Reklama

Kościół pielęgnuje polskość

2018-03-21 09:41

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 12/2018, str. 9

BP KEP
W sali plenarnej Sekretariatu KEP

100-lecie odzyskania niepodległości, synod nt. młodzieży, małżeństwo i rodzina oraz relacje polsko-żydowskie – to główne tematy poruszone podczas 378. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w dniach 13-14 marca 2018 r.

Podczas zebrania biskupów w Warszawie podkreślono rolę obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości oraz wielki wkład Kościoła katolickiego w podtrzymywanie ducha narodu w czasach zniewolenia. „Podjęto refleksję historyczną nad rolą Kościoła w rozwoju duchowości Polaków i pielęgnowaniu polskości w okresie niewoli narodowej. Zwracano uwagę na znaczenie wspólnoty Kościoła katolickiego w zachowaniu wartości narodowych w czasach niewoli oraz z uznaniem wspominano przywiązanie Polaków do wiary” – czytamy w komunikacie.

Zdaniem biskupów, trudno przecenić zasługi Kościoła w procesie odzyskiwania niepodległości, a zwłaszcza w przygotowaniu Polaków do tego wydarzenia. – Polska utraciła swoją państwowość, ale to, że naród polski się ostał, to właśnie dlatego, że z tym narodem był bardzo blisko Kościół katolicki. Właśnie wtedy pojawiła się taka zbitka, że Polak to katolik, tymczasem protestant kojarzył się z Niemcami, a prawosławny z Rosją – powiedział abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Synod młodzieży i duszpasterstwo rodziny

Księża biskupi omówili również inicjatywy duszpasterskie związane z synodem nt. młodzieży oraz stan przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Panamie. – Synod jest po to, aby we wspólnocie Kościoła był czas na to, żeby w sposób wyjątkowy posłuchać młodych ludzi. Usłyszeć, kim są, czym żyją, w jaki sposób przeżywają swoją wiarę i swoje miejsce w Kościele – podkreślił bp Marek Solarczyk, przewodniczący Rady KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży.

Reklama

Kolejnym ważnym punktem obrad była dyskusja nad formami troski o małżeństwo i rodzinę w świetle adhortacji „Amoris laetitia”. W kontekście nauczania Kościoła hierarchowie zwrócili uwagę na konieczność towarzyszenia małżeństwom – zarówno na drodze ich wierności sakramentalnej, jak i w rozeznawaniu ich nieregularnych sytuacji. Episkopat Polski pracuje nad dokumentem w świetle papieskiej adhortacji. – Nie będzie on wykładnią „Amoris laetitia”, bo Ojciec Święty wprowadza kategorię towarzyszenia, a zwłaszcza rozeznawania, które ma być procesem – wyjaśnił bp Jan Wątroba, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny. – Niczego nie dekretujemy, aczkolwiek wiemy dobrze, że absolutnie nie ma mowy o zmianie doktryny Kościoła, która dotyczy trzech sakramentów: pokuty, eucharystii i małżeństwa.

Na forum Episkopatu mówiono również o relacjach polsko-żydowskich. Księża biskupi podkreślili konieczność kontynuowania dialogu opartego na prawdzie i wzajemnym szacunku, jak również przypomnieli, że wszelkie formy antysemityzmu są sprzeczne z zasadami chrześcijańskiej miłości bliźniego. – Potrzeba modlitwy w intencji przyszłości relacji polsko-żydowskich, aby nie zostało zatracone wszelkie dobro wypracowane wspólnym wysiłkiem ludzi dobrej woli, Polaków i Żydów – podkreślił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP.

Hierarcha przypomniał, że o wiele więcej nas łączy, niż dzieli. – Przecież cała tradycja Pisma Świętego jest integralną częścią życia religijnego zarówno wspólnoty żydowskiej, jak i Polaków – wskazał.

Dziękczynienie za papieża Franciszka

Zebranie Plenarne KEP zostało zwołane dokładnie w 5. rocznicę wyboru papieża Franciszka. Z tej okazji biskupi i wierni modlili się w intencji Ojca Świętego w Świątyni Opatrzności Bożej. Episkopat wyraził wdzięczność Franciszkowi za stałą troskę o Kościół w Polsce, za kanonizację Jana Pawła II, za wizytę w Polsce, Światowe Dni Młodzieży w Krakowie oraz za jego pasterskie nauczanie. – Dziś w Świątyni Opatrzności Bożej dziękujemy Panu Bogu za dar Ojca Świętego. Za jego inspirujący sposób prowadzenia Kościoła – powiedział kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Mszy św. przewodniczył nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, a kazanie wygłosił metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda.

Zakończenie obrad biskupów zbiegło się natomiast w czasie z powtórnym pogrzebem abp. Stanisława Galla, pierwszego biskupa polowego Wojska Polskiego z czasów II RP. W ramach obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości oraz zbliżającej się 100. rocznicy powstania ordynariatu polowego szczątki biskupa zostały przeniesione z Powązek do krypty w katedrze polowej WP. – Życie abp. Stanisława Galla przypadło na czasy niezwykle burzliwe: zaborów, I wojny światowej, odzyskania niepodległości w 1918 r., budowania struktur odrodzonego państwa polskiego i kolejnej wojny z bolszewickim agresorem, aż po II wojnę światową – przypomniał podczas pogrzebu bp Józef Guzdek, ordynariusz polowy WP. – Pomimo różnych propozycji, a nawet nacisków, zachował on godność i wewnętrzną wolność. Do końca swego życia pozostał wierny wartościom, które najpełniej wyrażają trzy słowa wypisane na wojskowych sztandarach: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Tagi:
Kościół episkopat

Reklama

Kościół tonował nastroje i pomagał

2019-12-10 10:48


Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 50/2019, str. VI

Biskup Paweł Socha odwiedzał internowanych, wizytował, interesował się nimi. Toczył też rozmowy z władzą – mówi dr Tadeusz Dzwonkowski, dyrektor Archiwum Państwowego w Zielonej Górze o roli Kościoła diecezjalnego po wybuchu stanu wojennego

Karolina Krasowska
Dr Tadeusz Dzwonkowski

Kamil Krasowski: – Jak wprowadzenie stanu wojennego w Polsce wyglądało w trzech głównych ośrodkach naszego regionu – Gorzowie, Głogowie i Zielonej Górze?

Dr Tadeusz Dzwonkowski: – Wieczorem 13 grudnia 1981 r. w telewizji pojawił się komunikat. Generał Wojciech Jaruzelski wystąpił z odezwą do społeczeństwa, żeby zachowało rozsądek i spokój i obwieścił, że w Polsce został wprowadzony stan wojenny, a władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Tak to wyglądało w telewizji, natomiast w rzeczywistości na ulicach miast, m.in. Zielonej Górze pojawiły się SKOT-y, czyli samochody wojskowe, żołnierze grzali się przy koksownikach i był zakaz poruszania się. Ja pracowałem wtedy w archiwum, moja żona w bursie – wówczas obie te instytucje zostały zamknięte. Później wezwali moją żonę jako wychowawczynię, by wydawała pościel ZOMO-wcom stacjonującym w bursie. Natomiast ja, jako najmłodszy z pracowników, dyżurowałem w archiwum, gdzie wprowadzono nocne dyżury.
W Gorzowie „Solidarność” była zdecydowanie lepiej zorganizowana niż w Zielonej Górze, a jej kapelanem był w tym czasie ks. prał. Witold Andrzejewski. Akurat w niedzielę 13 grudnia odbywało się tam poświęcenie sztandaru, w którym uczestniczyły delegacje poszczególnych gorzowskich zakładów, m.in. Stilonu i Ursusa. Załogi tych zakładów strajkowały, a ich opór był rozbijany przez ZOMO. Podobna sytuacja była w Głogowie.

– Czy były jakieś aresztowania?

– Aresztowanych było ponad 40 osób, tzn. internowanych, bo wtedy to tak „ładnie” się nazywało. W sumie to tak naprawdę ludzie mieli ograniczoną wolność, a kwestia prawniczej kwalifikacji i nazewnictwa jest tutaj właściwie mało istotna. W tym czasie aresztowali bardziej aktywnych działaczy „Solidarności”, m.in. Andrzeja Perlaka z Bytomia Odrzańskiego, Edwarda Lipca z Żar, a także działaczy z Zielonej Góry, Nowej Soli czy Świebodzina. Choć trzeba sobie zdawać sprawę, że „Solidarność” działała wtedy legalnie. Nie była strukturą tajną, podziemną. Wszystko było praktycznie jawne i władza o wszystkim wiedziała. Warto o tym pamiętać.

– Jakie były wówczas postulaty „Solidarności”?

– Patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, to „Solidarność” nie chciała wiele. Chciała, żeby były związki zawodowe, bo dla przeciętnego człowieka ważna wtedy była sprawiedliwość w miejscu pracy. Tej niestety nie było, a władza traktowała ludzi jak „czarny tłum”, instrumentalnie. Paradoksalny przykład – jeśli wyjazd na wczasy, talon na samochód albo nagrody rokrocznie losowała ta sama osoba, to coś było nie tak. A taki paradoks był dosyć powszechnym zjawiskiem. „Solidarność” tworzyło wtedy prawie 10 mln ludzi i zapisywał się do niej każdy, kto został w jakiś sposób oszukany przez ówczesną władzę. Ludzie zaczęli „krzyczeć”: „Traktujcie nas poważnie”.

– Jakby Pan podsumował wybuch stanu wojennego w regionie?

– Nasz region, poza Gorzowem i Głogowem, nie był aktywny w stanie wojennym. Powód jest prosty. W dużej mierze, nierzadko 50 proc. naszego społeczeństwa znajdowało się pod wpływem wojska. Około 30 proc. mieszkańców to byli wojskowi i ich rodziny, zwłaszcza w terenach przygranicznych, jak Żary, Żagań, Szprotawa, Zielona Góra, Czerwieńsk i Krosno Odrzańskie. W naszym regionie, tak naprawdę w dużej mierze, ta grupa sprawowała władzę. Miała niesamowity wpływ na to, co się działo. Dlatego w zasadzie wszechobecne było myślenie: „całe szczęście, że Jaruzelski stanął na czele stanu wojennego, bo zlikwiduje bałagan i zaraz będzie porządek”. Warto o tym pamiętać i nie tworzyć niepotrzebnych mitów.

– Jak wyglądała w tym czasie działalność Kościoła diecezjalnego?


– W poszczególnych diecezjach, tak jak przy Prymasie, powstały komitety, na czele których stali biskupi. W naszej diecezji w zastępstwie bp. Wilhelma Pluty rolę tę pełnił bp Paweł Socha, który bardzo często odwiedzał internowanych, wizytował, interesował się nimi. Toczył też rozmowy z władzą. A trzeba powiedzieć, że internowani, podobnie jak większość społeczeństwa, byli traktowani jak „wrogie plemię”. Dlatego tym bardziej aresztowani wymagali pomocy, nadziei, bez której nie da się żyć, tego, by się ktoś o nich upomniał, bo władza chciała, żeby o nich zapomnieć.
Kościół pomagał także internowanym w Sulechowie, Świebodzinie, Głogowie, a zwłaszcza w Nowej Soli, gdzie miejscowi kapucyni bardzo dużą pomoc udzielali rodzinom aresztowanych.
Z jednej strony Kościół starał się więc tonować bardziej radykalne wystąpienia, a z drugiej strony starał się pomagać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portugalia: więźniowie pomogli w budowie gigantycznej szopki w Bradze

2019-12-13 19:19

mz (KAI/AE) / Braga

Więźniowie z zakładu karnego w Bradze w północno-zachodniej Portugalii pomogli przygotować jedną z największych w tym kraju żywych szopek w miejscowości Priscos. Na powierzchni ponad 30 tys. m kw. powstała tam scenografia z czasów narodzin Jezusa. Do 12 stycznia kilkuset statystów będzie przedstawiało sceny biblijne. Współodpowiedzialny za budowę szopki ks. João Torres powiedział, że w pracach przy budowie 90 scen uczestniczyło łącznie ponad 40 więźniów.

Ks. Jerzy Uchman

Priscos jest jednym z etapów szlaku bożonarodzeniowych żłóbków, do których odwiedzenia co roku zachęca archidiecezja Bragi. Na trasie zwiedzający mogą zobaczyć m.in. szopkę w tamtejszej katedrze, w muzeum Piusa XII, a także w kilkunastu parafiach miasta i okolicznych miejscowości.

Oryginalny projekt w Priscos ruszył po raz pierwszy jako owoc wystosowanego w 2006 r. przez portugalskich biskupów apelu, aby w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia bardziej eksponować postać Dzieciątka Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem