Reklama

Pamiętaliśmy o Niezłomnych

2018-03-07 11:22

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 10/2018, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Sandomierskie obchody Dnia Niezłomnych

Mjr Zygmunt Szendzielarz ps. Łupaszka (Armia Krajowa) napisał: „Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. My chcemy, by Polska rządzona była przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć i życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych został ustanowiony decyzją Sejmu w 2011 r. i każdego roku przypada 1 marca. Wyklęci, Niezłomni, Bohaterowie – takie i inne określenia nadano tym, którzy nigdy nie pogodzili się z ustanowionym po II wojnie światowej porządkiem. Polska nie dość, że straciła ziemie na wschodzie, to również dostała się pod okupację Związku Sowieckiego. To żołnierze polscy ukrywający się jeszcze przez kilkanaście lat po wojnie i walczący zbrojnie o suwerenność państwa byli wyłapywani i srodze karani, najczęściej śmiercią, a przez to zabraniem dobrego imienia. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma to dobre imię im przywrócić i pokazać ich bohaterstwo.

Obchodząc ten dzień, chce się przypomnieć wymazywaną przez lata trudną historię polskich żołnierzy podziemia niepodległościowego. To właśnie oni stanęli po stronie niepodległości i suwerenności Polski wobec przemocy Związku Sowieckiego, który narzucił nam wrogi, komunistyczny ustrój. W okresie PRL Żołnierze Wyklęci nazywani byli zdrajcami, bandytami, członkami reakcyjnego podziemia. Przez kilkadziesiąt lat historia o nich milczała. Dopiero dziś Żołnierzom Wyklętym przywracane jest należne im miejsce pośród bohaterów.

W całym kraju po raz kolejny obchodzony był on na różne sposoby. Msze św., ale również akademie i programy artystyczne poświęcone Żołnierzom Niezłomnym, modlitwy na cmentarzach oraz składanie wieńców i kwiatów przy pomnikach. Z inicjatywy włodarzy miast i gmin w wielu miejscach naszej diecezji odkrywano ciemne strony historii, ukazywano bohaterów i w modlitwie polecano ich Bogu.

Reklama

Tropem Wilczym

Takim spektakularnym i coraz bardziej rozpowszechnianym sposobem świętowania staje się bieg „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. To już kolejna od 2013 r. edycja przedsięwzięcia, która po raz czwarty ma charakter ogólnopolski i na stałe wpisuje się w kalendarz wydarzeń biegowych.

Tysiące biegaczy w setkach miast – w Polsce i za granicą. W ramach projektu odbywa się tradycyjny bieg na 1963 m, w odwołaniu do roku w którym zginął ostatni Żołnierz Wyklęty – Józef Franczak ps. Lalek, wspólny dla wszystkich miast. U nas odbywa się niemal w każdym mieście.

Kapłani Niezłomni

Warto przy okazji dzisiejszego wspomnienia przywołać kapłanów z diecezji sandomierskiej, którzy zasługują na miano „Niezłomny”. Szczególnie na czoło wysuwa się postać ks. Stanisława Domańskiego, który poniósł ofiarę życia, bo modlił się o Polskę. Urodził się 10 maja 1914 r. w Strzyżowicach. Uczył się w Szkole Powszechnej w Strzyżowicach i Mydłowie oraz w Gimnazjum w Opatowie. Od 1934 r. był alumnem Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu, a święcenia kapłańskie otrzymał 11 czerwca 1939 r.

Warto może przywołać jeszcze innych kapłanów diecezji sandomierskiej. Szczególnie represjonowani przez reżim komunistyczny byli: ks. Daniel Pacek, ks. Stanisław Czernik, ks. Jan Stępień. Ponadto w latach 1946-1969 aż 46 duchownych diecezji sandomierskiej było aresztowanych z powodów politycznych.

Nowa Dęba

1 marca uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w intencji Ojczyzny i Żołnierzy Wyklętych w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. Następnie w Samorządowym Ośrodku Kultury odbył się koncert orkiestry dętej i wieczornica okolicznościowa „Żołnierze Wyklęci – Niezłomni Bohaterowie” w wykonaniu grup artystycznych działających w SOK.

– Tak wiele zawdzięczamy Żołnierzom Wyklętym, a mimo to wciąż tak mało o nich wiemy i rozmawiamy. A przecież to ci, którzy mimo różnych kart historii, jaką zapisali, po II wojnie światowej walczyli z kolejnym agresorem – Związkiem Radzieckim – który na pół wieku zniewolił naszą Ojczyznę. Dlatego w krótkim montażu słownym przygotowanym przez grupę artystyczną „Pora na seniora” działającą w SOK chcieliśmy skrótowo przypomnieć historię Niezłomnych oraz poezje nt. ich walki o wolność i niezawisłość Polski – zaznacza Krystian Rzemień, dyrektor SOK w Nowej Dębie.

Sandomierz

Obchody Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych rozpoczęły się na cmentarzu komunalnym przy symbolicznej mogile żołnierzy podziemia zamordowanych w tym mieście: Stanisława Maciąga, Walentego Adamczyka, Józefa Żwirka i Jana Batorskiego. W miejscu obchodów żołnierze sandomierskiego batalionu radiotechnicznego zaciągnęli wartę honorową.

Uroczystości kontynuowano na cmentarzu katedralnym przy symbolicznej mogile dowódcy 2. Pułku Piechoty Legionów AK ppłk. Antoniego Wiktorowskiego ps. Kruk zamordowanego 7 czerwca 1945 r. w mokotowskim więzieniu.

Zebrani Niezłomnych uczcili modlitwą i złożeniem kwiatów oraz zapaleniem zniczy. Uroczystości odbywały się z udziałem przedstawicieli władz miasta, organizacji kombatanckich i różnego typu delegacji. Punktem kulminacyjnym była Msza św. w kościele św. Józefa. Zakończeniem sandomierskich obchodów był spektakl „Zapiski Oficera Armii Czerwonej” w wykonaniu Piotra Cyrusa, który odbył się w „Lapidarium”.

Kontynuacją obchodów był 4 marca bieg „Tropem Wilczym. Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Na mecie na uczestników czekały okolicznościowe medale oraz nagrody.

Stalowa Wola

Miejskie obchody rozpoczęły się 25 lutego. Odbył się Turniej Halowej Piłki Nożnej. Główne uroczystości odbyły się 3 marca w Parku Miejskim. Partyzanci rozstawili swój obóz, a sytuację zobrazowali członkowie grup rekonstrukcyjnych. W programie obchodów znalazł się Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych ulicami miasta i prezentacja sylwetek Żołnierzy Wyklętych. Nie zabrakło również możliwości zobaczenia pokazu musztry konnej. W części artystycznej odbył się koncert zespołu Maleo Reggae Rockers „Panny Wyklęte”.

Kolejna część świętowania odbyła się 4 marca. Zainaugurowała je Msza św. w Bazylice Konkatedralnej. Ostatnim akcentem uczczenia pamięci o Żołnierzach Wyklętych był bieg „Tropem Wilczym” po okolicznych lasach.

Ostrowiec Świętokrzyski

Już 28 lutego odbyła się w Starostwie Powiatowym konferencja z wykładami naukowców Instytutu Pamięci Narodowej. Marzena Grosicka mówiła o „Sytuacji politycznej w Polsce w latach 1945-1947”, zaś Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki przedstawił wykład: „Walczyli o Polskę Niepodległą. Żołnierze Niezłomni na Kielecczyźnie 1945-1950”.

Ponadto 1 marca w liceum Stanisława Staszica można było obejrzeć film „Pachołki Moskwy” w reżyserii Aliny Czerniakowskiej i wysłuchać koncertu gitarowego Jarosława Konowałka. Na wieczór chętni zaproszeni byli do Galerii Fotografii i kina Etiuda na wykład, który wygłosił Marek Jedynak z delegatury IPN w Kielcach, a potem obejrzano przedpremierowy pokaz filmu „Obława” w reżyserii Maksymiliana Bednarza.

Nie mogło zabraknąć złożenia kwiatów na Rondzie Narodowych Sił Zbrojnych. Tradycyjnie starosta ostrowiecki zaprosił na strzelnicę do sąsiednich Starachowic na zawody strzeleckie o jego puchar. Były to zawody dla drużyn szkolnych, instytucji i stowarzyszeń. Zwieńczenie uroczystości miało miejsce w klubie Perspektywy, gdzie odbył się koncert „Hołd dla Bartka” Tomasza Kusia z zespołem.

Tarnobrzeg

Uroczystości rozpoczęły się złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy przed popiersiem mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora na placu Antoniego Surowieckiego. Następnie uczestnicy upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych udali się do Zamku Tarnowskich w Dzikowie. Obecni byli kombatanci i przedstawiciele władz miasta. W mieście zorganizowano również bieg „Tropem Wilczym”.

Uroczystości odbywały się również w innych miejscach diecezji, np. w: Jeżowem, Sulisławicach, Staszowie, Janowie Lubelskim, Nisku, Gorzycach czy Rytwianach.

Tagi:
żołnierze niezłomni

Reklama

Modlitwa za dusze żołnierzy „Bartka”

2019-09-28 18:37

Łukasz Krzysztofka

W 73. rocznicę okrutnej zbrodni na Żołnierzach Niezłomnych na leśnej polanie w Barucie na Opolszczyźnie, nazywanej „Śląskim Katyniem”, oddano hołd zamordowanym tu przez komunistów bohaterom polskiego podziemia niepodległościowego.

Łukasz Krzysztofka

Uroczystości rozpoczęła polowa Msza św., której przewodniczył ks. ppłk Krzysztof Smoleń z parafii garnizonowej św. Barbary w Gliwicach. Przy dużym krzyżu na Polnie Śmierci, na granicy województw opolskiego i śląskiego, zebrali się kombatanci, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, służby mundurowe, pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, młodzież, Górale z Podbeskidzia oraz wielu mieszkańców powiatów strzeleckiego i gliwickiego. List do zebranych skierował Premier Mateusz Morawiecki.

W kazaniu ks. Jerzy Andrzej Klichta z archidiecezji wrocławskiej porównał sytuację, w jakiej znalazł się współczesny świat, do popularnego w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku filmy „Mondo Cane” („Pieski świat”), ukazującego okropieństwo ówczesnego świata. - Nic dziwnego, że z kinowych sal wychodziliśmy smutni. A gdyby tak dzisiaj nakręcić współczesną wersję filmu i zapytać Żołnierzy Wyklętych, czy o taki świat walczyliście? Czy za taką Polskę oddawaliście życie? – pytał ks. Klichta. Zaproponował kilka odcinków współczesnego „Mondo Cane”. Pierwszy zatytułował „Norymberga”. - Widz dowiaduje się, że najgłębszą przyczyną wybuchu II wojny światowej było nieliczenie się z Bogiem. Boga nie ma, więc wszystko jest dozwolone. Najwyższym i jedynym prawem – prawo silniejszego. Narody? Po co – do likwidacji! Poczynając od Polaków, Żydów i Cyganów. Jedno państwo, jeden fuhrer, jedna ideologia. Widz dowie się, że Norymberga, czyli sąd nad funkcjonariuszami nazizmu, miał miejsce, nad funkcjonariuszami komunistycznymi – nie miał miejsca. Czy to nie „Mondo Cane”? Jedni – II wojna – 50 milionów. Rozprzestrzeniony po świecie komunizm – 100 milionów istnień. Odszkodowania wojenne? Widz dowie się, że Polska je już rzekomo otrzymała. Polscy prawnicy – nie otrzymała – obrazował kaznodzieja.

Zobacz zdjęcia: Modlitwa za dusze żołnierzy „Bartka”

Kolejne odcinki wirtualnego filmu ks. Klichta poświęcił zbrodni aborcji, w wyniku której co roku znika z powierzchni ziemi od 60 do 80 milionów ludzi, czyli jedno duże państwo; pladze rozwodów, antykoncepcji i szerzącej się dzisiaj szczególnie mocno i bezwzględnie ideologii gender. - Powiedzieć, że ideologia gender obywa się bez Boga w tłumaczeniu świata i człowieka, to absolutnie za mało. To nic! Ona wręcz wściekle walczy z Bogiem i jego Kościołem, z chrześcijańską Europą. Tak jak komunizm? Tak. Różnica, że ten sam cel zamierza się osiągnąć bezkrwawo, przez moralne zepsucie młodego pokolenia – podkreślił ks. Klichta i dodał: - A co by na to powiedzieli nasi Wyklęci i Niezłomni, gdyby przyszło im żyć dzisiaj? Nie wiem na kogo głosować… Podpowiem – na Dziesięć Przykazań Bożych – szanuj rodzinę, nie kradnij, nie zabijaj, nie kłam…

Po Mszy św. odbył się Apel Pamięci z salwą honorową. Następnie złożono kwiaty pod krzyżem, upamiętniającym zamordowanych tu we wrześniu 1946 r. Żołnierzy Niezłomnych - kilkudziesięciu partyzantów z oddziału Henryka Flamego ps „Bartek”. (Więcej o tragicznej historii żołnierzy Henryka Flamego pisaliśmy w „Niedzieli” w ubiegłym roku: https://www.niedziela.pl/artykul/135650/nd/Slaski-Katyn). Niestety do dzisiaj, mimo usilnych starań IPN-u, nie znamy miejsca, w którym spoczywają ciała tych, którzy w Barucie oddali swoje życie za prawdziwie wolną i niepodległą Polskę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak powstały Jasnogórskie Śluby Narodu

Maria Okońska
Niedziela Ogólnopolska 19/2006, str. 10

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

W bieżącym roku obchodzimy 50. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu. Jak one powstały i kto je napisał?
Był rok 1955. Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński przebywał w Komańczy, w czwartym miejscu swego uwięzienia. Po swoim uwolnieniu mówił, że gdy go przewożono z Prudnika na południowy wschód Polski - do Komańczy, miał świadomość, że jedzie tym samym szlakiem, którym przed 300 laty jechał do Lwowa król Jan Kazimierz z Prymasem Leszczyńskim, aby tam złożyć swe Królewskie Śluby (1 kwietnia 1656 r.) i ogłosić Maryję, Matkę Chrystusa, Królową Polski. Wszystko po to, aby Polska była Królestwem Maryi.
Przypominając sobie to wielkie historyczne wydarzenie, Ksiądz Prymas postanowił, że w następnym roku - 1956, a więc w 300-lecie Ślubów króla Jana Kazimierza, musi powstać tekst Ślubów odnowionych, już nie królewskich, ale narodowych. Z tą myślą jechał do Komańczy i rozpoczął trzeci rok swego uwięzienia.
Takie same myśli nurtowały biskupów Polski i ojców paulinów na Jasnej Górze. Wiedzieli, że musi powstać nowy tekst Ślubów Narodu, uwzględniający potrzeby czasów współczesnych. Wszyscy uważali, że śluby może napisać tylko uwięziony Prymas Polski.
Przebywałam wtedy na Jasnej Górze. Miałam możność otrzymać przepustkę do Komańczy, o czym wiedzieli generał Zakonu Paulinów o. Alojzy Wrzalik i niektórzy biskupi. Wysłano więc mnie z prośbą do Księdza Prymasa o napisanie nowego tekstu Ślubów.
24 marca 1956 r. znalazłam się w Komańczy. Towarzyszyła mi członkini Instytutu Prymasowskiego Janka Michalska. Przedstawiłyśmy prośbę biskupów i ojców paulinów. W pierwszym momencie twarz Ojca rozpromieniła się radośnie. Widoczne było, że Ojciec nie tylko uradował się naszym przybyciem, ale także tą prośbą. Jednak byłyśmy zdumione, bo czas mijał, a Ojciec tych Ślubów nie pisał.
„Ojcze, dlaczego?” - pytałam codziennie. Dawał wymijające odpowiedzi. Wreszcie, a było to 15 maja, padła odpowiedź: „Gdyby Matka Boża chciała, abym Śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać”.
Wtedy przyszła mi nagle olśniewająca myśl i powiedziałam: „Ojcze, przecież św. Paweł Apostoł najpiękniejsze swoje listy do wiernych pisał z więzienia!”. Ojciec popatrzył na mnie jakoś dziwnie, jakby mnie pierwszy raz zobaczył, i odpowiedział: „Masz rację, najpiękniejsze jego listy pochodziły z więzienia”.
Na drugi dzień rano Ojciec wszedł do domowej kaplicy, aby odprawić Mszę św. Był dziwnie radosny. Na moim klęczniku położył plik papieru maszynowego, zapisanego jego drobniutkim pismem. Tytuł widniał: „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego”. Szczęście moje nie miało granic. A więc są Śluby!
22 maja Ojciec wysłał Janeczkę Michalską na Jasną Górę z tekstem Ślubów i z listem do Ojca Generała. W liście tym prosił, aby 26 sierpnia 1956 r. tekst Ślubów został odczytany z wałów jasnogórskich wobec zebranych pielgrzymów przez bp. Michała Klepacza, który zastępował uwięzionego Prymasa. Jeżeli władze komunistyczne przeszkodzą, niech tekst Ślubów przeczyta generał Paulinów o. Alojzy Wrzalik. Jeżeli i ten będzie „przeszkodzony”, niech przeczyta przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński. A jeżeli i jemu zabronią, „niech to uczyni kuchcik jasnogórski, byleby tylko Śluby były złożone”. Widać, jak bardzo zależało na tym Księdzu Prymasowi, bo przecież w Ślubach zawarł cały program religijnej i moralnej odnowy Narodu, program, który uczyniłby Polskę rzeczywistym Królestwem Maryi.
W czasie od maja do sierpnia 1956 r. tekst Ślubów był przepisywany przez siostry klauzurowe i nasz Instytut. Osoby przepisujące zostały zobowiązane do tajemnicy pod przysięgą. Rano 26 sierpnia tekst Ślubów - w tysiącach egzemplarzy - został rozdany pielgrzymom, których było ok. półtora miliona.
Zanim to jednak nastąpiło, wszyscy przeżywaliśmy narastające związane z tym napięcie. Będąc znowu na Jasnej Górze, dowiedziałam się, że Ojciec Generał będzie nieobecny w dniu złożenia Ślubów, bo - jak powiedział - „serce by mi pękło w czasie tej uroczystości bez Prymasa”. Mnie także serce by pękło. Pojechałam więc do Komańczy, do uwięzionego Ojca.
Przyjechałam do Komańczy 25 sierpnia wieczorem. Przywiozłam dokładny program uroczystości na Jasnej Górze i prośbę ojców paulinów, aby Ksiądz Prymas czynił to samo w Komańczy, z 10-minutowym wyprzedzeniem. Tak też się stało.
Bardzo przeżyłam moment składania Ślubów. Ojciec stanął przed ogromnym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, wziął tekst Ślubów do ręki i powiedział do mnie: „Powtarzaj - «Królowo Polski - przyrzekamy!». Jesteśmy jakby symbolem ludu zebranego pod Szczytem Jasnej Góry”. Czytał dobitnie, wyraźnie, z ogromnym wzruszeniem. Ja drżącym głosem powtarzałam: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.
Po skończonej uroczystości Ojciec był radosny i szczęśliwy jak nigdy przedtem. Dokonało się to, czego tak bardzo pragnął: Naród złożył Śluby i Prymas złożył Śluby. W zadumie Ojciec powiedział: „Stała się wielka rzecz. Jakiś ogromny, wielki, ciężki kamień przetoczył mi się z ramion na ziemię. Czuję się wolny jak ptak. Ufam, że Królowa Niebios i Polski doznała dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze!”.
Na drugi dzień, 27 sierpnia, musiałam wyjechać z Komańczy. Kończyła mi się przepustka. Przy pożegnaniu Ojciec powiedział mi: „Dostałem wiadomość, że Śluby zostały złożone. Było przeszło milion ludzi. To był prawdziwy cud”. I dodał: „Wiedziałem, że Matka Boża Jasnogórska jest najpopularniejszą Postacią w Narodzie, ale nie wiedziałem, że Jej potęga w tym Narodzie jest aż tak wielka. Miał rację Generalny Gubernator w okupowanej Polsce, Hans Frank, mówiąc: «Gdy wszystkie światła dla Polaków zgasną, zostaje jeszcze zawsze dla nich Święta z Częstochowy i Kościół». A inny Niemiec powiedział: «Polacy to najbardziej katolicki naród, bo swoją wiarę w Chrystusa zaczynają od Panienki z Nazaretu»”.
Kończę to szczególne wspomnienie do mojej ukochanej Niedzieli. O, zaprawdę, Matka Boża z Jasnej Góry to największy cud w Narodzie Polskim. Dzięki niech będą Bogu za Nią, za Wielkiego Prymasa Tysiąclecia i za Jasnogórskie Śluby Narodu, które są niejako Magna Charta dla wszystkich Polaków w zwycięskiej pracy nad sobą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portugalia: więźniowie pomogli w budowie gigantycznej szopki w Bradze

2019-12-13 19:19

mz (KAI/AE) / Braga

Więźniowie z zakładu karnego w Bradze w północno-zachodniej Portugalii pomogli przygotować jedną z największych w tym kraju żywych szopek w miejscowości Priscos. Na powierzchni ponad 30 tys. m kw. powstała tam scenografia z czasów narodzin Jezusa. Do 12 stycznia kilkuset statystów będzie przedstawiało sceny biblijne. Współodpowiedzialny za budowę szopki ks. João Torres powiedział, że w pracach przy budowie 90 scen uczestniczyło łącznie ponad 40 więźniów.

Ks. Jerzy Uchman

Priscos jest jednym z etapów szlaku bożonarodzeniowych żłóbków, do których odwiedzenia co roku zachęca archidiecezja Bragi. Na trasie zwiedzający mogą zobaczyć m.in. szopkę w tamtejszej katedrze, w muzeum Piusa XII, a także w kilkunastu parafiach miasta i okolicznych miejscowości.

Oryginalny projekt w Priscos ruszył po raz pierwszy jako owoc wystosowanego w 2006 r. przez portugalskich biskupów apelu, aby w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia bardziej eksponować postać Dzieciątka Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem