Reklama

Wystarczy zaufać Panu Bogu (cz.1)

Niedziela rzeszowska 12/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z ks. Janem Szczupakiem, nowym kanclerzem Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie, w 11. rocznicę utworzenia diecezji rozmawia Alina Ziętek-Salwik

Alina Ziętek-Salwik: - Jakie są najważniejsze zadania, przed którymi staje Ksiądz jako nowy Kanclerz Kurii?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ks. Kanclerz Jan Szczupak: - Trudno mówić o najważniejszych czy nowych zadaniach. Kościół ma już wypracowaną od 2 tysięcy lat formę działania, a także strukturę organizacyjną. Funkcja kanclerska, czy w ogóle jakakolwiek funkcja w Kościele związana jest zawsze z Księdzem Biskupem, pasterzem diecezji. Kuria Diecezjalna jest wypracowanym przez wieki ciałem wykonawczym i ona podejmuje konkretne działania.
Nowe działania są związane z programem pracy duszpasterskiej realizowanym w Kościele Polskim. W obecnym roku tematem pracy duszpasterskiej jest umiłowanie Chrystusa. W minionym roku staraliśmy się lepiej poznać Chrystusa. Teraz robimy krok następny - chcemy Go bardziej umiłować, znów w konkretnych postawach, zachowaniach, działaniach ludzkich.
Drugi cel to podejmowanie działań materialnych. Pozostają one nadal w kompetencji ekonoma diecezjalnego ks. Józefa Stanowskiego, który zarządza tymi sprawami.
Co do działalności Kurii, to zmiana w środku roku na stanowisku kanclerza nie powoduje jakichś wstrząsów, tym bardziej, że nadal mam realizować zadania dyrektora Wydziału Duszpasterskiego Kurii. Obowiązki kanclerza na pewno nie stoją w opozycji do pracy duszpasterskiej, bo jest to służba ludziom. Jedno z drugim zostało połączone.

- Mija 11 lat działalności diecezji rzeszowskiej. Jak Ksiądz Kanclerz ocenia dokonania naszej młodej diecezji?

- Najpierw trzeba dziękować Bogu za wszelkie dobro, którym nas w ogromnej obfitości obdarza. Z wdzięcznością myślimy o Patronach naszej diecezji. Wiele spraw zostało im ofiarowanych - bł. Józefowi Sebastianowi Pelczarowi (mamy nadzieję, że już niedługo będzie świętym, ogłoszonym w Rzymie przez Jana Pawła II) i bł. Karolinie Kózce. Jesteśmy więc pod dobrą opieką.
Słowa wdzięczności trzeba skierować do ludzi, którzy podejmowali działania w celu tworzenia dóbr materialnych. Powstało wiele nowych kościołów (ok. 50), niektóre są jeszcze w budowie. Powołano wiele instytucji koniecznych do istnienia diecezji, m.in. Kurii. Przystosowano wiele obiektów na potrzeby diecezji, Wyższe Seminarium Duchowne czy Dom Biskupi.
Bardzo istotną sprawą było powołanie Caritas diecezji. Z tym związane są liczne obiekty, m.in. Rzeszowskie Towarzystwo św. Brata Alberta, ośrodek w Myczkowcach, kuchnie w większych ośrodkach diecezji (7), hospicjum w Jaśle, stacje opieki, z których korzystają osoby potrzebujące. Od początku istnienia diecezji Ksiądz Biskup nosił się z myślą powołania Wyższego Seminarium Duchownego, ten cel został zrealizowany. W tej chwili ma ono już bazę dydaktyczną i materialną, a przede wszystkim intelektualną. Przez 11 lat ponad 30 księży uzyskało doktoraty. Z WSD związany jest również Instytut Jana Pawła II, którego baza materialna jest już na ukończeniu, w związku z czym może realizować cel zasadniczy, czyli przybliżanie nauki Ojca Świętego. Wśród słuchaczy mamy wielu ludzi świeckich, którzy w Instytucie mogą uzyskać tytuł magistra, a nawet odbyć kurs doktorancki. Do istnienia została powołana poligrafia WSD oraz wystawiony nowy budynek z zapleczem drukarskim. Celem zachowania tradycji wieków terenu obecnej diecezji rzeszowskiej zostało powołane do istnienia Muzeum Diecezjalne. Staraniem Księdza Biskupa do Rzeszowa przybyły siostry karmelitanki, które mają już piękny klasztor w naszym mieście. Do stolicy diecezji przybyły siostry sercanki, przenosząc siedzibę prowincji z Zakopanego do Rzeszowa i prowadzą Dom Samotnej Matki. Istotną sprawą w podejmowaniu posługi ewangelizacyjnej są media, dzięki którym może dokonywać się ewangelizacja naszej diecezji. Zostało powołane katolickie Radio Via oraz mutacje do czasopism: Niedziela, Żródło, Droga oraz czasopisma Znak Łaski - WSD, Resovia Sacra - pismo popularno-naukowe. Od początku diecezji wydawane jest oficjalne pismo diecezji rzeszowskiej - kwartalnik Zwiastowanie.
Ważne jest również, byśmy dostrzegali dobro, które realizowało się w sferze ducha. To były bardzo czytelne znaki obdarowywania nas szczególnymi Bożymi łaskami. Były to uroczystości w naszej diecezji, np. nawiedzenie kopii figury Matki Bożej Fatimskiej, peregrynacja Pana Jezusa Miłosiernego w parafiach. Można powiedzieć, że nastąpiły wielkie nawrócenia serc. W minionych 2 latach odbywała się peregrynacja kopii cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, było to owocne spotkanie Matki ze swoimi dziećmi z wielkim zaangażowaniem duchowym i materialnym wiernych. Począwszy od przyjęcia Obrazu na rynku w Gorlicach aż po zakończenie peregrynacji w katedrze rzeszowskiej. W okresie istnienia diecezji dokonano 6 koronacji obrazów i figur słynących łaskami.
Tak więc przez tak krótki czas wiele dobra się dokonało dzięki Bożemu błogosławieństwu, opiece naszych świętych Patronów, a także dzięki ogromnemu zaangażowaniu duchownych, jak i świeckich.

cdn.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Mój przyjaciel usiadł i trzymał w dłoni swój krzyżyk. Ogień po prostu go ominął"

2026-01-03 21:16

[ TEMATY ]

pożar

Szwajcaria

#świadectwo

Crans‑Montana

mój przyjaciel

kurort

Karol Porwich/C News

Niezwykłe świadectwo kobiety ocalałej w pożarze w Szwajcarii

Niezwykłe świadectwo kobiety ocalałej w pożarze w Szwajcarii

- Kobieta, która była świadkiem dramatycznego pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, twierdzi, że widziała coś, co uznaje za prawdziwy cud. Według jej relacji, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując wszystko wokół, jednak w niezwykły sposób ominął jej przyjaciela - informuje portal wPolityce.pl.

Świadectwo kobiety przytoczyła francuska telewizja informacyjna C News.
CZYTAJ DALEJ

Założycielka Niepokalanek

Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu, kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole, gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać. Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat. Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej? I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki. Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością, a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego widza. Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty. Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci i młodzieży. Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze, to nauki Matki Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej2. Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie, jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą, szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa, jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie, praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna. Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska. Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania, uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie. I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników, często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili. Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny. Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste - wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu. Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką. Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: " Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam nadzieję, że będę w stanie im sprostać. 1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć m.in. w następujących publikacjach: - Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996 - Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania, pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996 - S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów 1997 2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego piszemy C+M+B na drzwiach i okadzamy domy?

2026-01-05 19:56

[ TEMATY ]

święto Trzech Króli

Epifania

C+M+B

AI

Litery na drzwiach, zapach kadzidła i barwne orszaki, przechodzące ulicami miast i wiosek – tak w wielu miejscach w Polsce wygląda 6 stycznia. O znaczeniu kredy, kadzidła i napisu C+M+B w kontekście uroczystości Objawienia Pańskiego opowiada ks. dr Stanisław Szczepaniec, przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego i konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Choć dziś najczęściej mówimy „Trzech Króli”, pierwotnie 6 stycznia Kościół wspominał trzy wydarzenia: pokłon Mędrców, chrzest Jezusa w Jordanie oraz cud w Kanie Galilejskiej. Wszystkie wskazywały na Jezusa jako na obiecanego Mesjasza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję