Reklama

Kościół

Trzy życia dziennie...

Gdy Prawo i Sprawiedliwość było w opozycji, jednogłośnie popierało wszystkie inicjatywy pro-life. Od ponad dwóch lat ugrupowanie to ma zdecydowaną większość w Sejmie, ale żadnych efektów jego pracy w tym zakresie nie widać. Czy politycy partii zmienili poglądy, czy brakuje im politycznej odwagi?

2018-03-21 09:41

Niedziela Ogólnopolska 12/2018, str. 20-21

[ TEMATY ]

życie

aborcja

Artur Stelmasiak

Polacy złożyli 830 tys. podpisów w obronie życia, które następnie dostarczono do Sejmu RP

Po wygranych wyborach niektórzy czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości obiecywali działaczom pro-life, że w Dzień Świętości Życia – 25 marca 2016 r. w Polsce aborcja będzie zakazana lub bardzo skutecznie ograniczona. Minęły dwa lata i nic się nie zmieniło. Co więcej, statystyki pokazują, że z roku na rok zabijanych jest coraz więcej dzieci. Gdyby politycy PiS wywiązali się z obietnicy, to ocalonych zostałoby ponad 2 tys. bezbronnych dzieci.

Członkowie PiS często odwołują się do tradycji, nauczania Kościoła i konserwatywnych wartości. Cztery miesiące temu dostali od Polaków prezent i szansę na realizację konserwatywnych postulatów w życiu społecznym – do Sejmu przyniesiono prawie milion podpisów pod obywatelskim projektem ustawy #ZatrzymajAborcje. Choć padł prawdziwy XXI-wieczny rekord poparcia dla inicjatywy pro-life, politycy omijają szerokim łukiem ustawę, która leży w Sejmie. – Wydaje mi się, że politycy mają jakieś lęki, których oficjalnie nie ujawniają, i dlatego dalsze procedowanie nad ochroną życia jest wstrzymywane – mówi „Niedzieli” abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. – W Wielkim Poście zachęcam posłów do indywidualnego rachunku sumienia i postępowania zgodnie z głosem własnego sumienia, a nie głosem takiej lub innej partii.

Niezwłoczna legislacja

Obywatelski projekt utknął w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, której prezydium robi wszystko, by odwlec w czasie procedowanie nad #ZatrzymajAborcje. Komisja nawet nie wpisała go do półrocznego planu pracy, a gdy temat projektu pojawił się podczas posiedzenia, to przewodnicząca komisji Bożena Borys-Szopa powiedziała, że potrzebna jest opinia rządu.

Reklama

– Odczytujemy to jako typowe przeciąganie w czasie, bo do tego projektu żadne opinie rządowe nie są wymagane. Każdego dnia zabijanych jest troje dzieci, a posłowie odpowiedzialni za politykę społeczną i rodzinną mają ważniejsze sprawy – mówi „Niedzieli” Kaja Godek, pełnomocnik komitetu inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj Aborcję”.

Wydaje się, że sprawa delikatnie ruszyła z miejsca po tym, jak politycy poczuli presję opinii publicznej, swoich wyborców, a także jednoznacznego przekazu ze strony Episkopatu Polski. „Przypominając o konieczności bezwarunkowego szacunku należnego każdej istocie ludzkiej we wszystkich chwilach jej istnienia (...), biskupi apelują o niezwłoczne podjęcie prac legislacyjnych nad projektem obywatelskim «Zatrzymaj Aborcję»” – czytamy w komunikacie z 378. Zebrania Plenarnego KEP. Biskupi nie kryją rozczarowania odwlekaniem tak ważnej ustawy, która może ocalić życie bezbronnych dzieci. – Kolejny raz musieliśmy podkreślić, że nie należy zwlekać z usunięciem przesłanki eugenicznej zezwalającej na aborcję – mówi „Niedzieli” bp Jan Wątroba, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny. – Przypomnę, że zgłoszona przez świeckich inicjatywa „Zatrzymaj Aborcję” ma pełne poparcie Episkopatu Polski i jest dużym krokiem w kierunku pełnej ochrony życia – dodaje.

Obywatelski projekt trafił również do sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Kilka dni po komunikacie KEP prezydium komisji zdecydowało się procedować nad ustawą. – Oczywiście, nasza opinia będzie pozytywna, bo przecież zdecydowana większość posłów PiS opowiada się za prawem do życia osób chorych i niepełnosprawnych – mówi poseł Bartłomiej Wróblewski, członek tej komisji.

Presja ma sens

W czasie obecnej kadencji Sejmu była już jedna nieudana próba zmiany prawa, by życie nienarodzonych dzieci było lepiej chronione. Wówczas politycy PiS wystraszyli się tzw. czarnych protestów, które były inspirowane przez skrajną lewicę i sponsorowane przez międzynarodowe organizacje. Tym razem na sejmowych biurkach mają projekt niebudzący praktycznie żadnych kontrowersji, bo nic się nie zmienia poza skreśleniem z ustawy jednego punktu. – To można zrobić szybko, podczas jednego posiedzenia Sejmu. Wystarczą jedynie dobre chęci – podkreśla Kaja Godek. – Niestety, doświadczenie pokazuje, że bez presji społecznej różnych środowisk tych chęci będzie posłom brakowało. Politycy muszą być „przymuszani” do zmiany prawa, aby czuć poparcie społeczne dla życia nienarodzonych.

Bardzo skuteczna okazuje się akcja wysyłania kartek, listów, maili oraz telefonowania do biur poselskich oraz do komisji sejmowych. Komisja Polityki Społecznej i Rodzinny dostała już kilka tysięcy takich listów. – Apelujemy o jeszcze więcej, bo widzimy, że ta presja ma sens. Przecież każdy dzień zwłoki oznacza śmierć kolejnych dzieci – zwraca uwagę Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina, który koordynował ogólnopolską akcję zbierania podpisów pod zakazem aborcji eugenicznej.

Nie od dziś wiadomo, że członkowie sejmowych komisji są poniekąd ofiarami wytycznych, które otrzymują od władz partii. Jednak presja także na szeregowych posłów ma sens, bo później zgłaszają oni „problem” w kierownictwie partii. Należy wysyłać listy, maile i telefonować zarówno do szeregowych posłów, do członków komisji, jak i nawet do władz partii. – Już teraz akcja przynosi rezultaty, bo posłowie mówią nam o ciągłych telefonach, wizytach w biurach poselskich oraz tysiącach listów, które są wysyłane w sprawie obrony życia – mówi Kasprzak. – Pod naszą ustawą podpisało się ponad 830 tys. Polaków, a tysiące zaangażowało się w zbieranie podpisów. Znam wiele osób, które się modlą, a nawet poszczą o chlebie i wodzie w tej intencji.

Aborcja w trybunale

Do tej pory szeregowi posłowie PiS otrzymywali sygnały, żeby czekać na orzeczenie w tej sprawie Trybunału Konstytucyjnego. W zeszłym roku grupa 107 posłów zaskarżyła przesłankę eugeniczną do TK. W świetle dotychczasowego orzecznictwa nikt nie ma wątpliwości, że obecnie obowiązujące prawo jest sprzeczne z konstytucją. – Ten zapis należy wyeliminować z polskiego prawa. Dzieci chore i niepełnosprawne mają takie samo prawo do życia jak zdrowe, a obecna ustawa je dyskryminuje – podkreśla poseł Bartłomiej Wróblewski, który złożył wniosek do TK. – Do trybunału wpłynęła już opinia z Sejmu, która broni prawa do życia dzieci nienarodzonych – dodaje.

Choć orzeczenie TK jest ważniejsze od zwykłej ustawy, problem leży w tym, że nie wiadomo, kiedy sędziowie zajmą się sprawą, bo nie obligują ich żadne terminy. – W okresie jesienno-zimowym mówiło się, że orzeczenie trybunału będzie w marcu. Jest marzec i wersja się zmieniła, teraz mówi się, że będą to wrzesień lub październik. To są informacje, które tak naprawdę mają uśpić konserwatywną część elektoratu, podczas gdy dzieci są dalej zabijane w majestacie prawa – podkreśla Kaja Godek. – Jako wyborcy możemy wpływać na polityków, a na prace TK nie mamy żadnego wpływu.

W partii rządzącej bardzo dużo osób chce zmian w prawie, by chroniło ono życie dzieci, co do których są podejrzenia o chorobę lub niepełnosprawność. – Moim zdaniem, zdecydowana większość członków PiS chce chronić życie dzieci chorych i niepełnosprawnych, które są w Polsce zabijane. I jestem przekonany, że w tej kadencji Sejmu poprawi się ochrona prawna dzieci nienarodzonych – mówi poseł Piotr Uściński. – Osobiście jestem zwolennikiem tego, by ochrona nienarodzonych została wprowadzona jak najszybciej – dodaje.

Polowanie na Downa

Znając realia polskiej polityki, nienarodzone dzieci nie mają zbyt wiele czasu, bo na przełomie wiosny i lata ruszy kampania wyborcza do samorządów, a wówczas PiS będzie unikać tematu aborcji. Przed wyborami politycy są mniej skłonni do podejmowania odważnych decyzji. – Z punktu widzenia politycznego odciąganie prac nad naszą ustawą jest „samobójstwem”. Jeśli chcą stracić konserwatywny elektorat, to przedłużanie sprawy rzeczywiście jest dobrym manewrem. Przed nami maraton wyborczy; jeśli nie będzie uchwalonej ustawy, to w kampanii zarówno samorządowej, jak i do europarlamentu i polskiego parlamentu będziemy o aborcji przypominać – zaznacza Kaja Godek.

Gdy obchodzimy kolejny Dzień Świętości Życia, trzeba stanowczo przypomnieć, po co św. Jan Paweł II ustanowił to święto w Kościele katolickim. Tego dnia świętujemy bowiem Zwiastowanie Pańskie, czyli tajemnicę Wcielenia Syna Bożego. Innymi słowy – 25 marca Bóg stał się maleńkim człowiekiem, abyśmy 25 grudnia mogli świętować Boże Narodzenie. Dziś należy więc postawić fundamentalne pytanie: Czy w Rzeczypospolitej Polskiej roku Pańskiego 2018 maleńki Jezus byłby bezpieczny?

Odpowiedź nie jest oczywista. Teoretycznie Jego życie nie byłoby zagrożone, ale pod warunkiem, że przeszedłby przez całą kontrolę „jakości”, czyli aparaturę USG, badania prenatalne, a także uzyskałby pozytywną ocenę lekarzy. Zapewne współczesny Herod polowałby na maleńkiego Jezusa dokładnie w taki sam sposób, jak dziś poluje się w polskich szpitalach np. na dzieci z zespołem Downa.

Kościół od 2 tys. lat stanowczo przypomina, że prawo do życia jest pierwszym i podstawowym prawem każdego człowieka. – Dziś mamy potwierdzenie nauczania Kościoła przez wiele różnych nowoczesnych dziedzin nauki. Nie ma bowiem wątpliwości, że życie rozpoczyna się od momentu poczęcia. W 100 proc. potwierdzają to zarówno genetyka, jak i embriologia – podkreśla ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik prasowy KEP. – Często ochronę prawa do życia chce się zamknąć w murach kościołów, jako sprawę tylko osób wierzących. Ale to jest nonsens, bo najmniejszy i bezbronny człowiek ma takie samo prawo do życia jak każdy inny i bez względu na nasz światopogląd musimy to prawo respektować. Dlatego też każdy człowiek, który troszczy się o niepełnosprawnych po ich narodzeniu, powinien tak samo się nimi zajmować, zanim przyjdą na świat.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: w Massachusetts aborcja dla małoletnich bez zgody rodziców

2020-01-09 17:05

[ TEMATY ]

USA

aborcja

małoletni

Vatican News

Senat stanowy z Massachusetts w USA zagłosuje nad projektem ustawy znoszącej ograniczenia w dostępie do aborcji dla nastolatek. Propozycja nowelizacji prawa, którą złożyła senator Hariette Chandler z Partii Demokratycznej, pozwoli małoletnim na usunięcie ciąży bez zgody rodziców. Umożliwi także aborcję po 24. tygodniu ciąży.

Amerykańscy działacze pro-life uważają, że prawo wymagające zgody rodziców, jest zarówno w interesie nastolatek jak i nienarodzonego dziecka.

„W USA panuje epidemia aborcji, musimy zrobić, co w naszej mocy, aby te przepisy nie weszły w życie” – apeluje David Franks, szef grupy „Obywatele Massachusetts za życiem”.

Z kolei prof. Michael New z Katolickiego Uniwersytetu Ameryki uważa, że obecne prawo uratowało już od 10 do 44 tysięcy istnień ludzkich. „Jest jasne, że zmniejsza ono wskaźnik aborcji wśród małoletnich” – powiedział New.

Obecnie prawo stanowe w Massachusetts wymaga, aby małoletni uzyskali zgodę rodziców lub opiekunów przed dokonaniem aborcji. Poza rodzicami zgodę na usunięcie ciąży może wydać jedynie sędzia stanowy. Ustawa zniesie te ograniczenia. Da także prawo lekarzom do przeprowadzenia aborcji po 24. tygodniu ciąży, jeżeli „jest to konieczne dla ochrony życia pacjentki lub jej zdrowia fizycznego i psychicznego; albo w przypadku nieodwracalnych uszkodzeń płodu oraz gdy jest on niezdolny do życia poza organizmem matki”.

CZYTAJ DALEJ

Paradyż: Rozeznają swoje powołanie

2020-01-18 17:58

[ TEMATY ]

powołanie

Karolina Krasowska

Uczestnicy rekolekcji w Paradyżu

Małżeństwo, ksiądz i siostra zakonna prowadzą rekolekcje koedukacyjne w „Jackówce” w Paradyżu (17-19 stycznia). Mają one pomóc ich uczestnikom odnaleźć to właściwe powołanie.

- Już od ub. roku zastanawialiśmy się nad taką formą rekolekcji koedukacyjnych – mówi ks. dr Tadeusz Kuźmicki, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu, organizator rekolekcji. – Chodzi o to, by pokazać, że nasze powołanie nie wzrasta tylko w jednej płci, ale w klimacie koedukacyjnym, gdzie są mężczyźni i kobiety. Chcieliśmy stworzyć ten klimat na naszych rekolekcjach, gdzie jest różnorodność płci i osób, a jednocześnie odkrywamy, że nasze powołanie jest później do jakiejś jednej, szczególnej drogi. Cieszymy się, że w tym roku udało się zorganizować takie rekolekcje i że spotkało się to z dobrą odpowiedzią młodych ludzi, którzy są tutaj obecni.

W rekolekcjach w Paradyżu uczestniczą 22 osoby.

– O rekolekcjach dowiedziałam się od koleżanki, która zapytała czy pojedziemy na nie razem. Zgodziłam się, ponieważ rzadko mam okazję w ogóle uczestniczyć w rekolekcjach. Zachęciło mnie to, gdyż dowiedziałam się, że będą je prowadzić księża, siostry zakonne, jak i małżeństwa, więc uznałam, że jest to świetna okazja do tego, by jednym miejscu poznać te trzy drogi i zadać pytania, które mnie w jakiś sposób nurtują i rozwiać wszelkie wątpliwości – mówiła Aleksandra Łachacz z Zielonej Góry.

- Jestem w klasie maturalnej. Zaraz będę podejmował jedne z ważniejszych decyzji życiowych. Stwierdziłem, że to wszystko się doskonale składa i że fajnie by było rozeznać swoją przyszłość w takim wyjątkowym miejscu jakim jest Paradyż – dodał Kamil Doganowski z Zielonej Góry.

CZYTAJ DALEJ

Bp Śmigiel: Polacy cierpliwie wykuwali drogę do wolności

2020-01-18 20:42

[ TEMATY ]

Toruń

Bp Wiesław Śmigiel

BP KEP

Bp Wiesław Śmigiel

Polacy cierpliwie wykuwali drogę do wolności – mówił bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. w katedrze Świętych Janów. W Toruniu trwają obchody powrotu Torunia do wolnej Polski – W 1920 r. nikt z torunian nie urodził się w wolnej Polsce, a mimo to nie stracili nadziei i nadal byli Polakami.

Główne uroczystości rozpoczęły się 18 stycznia od złożenia kwiatów pod pomnikiem gen. Hallera oraz inscenizacji wkroczenia wojsk polskich pod dowództwem żołnierzy płk. Stanisława Skrzyńskiego do miasta, powitanych m.in. przez Ottona Steinborna, późniejszego burmistrza komisarycznego oraz ks. Stanisława Pełkę, najstarszego toruńskiego kapłana.

Następnie korowód torunian z władzami miasta na czele przeszedł historyczną trasą na Rynek Staromiejski, gdzie miały miejsce uroczystości patriotyczne. Nie zabrakło również rekonstrukcji przekazania kluczy polskim władzom miasta oraz przemówienia wygłoszonego przez generała 21 stycznia 1920 r. ze słynnym zdaniem: „Serdeczne dzięki wam od wojska polskiego za świetne powitanie, które wskazuje, że tu była, jest i będzie tylko Polska, że jesteście gotowi do spełnienia wszystkich obowiązków narodowych i do ofiar dla dobra odrodzonej Polski”.

O godz. 16.00 w katedrze Świętych Janów miała miejsce Msza św. dziękczynna pod przewodnictwem bp. Wiesława Śmigla. Hierarcha zwrócił uwagę, że w historii ewangelicznego Łazarza z Betanii można odczytać dzieje Polski i naszego regionu. „Jednak żałoba narodowa nie ograniczała się do łez. Modlono się, prosząc o cud wskrzeszenia ojczyzny, zabiegano o zachowanie tożsamości narodowej, pielęgnowano historię, a nawet zbierano siły do walki zbrojnej” - powiedział.

Przypomniał również walkę o zachowanie języka i kultury oraz przywołał postaci patriotów związanych z regionem. „Tamte wydarzenia to dla nas lekcja na dziś i na jutro”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję