Reklama

Dokumenty

Posynodalna Adhortacja Apostolska

Verbum Domini

Do biskupów i duchowieństwa
do osób konsekrowanych
i wiernych świeckich
o Słowie Bożym
w życiu i misji Kościoła

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wprowadzenie

1. SŁOWO PANA trwa na wieki. Właśnie to słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę» (1 P 1, 25; por. Iz 40, 8). To stwierdzenie z Pierwszego Listu św. Piotra, nawiązujące do słów proroka Izajasza, ukazuje nam tajemnicę Boga objawiającego się przez dar swojego Słowa. Słowo to, trwające na wieki, weszło w czas. Bóg wypowiedział swoje odwieczne Słowo w sposób ludzki; Jego Słowo «stało się ciałem» (J 1, 14). Oto dobra nowina. Oto wieść, która poprzez stulecia dociera do nas dzisiaj. XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, które odbywało się w Watykanie w dniach od 5 do 26 października 2008 r., obradowało na temat: «Słowo Boże w życiu i misji Kościoła». Było to głębokie doświadczenie spotkania z Chrystusem, Słowem Ojca, który jest tam, gdzie są dwaj albo trzej zebrani w Jego imię (por. Mt 18, 20). Ta posynodalna adhortacja apostolska jest moją odpowiedzią na prośbę ojców synodalnych, by udostępnić całemu ludowi Bożemu bogactwo refleksji watykańskiego spotkania oraz wskazania będące owocem wspólnej pracy.1 W tej perspektywie pragnę nawiązać do tego, co wypracował Synod, mając na uwadze przedstawione dokumenty: Lineamenta, Instrumentum laboris, relacje ante i post disceptationem oraz teksty wypowiedzi zarówno odczytanych w auli, jak i przekazanych in scriptis, sprawozdania z prac w małych grupach i ich dyskusje, końcowe Orędzie do ludu Bożego, a zwłaszcza niektóre specyficzne propozycje (Propositiones), które ojcowie uznali za szczególnie znaczące. Pragnę w ten sposób dać pewne podstawowe wytyczne do odkrywania na nowo w życiu Kościoła słowa Bożego, będącego źródłem nieustannej odnowy, wyrażając jednocześnie życzenie, by stawało się ono coraz bardziej sercem wszelkiej działalności kościelnej.

Aby nasza radość była pełna

2. Chciałbym przede wszystkim przypomnieć, jak piękne i fascynujące było ponowne spotkanie z Panem Jezusem w czasie zgromadzenia synodalnego. Dlatego też, odpowiadając na życzenie ojców, zwracam się do wszystkich wiernych słowami św. Jana z jego Pierwszego Listu: «Oznajmiamy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione - cośmy ujrzeli i usłyszeli, oznajmiamy także wam, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo, znaczy: mieć je z Ojcem i z Jego Synem, Jezusem Chrystusem» (1, 2-3). Apostoł mówi nam o słuchaniu, oglądaniu, dotykaniu i kontemplowaniu (por. 1, 1) Słowa Życia, ponieważ Życie objawiło się w Chrystusie. A my, powołani do komunii z Bogiem i między nami, powinniśmy być zwiastunami tego daru. W tej kerygmatycznej perspektywie zgromadzenie synodalne było dla Kościoła i świata świadectwem o tym, jak piękne jest spotkanie ze słowem Bożym w komunii kościelnej. Dlatego zachęcam wszystkich wiernych, by odkrywali na nowo osobiste i wspólnotowe spotkanie z Chrystusem, Słowem Życia, które stało się widzialne, i by stawali się Jego zwiastunami, aby dar życia Bożego - komunia - rozprzestrzeniał się coraz bardziej w całym świecie. Uczestniczenie bowiem w życiu Boga, Trójcy Miłości, daje «pełną radość» (por. 1 J 1, 4). Nieodwołalnym darem i zadaniem Kościoła jest dzielenie się radością rodzącą się ze spotkania z Osobą Chrystusa, Słowem Bożym obecnym pośród nas. W świecie, który często uważa Boga za zbytecznego lub obcego, my - podobnie jak św. Piotr - wyznajemy, że tylko On ma «słowa życia wiecznego» (J 6, 68). Nie ma rzeczy ważniejszej od tego, by umożliwić na nowo dzisiejszemu człowiekowi dostęp do Boga - do Boga, który przemawia i przekazuje nam swoją miłość, abyśmy mieli życie w obfitości (por. J 10, 10).

Od «Dei verbum» do Synodu poświęconego słowu Bożemu

3. Jesteśmy świadomi, że poświęcając XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów słowu Bożemu, dotknęliśmy tematu stanowiącego w pewnym sensie istotę życia chrześcijańskiego, nawiązując do poprzedniego zgromadzenia synodalnego, które obradowało na temat: Eucharystia źródłem i szczytem życia oraz misji Kościoła. Kościół bowiem ma za fundament słowo Boże, rodzi się z niego i nim żyje.2 Lud Boży przez kolejne stulecia swoich dziejów w nim zawsze znajdował swoją siłę, i również dzisiaj wspólnota kościelna wzrasta przez słuchanie, celebrację i studium słowa Bożego. Trzeba przyznać, że w ostatnich dziesięcioleciach życia Kościoła wzrosła wrażliwość na tę kwestię, w szczególności w odniesieniu do Objawienia chrześcijańskiego, do żywej Tradycji i do Pisma świętego. Można powiedzieć, że poczynając od pontyfikatu papieża Leona XIII, mnożyły się wystąpienia mające na celu pogłębienie świadomości, jak ważne jest słowo Boże oraz studia biblijne w życiu Kościoła,3 a kulminacją tego był Sobór Watykański II, czego szczególnym wyrazem było promulgowanie Konstytucji dogmatycznej o Objawieniu Bożym Dei verbum. Jest ona kamieniem milowym na drodze Kościoła: «Ojcowie synodalni (...) wdzięcznym sercem uznają wielkie korzyści, jakie przyniósł dla życia Kościoła ten dokument w wymiarze egzegetycznym, teologicznym, duchowym, duszpasterskim i ekumenicznym».4 W szczególności wzrosła w tych latach świadomość «perspektywy trynitarnej i historyczno-zbawczej Objawienia»,5 w której Jezusa Chrystusa uznajemy za «Pośrednika i Pełnię całego Objawienia».6 Kościół głosi nieustannie każdemu pokoleniu, że On to «samą swoją obecnością i ujawnieniem się, słowami i czynami, znakami i cudami, a zwłaszcza przez swoją śmierć i chwalebne zmartwychwstanie, a wreszcie przez zesłanie Ducha Prawdy wypełniając Objawienie, kończy je».7

Powszechnie wiadomo, jak wielki impuls do odkrywania na nowo słowa Bożego w życiu Kościoła, do refleksji teologicznej na temat Bożego Objawienia oraz do studium Pisma świętego dała Konstytucja dogmatyczna Dei verbum. Liczne były również w ostatnich czterdziestu latach wypowiedzi Magisterium Kościoła w tych kwestiach.8 Kościół, świadomy, że idzie wciąż tą samą drogą pod przewodnictwem Ducha Świętego, zwołując ten Synod czuł się zobowiązany do dalszego zgłębiania tematu słowa Bożego, zarówno po to, by zweryfi kować, czy zostały wprowadzone w życie wskazania soborowe, jak i po to, by podjąć nowe wyzwania, które obecne czasy stawiają przed wierzącymi w Chrystusa.

