Reklama

Niedziela Podlaska

Błogosławiony Jerzy Matulewicz

Gdyby nie on, trudno powiedzieć, jak potoczyłyby się losy licheńskiego sanktuarium i parafii w Hajnówce, a w historii Narwi zabrakłoby wspomnień o pracy sióstr eucharystek

2017-05-31 14:39

Niedziela podlaska 23/2017, str. 7

[ TEMATY ]

bł. Jerzy Matulewicz

Al. Bartosz Ojdana

Bł. Jerzy Matulewicz

Święty Jan Paweł II powiedział o nim: „W ciągu 56 lat życia na ziemi starał się być godny Chrystusa”.

Boży rolnik

Jerzy Matulewicz urodził się 13 kwietnia 1871 r. we wsi Lugine k. Mariampola. Pochodził z chłopskiej rodziny litewskiej. Był ósmym dzieckiem Andrzeja i Urszuli z domu Matuli. Ojciec zmarł w 1874 r., a matka, gdy Jerzy miał 10 lat. Sierotą opiekowali się starsi bracia. Początkowo pomagał najstarszemu z nich w gospodarstwie. Jako dwunastolatek, orząc pługiem, odmawiał Różaniec. Od najmłodszych lat wyróżniał się pobożnością i zdolnościami intelektualnymi, ale też poważnymi problemami ze zdrowiem. Dzięki pomocy innych dwóch braci błogosławiony wykształcił się i w 1891 r. wstąpił do seminarium duchownego w Kielcach, a po jego czasowym zamknięciu przez rząd carski kontynuował formację w Warszawie i Petersburgu, gdzie 20 listopada 1898 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Zakonodawca i biskup

Pracę duszpasterską uniemożliwiła ks. Matulewiczowi postępująca gruźlica kości. Leczył się w Szwajcarii, gdzie mimo choroby ukończył doktorat z teologii. Po powrocie wykładał w seminarium kieleckim, ale ze względów zdrowotnych musiał wyjechać do Warszawy, angażując się w działalność społeczną. W 1909 r. złożył śluby zakonne przed ostatnim żyjącym marianinem i stał się odnowicielem tego zakonu. Był też współtwórcą zgromadzeń żeńskich – eucharystek i sióstr ubogich Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W 1918 r. został biskupem wileńskim. Służąc wszystkim -–Polakom, Litwinom i Białorusinom – spotykał się z niezrozumieniem z każdej strony. Jego rodacy zarzucali mu brak patriotyzmu, gdyż troszczył się o wiernych polskiego pochodzenia. Z kolei dla wielu Kresowian sam fakt, że był Litwinem, stanowił powód do krytyki i lekceważenia, a nawet oczerniania. Obrońcą dobrego imienia Matulewicza w Warszawie był jego przyjaciel – bł. Ignacy Kłopotowski. W 1925 r., nie chcąc rezygnować z obywatelstwa litewskiego, czego wymagało od niego prawo polskie, Jerzy zrzekł się władzy nad diecezją i opuścił Wilno. Jako wizytator apostolski na Litwie rezydował w Kownie, gdzie zmarł 27 stycznia 1927 r.

Reklama

Pasterz podlaskiej ziemi

Św. Jan Paweł II beatyfikował Jerzego Matulewicza 28 czerwca 1987 r. w Rzymie. Dzięki temu nowego orędownika zyskało też Podlasie, którego wschodniej części błogosławiony był duchowym zwierzchnikiem przez 7 lat – niezwykle trudnych, gdy odradzała się Polska. Bł. Jerzy jako biskup odnawiał zniszczone przez zaborcę struktury kościelne. Przywrócił zniesione dekanaty brański i drohiczyński. Wskrzesił zlikwidowane przez cara parafie w Dziadkowicach i Milejczycach oraz utworzył nowe: w Grodzisku, Kłopotach, Miłkowicach i Hajnówce. W przypadku tej ostatniej on sam był inicjatorem jej powstania – w 1919 r. poświęcił tu krzyż, a w 1922 r. pierwszą kaplicę. W czerwcu i lipcu 1920 r. – tuż przed najazdem bolszewickim – nawiedził wszystkie parafie w dzisiejszych dekanatach: bielskim, brańskim, ciechanowieckim, hajnowskim, siemiatyckim oraz części drohiczyńskiego, dodając ducha mieszkańcom. Bł. Jerzy Matulewicz, chociaż tak zasłużony dla tej ziemi, jest jednak u nas praktycznie zapomniany. Wizerunki znajdziemy tylko w Kaplicy Biskupiej w Drohiczynie oraz w Muzeum Diecezjalnym, gdzie można również zobaczyć jego rękopisy, dotyczące naszych terenów. Towarzyszył też nam w cząstce relikwii podczas dziękczynienia za 25 lat istnienia diecezji drohiczyńskiej, co – miejmy nadzieję – stanowi początek przywrócenia o nim pamięci i ożywienia kultu.

* * *

Na wzmocnionych nogach
Wizytacja bł. Jerzego Matulewicza na wschodnim Podlasiu w czerwcu i lipcu 1920 r., mimo niechętnej mu propagandy, wzbudziła w mieszkańcach ogromny entuzjazm, a jego prostoduszność i serdeczność skruszyła wszelkie uprzedzenia. Jeden ze świadków tych wydarzeń zanotował: „Tłumy garnęły się do świątyń. Mało tego: witali go Żydzi z rabinem i prawosławni ze swym batiuszką. (…) Pasterz mówił do ludu po pięć razy dziennie, bierzmował setki i tysiące, celebrował nabożeństwa, rozsądzał zatargi, a wszędzie wnosił pokój Boży”. Do tego trzeba dodać jeszcze jedno: każde spotkanie łączył się z ogromnym bólem nóg. Żeby mógł na nich stać, zakładał specjalnie skonstruowane „wzmocnienia”, nie dając poznać wiernym znoszonego cierpienia.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Umiłowanie Kościoła

2018-01-24 12:43

Niedziela Ogólnopolska 4/2018, str. 9

[ TEMATY ]

błogosławiony

bł. Jerzy Matulewicz

http://pl.wikipedia.org/

Przesadą byłoby twierdzenie, że w życiu miał wyjątkowo pod górkę, ale na pewno zgodne z prawdą jest, że nie było ono usłane różami. Wcześnie został osierocony. Później dotknęła go przewlekła choroba, która od młodości do końca życia mocno dawała mu się we znaki i utrudniała edukację, a potem pracę. Mimo to wyprzedził swoje czasy. W kwestii otwarcia na świat, które symbolizuje Sobór Watykański II, był w Kościele pionierem. Świadectwo o duchowym mistrzu – bł. abp. Jerzym Matulewiczu składa jedna z jego duchowych córek ze Zgromadzenia Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii

Jerzy Matulewicz urodził się 13 kwietnia 1871 r. we wsi Lugine, w pobliżu Mariampola, na Suwalszczyźnie. Gdy miał 3 lata, stracił ojca, a gdy miał 10 lat, umarła jego ukochana mama. Został pod opieką starszego brata Jana. Dzięki pomocy drugiego brata – Andrzeja Jerzy został przyjęty w 1883 r. do gimnazjum w Mariampolu. Codzienne wyprawy do odległego o 5 km Mariampola były bardzo uciążliwe. Zapadł na zdrowiu, dokuczała mu szczególnie rana na nodze. Były to początki nierozpoznanej gruźlicy kości, z której już nigdy się nie wyleczył.

Z powodu choroby musiał przerwać naukę. Pracował razem z bratem w gospodarstwie. Przygodni świadkowie opowiadają, że widzieli na rękojeści pługa różaniec, który Jerzy odmawiał podczas pracy, a w chwilach przeznaczonych na odpoczynek czytał i uczył się. Latem 1889 r. do rodzinnej wsi zawitał kuzyn Jerzego, Jan Matulewicz, profesor języków klasycznych w gimnazjum w Kielcach. Po rodzinnej naradzie zabrał krewnego ze sobą do Kielc. Tam Jerzy zmienił litewskie brzmienie swojego nazwiska Matulaitis na polskie Matulewicz, zapewne pod wpływem kuzyna, który uczynił to wcześniej.

Droga ku kapłaństwu

Jesienią 1891 r. przyszły kapłan wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach. Studiował tylko dwa lata, ponieważ w 1893 r. władze carskie zamknęły seminarium i wywiozły na Sybir część profesorów. Klerycy zostali umieszczeni w różnych seminariach na terenie zaboru rosyjskiego. Jerzego skierowano do seminarium warszawskiego. Przed święceniami kapłańskimi wysłano go na studia do Akademii Duchownej w Petersburgu. Tam przebywał cztery lata (1895-99). 20 listopada 1898 r. z rąk bp. Karola Niedziałkowskiego otrzymał w Petersburgu święcenia kapłańskie. W sierpniu 1899 r. objął obowiązki wikariusza w parafii Daleszyce k. Kielc. Wkrótce dawny ból w nodze odezwał się ze zdwojoną siłą. Po kilku miesiącach pracy ks. Matulewicz musiał opuścić parafię i udał się do Kreuznach w Niemczech w celu przeprowadzenia kuracji. Równocześnie skierowano go na dalsze studia teologiczne do Fryburga Szwajcarskiego. Mimo choroby i konieczności hospitalizacji zakończył szwajcarskie studia doktoratem w 1902 r. Ze Szwajcarii wrócił do Kielc i w seminarium był wykładowcą prawa kanonicznego i łaciny.

Owoce życia

W 1909 r. ks. Matulewicz potajemnie wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów i zapoczątkował odnowę tego zgromadzenia. W 1918 r. papież Benedykt XV mianował go biskupem diecezji wileńskiej, którą kierował przez siedem lat. W 1923 r. w Drui nad Dźwiną założył Zgromadzenie Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii. W 1925 r. na własną prośbę został zwolniony z obowiązków pasterskich. Papież Pius XI mianował bp. Matulewicza arcybiskupem tytularnym, a wkrótce też wizytatorem apostolskim na Litwę. W tym czasie m.in. doprowadził do zawarcia konkordatu między Stolicą Apostolską a Litwą. Zmarł w opinii świętości 27 stycznia 1927 r. w Kownie. Ciało abp. Matulewicza zostało uroczyście przewiezione do Mariampola. W 1953 r. Kongregacja Obrzędów zezwoliła na otwarcie procesu beatyfikacyjnego. 28 czerwca 1987 r. w Rzymie św. Jan Paweł II ogłosił abp. Jerzego Matulewicza błogosławionym.

Współodczuwanie z Kościołem

Szczególny, wyjątkowy obowiązek dążenia do doskonałości mają osoby żyjące w kapłaństwie i w zakonie. W Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” Soboru Watykańskiego II stwierdza się, że świętość „w pewien właściwy sobie sposób wyraża się w praktykowaniu rad, które zwykło się nazywać ewangelicznymi” (nr 39). Bł. abp Jerzy Matulewicz był wzorem samozaparcia, odwagi, wielkiej miłości, oddania się Bogu i Kościołowi. Pochylał się nad ludzką słabością i otwierał swoje serce na potrzeby bliźnich. Umiał zło dobrem zwyciężać. Potrafił nieustannie odnawiać swoje życie modlitwy, by każdego dnia na nowo dochowywać wierności Bogu i Kościołowi. Słowa apostoła Pawła, że mamy dojść „do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 4, 13), można odnieść do bł. Jerzego, który pragnął być żywym wzorem dla wiernych.

Jeden z uczniów i przyjaciół abp. Matulewicza zauważył, że ten „świetnie by pasował” do naszych czasów. Cieszyłby się tak bliskimi własnym poglądom encyklikami społecznymi Jana XXIII, soborem i jego uchwałami, nieustającą w Kościele pracą nad kontynuacją „aggiornamento”. Przykładem umiłowania Kościoła i otwarcia się na problemy współczesności było w przypadku abp. Matulewicza zaangażowanie w kwestie społeczne. Czas, w którym żył, był okresem wielkich napięć społecznych. To w tym czasie Leon XIII napisał w 1891 r. encyklikę „Rerum novarum”, w której upomniał się o prawa robotników. Abp Matulewicz także w czasie pracy w Polsce i na Litwie wcielał papieskie wskazania w życie.

Bł. Jerzy Matulewicz żył Kościołem i odczuwał głęboko jego problemy, starał się jak najpełniej na nie odpowiedzieć w swoim życiu. Przypominał Kościołowi XIX i XX wieku o godności człowieka i odpowiedzialności również za jego egzystencję ziemską. W swoim Dzienniku duchowym napisał: „Zadaniem więc Kościoła jest czuwać, żeby wymagania apostolstwa nie poszły w zapomnienie, nie wolno nam nigdy porzucać troski tych, którzy grzęzną w nieprawościach, błądzą w ciemnościach, ponieważ nie poznali wiary albo utracili ją i błądzą z dala od Chrystusa i Kościoła”. To rozumne życie i odczuwanie z Kościołem u bł. Jerzego było solą ewangeliczną, która nie traci swojej wartości i wciąż wydaje owoce świętości życia. Bł. abp Jerzy Matulewicz ufał mocy Krzyża i Zmartwychwstania, która jest potężniejsza od słabości jakichkolwiek ludzkich podziałów.

CZYTAJ DALEJ

Papież: chrońmy nasze serce przed robakiem zazdrości

2020-01-24 20:41

[ TEMATY ]

serce

papież Franciszek

zazdrość

Vatican News

„Bądźmy uważni na robaka zawiści i zazdrości, który prowadzi nas do złego osądzania ludzi, do wchodzenia w rywalizację w rodzinie, sąsiedztwie oraz w pracy - «To ziarno wojny»” – powiedział papież Franciszek podczas Mszy w Domu św. Marty.

Wskazał, że „plotkowanie to rodzaj gadania z samym sobą, które zabija drugiego. Nie ma ono żadnej zawartości i kończy jak «bańka mydlana»”.

Ojciec Święty nawiązał do dzisiejszego pierwszego czytania (1 Sm 24, 3-21), które mówi o zazdrości Saula o Dawida oraz o tym jak ulega ona rozbrojeniu. „Niepokój zazdrości” jest jak robak, który trawi od środka. Zazdrość niesie w sobie przestępstwo i prowadzi do zabijania. Tym, którzy mówią: „tak jestem zazdrosny, ale nie jestem mordercą”, Franciszek odpowiada: „tak, teraz”, ale „jeśli będziesz tak kontynuował, to może źle się skończyć, ponieważ łatwo można zabić zarówno językiem, jak i oszczerstwami”. Zazdrość rośnie, kiedy rozmawia się z samym sobą, interpretując sprawy w jej kluczu. Ona przychodzi poprzez plotkowanie ze sobą. Człowiek zazdrosny nie jest w stanie dostrzec rzeczywistości i jedynie bardzo silny wstrząs może otworzyć oczy. Tak więc w wyobrażeniach Saula, zazdrość doprowadziła go do przekonania, że Dawid był mordercą i wrogiem.

„My także, kiedy opanuje nas zazdrość i zawiść tak robimy. Każdy z nas sobie myśli «Dlaczego ta osoba jest dla mnie nie do zniesienia? Dlaczego nie chcę tego drugiego nawet widzieć? Każdy z nas myśli – dlaczego? Tyle razy pytamy o to i przekonujemy się, że są to nasze fantazje – stwierdził papież. Fantazje, które jednak rosną poprzez plotkowanie z samym sobą. W końcu przychodzi łaska Boża, kiedy zazdrosny zderza się z rzeczywistością, jak wydarzyło się w przypadku Saula: zazdrość pęka jak bańka mydlana, ponieważ zazdrość i zawiść nie mają w sobie zawartości”.

Ojciec Święty podkreślił wielką szlachetność Dawida w przeciwieństwie do zazdrości Saula. Warto spojrzeć na swoje postępowanie, szczególnie na sytuacje, kiedy jesteśmy dla kogoś nieprzyjemni. Zapytajmy wtedy: „co we mnie siedzi? Czy aby nie rośnie we mnie robak zazdrości, bo on ma coś, czego nie mam ja, czy nie pojawia się we mnie ukryty gniew?”. Powinniśmy chronić nasze serce przed tą chorobą, przed tym plotkowaniem z samym sobą, które powoduje, że ta bańka mydlana rośnie, nie ma zawartości, ale może uczynić wiele zła.

„Bądźmy uważni, ponieważ to jest robak zazdrości, który wchodzi w serce nas wszystkich – nas wszystkich! I prowadzi nas do osądzania ludzi, ponieważ w środku pojawia się rywalizacja: on ma coś, czego nie mam ja. W ten sposób rozpoczyna się rywalizacja – podkreślił Franciszek. - Prowadzi nas do odrzucania ludzi, prowadzi do wojny: wojny domowej, wojny środowiskowej, wojny w miejscach pracy. Jest początkiem, ziarnem wojny: zawiść i zazdrość”.

Ojciec Święty na zakończenie wezwał do czujności, aby nie podejmować plotkowania z samym sobą, które prowadzi do złego myślenia o innych, do tworzenia tej bańki mydlanej. „Prośmy Pana o łaskę przejrzystego serca jakim było serce Dawida - modlił się papież. - Przejrzystego serca, które szuka jedynie sprawiedliwości, szuka pokoju. Przyjazne serce, serce, które nie chce nikogo zabić, ponieważ zazdrość i zawiść zabijają”.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś: biskupi proszą o ogłoszenie św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i patronem Europy

2020-01-25 18:17

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Białoruś

doktor Kościoła

Arturo Mari, Adam Bujak/Biały Kruk

Biskupi Białorusi proszą papieża Franciszka o ogłoszenie św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i patronem Europy - poinformował abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylowski. Prośbę wystosowano po nadzwyczajnym zebraniu plenarnym Konferencji Katolickich Biskupów Białorusi, które odbyło się 5 stycznia br. w Mińsku. Inicjatywę Konferencji Episkopatu Polski wspiera wiele innych episkopatów świata.

Jak poinformował abp Kondrusiewicz z okazji 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II odbędzie się 17 maja 2020 r. narodowa pielgrzymka do Rzymu.

W październiku ub. r. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, poprosił papieża Franciszka o ustanowienie św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i patronem Europy. Wsparcie dla inicjatywy metropolita poznański uzyskał m. in. w grudniu 2019 podczas posiedzenia prezydium Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) w Bratysławie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję