Reklama

Amnestia z wysokiego nieba

2017-10-31 11:27

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 24-25

Margita Kotas

W niektórych regionach Polski piecze się tego dnia wyborne ciasta i zaprasza najbliższych na świąteczny obiad. Niestety, zdarza się, że niektórzy pozostają jedynie w przestrzeni zewnętrznej obyczajowości, zapominając o skarbie, który nieodłącznie wiąże się z odpustami

Z wieloma ludźmi za życia wchodzimy w relacje, dzięki którym rodzą się prawdziwe więzi. Czy po śmierci zakopujemy je w grobach wraz z doczesnymi szczątkami najbliższych? Okazuje się, że te więzi nie tylko nie umierają, ale nawet mogą się pogłębiać.

Listopadowe dni w przypadku katolików przebiegają pod znakiem modlitwy za zmarłych. Na grobach zapalamy znicze, a w kościołach odmawiamy Różaniec i uczestniczymy w Mszach św. w intencji najbliższych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. O czym jeszcze warto pamiętać, by nie przegapić czegoś bardzo ważnego?

Nieśmy im pomoc

Przed laty informacje o odpustach w dekanacie podawane były wiernym podczas ogłoszeń duszpasterskich. Dziś zwyczaj ten należy raczej do rzadkości. A chodziło o to, by nie ograniczać się jedynie do święta patronalnego we własnej parafii, ale korzystać też z okazji, którą daje kalendarz. Wokół są przecież inne parafie, więc można wybrać się do którejś z nich, zmówić stosowne modlitwy, spełnić niezbędne warunki i wyjednać sobie nie lada łaskę. łaskę tę można także wyjednać zmarłym, których nosimy w sercach – możemy im realnie pomóc.

Reklama

Skoro więc nasi przodkowie zdawali sobie sprawę z doniosłości tego wydarzenia, może warto sobie przypomnieć, o co chodzi w tej uświetnionej długą tradycją praktyce.

Katechizm Kościoła Katolickiego jest w tym temacie bardzo precyzyjny. Nauczanie katolickie opiera się także na praktyce modlitwy za zmarłych, o której mówi już Pismo Święte: „Dlatego właśnie [Juda Machabeusz] sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu” (2 Mch 12, 45). Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i przekazywał im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną, by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającego zjednoczenia z Bogiem. Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za zmarłych: „Nieśmy im pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy” (św. Jan Chryzostom, „Homiliae in primam ad Corinthios”, por Hi 1, 5).

Drogocenna kolekcja

Czym jest zatem odpust z punktu widzenia katolickiej wiary? „Odpust polega na darowaniu przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych. Jak tłumaczy Katechizm, aby zrozumieć tę naukę i praktykę Kościoła, trzeba się najpierw przekonać, że grzech ma podwójny skutek. Grzech ciężki pozbawia nas komunii z Bogiem, a przez to zamyka nam dostęp do życia wiecznego, którego pozbawienie nazywa się „karą wieczną” za grzech. Każdy grzech, nawet powszedni, powoduje ponadto nieuporządkowanie, które wymaga oczyszczenia, albo na ziemi, albo po śmierci, w stanie nazywanym czyśćcem. Takie oczyszczenie uwalnia od tego, co nazywamy „karą doczesną” za grzech. Obydwie kary nie mogą być traktowane jako rodzaj zemsty, którą Bóg stosuje od zewnątrz, ponieważ wypływają one jakby z samej natury grzechu. Nawrócenie, które pochodzi z żarliwej miłości, może doprowadzić do całkowitego oczyszczenia grzesznika, tak że nie pozostanie już żadna kara do odpokutowania.

Gdyby się jednak okazało, że ktoś popełnił grzech i nie odpokutował za niego w dostateczny sposób, wówczas – w przypadku osób żyjących – rodzi się konieczność poniesienia kary w doczesności, a w przypadku osób, które przeszły już „na drugą stronę” – obowiązek ten przekłada się na pokutę czyśćcową. Dlatego możemy zyskiwać odpusty dla siebie albo dla zmarłych. Skoro widzimy w tej możliwości tak ogromną szczodrobliwość ze strony Pana Boga, warto, byśmy wręcz kolekcjonowali odpusty, korzystając jak najczęściej z okazji ich uzyskania. Stąd właśnie m.in. praktyka odwiedzania parafii, które przeżywają akurat uroczystość odpustową.

Nie stawiać granic Miłosierdziu

Dobrą wiadomością dla katolika jest także fakt, że okazji do zyskania odpustu jest naprawdę wiele. Przyzwyczailiśmy się mówić o odpustach w związku ze świętem patronalnym parafii. Ale przecież pobożne odmawianie Różańca, uczestnictwo w Drodze Krzyżowej czy lektura Pisma Świętego także wiążą się z odpustem.

Człowiek musi jednak spełnić pewne warunki, by móc zaczerpnąć z tego skarbca Kościoła. Po pierwsze, musi być w stanie łaski uświęcającej. Musi też zmówić modlitwy przypisane tej praktyce oraz być wolnym od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, także lekkiego. Ten ostatni warunek nie polega na bezgrzeszności, bo taki stan jest prawie niemożliwy do spełnienia, ale na wewnętrznym przekonaniu, że nie chcemy grzeszyć i zapraszamy Chrystusa z Jego uzdrawiającą mocą do każdego zakątka naszego serca. Niektórzy bowiem chcieliby zarezerwować sobie taki czy inny nałóg, a może nawet grzech, i nie przejmują się z powodu jego popełniania. Otrzymanie odpustu uwarunkowane jest jednak wewnętrzną dyspozycją, by Miłosierdzie Pana uzdrawiało każdą niedoskonałość, szczególnie tę, do której się przyzwyczailiśmy i która nam nie przeszkadza. Zatem – obowiązek spełnienia tego warunku sprawia również, że dzięki odpustom stajemy się doskonalsi. Korzystajmy więc z tej okazji jak najczęściej. I

Tagi:
modlitwa Wszystkich Świętych zmarli

Rzecznik Episkopatu: Do 8 listopada możemy uzyskać odpust zupełny za zmarłych

2019-11-03 07:52

BP KEP / Warszawa (KAI)

Od 1 do 8 listopada możemy uzyskać odpust zupełny i ofiarować go za osobę zmarłą. Wystarczy nawiedzić cmentarz i wypełnić zwykłe warunki uzyskania odpustu. To jeden z najcenniejszych darów, który możemy ofiarować naszym bliskim zmarłym – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Agata Pieszko

Rzecznik Episkopatu przypomniał trzy zwykłe warunki uzyskania odpustu: przyjęcie Komunii św., odmówienie dowolnej modlitwy w intencjach Ojca Świętego oraz brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu. „Konsekwencją grzechu jest zaciągnięcie winy i kary. Odpust zupełny jest to całkowite uwolnienie od kary za grzechy, które zostały odpuszczone już co do winy w spowiedzi. Oznacza to, że każdego dnia od 1 do 8 listopada naszą modlitwą możemy tak bardzo pomóc ośmiu osobom w czyśćcu cierpiącym, za które ofiarujemy odpust zupełny. Wykorzystajmy tę szansę” – powiedział rzecznik Episkopatu.

„Dusze zmarłych przebywające w czyśćcu nie mogą same sobie pomóc, są zdane tylko na nas, którzy jeszcze pielgrzymujemy ku niebieskiej Ojczyźnie. Tylko żyjący mogą przyjść im z pomocą. Nie żałujmy czasu, by wspomóc naszych braci i siostry, którzy poprzedzili nas w ziemskiej pielgrzymce” – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zatrzymana rewolucja

2019-12-04 07:07

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 26-27

Wprowadzenie stanu wojennego nie tylko przerwało pozorowany dialog władzy ze społeczeństwem oraz legalny okres działalności Solidarności, ale było także brutalną próbą powstrzymania rewolucji moralnej, która rozpoczęła się w Polsce w drugiej połowie lat 70. XX wieku

Joseph P.Czarnecki /East News

Kiedy tzw. druga Polska Gierka zaczęła w połowie dekady objawiać swoją brzydką stronę – wyzierające zewsząd kłamstwo, upodlenie z powodu braków na rynku i narastających kolejek, odczuwany wszędzie odór alkoholu, który zalewał kraj i niszczył miliony polskich rodzin, niewyobrażalny bałagan i marnotrawstwo, bezkarność i nieuzasadnione przywileje komunistycznej elity, upowszechniający się oportunizm i życie na niby w niby-Polsce – zaczęła narastać fala krytycznej refleksji. Nie mógł tej frustracji rozładować śmiech przez łzy, towarzyszący oglądaniu filmów Stanisława Barei. W zmęczonych sercach rodziła się głębsza tęsknota ludzi za normalnością, którą rozumiano wtedy jako powrót do prawdy i godnego życia. Najgłębszy fundament pod tę przemianę kładł Kościół w Polsce, zwłaszcza w okresie przygotowań do milenium chrztu, w postaci programu moralnej odnowy i później w nauczaniu prymasa Wyszyńskiego, we wspieranej przez kard. Wojtyłę inicjatywie ruchu oazowego, w rozwoju ruchu pielgrzymkowego i tworzeniu duszpasterstw akademickich. Kościół w ten sposób nie pozwalał usnąć polskim sumieniom, wyrywał z duchowego letargu, któremu zdaje się, że ulegała część społeczeństwa – uwiedziona nadzieją na socjalistyczny raj.

Bo moc to Duch

Jednym z pierwszych zwiastunów rodzącej się nowej energii duchowej było kino moralnego niepokoju, którego autorzy krytycznie opisywali rzeczywistość i stawiali widzom pytania o najbardziej fundamentalne wartości. Równolegle przyszły narodziny zorganizowanej opozycji, która choć do 1980 r. mało liczna, przełamywała strach i pokazywała, że można walczyć z reżimem, że można marzyć o lepszej Polsce. I wtedy niebo pochyliło się nad nami, wybrano na papieża Polaka. Jego pierwsza pielgrzymka do kraju w 1979 r. przeorała nasze myślenie i sumienia. Była zasiewem, który wydał owoce już latem 1980 r. – powstał masowy ruch społeczny Solidarność. Tak rozpoczął się proces odbudowywania podmiotowych praw społeczeństwa, poszerzania marginesu wolności, przywracania godności ludziom pracy i należnego miejsca ludziom wierzącym. Stawialiśmy pierwsze kroki na drodze do prawdziwej Polski, zgodnie z powtarzanym wówczas często hasłem: „Żeby Polska była Polską”. Wydawało się, że tak jak przed 1918 r. wielkie nadzieje Polaków są bliskie zmaterializowania.

Cios w serce

Walkę o powstrzymanie tego duchowego tsunami, które zmieniało Polaków, rozpoczął reżim gen. Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 r., mając całkowite poparcie ZSRR. Skończyły się pozory dialogu ze społeczeństwem. Odtąd wojsko, ZOMO i SB miały rozstrzygać wszelkie problemy władzy. Z dnia na dzień brutalnie wróciło kłamstwo, a wszelkie granice przyzwoitości przekraczano w „Dzienniku Telewizyjnym”, podobnie jak czynił to „Goebbels stanu wojennego” – tak prof. Ryszard Bender określił znienawidzonego powszechnie rzecznika rządu Jerzego Urbana.

Zaczęły się masowe aresztowania, brutalnie pacyfikowano wszelkie przejawy oporu, izolowano elitę opozycji, zakneblowano społeczeństwo, zaczęto szczuć ludzi na siebie, łamać sumienia, wreszcie „czyścić” wiele sektorów życia publicznego z osób związanych z Solidarnością. Władza wykorzystała fakt rzucenia społeczeństwa na kolana, by narzucić mu drakońskie podwyżki cen wielu artykułów pierwszej potrzeby, co spowodowało, że codzienne życie stało się koszmarem. Ale co najgorsze – zabrano milionom Polaków nadzieję, zmarnowano gigantyczną energię społeczną. W nastrojach społecznych zaczęły dominować strach i bezsilność oraz marzenia o emigracji.

Światło w mroku

Światło rozpraszające mroki nocy tliło się jedynie w Watykanie, na zachodzie Europy i w polskim Kościele, zwłaszcza na warszawskim Żoliborzu. Jan Paweł II upomniał się w Nowy Rok 1982 o owoce zatrzymanej brutalnie rewolucji moralnej: „W sposób szczególny wypowiadam błogosławieństwo (...) z myślą o mojej ojczyźnie: (...) «Niech cię Pan obdarzy pokojem». (...) Aby nie zostało zmarnowane dziedzictwo tych ostatnich trudnych miesięcy i lat. (...) Ludzie pracy mają prawo do tworzenia samodzielnych związków, których zadaniem jest strzec ich społecznych, rodzinnych oraz indywidualnych praw. (...) Solidarność należy do współczesnego dziedzictwa ludzi pracy w mojej ojczyźnie”. Przywołał Matkę Bożą Częstochowską i powiedział, że składa to dziedzictwo w Jej Sercu na Jasnej Górze, gdy bowiem „wszystkie światła zgasły, to wtedy jeszcze była Święta z Częstochowy, która promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to funkcję jakby wiecznego światła. Dlaczego na 600-lecie zgotowano Ci – razem z nami wszystkimi – sytuację stanu wojennego? W kraju, który ma pełne prawo, aby być ojczyzną suwerennego narodu?”.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko mówił podczas słynnych Mszy św. za Ojczyznę o wartościach zmiażdżonych gąsienicami czołgów: „Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie prawdzie świadectwa na zewnątrz, to przyznanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu.

Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. (...) Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku (...). Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: «Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą» (por. Łk 12, 4)”.

Niedokończona rewolucja

Destrukcyjne skutki stanu wojennego w sferze moralnej dały o sobie znać pod koniec lat 80. XX wieku, kiedy to doszło do politycznego kontraktu części dawnej opozycji z komunistami przy Okrągłym Stole. Jego ustalenia, choć otworzyły drogę do zmian, to jednak rozpoczęły „reglamentowaną rewolucję”, czyli proces transformacji kontrolowany przez dawne komunistyczne elity. Miały one już mało wspólnego z rewolucją moralną rozpoczętą dekadę wcześniej, tym bardziej że wola społeczeństwa wyrażona w wyborach kontraktowych w 1989 r. została przez strony kontraktu zignorowana. W rezultacie Okrągły Stół zakonserwował wiele elementów starego systemu albo zmienił je pozornie, przez co postawił poważne przeszkody w dokończeniu rewolucji rozpoczętej w drugiej połowie lat 70. Stało się tak dlatego, że scenariusz dokończenia tej rewolucji przedstawiony przez Jana Pawła II w czasie pielgrzymki do ojczyzny w 1991 r. zakładał budowanie nowej Polski na Dekalogu, podczas gdy elity III RP budowały ją na zupełnie innym fundamencie. Testament Papieża Polaka z 1991 r. jest nadal aktualny i to od niego zależy nasza przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historyczny triumf Polek

2019-12-13 20:36

Zespół wPolityce.pl

Marlena Karwacka i Urszula Łoś wygrały sprint drużynowy podczas zawodów o Puchar Świata w kolarstwie torowym w australijskim Brisbane. Drugie miejsce w zmaganiach mężczyzn w tej konkurencji zajęli Krzysztof Maksel, Mateusz Rudyk i Maciej Bielecki.

wPolityce.pl/youtube TEL-KAB Telewizja Kablowa Pruszków
Urszula Łoś

Karwacka i Łoś, rekordzistki Polski (32,791), miały najlepszy czas w kwalifikacjach (33,189), a w pierwszej rundzie wygrały z Ukrainkami Ołeną Starikową i Liubow Basową. W finale Polki minimalnie zwyciężyły Rosjanki Jekaterinę Rogową i Anastazję Wojnową, choć obu parom zapisano jednakowy wynik - 33,029.

Z kolei Rudyk, Bielecki i Patryk Rajkowski kwalifikacje zakończyli na czwartej pozycji, a w pierwszej rundzie Biało-czerwoni, już z Makselem w miejsce Rajkowskiego, okazali się lepsi od zespołu z Trynidadu i Tobago. W finale uzyskali 45,408 i byli wyraźnie słabsi od Japończyków, do których stracili prawie dwie i pół sekundy.

Wcześniej w wyścigu drużynowym Daria Pikulik, Nikol Płosaj, Katarzyna Pawłowska i Łucja Pietrzak miały ósmy czas kwalifikacji, ale w pierwszej rundzie uległy reprezentantkom Francji. Zostały sklasyfikowane na ósmej pozycji. Zwyciężyły Australijki, które w finale pokonały ekipę Nowej Zelandii.

W rywalizacji mężczyzn w tej konkurencji również najlepsi okazali się reprezentanci gospodarzy, a drugie miejsce zajęła Nowa Zelandia. Polacy nie startowali.

Zawody w Brisbane to przedostatnia runda o PŚ. Ostatnia odbędzie się w kanadyjskim Milton 24-26 stycznia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem