WPIS Z MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH:
Spod ostrzału uciekło ok. 30 osób, którzy schronili się w naszym klasztorze. Byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem ich w atrium - ludzi, którzy mówili raczej cicho, ale ich wzrok krzyczał. Pytali się, czy mogą zostać za zamkniętymi drzwiami - mogli, oczywista. Zostali zaopoiekowani. Zaproponowaliśmy wodę, wskazaliśmy WC. Jeden wspomniał, że widział jak upada obok niego postrzelony człowiek, inni pytali czy piszą coś w mediach - wtedy jeszcze nie pisali. Trzeba było dzwonić na 112, by czegoś się dowiedzieć. Zalecili pozostanie na miejscu.
Później odprowadziłem moich rodziców (przez zaplecze klasztorne), którzy akurat koło 14:10 przyjechali z Poznania w odwiedziny. Bogu dziękujemy, że najpierw poszliśmy na obiad, a później do pokoju gościnnego, gdyż mieści sie on przy ulicy, którą przed 15:00 przejeżdżał strzelający terrorysta.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po odprowadzeniu rodziców, gdy było już wiadomo, że sprawca został zatrzymany, wyjrzałem zobaczyć, co się dzieje na ulicy. Tam jak zwykle dużo turystów, ale i odgłos przelatujących helikopterów; wycie syren. Widziałem jak straż i przypadkowi przechodnie udzielali pomocy postrzelonej, zanim przyjechała karetka. Dużo osób już tam było, więc ja po prostu schwyciłem za koronkę przy moim pasku i zacząłem się modlić za ofiary, a szczególnie za tę panią, na którą patrzyłem, a której ciało nosiło 2 lub 3 rany postrzałowe.
Reklama
Zdałem sobie sprawę, że na jej miejscu mógł być ktokolwiek z tych wspaniałych ludzi, których poznałem w atrium, że to mógł być ktoś z moich braci, że to mogli być moi rodzice. Ale dzisiejsze ofiary to właśnie są wspaniali ludzie - czyiś bracia czy siostry, czyiś rodzice, przyjaciele, małżonkowie.
Nawet nie wiem jak opisać tę szkodę, że ta pani i inni postrzeleni nie zdołali znaleźć się w tym czy innym atrium - azylu. Bardzo proszę o modlitwę za nich i ich bliskich.
Ostatnio słowo i modlitwę kieruję w stronę służb, które wykonały kapitalną robotę. Polcija z narażeniem życia powstrzymała zamachowca przed kolejnymi zbrodniami. A w tym wszystkim wzruszyła mnie postawa br. Antoniego Kowalika, który wieczorem ubrał płaszcz, narobił herbaty do termosu, bo stwierdził, że zimno i poczęstuje służby stojące na warcie.