Synod Biskupów poświęcony słowu Bożemu

4. Podczas XII Zgromadzenia Synodu pasterze pochodzący ze wszystkich stron świata zebrali się wokół słowa Bożego, co symbolizował umieszczony w centrum zgromadzenia tekst Biblii, aby na nowo odkryć to, co w codziennym życiu może się wydawać zbyt oczywiste: «fakt, że Bóg mówi i że odpowiada na nasze pytania».9 Wspólnie słuchaliśmy słowa Bożego i je celebrowaliśmy. Opowiadaliśmy sobie nawzajem o tym, czego Pan dokonuje w ludzie Bożym, dzieliliśmy się nadziejami i troskami. Wszystko to uświadomiło nam, że możemy pogłębić naszą więź ze słowem Bożym jedynie w obrębie «my» Kościoła, przez słuchanie i wzajemną akceptację. Dlatego jesteśmy wdzięczni za świadectwa o życiu Kościoła w różnych stronach świata, które słyszeliśmy podczas wielu wystąpień w auli. Ze wzruszeniem słuchaliśmy także bratnich delegatów, którzy przyjęli zaproszenie do udziału w synodalnym spotkaniu. Mam na myśli zwłaszcza medytację Jego Świątobliwości Bartłomieja I, Ekumenicznego Patriarchy Konstantynopola, za którą ojcowie synodalni byli głęboko wdzięczni.10 Ponadto po raz pierwszy Synod Biskupów zaprosił również rabina, aby dał nam cenne świadectwo o świętych Pismach żydowskich, które są przecież częścią także naszych świętych Pism.11

I tak mogliśmy stwierdzić z radością i wdzięcznością, że «również dzisiaj w Kościele trwa Pięćdziesiątnica, to znaczy, że mówi on wieloma językami, i to nie tylko w sensie zewnętrznym - takim, że są w nim reprezentowane wszystkie główne języki świata, ale jeszcze bardziej w sensie głębszym: istnieje w nim wiele form doświadczenia Boga i świata, bogactwo kultur, i dopiero w ten sposób ukazuje się wielki wymiar życia ludzkiego i związany z tym rozległy zasięg słowa Bożego».12 Ponadto mogliśmy również doświadczyć, że Pięćdziesiątnica wciąż jeszcze dokonuje się; wiele ludów oczekuje jeszcze, aby słowo Boże było głoszone w ich języku i kulturze.

Jakże nie przypomnieć też, że podczas całego Synodu towarzyszyło nam świadectwo apostoła Pawła. Opatrznościowym zbiegiem okoliczności XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne odbywało się właśnie w roku poświęconym postaci wielkiego Apostoła Narodów, ogłoszonym z okazji dwutysięcznej rocznicy jego narodzin. Jego życie cechowała bezgraniczna gorliwość w szerzeniu słowa Bożego. Czyż możemy nie słyszeć w naszych sercach jego poruszających słów, dotyczących jego misji głosiciela słowa Bożego: «Wszystko (...) czynię dla Ewangelii» (1 Kor 9, 23); «Bo ja - pisze w Liście do Rzymian - nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego» (1, 16). Gdy rozważamy słowo Boże w życiu i misji Kościoła, nie możemy nie myśleć o św. Pawle i jego życiu, które poświęcił głoszeniu orędzia zbawienia Chrystusa wszystkim narodom.

Prolog Ewangelii św. Jana jako przewodnik

5. Pragnę, aby dzięki tej adhortacji apostolskiej owoce Synodu wywarły skuteczny wpływ na życie Kościoła: na osobistą więź ze świętymi Pismami, na ich interpretację w liturgii i katechezie, a także w badaniach naukowych, aby Biblia nie była słowem z przeszłości, lecz słowem żywym i aktualnym. Dlatego zamierzam przedstawić i pogłębić przemyślenia Synodu, nieustannie nawiązując do Prologu Ewangelii św. Jana (1, 1-18), który przekazuje nam to, co jest fundamentem: Słowo, które od początku było u Boga, stało się ciałem i zamieszkało pośród nas (por. J 1, 14). Ten wspaniały tekst zawiera syntezę całej wiary chrześcijańskiej. Osobiste doświadczenie, jakim było spotkanie Chrystusa i pójście za Nim, zrodziło w św Janie, którego tradycja utożsamia z «uczniem, którego Jezus miłował» (por. J 13, 23; 20, 2; 21, 7. 20), głęboką pewność, że «Jezus jest wcieloną Mądrością Boga, jest Jego odwiecznym Słowem, które stało się śmiertelnym człowiekiem».13 Niech ten, który «ujrzał i uwierzył» (J 20, 8), również nam pomoże oprzeć głowę na piersi Chrystusa (por. J 13, 25), z której wypłynęły krew i woda (por. J 19, 34), symbole sakramentów Kościoła. Biorąc przykład z apostoła Jana oraz innych natchnionych autorów, pozwólmy się prowadzić Duchowi Świętemu, byśmy mogli coraz bardziej miłować słowo Boże.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

100 pytań do bp. Grzegorza Rysia

To pytanie musiało paść w nowym cyklu "100 pytań do bp. Grzegorza Rysia". Chodzi o możliwość przystępowania do komunii osób żyjących w związkach nieregularnych. Biskup odpowiada, że Franciszek w adhortacji "Amoris laetitia" nie zmienia norm, tylko podejście.

CZYTAJ DALEJ

Święty Anzelm z Canterbury

Niedziela Ogólnopolska 40/2009, str. 4-5

[ TEMATY ]

św. Anzelm

pl.wikipedia.org

Święty Anzelm z Canterbury

Święty Anzelm z Canterbury
Drodzy Bracia i Siostry! W Rzymie na Awentynie znajduje się opactwo benedyktyńskie św. Anzelma. Jako siedziba Instytutu Studiów Wyższych oraz opactwa prymasa benedyktynów skonfederowanych, stanowi ono miejsce, które łączy w sobie modlitwę, naukę i zarządzanie, czyli te trzy płaszczyzny aktywności, które cechują życie Świętego, któremu opactwo jest dedykowane: Anzelmowi z Aosty, którego 900. rocznica śmierci przypada w tym roku. Liczne inicjatywy, podjęte zwłaszcza przez diecezję Aosty z okazji tej rocznicy, ukazały zainteresowanie, które nadal budzi ten średniowieczny myśliciel. Jest on znany również jako Anzelm z Bec i Anzelm z Canterbury, ponieważ związany był w tymi miastami. Kim jest ta osobistość, z którą trzy miejsca, oddalone od siebie i znajdujące się w trzech różnych krajach - we Włoszech, we Francji i w Anglii - czują się szczególnie związane? To mnich o intensywnym życiu duchowym, znakomity wychowawca młodzieży, teolog o niezwykłych zdolnościach spekulatywnych, mądry zarządca i niezłomny obrońca „libertas Ecclesiae” - wolności Kościoła. Anzelm jest jedną z wybitnych osobowości średniowiecza, potrafił połączyć wszystkie te przymioty dzięki głębokiemu doświadczeniu mistycznemu, które zawsze kierowało jego myślą i działalnością. Św. Anzelm urodził się w 1033 r. (lub na początku 1034 r.) w Aoście jako pierworodny syn znamienitej rodziny. Jego ojciec był człowiekiem szorstkim, oddającym się rozkoszom życia i trwoniącym swój majątek; matka zaś to kobieta szlachetnych obyczajów i głębokiej pobożności (por. Eadmero, „Vita s. Anselmi”, PL 159, col. 49). To matka zajęła się wczesną humanistyczną i religijną formacją syna, którego następnie powierzyła benedyktynom z przeoratu w Aoście. Anzelm, który jako dziecko - jak opowiada jego biograf - wyobrażał sobie, że dobry Bóg zamieszkuje wysokie, ośnieżone szczyty Alp, miał pewnej nocy sen, że wysłano go do tego wspaniałego królestwa samego Boga, który długo i serdecznie z nim rozmawiał, po czym poczęstował go „śnieżnobiałym chlebem” (tamże, col. 51). Sen ten pozostawił w nim przekonanie, że został powołany do wypełnienia szczytnej misji. Gdy miał piętnaście lat, poprosił o przyjęcie do Zakonu Benedyktynów, ojciec jednak całą swoją władzą sprzeciwił się temu i nie ustąpił nawet wtedy, gdy ciężko chory syn, czując, że koniec jest bliski, błagał o zakonny habit jako ostatnią pociechę. Anzelm powrócił do zdrowia, a potem, po przedwczesnej śmierci matki, przeżywał czas moralnego zagubienia: zaniedbał naukę i porwany ziemską namiętnością, stał się głuchy na napomnienia Boga. Porzucił dom i zaczął włóczęgę po Francji w poszukiwaniu nowych przeżyć. Trzy lata później, gdy dotarł do Normandii, udał się do opactwa Benedyktynów w Bec, przyciągnięty sławą Lanfranka z Pawii, przeora klasztoru. Było to dla niego spotkanie opatrznościowe i decydujące o dalszym jego życiu. Anzelm z zapałem podjął studia pod kierunkiem Lanfranka i w krótkim czasie stał się nie tylko ulubionym uczniem, ale również powiernikiem mistrza. Zapłonęło w nim na nowo jego powołanie zakonne i - po starannym rozważeniu - w wieku 27 lat wstąpił do zakonu i przyjął święcenia kapłańskie. Asceza i studium otworzyły przed nim nowe horyzonty, pozwalając mu odkryć na nowo, i to w znacznie większym stopniu, tę zażyłość z Bogiem, jaką miał jeszcze jako dziecko. Gdy w 1063 r. Lanfrank został opatem w Caen, Anzelm, po trzech zaledwie latach życia monastycznego, mianowany został przeorem klasztoru w Bec i mistrzem klauzurowej szkoły, wykazując się zdolnościami wychowawczymi. Nie lubił metod autorytarnych, porównywał młodych ludzi do małych roślin, które rosną lepiej, kiedy nie są zamknięte w pomieszczeniach, i pozostawiał im „zdrową” swobodę. Był bardzo wymagający wobec samego siebie i wobec innych, gdy chodziło o przestrzeganie wymogów życia monastycznego, lecz zamiast narzucać dyscyplinę, stosował perswazję. Po śmierci opata Erluina, założyciela opactwa w Bec, w lutym 1079 r. Anzelm wybrany został jednogłośnie na jego następcę. Tymczasem wielu mnichów wezwano do Canterbury, by zanieść braciom zza kanału La Manche odnowę, jaka dokonywała się na kontynencie. To dzieło spotkało się z dobrym przyjęciem do tego stopnia, że Lanfrank z Pawii, opat Caen, został nowym arcybiskupem Canterbury i poprosił Anzelma o pozostanie z nim na jakiś czas, aby uczyć mnichów i pomóc mu w trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się jego wspólnota kościelna po najeździe Normanów. Pobyt Anzelma okazał się bardzo owocny, zaskarbił on sobie sympatię i szacunek tak, iż po śmierci Lanfranka wybrano go na jego następcę na stolicy arcybiskupiej w Canterbury. Sakrę biskupią przyjął uroczyście w grudniu 1093 r. Anzelm przystąpił od razu energicznie do walki o wolność Kościoła, odważnie domagając się niezależności władzy duchowej od władzy doczesnej. Bronił Kościoła przed bezprawną ingerencją władz politycznych, przede wszystkim królów Wilhelma Rudego i Henryka I, zachętę i poparcie znajdując u papieża, któremu okazywał zawsze śmiałe i serdeczne oddanie. Wierność tę przypłacił w 1103 r. nawet goryczą wygnania ze swej stolicy w Canterbury. Dopiero w 1106 r., gdy król Henryk I wyrzekł się roszczeń udzielania kościelnej inwestytury oraz ściągania podatków kościelnych i konfiskaty mienia Kościoła, Anzelm mógł powrócić do Anglii, radośnie witany przez duchowieństwo i lud. Tak szczęśliwie zakończyła się walka, jaką stoczył orężem wytrwałości, dumy i dobroci. Ten Święty Arcybiskup, który budził wokół siebie podziw, gdziekolwiek się udał, ostatnie lata swego życia poświęcił przede wszystkim moralnej formacji duchowieństwa i intelektualnym badaniom zagadnień teologicznych. Zmarł 21 kwietnia 1109 r., słuchając słów Ewangelii czytanej tego dnia podczas Mszy św.: „Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole” (Łk 22, 28-30). W ten sposób spełnił się sen o tej tajemniczej uczcie, który w dzieciństwie miał na samym początku swej drogi duchowej. Jezus, który zaprosił go, by siadł przy Jego stole, przyjął św. Anzelma po śmierci do wiecznego królestwa Ojca. „Błagam Cię, Boże, obym mógł Cię poznać, obym Cię kochał, bym mógł się Tobą radować. A jeżeli nie mogę w całej pełni w tym życiu, niech przynajmniej stale postępuję naprzód, aż nadejdzie to w pełni” („Proslogion”, rozdz. 14). Modlitwa ta pozwala zrozumieć mistyczną duszę tego wielkiego Świętego okresu średniowiecza, twórcy teologii scholastycznej, któremu tradycja chrześcijańska przyznała tytuł „Doctor Magnificus”, ponieważ żywił gorące pragnienie zgłębiania tajemnic Bożych, z pełną świadomością jednak, że droga poszukiwania Boga nigdy się nie kończy, przynajmniej na tej ziemi. Jasność i logiczny rygoryzm jego myśli zawsze miały na celu „wzniesienie duszy do kontemplacji Boga” (tamże, „Proemium”). Stwierdził on wyraźnie, że ten, kto chce uprawiać teologię, nie może liczyć jedynie na swą inteligencję, ale musi pielęgnować jednocześnie głębokie przeżywanie wiary. Działalność teologa, według św. Anzelma, rozwija się więc w trzech etapach: wiara - bezinteresowny dar od Boga, który należy przyjąć z pokorą; doświadczenie - które polega na wcieleniu słowa Bożego we własnym codziennym życiu; wreszcie prawdziwe poznanie - które nigdy nie jest owocem ascetycznego rozumowania, lecz kontemplatywną intuicją. Jak najbardziej aktualne pozostają także dziś w tej materii, dla zdrowych badań teologicznych i dla każdego, kto chciałby zgłębić prawdę wiary, jego słynne słowa: „Nie próbuję, Panie, przeniknąć Twojej głębi, gdyż w żadnym razie nie przyrównuję do niej mego intelektu; pragnę jednak, przynajmniej do pewnego stopnia, zrozumieć Twoją prawdę, w którą wierzy i którą kocha moje serce. Nie staram się bowiem zrozumieć, abym uwierzył, ale wierzę, bym zrozumiał” (tamże, 1). Drodzy Bracia i Siostry, miłość do prawdy i nieustanne pragnienie Boga, które naznaczyły całe życie św. Anzelma, niech będą dla każdego chrześcijanina bodźcem do niezmordowanego poszukiwania coraz głębszej jedności z Chrystusem - Drogą, Prawdą i Życiem. Oprócz tego gorliwość, pełen odwagi zapał, który wyróżniał jego pasterską działalność i który przysporzył mu czasem niezrozumienia, goryczy, a nawet wygnania, niech będzie zachętą dla pasterzy, osób konsekrowanych i wszystkich wiernych, by kochać Kościół Chrystusowy, modlić się, pracować i cierpieć dla niego, nie porzucając go nigdy ani nie zdradzając. Niechaj wyjedna nam tę łaskę Dziewica Matka Boża, do której św. Anzelm żywił czułe i synowskie nabożeństwo. „Maryjo, Ciebie serce moje chce miłować - pisze św. Anzelm - Ciebie język mój pragnie żarliwie sławić”.
CZYTAJ DALEJ

Smutny weekend w sercu Krakowa. Kolejne akty wandalizmu

2026-04-21 17:44

[ TEMATY ]

Kraków

Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa

Kraków po raz kolejny stało się areną bezmyślnego wandalizmu. Ostatni weekend przyniósł falę zniszczeń, która dotknęła wiele historycznych obiektów, w tym miejsca szczególne dla wiernych i miłośników sztuki sakralnej.

• niedawno odnowiona elewacja klasztoru Klarysek,
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję