Reklama

Aspekty

Pierwsza była w Gorzowie

Gorzowska Księgarnia św. Antoniego obchodzi w tym roku okrągły jubileusz. 70 lat temu 14 lutego 1947 r. została wpisana przez Sąd Okręgowy do Rejestru Handlowego. Znajdująca się na rogu ulic Dąbrowskiego i Łokietka księgarnia jest jedną z najstarszych w mieście. Jest pierwszą z sześciu księgarń, które tworzą sieć Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego. Takie miejsca poza Gorzowem znajdują się jeszcze w Głogowie, Międzyrzeczu, Świebodzinie, Wschowie i Zielonej Górze

Każdy, kto kupuje w księgarniach należących do Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego, wspiera działalność charytatywną i duszpasterską diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Z Grodna do Gorzowa

Przez blisko 20 lat gorzowską Księgarnię św. Antoniego prowadziła Helena Kuźmicka. Była pierwszą gorzowską bibliotekarką, prowadziła tamtejszą pierwszą księgarnię przy Wełnianym Rynku, a jej historię opowiedziała w opowiadaniu „Wiosna na rumowisku”, w opublikowanym pod tym samym tytułem zbiorze pionierskich wspomnień. Helena Kuźmicka urodziła się w 1908 r. w Grodnie, które obecnie znajduje się na terenie Białorusi. Przed wojną w Warszawie w Towarzystwie Nasz Dom współpracowała m.in. z Januszem Korczakiem, a następnie pracowała w Robotniczym Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Podjęła także współpracę z Wiadomościami Literackimi. Po powrocie do Grodna pracowała m.in. w Seminarium Nauczycielskim. Wojnę spędziła w Grodnie, cudem uniknęła zsyłki. W 1945 r. przyjechała do Gorzowa, gdzie otworzyła pierwszą księgarnię, sklep z materiałami piśmiennymi, galerię obrazów, a także pierwszą wypożyczalnię książek, której trzon stanowiły publikacje przywiezione przez nią z Kresów. Kłopoty z ówczesną władzą zmusiły Helenę Kuźmicką do likwidacji własnej księgarni. W 1949 r. została kierowniczką Księgarni św. Antoniego. Już na emeryturze uczyła religii w Janczewie. W 2006 r. została uhonorowana Medalem Jana Pawła II i Odznaką Honorową Miasta Gorzowa. Zmarła w wieku 102 lat w 2010 r. w Gorzowie.

Troska o klienta

Do wnętrza gorzowskiej Księgarni św. Antoniego prowadzą – umiejscowione pomiędzy dwoma oknami wystawowymi – trzy stopnie. W okalających drzwi wejściowe witrynach, odpowiednio po lewej i prawej stronie, znajdują się dewocjonalia i książki religijne, które właściwie już jakby z zewnątrz informują przechodnia i wskazują na katolicki charakter tego związanego z diecezją miejsca. Gorzowska księgarnia ma swój niezwykły klimat, który miejsca osiągają po wielu latach. Bogata oferta książek, czasopism i dewocjonaliów skierowana jest do odbiorcy w każdym wieku. – Ideą księgarni jest propagowanie książek, które ukazują się na rynku księgarnianym w Polsce. Przez lata, poprzez uczestnictwo w targach książki, wypracowaliśmy sobie sieć zaprzyjaźnionych wydawnictw. Biorąc pod uwagę dzisiejszą technikę, w porównaniu do tego, co się działo kiedyś, praktycznie wielokrotnie istnieje sytuacja, że książka jeszcze nie została wydana, a my już mamy informację o tym, kiedy będzie wydana i jesteśmy na takim etapie relacji z wydawnictwami, że czas dostawy danej pozycji z jednej strony świadczy o jakości księgarni, a z drugiej – o trosce o klienta. Dostawa towaru to jest czasami kwestia jednego dnia – mówi ks. kan. Krzysztof Kocz. – Staramy się mieć wszystkie nowości, które się ukazują w Polsce. Świat książki religijnej przez te ostatnie lata tak się rozwinął, jest tak wiele publikacji, że kiedy jadę na targi, to jestem zdziwiony, że w ogóle tyle wydawnictw – mówimy o rynku katolickim – może być. Mamy oczywiście także różne czasopisma, które ukazują się co jakiś czas, cyklicznie – dodaje dyrektor Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego.

Reklama

Nowe perspektywy

Asortyment w księgarniach tworzących sieć Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego jest podzielony na kilkanaście kategorii, których trzon stanowią oczywiście książki. Oprócz tego w ofercie znajduje się sprzęt liturgiczny, ornaty i dewocjonalia, a więc wszystko to, co jest związane z życiem sakramentalnym, zarówno od strony sprawowania liturgii przez kapłana, jak i od strony uczestnictwa wiernych w życiu sakramentalnym Kościoła. – U nas, w księgarniach, właściwie cały czas coś się dzieje, bo życie Księgarni św. Antoniego jest głęboko związane z cyklem roku liturgicznego. Często można zauważyć, że kończy się np. Boże Narodzenie, a my już przed świętami musimy zamawiać towar wielkanocny, a więc w Boże Narodzenie żyjemy już właściwie Wielkanocą, żeby ten towar był, był na czas i był atrakcyjny – opowiada ks. Kocz. Z inicjatywy bp. Tadeusza Lityńskiego istnieją plany, aby stworzyć księgarnię internetową. W realizacji są natomiast plany związane z otwarciem drugiej księgarni w Gorzowie. – Zalążek księgarni internetowej już się pokazał. W okresie Roku Jubileuszowego wiele osób z tego korzystało. W tej chwili zaktualizowaliśmy program, na którym pracujemy i będziemy w nim korzystać ze sprzedaży księgarni internetowej. Oprócz tego księgarnia cały czas stara się poszerzać asortyment i dba o to, aby księża, którzy dokonują w niej zakupów, mogli znaleźć też coś z garderoby dla siebie. W Gorzowie staramy się natomiast otworzyć drugą księgarnię przy katedrze w budynku plebanii przy ul. Obotryckiej. W tej chwili jesteśmy na etapie zagospodarowywania przestrzeni tamtejszego miejsca – dodaje dyrektor.

Księgarnia, a nie market

– Dużo jest klientów, którzy uważają, że przychodzą do świętego miejsca i mają duże wymagania, jeśli chodzi o materiały i artykuły związane z naszą wiarą i chrześcijaństwem. Ma to dla nich szczególną wartość, że to księgarnia katolicka, a nie np. market. Natomiast nie brakuje też klientów, którzy traktują to miejsce jak normalną księgarnię – mówi Halina Wyszkowska z Diecezjalnej Księgarni św. Antoniego w Zielonej Górze. – Na przestrzeni kilkunastu lat poszerzyliśmy asortyment. Przede wszystkim dbamy jednak o to, aby wszystkie nowości, które się pojawiają na rynku, były na czas również u nas. Tu, w naszej księgarni w Zielonej Górze, jesteśmy zgraną rodziną – dodaje.

Z księgarni dość często korzysta Edmund Woźniak, nadzwyczajny szafarz Komunii św. z parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Zielonej Górze. – Patrzę na nowości i kupuję to, w czym w danej chwili zostaję natchniony przez Ducha Świętego. Codziennie odmawiam brewiarz, który w ten sposób nabyłem 2 lata temu. Księgarnia jest bardzo dobrze zaopatrzona w pozycje dla dzieci, młodzieży i osób starszych – mówi Edmund Woźniak. – Jestem szafarzem Komunii św. i dzisiaj szukam rozważań Drogi Krzyżowej z Matką Bożą Fatimską. W Zielonej Górze mieszkam prawie 30 lat, do księgarni zaglądam 1-2 razy w miesiącu, także zawsze coś dla siebie tu wybiorę – dodaje.

Reklama

* * *

Słowo ks. kan. Krzysztofa Kocza na jubileusz Księgarni św. Antoniego w Gorzowie:
– Po pierwsze dziękujemy za tych wszystkich, którzy w ogóle mieli taki pomysł stworzenia takiej instytucji, gdzie ludzie wierzący, ludzie Kościoła, mogą przyjść i zrealizować swoje potrzeby – te duchowe i te codzienne – które pomagają im zbliżyć się do Pana Boga. Chcemy podziękować za twórców tej księgarni, za tych, którzy przez lata troszczyli się o jej piękno i wizerunek. Dziękujemy wszystkim pracownikom, którzy tworzyli i dzisiaj tworzą klimat księgarni, co jest bardzo istotne. Bardzo często ludzie, wchodząc do księgarni, mają takie odczucie, jakby wchodzili do miejsca świętego; czasami mówią, że idą do „świętego sklepu”. Dziękujemy także klientom, którzy przez lata przychodzili do naszych księgarni jak do swojego domu, szukając nie tylko konkretnych rzeczy materialnych, ale także jakichś porad, często uzewnętrzniając swoje uczucia czy prosząc o modlitwę. Na następne lata życzymy sobie, abyśmy umieli być takim znakiem, który dzisiaj jest bardzo istotnym elementem ewangelizacji świata w tej rzeczywistości, w której żyjemy, żeby nie były to tylko zwykłe księgarnie, ale miejsca, w których możemy spotkać się z dobrem, ciepłem i zrozumieniem.

2017-03-08 12:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Akcja „Książka na telefon” wspiera księgarnie katolickie

[ TEMATY ]

książka

księgarnie

księgarnia

Włodzimierz Rędzioch

Trwa inicjatywa „Książka na telefon”, która ma wspomagać księgarnie stacjonarne i uchronić je przed upadkiem z powodu pandemii. W akcji biorą udział również księgarnie katolickie.

Badania przeprowadzone w dniach 17-22 marca wśród 100 właścicieli księgarni stacjonarnych wykazały, że na pytanie „Czy księgarni grozi bankructwo, jeśli stan epidemii potrwa do połowy kwietnia?”, 41% respondentów odpowiedziała „tak”, a blisko połowo „być może”.

Z tego względu dystrybutor książek OSDW Azymut rozpoczął akcję „Książka na telefon”. Ma ona uchronić księgarnie stacjonarne przed upadkiem, wynikającym z drastycznego spadku sprzedaży książek na skutek trwającej epidemii.

Jak zaznaczają organizatorzy na stronie ksiazkanatelefon.pl , księgarnie stacjonarne to nie tylko sklepy z książkami. „W 2019 roku księgarnie zorganizowały co najmniej 1000 bezpłatnych wydarzeń literackich dla dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów. Lokalne księgarnie stacjonarne to najczęściej małe firmy rodzinne” - podkreślają.

Aby wesprzeć inicjatywę należy wejść na podaną wyżej stronę i znaleźć interesującą księgarnię, a następnie poprzez podany numer telefonu i e-mail nawiązać z nią kontakt. Na liście znajdują się też stacjonarne księgarnie katolickie.

- Zdecydowaliśmy się na dołączenie do akcji dlatego, że może ona wesprzeć nas w czasie trwającej epidemii koronawirusa. Na pewno pozwala ona dotrzeć do większego grona odbiorców, co widzimy poprzez zainteresowanie klientów, którzy dzwonią i pytają o konkretne książki czy też szukają porad w tym zakresie - opisuje Rafał Cempel, dyrektor handlowy Księgarni św. Jacka w Katowicach.

„Poinformuj księgarnię, że dzwonisz z akcji ‘Książka na telefon’ - zapytaj o tytuł, którego szukasz lub poproś księgarzy o rekomendacje. Możesz np. poprosić o zdjęcia regałów lub transmisję live z księgarni!” - doradzają pomysłodawcy inicjatywy. Wskazują przy tym, że placówki biorące udział w akcji realizują wysyłki na terenie całego kraju i podlegają zaleceniom zachowania higieny i bezpieczeństwa zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

CZYTAJ DALEJ

Odpust Porcjunkuli

Niedziela łowicka 29/2002

[ TEMATY ]

święto

odpust

Ludmiła Pilecka/ pl.wikipedia.org

Porcjunkula

2 sierpnia w kościołach i klasztorach franciszkańskich obchodzone jest patronalne święto Matki Bożej Anielskiej Porcjunkuli. W Kalendarzu Liturgicznym czytamy, iż tego dnia w kościołach parafialnych można uzyskać odpust zupełny Porcjunkuli. Za zgodą biskupa diecezjalnego odpust ten może być przeniesiony na niedzielę, która poprzedza 2 sierpnia lub po nim następuje.

Trochę historii

Dlaczego święto Matki Bożej Anielskiej Porcjunkuli? Otóż ma to związek z kościołem Matki Bożej Anielskiej pod Asyżem. Według podania, była to pierwotnie kapliczka ufundowana w VI w. (2 km na południe od Asyżu) przez pielgrzymów wracających z Ziemi Świętej. Mieli oni przywieźć grudkę ziemi z grobu Matki Bożej. Za czasów św. Franciszka kapliczka ta miała już nazwę Matki Bożej Anielskiej. Była ona wówczas w stanie ruiny, dlatego też św. "Biedaczyna" z Asyżu w zimie 1207/1208 r. odbudował ją i tam zamieszkał. Wkrótce przyłączyli się do niego towarzysze. Nie jest wykluczone, że ona sam nadał jej nazwę Matki Bożej Anielskiej, bo jak głosi legenda, słyszano często nad kapliczką głosy anielskie. W tym czasie kapliczka wraz z przyległą posesją stanowiła jeszcze własność benedyktynów z pobliskiej góry Subasio, jednak wkrótce (1211 r.) odstąpili ją św. Franciszkowi i jego współbraciom, którzy wybudowali sobie tam ubogie szałasy - domy. W kilka lat później, dokładnie 2 sierpnia 1216 r., miało miejsce uroczyste poświęcenie (konsekracja) kapliczki-kościółka.

W tym też czasie funkcjonowała w stosunku do ww. kościółka druga nazwa - Porcjunkula, być może również wprowadzona przez św. Franciszka. Etymologicznie oznacza ona tyle, co kawałeczek, drobna część. Prawdopodobnie nawiązywała ona do bardzo małych rozmiarów kościółka i przyległego terenu. Tak więc Porcjunkula stała się macierzystym domem zakonu św. Franciszka.

Dwieście lat później - w roku 1415 św. Bernardyn ze Sieny osadził tu swoich synów duchowych - obserwantów, którzy wystawili tu spory klasztor wraz z okazałym kościołem. W latach 1569-1678 wybudowano świątynię, w środku której znajduje się w stanie surowym zachowany pierwotny kościółek-kapliczka Porcjunkula. Przy końcu bocznej nazwy jest cela, w której mieszkał i dokonał życia św. Franciszek. 11 kwietnia 1909 r. papież Pius X podniósł kościół Matki Bożej Anielskiej w Asyżu do godności Bazyliki patriarchalnej i papieskiej.

Skąd odpust Porcjunkuli?

Łączy się on z legendą. Głosi ona, że pewnej nocy latem 1216 r. św. Franciszek usłyszał w swojej celi głos: "Franciszku, do kaplicy!" . Kiedy tam się udał, ujrzał Pana Jezusa siedzącego nad ołtarzem, a obok z prawej strony Najświętszą Maryję Pannę w otoczeniu aniołów. Usłyszał głos: "Franciszku, w zamian za gorliwość, z jaką ty i bracia twoi, staracie się o zbawienie dusz, w nagrodę proś mię dla nich i dla czci mego imienia o łaskę, jaką zechcesz. Dam ci ją, gdyż dałem cię światu, abyś był światłością narodów i podporą mojego Kościoła" . Franciszek upadł na twarz i rzekł: "Trzykroć Święty Boże! Ponieważ znalazłem łaskę w Twoich oczach, ja który jestem tylko proch i popiół, i najnędzniejszy z grzeszników, błagam Cię z uszanowaniem, na jakie tylko zdobyć się mogę, abyś raczył dać Twoim wiernym tę wielką łaskę, aby wszyscy, po spowiedzi odbytej ze skruchą i po nawiedzeniu tej kaplicy, mogli otrzymać odpust zupełny i przebaczenie wszystkich grzechów". Następnie św. Franciszek zwrócił się do Najświętszej Maryi Panny: "Proszę błogosławionej Dziewicy, Matki Twojej, Orędowniczki rodzaju ludzkiego, aby poparła sprawę moją przed Tobą". Maryja poparła modlitwę Franciszka. Wtedy Chrystus Pan powiedział: "Franciszku, to, o co prosisz, jest wielkie. Ale otrzymasz jeszcze większe łaski. Daję ci odpust, o który usilnie błagasz, pod warunkiem jednak, że będzie on zatwierdzony przez mego Namiestnika, któremu dałem moc związywania i rozwiązywania tu na ziemi". Podanie głosi, że następnego dnia św. Franciszek udał się do Perugii, gdzie przebywał wówczas papież Honoriusz III, który faktycznie udzielił odpustu zupełnego na dzień przypadający w rocznicę poświęcenia kapliczki Porcjunkuli, tj. 2 sierpnia. Początkowo więc odpust zupełny można było uzyskać jedynie w kościele Matki Bożej Anielskiej w Asyżu i to jedynie 2 sierpnia.

Od XIV w. papieże zaczęli podobny odpust na ten dzień przyznawać poszczególnym kościołom franciszkańskim. Dostępować go mieli wszyscy ci wierni, którzy tego dnia nawiedzą któryś z kościołów franciszkańskich. W 1847 r. Papież Pius IX poszedł jeszcze dalej i przywilej odpustu rozszerzył na wszystkie kościoły parafialne i inne, przy których jest III Zakon św. Franciszka. W 1910 r. papież Pius X udzielił na ten dzień tego odpustu wszystkim kościołom, jeśli tylko biskup uzna to za stosowne. W rok później św. Pius X przywilej ten rozszerzył na wszystkie kościoły.

By uzyskać wspomniany odpust, należy jednak spełnić następujące warunki, a więc:

- pobożnie nawiedzić kościół,

- odmówić w nim Modlitwę Pańską oraz Wyznanie Wiary,

- przystąpić do spowiedzi świętej,

- przyjąć Komunię świętą,

- pomodlić się według intencji Ojca Świętego,

- wykluczyć przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu.

Warto więc tego dnia skorzystać ze "skarbca Bożego Miłosierdzia" i uzyskać za przyczyną Matki Bożej Anielskiej i św. Franciszka odpust zupełny, czyli darowanie kary doczesnej za popełnione grzechy.

CZYTAJ DALEJ

WHO promuje aborcję farmakologiczną jako nieinwazyjną metodę leczenia

2020-08-03 11:00

[ TEMATY ]

aborcja

Trwająca pandemia została wykorzystana przez Światową Organizację Zdrowia jako pretekst do promowania aborcji farmakologicznej.

WHO opublikowała poszerzoną wersję wydanego w marcu przewodnika, w którym zaleca państwom utrzymanie „kluczowych usług", pomimo ograniczeń nakładanych w związku z koronawirusem. Wśród tych „usług", w rozdziale dotyczącym „praw reprodukcyjnych i seksualnych" wymieniona została „bezpieczna aborcja". WHO otwarcie zachęca kobiety planujące dokonanie aborcji do samodzielnego przeprowadzenia jej w domu z użyciem środków poronnych, wpisanych zresztą przez Organizację na listę „kluczowych leków". Nie wspomina przy tym o zagrożeniach dla zdrowia i życia związanych z tą praktyką. WHO zaleca także, by władze państw rozważyły zniesienie części ograniczeń, które utrudniają nie tylko dostęp do aborcji, ale także sprowadzanie środków medycznych wywołujących poronienie.

W rozdziale poświęconym opiece prenatalnej oraz zdrowiu matki i dziecka, WHO promuje tzw. „bezpieczną aborcję” w pełnym zakresie przewidzianym przez prawo, zasłaniając się argumentem, że pandemia nie może być pretekstem do uniemożliwienia kobietom korzystania z ich „praw”. Już samo to stwierdzenie stoi w sprzeczności z obowiązującym prawem międzynarodowym, które nie uznaje istnienia „prawa do aborcji”, a wręcz przeciwnie – chroni życie, także w fazie prenatalnej. Jak podkreśla dr Antonella Lavelanet, przedstawiciel WHO ds. zdrowia okołoporodowego, a jednocześnie ds. walki z „niebezpieczną” aborcją, sprzęt oraz obsługa medyczna potrzebne do przeprowadzenia aborcji nie różnią się od tych, wymaganych przy innych zabiegach ginekologicznych, dlatego też kobiety, jej zdaniem, powinny mieć zapewniony dostęp do nich pomimo pandemii. Zaznacza też, że brak dostępu do generalnego znieczulenia, antybiotyków i innych tego typu środków nie może być przeciwwskazaniem do zabójstwa prenatalnego. Ponadto wskazuje, że w przypadku braku wykwalifikowanego do dokonania aborcji personelu, można rozważyć zlecanie wykonywania aborcji innym pracownikom służby zdrowia.

Jednakże, mając na uwadze wprowadzone w związku z COVID – 19 obostrzenia, dr Antonella Lavelanet stwierdza równocześnie, że dla wygody pacjentek dobrym rozwiązaniem miałoby być wdrażanie telemedycyny, celem wypisywania e-recept na środki, konieczne do przeprowadzenia aborcji farmakologicznej w warunkach domowych. Wyrazem tego stanowiska WHO jest wzmianka w przewodniku o potrzebie minimalizowania wizyt w placówkach na rzecz teleporad oraz, gdy to możliwe, samobadania i samodzielnego wykonywania pewnych czynności medycznych, w tym promowanej przez WHO aborcji farmakologicznej. Ponadto WHO rekomenduje, by państwa dostosowały prognozowane regulacje w zakresie produktów medycznych i ich dostaw, wobec przewidywanego wzrostu zapotrzebowania na środki niezbędne do przeprowadzenia aborcji farmakologicznej.

WHO promuje aborcję farmakologiczną jako nieinwazyjną metodę leczenia i zaleca rozważenie stosowania jej w ramach „bezpiecznej aborcji” do 12 tygodnia, a w niektórych przypadkach nawet do 24 tygodnia ciąży. Organizacja upatruje zagrożenia dla życia matek i dzieci w niechcianych, „dodatkowych” ciążach, które będą miały miejsce w związku z ograniczeniami w zakresie wykonywania aborcji w czasie pandemii. Nie wspomina o realnych negatywnych skutkach, jakie niesie za sobą aborcja farmakologiczna.

Światowa Organizacja Zdrowia oraz inne instytucje popierające aborcję, przedstawiają metodę farmakologiczną jako, rzekomo, znacznie łatwiejszą i mniej dolegliwą alternatywę zabójstwa prenatalnego. Ta dezinformacja prowadzi do tego, że kobiety rozważające poddanie się aborcji farmakologicznej nie są konfrontowane z rzetelnymi faktami na temat jej możliwych skutków. Co za tym idzie, kobieta może doznać dotkliwej traumy, chociażby z tego względu na to, że nie ma pod ręką opieki medycznej w razie wystąpienia nieprzewidzianych objawów, a z wszelkimi konsekwencjami poronienia musi poradzić sobie sama. Jak wskazują statystyki, niemal 1/4 zgłoszonych przypadków aborcji farmakologicznej, które wywołały objawy zagrażające zdrowiu kobiety, zakończyła się hospitalizacją, w związku z ciężkimi infekcjami lub koniecznością przetoczenia krwi. Były wśród nich również przypadki śmiertelne.

Niektóre państwa europejskie, jak Wielka Brytania i Francja, wdrożyły już zalecenia WHO odnośnie umożliwienia kobietom dokonywania aborcji w czasie pandemii. Organizacje proaborcyjne usilnie dążą do tego, aby aborcja, również w innych krajach, została uznana za usługę niezbędną, gdyż, ich zdaniem, w większości państw nie jest ona traktowana priorytetowo i z tego względu zawieszono jej wykonywanie w związku z zagrożeniem epidemiologicznym. Według organizacji proaborcyjnych, aborcja farmakologiczna jest rozwiązaniem służącym poprawie sytuacji zdrowotnej w państwach na szeroką skalę, w tym doraźnie, w dobie COVID – 19.

„Twierdzenia o pozytywnym wpływie aborcji na zdrowie kobiet nie znajdują uzasadnienia w faktach. Jak już wykazaliśmy w kompleksowej analizie, legalizacja aborcji wcale nie przyczynia się do spadku śmiertelności kobiet, a w niektórych państwach zachodzi wręcz odwrotna korelacja. Aborcja farmakologiczna, poza tym, że stanowi śmiertelne zagrożenie dla poczętego dziecka, jest również niebezpieczna dla przeprowadzających ją kobiet. Powoduje liczne skutki uboczne, a jej następstwa często wymagają hospitalizacji. Wszelkie działania ze strony organizacji międzynarodowych zmierzające do popularyzacji aborcji na globalną skalę są z gruntu sprzeczne z obowiązującym prawem międzynarodowym i wartościami, na których zostało ono zbudowane. System ochrony praw człowieka powstał właśnie po to, by chronić ludzi i ich prawa do życia, także tych najmłodszych i najbardziej bezbronnych przed przemocą i nadużyciami” – podkreśla Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję