, a później na Stolicę Piotrową. Dla Kościoła krakowskiego pozostaje jednym z najważniejszych momentów jego historii. – Rzadko się zdarza, żeby z danej diecezji był papież. Nie byłoby tego papieża, gdyby nie jego święcenia kapłańskie. Karol Wojtyła jest istotnie ważny w długich dziejach Kościoła krakowskiego. Można powiedzieć, że był najwybitniejszym i najbardziej znanym z księży naszego prezbiterium. Stąd jest to rocznica, która wzywa nas także do tego, żeby pomyśleć o przeszłości, o teraźniejszości i o tym, jacy chcemy być w przyszłości. Mamy świetny model, jeśli chodzi o jego przeżywanie kapłaństwa i prezbiteratu – zauważa ks. prof. Robert Woźniak.
Reklama
Pamięć o Wojtyle jest w Krakowie szczególnie żywa także dlatego, że właśnie tutaj przez lata kształtowała się jego kapłańska i biskupia droga. W tym samym mieście dziś formują się kolejni kandydaci do kapłaństwa. – W krakowskim seminarium nie może być inaczej. Żyjemy w świetle, a nie w cieniu tego wielkiego człowieka o bardzo integralnej osobowości. Trudno byłoby przygotowywać się do kapłaństwa w Krakowie, nie mając gdzieś tego punktu odniesienia, jakim jest jego osobowość i dzieło. Wojtyła miał wiele aspektów osobowości, które się uzupełniały – od poety, przez sportowca, aż po filozofa. Jednak szczególny akcent w jego postaci w formacji seminaryjnej położyłbym na ogromny zapał duszpasterski. On naprawdę szukał ludzi, żeby głosić im Pana Jezusa – podkreśla rektor krakowskiego seminarium.
Spojrzenie, które pozostało w pamięci
Do osobistego spotkania z Janem Pawłem II ks. prof. Robert Woźniak wraca pamięcią do lat 2003–2004. – Miałem możliwość, żeby w Wielki Czwartek zjeść z nim obiad po Mszy Świętej Krzyżma. To bardzo ważny moment i bardzo ważny dzień, bo Wielki Czwartek jest związany z ustanowieniem sakramentu kapłaństwa. Dlatego poczytuję sobie za ogromny przywilej, że mogłem w tych obiadach uczestniczyć. Nie dużo mówił, ale czuło się jego serdeczność i chęć bycia z księżmi. Pamiętam jego spojrzenie. Było niesamowicie głębokie. Miało się wrażenie, że on cię widzi na całą wieczność, że obejmuje cię spojrzeniem Bożym. Dla mnie to spojrzenie jest wyznacznikiem i pewnym programem tego, jak patrzeć, jak przyjmować i jak traktować drugiego człowieka. Po Bożemu – wspomina ks. prof. Robert Woźniak.
Reklama
W pamięci ks. Woźniaka Jan Paweł II pozostał jednak nie tylko jako człowiek o niezwykłym spojrzeniu, ale przede wszystkim jako kapłan głęboko zakorzeniony w relacji z Chrystusem. – To, co mnie w nim uderzało, oprócz tego motywu misyjnego, to coś głębszego – jego przyjaźń z Panem Jezusem. To był naprawdę duchowny człowiek. Jeśli mamy być świadkami Chrystusa w świecie, musimy też stać się trochę inni niż cały świat. Nie dlatego, że jesteśmy lepsi, ale dlatego, że naprawdę zaprzyjaźniamy się z Jezusem. Tę przyjaźń z Jezusem można wyczytać z tego, jak człowiek mówi, jak się porusza i jak patrzy na drugiego – zauważa ks. prof. Robert Woźniak.
Nie ma kapłaństwa bez spotkania z Chrystusem
Właśnie od osobistego spotkania z Chrystusem rozpoczyna się, zdaniem rektora krakowskiego seminarium, droga do kapłaństwa. Formacja intelektualna, studia i zdobywana wiedza mają swoje miejsce, ale nie mogą zastąpić żywej relacji z Jezusem. – Nie można być księdzem, jeśli się nie spotkało Chrystusa. Chrystus dla przygotowującego się do kapłaństwa kleryka nie może być kimś z kart podręczników. On musi stać się moim. Żyjemy teraz razem, w tym czasie, bo On umarł i zmartwychwstał. Nie ma kapłaństwa bez zakochania się w Jezusie. Jan Paweł II, analizując spotkanie Jezusa z Piotrem po zmartwychwstaniu, zwracał uwagę na pytanie: „Czy Mnie miłujesz?”. To jest pytanie, które człowiek przygotowujący się do kapłaństwa musi usłyszeć od Jezusa. Ono pokazuje, co jest punktem wyjścia, całym środkiem formacji kapłańskiej do końca życia i punktem docelowym: miłość do Jezusa. Nie da się być pasterzem i nie da się kochać ludzi, jeśli nie kocha się Jego – podkreśla ks. prof. Woźniak.
Reklama
Relacja z Chrystusem nie kończy się wraz z przyjęciem święceń. Pozostaje podstawą codziennego życia kapłana i jego gotowości do podjęcia misji. – Jeśli treścią mojego życia jako księdza jest przede wszystkim relacja Jezusa do mnie i moja relacja z Nim, wtedy mogę być przez Niego posłany. Trzeba codziennie przyjmować przyjaźń z Panem Jezusem. Jeśli coś jest istotnego w kapłaństwie, to właśnie ta relacja. Nie ma księdza bez Chrystusa. Ewangelia mówi o tym bardzo prosto: Pan wybrał Dwunastu, żeby Mu towarzyszyli i żeby mógł ich posłać na misję. Pierwsze jest jednak to, żeby Mu towarzyszyli. Kapłaństwo nie jest wezwaniem do odejścia od Jezusa dla zbawienia świata, ale do coraz większej relacji z Jezusem, która – jeśli jest prawdziwa – nie może się nie rozprzestrzeniać. Kto rzeczywiście przeżywa relację z Jezusem, kto Go spotkał, ten nie jest w stanie pozostać z boku. Musi głosić – przekonuje rektor seminarium.
Powołanie potrzebuje wspólnoty
Droga do kapłaństwa nie dokonuje się jednak w samotności. Na rozeznawanie powołania wpływają rodzina, parafia, kapłani i cała wspólnota Kościoła. Dlatego odpowiedzialność za powołania nie kończy się na murach seminarium.– Dzisiaj jest 59 kleryków w seminarium krakowskim. Często ludzie pytają właśnie o ten wymiar liczebny, ale on nie jest najważniejszy. W Królestwie Niebieskim wszystko działa na zasadzie relacji. Jest Pan, który powołuje, jest człowiek, który odczytuje to powołanie, i jest wspólnota, która albo pomaga, albo nie pomaga je odczytać. Dlatego proszę wszystkich, żebyśmy mówili o powołaniach kapłańskich. Żeby rodzice potrafili rozmawiać o tym ze swoimi dziećmi – dokładnie, konkretnie, bez przymuszania. To jest nasza odpowiedzialność – podkreśla ks. prof. Woźniak.
Reklama
Także samo seminarium ma być częścią życia diecezji, a nie zamkniętą przestrzenią oddzieloną od ludzi, wśród których przyszli kapłani będą później posługiwać.– Stawiam sobie jako pewnego rodzaju zadanie, żeby seminarium otworzyło się na diecezję, a diecezja na seminarium. Nie będzie powołań, jeśli cała diecezja nie stanie się seminarium. Cała, nie tylko księża. Wszyscy jako wierzący mamy w tym uczestniczyć. Klerycy nie przygotowują się do życia monastycznego. Przygotowują się do przyjaźni z Jezusem, wyrażonej w charyzmacie życia księdza diecezjalnego, a więc bardzo blisko ludzi i w pracy na parafii – zaznacza rektor seminarium.
Formacja nie pozostaje więc wyłącznie doświadczeniem seminaryjnym. Klerycy wchodzą również w konkretne życie parafii.– Otworzyliśmy seminarium na diecezję także w ten sposób, że klerycy 3., 4. i 5. roku, w okresie formacji pastoralnej, jeżdżą na wszystkie weekendy od piątku do niedzieli na parafię. Także po to, żeby zobaczyli, że są potrzebni, ale również dlatego, żeby mogły ich formować parafie – ludzie na parafiach i księża pracujący w parafiach. To nie chodzi tylko o nowych kandydatów. Chodzi także o kandydatów, którzy już są – wyjaśnia ks. prof. Robert Woźniak.
Kapłan blisko człowieka i Chrystusa
W centrum kapłańskiej posługi pozostaje człowiek. Nie chodzi jednak o skupienie uwagi wyłącznie na jego potrzebach, ale o gotowość do ofiarowania siebie i przekraczania własnego egoizmu.– Wspólnie musimy się uwrażliwiać na to, że największe szczęście jest w dawaniu, a nie w braniu i że świat to nie jestem tylko ja. Duszpasterstwo jest wychowywaniem do rozumności i wolności, a wszystko jest po to, żeby dać siebie. Wojtyła mówił, że człowiek staje się sobą wtedy, kiedy przekracza siebie. Tylko poprzez bezinteresowny dar osoba staje się osobą – podkreśla ks. prof. Woźniak.
Reklama
Właśnie taki sposób patrzenia wiąże się z integralnością, która była jednym z charakterystycznych rysów osobowości Karola Wojtyły. Łączył życie duchowe, intelektualne, duszpasterskie i zainteresowanie człowiekiem. – Postawiłbym akcent na integralność. Misja, ale także życie intelektualne, życie mistyczne i bliskość człowiekowi. Nie wybierajmy sobie jednej z tych przestrzeni. Próbujmy rozwijać się w każdą stronę. Myślę, że w tę 80. rocznicę jego święceń Wojtyła mówi nam przez swoje życie, że taka integralność jest bardzo ważna. Świat potrzebuje dzisiaj księdza, który jest blisko człowieka dlatego, że jest blisko Chrystusa – zauważa ks. prof. Robert Woźniak.
Bliskość człowieka i Chrystusa wymaga także nieustannego rozwoju. Wojtyła pozostawił po sobie ogromną spuściznę intelektualną, ale jego przykład pokazuje również znaczenie codziennej pracy nad sobą. – Żeby być blisko człowieka i blisko Chrystusa, ksiądz studiuje i uczy się przez całe życie. Taka integralność była obecna u Wojtyły. On rozwijał się we wszystkich aspektach swojego życia, uczył się przez całe życie, czytał i pisał, przygotowywał swoje homilie i katechezy. Zostawił nam ogrom pracy – mądrej, otwierającej na zrozumienie współczesnego człowieka. Studiowanie, modlitwa, liturgia, działalność apostolska i przyjaźń z ludźmi są elementami jednej, spójnej całości. Nie wolno żadnego z nich zostawić – podkreśla rektor seminarium.
Pamięć o 80. rocznicy święceń Karola Wojtyły będzie obecna w Krakowie także w kolejnych tygodniach. Jednym z wydarzeń, które stanowią przedłużenie tego jubileuszu, będą XXI Dni Muzyki Sakralnej. Tegoroczna edycja festiwalu, odbywająca się od 14 do 28 listopada, po raz pierwszy będzie nosić imię Jana Pawła II. W programie znalazły się również utwory bezpośrednio dedykowane papieżowi. – Drodzy Siostry i Bracia, jesteśmy bardzo blisko 80. rocznicy święceń kapłańskich Karola Wojtyły, czyli Jana Pawła II. Będziemy ją przeżywać 1 listopada. W pewnym przedłużeniu tego wydarzenia są między innymi XXI Dni Muzyki Sakralnej w Krakowie. Od tej edycji będą one nosić imię Jana Pawła II. Część z utworów, które będą prezentowane w czasie tegorocznych dni, jest bezpośrednio Janowi Pawłowi II dedykowana. Wydarzenie potrwa od 14 do 28 listopada. Bardzo serdecznie na nie zapraszam – zachęca do udziału kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski.
Obchody 80. rocznicy święceń kapłańskich Karola Wojtyły rozpoczną się 1 listopada o godz. 7.00 Mszą św. pod przewodnictwem kard. Grzegorza Rysia w Kaplicy Arcybiskupów Krakowskich. 2 listopada o godz. 7.00 kard. Grzegorz Ryś będzie przewodniczył Eucharystii w Krypcie św. Leonarda na Wawelu, upamiętniającej 80. rocznicę Mszy św. prymicyjnej ks. Karola Wojtyły.
