Reklama

Być rodziną z Jezusem

2017-12-27 11:10

Wanda Mokrzycka
Edycja wrocławska 53/2017, str. IV

Archiwum Dużego Domu
W kaplicy Dużego Domu trwa adoracja Jezusa

Maryja i Józef byli szczęściarzami: Jezus mieszkał pod dachem ich domu. Józef mógł zrobić dla Niego kołyskę a Maryja lekki jak opłatek podpłomyk z mąki. Mieli Go na co dzień, adorowali Boga w swoim dziecku w dzień i w nocy. Ale taka rodzina była tylko jedna w dziejach świata. Nasze, ludzkie, jeśli bardzo kochają, mogą zapraszać Boga do swojego domu. I choć inaczej niż w Nazarecie – Jezus przychodzi i jest pośród nich

We Wrocławiu jest taki dom, w którym zaplanowano nie tylko kuchnię, jadalnię i wygodne pokoje, ale także kaplicę – mieszkanie dla Jezusa.

Mieć Jezusa w domu

Historia Dużego Domu ma swój początek pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, w sercach młodego małżeństwa. Ludmiła i Władek Puzanowscy, zakosztowawszy adoracji Najświętszego Sakramentu w DA „Pod Czwórką”, marzą o bliskiej relacji z Panem Jezusem, nie rezygnując z życia rodzinnego. Ich pragnienie nabiera kształtu u Małych Sióstr Jezusa, które chętnie odwiedzają. – Odwiedzaliśmy siostry w Częstochowie. Łączył się z tym trud podróżowania, zmęczenie, ale i wielka radość ze spotkania. Po kilku wizytach okazało się, że nasze przeczucia o wyjątkowości tego miejsca były uzasadnione: siostry miały w domu tabernakulum i adorowały Pana Jezusa. My też zapragnęliśmy tak żyć – wspominają.

Owocem spotkań z małymi siostrami jest również fascynacja bł. Karolem de Foucauld – ojcem duchowym Zgromadzenia Małych Sióstr. Czas płynie, a pragnienie dojrzewa.

Reklama

Zbudujemy Mu dom!

Serce i pragnienia to jedno, ale od czego zacząć? Sytuacja przecież łatwa nie jest: ucisk Kościoła w komunistycznym państwie, brak zrozumienia znajomych, a nawet brak własnego kąta. „Trzeba kupić duży dom” – powiedziała im mała siostra Magdalena, założycielka zgromadzenia. Poczuliśmy się rozczarowani długo oczekiwanym spotkaniem. Pomyśleliśmy wtedy, że Francuzka polskiej rzeczywistości nie zrozumie – wspominają Ludka i Władek.

Ale mija kilka lat. W rodzinie rodzą się dzieci. Puzanowscy przeprowadzają się i mieszkają na terenie parafii św. Antoniego we Wrocławiu. Pojawiają się ludzie zainteresowani duchowością Karolową, a z marzeń o spotkaniach w ciszy z Panem rodzi się kilka parafialnych inicjatyw. Transformacji ulega ustrój Polski. Na kanwie tych zmian słowa małej siostry Magdaleny stają się prorocze: Rusza budowa Dużego Domu!

Kaplica – serce domu

W 1992 r. w nowo wybudowanym budynku mieszka aż dziewięć rodzin, a od listopada, na mocy dekretu kardynała Gulbinowicza, w kaplicy Dużego Domu jest już Najświętszy Sakrament. „Ten dom ma być kolejnym miejscem, w którym Pan Jezus będzie bardzo kochany” – głosi ks. Stanisław Orzechowski w czasie Mszy św.

Od tej pory mieszkańcy, na wzór Karola de Foucauld, adorują Pana Jezusa każdej nocy z czwartku na piątek.

Mniej dyskutować o Chrystusie

Członkowie wspólnoty spotykają się także na odprawianych w kaplicy Mszach świętych, dzielą się ze sobą Słowem Bożym. Zgłębiają duchowość życia „ukrytego” Pana Jezusa – czas Nazaretu, czytając pisma wyniesionego na ołtarze francuskiego pustelnika, jak również małej siostry Jezusa – Magdaleny. Razem się modlą, pragną kształtować życie swych rodzin według zasad Ewangelii, otwierając gościnnie swoje serca i pomieszczenia tym, którzy tego potrzebują. Starają się „krzyczeć Ewangelię” poprzez świadectwo swojego życia. Tak, by słowa stały się zbędne – obecnością, uśmiechem płynącym z radości obcowania z Panem, pokojem, drobną pomocą, prostym życiem w służbie rodziny i bliźnich.

Drzwi są otwarte

Czy się udaje? Czasem do Wspólnoty docierają ciepłe słowa o jej istnieniu, świadectwa, że właśnie tu, na adoracji, ktoś rozeznawał swoją drogę i dziś czuje się spełniony jako np. rodzic zastępczy. Czasem do Wspólnoty dołącza małżeństwo z kilkuletnim stażem – ludzie, którzy w tym domu zostali sobie przedstawieni. Ile ludzi, tyle historii. Na modlitwę i herbatę do Dużego Domu może przyjść każdy. Wejść nietrudno, domofonów brak.

„W Dużym Domu tak naturalnie żyje się wiarą. To środowisko ludzi o tych samych wartościach, w którym nasze dzieci wzrastają, zdaje się być bezcenne! Czuję troskę sąsiadów o ich dobro” – cieszy się Ola, która wraz z mężem Rafałem i czwórką dzieci zamieszkała w Dużym Domu półtora roku temu. „No i ta gościnność! Dla mnie szalenie ważna sprawa – otwierać drzwi każdemu, począwszy od naszych małych sąsiadów, a skończywszy na przyjmowaniu strudzonych podróżą uczestników sesji – ludzi, których dopiero poznajemy, użyczając im noclegu, czy zapraszając na wspólny posiłek”.

Marsz do źródła

Sesje to weekendowe spotkania wspólnot Karolowych. „Pierwsze spotkanie na początku października 2011 r. było zaskoczeniem dla nas wszystkich. Jeszcze w połowie lipca nikt o nim nie myślał, a jeśli myślał, to nie mówił. W dniu św. Kingi po porannej Mszy św. siedzieliśmy przy śniadaniu, rozmowa dotyczyła różnych spraw. Był ks. Robert, mały brat Sławek, kilka osób znających się z Marszu (rekolekcji w drodze z bł. Karolem de Foucauld) i kilkoro mieszkańców Dużego Domu. Zbliżał się czas pożegnania i wtedy zrobiliśmy odkrycie – łączy nas tak wiele, a spotykamy się tylko czasem, przypadkowo i w różnym, najczęściej nielicznym, gronie. Nie ma wtedy zazwyczaj możliwości, by się poznać, ani czasu, by w rozmowie zanurzyć się w tematy związane z charyzmatem wspólnot Karolowych. Powstaje pomysł spotkania. Sławek zastanawia się, czy udałoby się zaprosić małego brata Antoine, tak głęboko znającego życie i misję brata Karola. Rozstajemy się z niewielką nadzieją na szybkie ponowne zobaczenie. A jednak… Sławek działał błyskawicznie. Bilet dla małego brata Antoine został kupiony, a kaplica Dużego Domu stała się miejscem spotkania. Rok później mała siostra Kathy przybliżyła nam sylwetkę duchową małej siostry Magdaleny. Sięgaliśmy do źródeł, chłonęliśmy informacje dla wielu z nas wcześniej nieznane. Spotkania w małych grupach, te zaplanowane i te dodatkowe, przy posiłkach oraz nocami w poszczególnych mieszkaniach, stawały się niezapomnianym tłem dla przemyśleń” – opowiada Ludka.

W kolejnych latach udaje się jeszcze usłyszeć świadectwa osób ze Zgromadzeń Małych Sióstr i Małych Braci Jezusa, konsekrowanych i stanu wolnego, a także tych, które swoje powołanie realizują w życiu rodzinnym – na temat adoracji, rok później o miłości do Kościoła, a w tym roku o Matce Bożej.

Celebracja codzienności

Jednak na co dzień życie w Dużym Domu jest dość prozaiczne. Jako prywatne katolickie stowarzyszenie wiernych razem się modlimy i umacniamy wzajemnie w wierze, jako spółdzielnia mieszkaniowa dbamy o porządki, wspólnie grabimy liście i przeprowadzamy konieczne remonty. Młodszym członkom wspólnoty rodzą się dzieci, starszym – wnuki. W Adwencie, jeszcze przed szóstą, podekscytowane dzieci z lampionami w rękach idą do parafialnego kościoła na roraty. Ktoś kogoś podwiezie, ktoś pożyczy rower, albo rękawiczki. Wspólną zapałką zapalają się świece w lampionach. Po Mszy śniadanie i wędrówka do szkoły.

W samo południe dnia wigilijnego odświętnie ubrane dzieci wnoszą figurkę nowo narodzonego Jezusa do kaplicy. Brzmią słowa kolędy i sąsiedzi dzielą się opłatkiem, błogosławiąc sobie wzajemnie. Kolację wigilijną każda rodzina je osobno, a na czas Pasterki dom opustoszeje. W dniu Bożego Narodzenia ktoś odwiedzi bliskich, ktoś inny ugości ich w swoim mieszkaniu, ale wieczorem sąsiedzi spotykają się na świątecznych nieszporach.

Taki jest harmonogram na grudzień, niezmienny od ćwierćwiecza. Zmienia się jedynie pokolenie i mieszkańcy. A wszystko za sprawą Tego, którego 25 lat temu zapragnęli mieć u siebie w domu, tak jak Maryja i Józef.

Żłóbek to tabernakulum

Mamy nadzieję, że naszemu sąsiadowi z kaplicy podoba się życie z nami – mówią. „W tym żłóbku z Betlejem jest coś tak wielkiego i pięknego – zawiera on małego Chrystusa, Boga i człowieka jednocześnie. W przedłużeniu tej kołyski znajduje się warsztat Nazaretu, Męka i Krzyż oraz cała chwała Zmartwychwstania i Nieba – pisała w „Liście na Boże Narodzenie” w 1977 r. do swych sióstr mała siostra Magdalena. – Chciałabym bardzo, by wszyscy rozumieli miejsce, jakie zajmuje w historii Zbawienia tajemnica Wcielenia... tajemnica Bożego Narodzenia, która jest preludium Odkupienia”.

Jeśli i ty chcesz zrozumieć, przyjdź do Dużego Domu, On tam mieszka, pośród swoich, którzy Go kochają.

Tagi:
rodzina Duży Dom

Premier powołał Radę Rodziny

2019-12-05 12:45

lk (KAI) / Warszawa

Premier Mateusz Morawiecki powołał dziś Radę Rodziny, organ doradczy przy Radzie Ministrów. Jej zadaniem będzie opracowanie strategii demograficznej i promocja tradycyjnego modelu rodziny. Członkami Rady zostali eksperci z wieloletnim doświadczeniem działania na rzecz polskich rodzin.

Nichizhenova Elena/fotolia.com

Uroczystość powołania członków Rady Rodziny rozpoczęła się od minuty ciszy w intencji osób, które zginęły wskutek wybuchu gazu w jednym z domów w Szczyrku. Śmierć poniosło tam osiem osób, w tym dzieci.

W skład Rady Rodziny weszli eksperci z wieloletnim doświadczeniem pracy w organizacjach społecznych specjalizujących się w tematyce rodzinnej, a także wykładowcy akademiccy, doradcy rodzinni, parlamentarzyści oraz rodzice tworzący rodziny wielodzietne.

W tym gronie znaleźli się Dorota Bojemska (działaczka na rzecz obrony rodziny, matka ośmiorga dzieci, przewodnicząca Rady), Rafał Antczak (wiceprezes PKO BP), posłowie Piotr Uściński, Anna Maria Siarkowska i Dominika Chorosińska, prof. Ewa Frątczak (SGH), Marek Grabowski (Fundacja Mamy i Taty), Kordian Kordiarz (burmistrz Nysy), Joanna Krupska (Związek Dużych Rodzin 3+), Bartosz Marczuk (wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju), prof. Michał Michalski (UAM Poznań), Jacek Sapa (Fundacja Narodowy Dzień Życia), dr Krzysztof Szwarc (UE Poznań), Janusz Wardak (doradca rodzinny).

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił w swoim wystąpieniu, że w życiu każdego państwa, które chce się rozwijać, rodzina musi mieć centralne miejsce. - Tam powstaje podstawowy zaczyn do życia społecznego i państwowego - mówił szef rządu, dodając, że "każdy z nas w rodzinie odbiera wychowanie i wykształcenie, tam jesteśmy uczeni życia".

Zaznaczył, że rząd, którym kieruje, pomaga w budowaniu programu wzmacniania rodziny. - Rodzina jest takim centralnym ośrodkiem życia, bez którego nie ma długofalowego rozwoju społecznego. Za tym rozwojem musi kryć się też mądrość - stwierdził premier.

Zwracając się do nowo powołanych członków doradczego organu Rady Ministrów powiedział: "Państwo jako Rada Rodziny będziecie analizowali tysiące stron i ekspertyz po to, by w naszej strategii do spraw demograficznych, do spraw rodziny, znalazły się mądre, dobre rozwiązania".

Zdaniem premiera, powołanie Rady Rodziny było konieczne także dlatego, że rodzina jest w Polsce "przedmiotem ideologicznego ataku". - My się na to nie zgadzamy. Uważamy, że dzieci w rodzinie są najwyższą wartością społeczną; są wartością, od której zależy przyszłość Rzeczypospolitej - dodał.

Przypomniał, że kierowany przez niego rząd już w poprzedniej kadencji zaproponował wiele rozwiązań poprawiających społeczno-ekonomiczną sytuację polskich rodzin, jak programy "Rodzina 500+" czy "Mama 4+" wspierający materialnie osoby, które wychowały przynajmniej czwórkę dzieci, ale nie zdołały wypracować sobie najniższej emerytury.

"Chcemy prosić Radę Rodziny, naszych wybitnych ekspertów, o kolejne pomysły i rozwiązania w obszarze życia społecznego, które dadzą mocny fundament wartości" - dodał Mateusz Morawiecki.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg podkreśliła, że kwestia demograficzna jest polskim wyzwaniem na najbliższe lata, tak aby rodzina mogła godnie się rozwijać i aby rodziło się coraz więcej młodych Polek i Polaków.

Zaznaczyła, że Radę Rodziny tworzą osoby merytorycznie zaangażowane od lat w jej problemy. Wyraziła nadzieję, że współpraca ministerstwa z Radą da efekty w postaci stworzenia drogowskazu mówiącego, jakie działania należy podejmować. Rada ma być organem doradczym, który ma mieć poważny wpływ na prace Rady Ministrów, projekty ustaw i działalność administracji.

Pełnomocnik rządu ds. polityki demograficznej Barbara Socha, powołana na to stanowisko 3 grudnia, podkreśliła, że prace Rady Rodziny będą miały szczególny wpływ na przygotowanie ogólnopolskiej strategii demograficznej, dzięki której zwiększy się dzietność i promocja tradycyjnego modelu rodziny.

Ma to być pakiet rozwiązań wywodzących się z różnych dziedzin: kwestii związanych z zatrudnieniem, polityką fiskalną i mieszkaniową czy służbą zdrowia. Strategia ma być też tworzona o analizy i dokładne badania społeczne. - Tylko bowiem precyzyjna diagnoza pozwoli nam przygotować skuteczny program - dodała pełnomocnik rządu.

Rada będzie też monitorować i proponować do wdrożenia najlepsze prorodzinne rozwiązania już funkcjonujące w innych krajach europejskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Beatyfikacja arcybiskupa Sheena przesunięta na czas nieokreślony

2019-12-04 08:20

abpsheen.pl/www.catholicnewsagency.com/

Wprowadzona dopiero w listopadzie br. do kalendarza wydarzeń kościelnych beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena, zapowiedziana na 21 grudnia, nie odbędzie się w tym terminie. Oznajmił o tym 3 grudnia „z wielkim ubolewaniem” bp Daniel Jenky CSC – pasterz amerykańskiej diecezji Peorii, której ordynariuszem był przez wiele lat sługa Boży i gdzie miał zostać ogłoszony błogosławionym. Na razie nie podano nowego terminu przyszłego obrzędu.

Youtube.com

Poniżej podajemy pełne tłumaczenie komunikatu przekazanego w tej sprawie przez diecezję Peoria.

Beatyfikacja arcybiskupa Sheena miała się odbyć 21 grudnia.

Biskup Daniel Jenky C.S.C., ordynariusz diecezji Peoria, z głębokim żalem zawiadamia, że został poinformowany przez Stolicę Apostolską o przełożeniu beatyfikacji Fultona Sheena.

18 listopada 2019 r. diecezja Peoria otrzymała formalne powiadomienie o tym, że papież Franciszek zaaprobował beatyfikację Fultona Sheena, która miała się odbyć 21 grudnia tego roku. Jednakże 2 grudnia Stolica Apostolska zadecydowała o przełożeniu daty beatyfikacji na wniosek kilku członków Konferencji Biskupów, którzy poprosili o dalsze zbadanie [sprawy]. W naszej obecnej sytuacji istotne jest, aby wierni wiedzieli, że nigdy nie został sformułowany, ani w przeszłości, ani obecnie, żaden zarzut przeciwko Sheenowi dotyczący ewentualnego molestowania nieletnich.

Diecezja Peoria zauważa, że życie Fultona Sheena zostało dokładnie i pieczołowicie zbadane. Na każdym etapie zostało dowiedzione, że stanowił on przykładny wzór chrześcijańskiego życia; był wzorem przewodnictwa w Kościele. Nigdy jego życie w cnocie nie zostało zakwestionowane.

Arcybiskup Sheen znany był ze swojego osobistego przywiązania do codziennego nabożeństwa Godziny Świętej w obecności Najświętszego Sakramentu. Czerpiąc siłę ze swego osobistego życia modlitewnego, Fulton Sheen konsekwentnie demonstrował olbrzymią odwagę w stawianiu czoła wyzwaniom naszego społeczeństwa. Był bardzo znany ze swej śmiałości w głoszeniu Ewangelii w radiu i telewizji, w obliczu naszej zsekularyzowanej kultury. Ten sam duch odwagi i śmiałości towarzyszył mu jako biskupowi w głoszeniu prawdy, w obronie wiary i Kościoła.

Ponieważ kilku członków Konferencji Biskupw poprosiło o opóźnienie [beatyfikacji], diecezja Peoria jest pewna, że cnotliwe życie arcybiskupa Sheena zostanie raz jeszcze udowodnione. Biskup Jenky nie ma wątpliwości, że każde dodatkowe badanie jeszcze dobitniej dowiedzie tego, iż Fulton Sheen jest godzien beatyfikacji i kanonizacji. Diecezja Peoria nie wątpi w to, że Fulton Sheen, który za życia doprowadził tak wiele dusz do Jezusa Chrystusa, zostanie uznany za wzór świętości i cnoty.

Ten rozwój sytuacji jest szczególnie niefortunny z uwagi na fakt, że wciąż spływają informacje o wielu cudach, jakie dokonały się za wstawiennictwem Sheena. Kilka cudów zostało zgłoszonych już po ogłoszeniu daty beatyfikacji dwa tygodnie temu. Jest to bez wątpienia dodatkowy dowód dla osób szczerze wierzących w proces [beatyfikacyjny], że cuda te zostaną w przyszłości przypisane wstawiennictwu czcigodnego Sługi Bożego Fultona Sheena.

Biskup Jenky jest głęboko zasmucony tą decyzją. W szczególności martwi się tym, że wiadomość ta przygnębi wielu wiernych, którzy mają nabożeństwo do Sheena. Ordynariusz Peorii jest głęboko przekonany o wielkiej świętości czcigodnego Sługi Bożego Fultona i żywi pewność, że arcybiskup Sheen zostanie beatyfikowany. Biskup Jenky jest zdeterminowany kontynuować proces beatyfikacyjny, lecz nie została podana żadna nowa data beatyfikacji.

Diecezja Peoria powstrzyma się na razie od dalszych komentarzy na ten temat.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Burmistrz chce zmniejszenia liczby lekcji religii w szkołach gminnych

2019-12-06 07:14

pab / Ustrzyki Dolne, Przemyśl (KAI)

Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz (PSL) zwrócił się do metropolity przemyskiego abpa Adama Szala z prośbą o zgodę na zmniejszenie liczby lekcji religii do jednej godziny lekcyjnej w tygodniu oraz połączenia zajęć z religii w oddziałach, gdzie liczba uczniów jest mniejsza niż 13 osób. Argumentuje to szukaniem oszczędności w oświacie. Przemyska kuria nie chce komentować tych żądań, a działania burmistrza skrytykował radny PiS.

Bożena Sztajner/Niedziela

Zgodnie z polskim prawem tygodniowy wymiar zajęć z religii może być obniżony tylko za zgodą biskupa diecezjalnego. W związku z tym Bartosz Romowicz wystosował taką prośbę do metropolity przemyskiego, uzasadniając ją poszukiwaniem oszczędności. „Szacowany koszt nauki religii przy 152 godzinach lekcyjnych tygodniowo wynosi na 2020 rok 538 tys. złotych. Zmniejszenie ilości godzin pozwoli na ograniczenie tych wydatków bez drastycznego zmniejszania ilości godzin przeznaczonych na inne zajęcia rozwijające zainteresowania, które przygotowują naszych uczniów i wychowanków do podejmowania życiowych wyborów oraz przewidzianych prawem egzaminów na kolejnych etapach kształcenia” – napisał Romowicz.

Burmistrz stwierdził, że wzrost nakładów na oświatę zmusza go do szukania oszczędności poprzez likwidację wszelkich dodatkowych zajęć ponad podstawę programową.

Jak wskazał Romowicz, zmniejszenie liczby zajęć religii pozwoli również „zapobiec umieszczaniu w planie lekcyjnym katechezy pomiędzy zajęciami obowiązkowymi”. W ten sposób katechezy będą się odbywać na początku lub na końcu zajęć lekcyjnych, a uczniowie, którzy nie uczęszczają na religię, mogą wrócić do domów.

Oszczędności ma również dać połączenie zajęć z religii w oddziałach, w których jest mniej niż 13 uczniów. Wyjątek mają stanowić: klasa III, w której uczniowie przygotowują się do przyjęcia pierwszej komunii świętej oraz klasa VIII, w której odbywa się przygotowanie do bierzmowania.

Przemyska kuria metropolitalna nie chce komentować żądań Bartosza Romowicza. Jej rzecznik ks. Bartosz Rajnowski powiedział KAI, że burmistrz Ustrzyk Dolnych otrzyma pisemną odpowiedź, jednak kuria nie będzie jej upubliczniać, ani komentować.

Stanowisko burmistrza skrytykował natomiast podczas ostatniej sesji rady miejskiej radny Czesław Urban (PiS). Zwrócił uwagę, że w realizacji zadań własnych gminy, a taką jest oświata, burmistrz podlega wyłącznie radzie gminy. – Dlaczego burmistrz nie wziął pod uwagę zdania samorządu, czyli rady miejskiej w Ustrzykach Dolnych, tylko autorytarnie postanowił, iż setki, a nawet tysiące dzieci w gminie będą miały jedną godzinę lekcji religii? Dlaczego burmistrz nie wziął pod uwagę głosu społeczeństwa, nie przeprowadzając chociażby żadnych konsultacji społecznych? – pytał.

Urban zwrócił uwagę, że oszczędności, jakie chce osiągnąć Romowicz to ok. 250 tys. zł, czyli tyle, ile miasto wydało w tym roku na trzy imprezy plenerowe, których zasadność radny poddał pod wątpliwość.

Radny wytknął burmistrzowi, że jego ostatnie działania wpisują się w walkę z Kościołem. – To nie pierwszy raz, kiedy wypowiada się pan źle o Kościele i księżach. Oświadczam, iż nie zgadzam się na likwidację jednej godziny lekcji religii i mówię to w imieniu swoim i wielu osób, z którymi rozmawiałem i prosili mnie o wyrażenie takiej opinii – podsumował Urban.

Bartosz Romowicz na swojej stronie na portalu społecznościowym napisał, że jego postulat nie jest walką z Kościołem, ale w ten sposób chce zwrócić uwagę na problemy finansowe samorządów „spowodowane przez oświatę i reformy polskiego rządu”. Z kolei na portalu korsosanockie.pl powiedział: „Jestem przekonany, iż kuria nie zgodzi się. Ale poczekam na pismo w tej sprawie”.

Bartosz Romowicz ma 31 lat, należy do Polskiego Stronnictwa Ludowego. Burmistrzem Ustrzyk Dolnych jest drugą kadencję. W ostatnich wyborach parlamentarnych bezskutecznie startował do Senatu RP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem