Reklama

Festiwal Dziedzictwa Kresów za nami

2017-08-24 10:12

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 35/2017, str. 4-5

Archiwum autora
Zespół Pieśni i Tańca „Kresy”

Tegoroczny Festiwal Dziedzictwa Kresów – organizowany przez gminę Lubaczów – przeszedł do historii. Trwał 10 dni i był kontynuacją wcześniejszych Festiwali Kultur i Kresowego Jadła

Trwały one znacznie krócej i odbywały się na terenie gminy Lubaczów. W tym roku festiwal ze swoją ofertą programową wszedł do gmin: Oleszyce, Cieszanów, Horyniec-Zdrój, miasto Lubaczów i Jarosław. Rozpoczął się w piątkowy wieczór, 28 lipca w sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej spotkaniem z wybitnym językoznawcą prof. Jerzym Bralczykiem na temat: „...Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, a więc był to dialog o dziedzictwie językowym. W zabytkowej cerkwi pw. św. Paraskewy, wpisanej na listę UNESCO, odbył się koncert „Exsultate, jubilate” (Cieszcie się i radujcie) w wykonaniu muzyków Filharmonii Podkarpackiej z zespołu Arso Ensamble.

Dziedzictwo Wschodu

Sobotni dzień poświęcony był II ogólnopolskiemu spotkaniu środowisk kresowych, na którym podjęto problematykę związaną z „Dziedzictwem Ziem Wschodnich dawnej Rzeczypospolitej – wyzwania, projekty, dokonania”. Zakończył się wieczorem filmowym o wypędzonych Madonnach i zniszczonych świątyniach. Po niedzielnej Mszy św. kresowej w lubaczowskiej konkatedrze odbyło się w „Kresowej Osadzie” w Baszni Dolnej forum „Polacy na Wschodzie”. Popołudnie i wieczór można było spędzić na Rynku, uczestnicząc w imprezie plenerowej „Lubaczów – lata dwudzieste, trzydzieste”, podczas której rozstrzygnięto konkurs na najciekawsze przebranie. Na wystawie można było obejrzeć rowery i pamiątki rowerowe z tamtej epoki oraz pokazy i widowiska bicykli i welocypedów. Na scenie grały kapele podwórkowe, odbywały się pokazy iluzji, żonglerki, kuglarstwa. „Moja Ukraina – wędrówka do ziemi przodków” – to tytuł wystawy fotografii i spotkania z Mirosławem Kłopotowskim. Oferowano przejażdżki bryczkami. Filharmonia Podkarpacka dała koncert, a teatr Nikoli z Krakowa zaprezentował się w teatrze ulicznym. „Dziedzictwo i etos dworu – perspektywa Kresów Dawnej Rzeczypospolitej” – to tytuł debaty społecznej Akademii Dziedzictwa Kresów, Towarzystwa Kultury Pamięci im. Księcia Adama Kardynała Sapiehy, Fundacji Kolegium Wigierskie i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego odbytej w „Kresowej Osadzie” w ostatnim dniu lipca. Kino Kresowe pokazało w Oleszycach film dokumentalny „Śladami starej kroniki” w reżyserii Joanny Wierzbickiej i Walentyny Kobluk, poświęcony Ziemiom Wschodnim II Rzeczypospolitej. Natomiast w Lubaczowie w szkole muzycznej odbyło się spotkanie autorskie z Krzesimirem Dębskim, promujące książkę: „Nic nie jest w porządku: Wołyń – moja rodzinna historia”.

Współczesne gromady

1 sierpnia Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie dokonał dwóch prezentacji: „Strzelecka gromada na Polesiu i Wołyniu. Od Legionowa i Kostiuchnówki do Szczypiorna i Beniaminowa” dla członków Związku Strzeleckiego „Strzelec” w 100. rocznicę kryzysu przysięgowego i internowania legionistów oraz „Biwak na Kresach. Harcerstwo Polskie na Ziemiach Wschodnich II Rzeczypospolitej” – dla harcerzy i instruktorów harcerskich. W Domu Zdrojowym „Uzdrowiska Horyniec” opowiadał o kresowych uzdrowiskach w Horyńcu, Niemirowie, Szkle, Lubieniu, Morszynie i Truskawcu, prezentując je. Kino Kresowe wyświetliło film dokumentalny „Kawaler księżyca” w reżyserii Sławomira Gowina, poświęcony postaci legendarnego poety i barda miasta Lwowa – Henryka Zbierzchowskiego. W drugim dniu sierpnia w Centrum Edukacyjno-Kulturalnym „Pastorówka” w Podlesiu dyrektor Muzeum Dworku Mikołaja Reja w Nagłowicach Lidia Titow wygłosiła prelekcję pt. „Mikołaj Rej – ojciec polskiej literatury”, poświęconą pisarzowi urodzonemu w Żurawnie nad Dniestrem. Tomasz Kuba Kozłowski w Miejskim Domu Kultury w Lubaczowie przedstawił prezentację o „Kraju lat dziecinnych. Nowogródczyzna Adama Mickiewicza”, a Kino Kresowe pokazało film dokumentalny poświęcony dramatycznym dziejom jednego z najpiękniejszych dworów na Kresach – w Worończy na Nowogrodczyźnie i odbyło się spotkanie z jego twórcą, białoruskim reżyserem Iourim Goroulevem.

Reklama

Z muzyką w tle

3 sierpnia w „Kresowej Osadzie” odbyła się konferencja „Tańce zapomniane i mało tańczone” – spotkanie tancerzy, instruktorów i choreografów tańców tradycyjnych, a w „Pastorówce” na Podlesiu Tomasz Kuba Kozłowski dla nauczycieli i bibliotekarzy dokonał prezentacji „Pociąg ze Lwowa. Wypędzenie Polaków z Kresów 1945-1946” – poświęconej dramatycznym okolicznościom wypędzenia Polaków z Kresów Południowo-Wschodnich, walkom o polskie dobra kultury oraz losom historycznych zbiorów zgromadzonych we Lwowie z okazji 200-lecia powstania Ossolineum. W piątek w Muzeum Kresów odbyło się sympozjum poświęcone 300-leciu Huty Kryształowej. W amfiteatrze w parku zdrojowym w Horyńcu odbyły się warsztaty folklorystyczne, a wieczorem spektakl „Pierwsza lepsza, czyli nauka zbawienna” Aleksandra Fredry w wykonaniu teatru Fredreum z Przemyśla w reżyserii Krystyny Maresch-Knapek. W Chutorze Gorajec k. Cieszanowa odbyły się warsztaty tańca huculskiego oraz garncarskie i zabawkarskie. W Dziennym Domu Pobytu dla Seniorów w Cieszanowie, ulokowanym w uratowanej od zniszczenia synagodze, odbył się wernisaż wystawy ze zbiorów Sławomira Roga i Lecha Brzuski pt. – „Świat przeszły dokonany? Miejscowości dawnego województwa lwowskiego na starych pocztówkach (1900 – 1939)”.

Coś dla ciała i dla ducha

Sobota przeznaczona została dla aktywnych. Odbył się bieg rodzinny, marsz nordic walking na 10 km. „Strudle, bajgle, piszingery” – to produkty robione na warsztatach kulinarnych dla dzieci, a dla dorosłych zaproponowano warsztaty kowalskie, garncarskie, zabawkarskie. Wieczorem odbyła się biesiada i potańcówka w stodole z Maciejową Kapelą. W Horyńcu-Zdroju monodram „Trzy po trzy” Aleksandra Fredry wykonał Wiktor Lafarowicz, aktor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie, oraz miało miejsce spotkanie ze Zbigniewem Chrzanowskim, dyrektorem artystycznym Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie. Zaprezentowano film „Mały wielki teatr” – wg scenariusza Jerzego Janickiego. W kościele w Załużu, w którym jest obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, Tomasz Kuba Kozłowski dokonał prezentacji „Miłosierna Pani z Ostrej Bramy. Fenomen wileńskiej madonny” w 90. rocznicę koronacji wizerunku Matki Bożej Ostrobramskiej. Festiwal Dziedzictwa Kresów zakończył się w niedzielę (6 sierpnia) mocnym akordem. Od godz. 14 na scenie plenerowej wystąpiły zespoły: kapela podwórkowa Pawlaki z Cieszanowa, Kapela Grodzieńska, Maciejowa Kapela z Lublina, Zespół Pieśni i Tańca „Kresy” i zespół śpiewaczy Niespodzianka z gminy Lubaczów, kapela Tońko z Dynowa i folkowa Słowiany z Krakowa, zespół Winianczan ze Słowacji, teatr ognia, a występy zakończyły się koncertem gwiazdy muzycznej – Sylwii Grzeszczak. Dużym zainteresowaniem cieszyły się konkursy kulinarne – tradycyjnych kresowych potraw i sporządzonych na miodzie. Było gotowanie z gwiazdą, w tym roku z Mateuszem Gesslerem. Na stoiskach prezentowali swoje wyroby rękodzielnicy, twórcy ludowi, producenci żywności, przedsiębiorcy, Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie, giełda staroci itp. Tak bogatej oferty programowej Festiwal Dziedzictwa Kresów jeszcze nie miał. Kto w tych dniach odpoczywał na ziemi lubaczowskiej i wziął udział w festiwalu, został intelektualnie i duchowo ubogacony.

Tagi:
festiwal

Reklama

W Rzymie zakończył się festiwal filmów katolickich „Mirabile Dictu”

2019-12-04 12:17

Włodzimierz Rędzich

Festiwal „Mirabile Dictu” to najbardziej prestiżowe wydarzenie kinematografii o charakterze religijnym. Został zainaugurowany w 2010 r. przez reżyserkę i producenta filmowego, Lianę Marabini, jako miejsce spotkania i konfrontacji producentów i reżyserów filmów fabularnych oraz dokumentalnych, seriali telewizyjnych, filmów krótkometrażowych i programów promujących uniwersalne wartości moralne i pozytywne modele.

Włodzimierz Rędzioch /Niedziela

W tym roku odbył się już jubileuszowy, dziesiąty festiwal, któremu, jak co roku, patronowała Papieska Rady ds. Spraw Kultury, a jego głównym tematem był heroizm kapłanów.

Włodzimierz Rędzioch

Wśród trzech finalistów nominowanych w kategorii „Najlepszy film” znalazł się polski spektakl telewizyjny „Inspekcja” wyprodukowany przez Studio Filmowe „N” z Łodzi w reżyserii Jacka Raginisa-Królikiewicza. „Inspekcja” to wstrząsający obraz dziejów polskich oficerów więzionych w sowieckim obozie jenieckim w ostatnich miesiącach przed dokonaniem zbrodni katyńskiej. Wasilij Zarubin, na zlecenie Stalina, próbuje zwerbować do współpracy z komunistyczną władzą polskich oficerów w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Metoda Zarubina to perfidna gra psychologiczna z ludźmi, którzy znaleźli się w dramatcznej sytuacji więźniów sowieckich, pełni obaw o swoje losy osobiste jak i Polski.

Ostateczne wyniki konkursu zostały ogłoszone podczas uroczystej gali 28 listopada br. w Rzymie w Hotelu Cavalieri w obecności finalistów z 11 różnych krajów. Nagrodę „Srebrną Rybę” (zainspirowaną pierwszym symbolem chrześcijańskim) za najlepszy filmu otrzymał „Otto Neururer, Hope Through Darkness” („Otto Neururer – Hoffnungsvolle Finsternis”) Hermanna Weiskopfa (Austria). To prawdziwa historia austriackiego księdza katolickiego Otto Neururera, zamordowanego przez nazistów w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie w 1940 r. Po odkryciu jego podziemnej działalności duszpasterskiej i sprawowania sakramentów w obozie został odizolowany i poddany powolnej agonii. Został beatyfikowany przez Jana Pawła II w 1996 r. W tej samej kategorii filmów rywalizowały także dwa obrazy: „Joseph Freinademetz, pierwszy święty w historii Hongkongu” reżysera Lai Nor Ngan (Hongkong) oraz „Inspekcja” Jacka Raginisa-Królikiewicza.

Za najlepszego reżysera uznano Dericka Cabrido, który zaprezentował film „Clarita” (Filipiny). W innych kategoriach nagrody zdobyli: „Twarze” Ernő Zoltána Balogha (Węgry) za najlepszy film krótkometrażowy; „J.R.R. Tolkien. Niespodziewany przyjaciel” Ricardo del Pozo (USA) za najlepszy film dokumentalny.

Nagrodę specjalną Fundacji Capax Dei za wartości ewangelizacyjne otrzymał film „Joseph Freinademetz, pierwszy święty w historii Hongkongu”. Prezentuje on postać Josepha Freinademetza, austriackiego werbisty, który był misjonarzem w Chinach pod koniec XIX wieku. Jana Pawła II ogłosił go świętym w 2003 r.

Przewodnicząca festiwalu Liana Marabini podziękowała za obecność przybyłym na galę producentom, reżyserom i aktorom. W tym roku organizatorzy Festiwalu otrzymali prace z całego świata, ponad 1500 filmów, z których wybrano finalistów. Już po raz kolejny do finału trafił film polski, co należy uznać za sukces reżysera Jacka Raginisa-Królikiewicza i producenta, Studio Filmowe „N” (w gali uczestniczyła Bogna Janiec, prezes zarządy Studia „N”). Jury pracowało pod przewodnictwem aktorki, księżniczki Marii Pii Ruspoli, a w jego skład wchodzili: angielski aktor Rupert Wynne-James, włoska producentka telewizyjna Oriana Mariotti, austriacki producent filmowy Norbert Blecha oraz francuski dystrybutor filmów Hubert-Henri de la Valière.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem