Reklama

Kraków – Ruczaj

Normalnie święty

2018-11-21 10:49

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 47/2018, str. VIII

Małgorzata Cichoń
O. Leon Knabit OSB wraz z prowadzącymi sympozjum o św. Janie Pawle II w Bibliotece UPJPII Katarzyną Olubińską i Magdaleną Pajkowską

Najbardziej podobały nam się wypowiedzi osób, które znały św. Jana Pawła II, czyli o. Leona i ks. Pawła Ptasznika. Ich świadectwa były bardzo ciekawe! – oceniają Paweł i Tomek z klasy VIII szkoły podstawowej w Maszkienicach, k. Brzeska. W jaki sposób mówić o polskim Papieżu młodym, którzy go nie pamiętają? Odpowiedź znają organizatorzy sympozjum „Dziękujemy za Twoje serce... W hołdzie św. Janowi Pawłowi II”, które miało miejsce 9 listopada w Bibliotece Głównej UPJPII w Krakowie. Za realizację wydarzenia dyrektor placówki, Magdalena Nagięć, dziękowała współpracownicom: Beacie Wieczorek i Marcie Piechnik-Dubis.

Zaproszono świadków życia, ale także osoby, które zafascynowały się świętym z Wadowic. Całość zwieńczył koncert niemaGotu, stając się okazją do uwielbienia Boga. Uczestnicy wyszli więc ze spotkania nie tylko z wiedzą, ale i doświadczeniem duchowym, którym żył Jan Paweł II. – Z Papieżem łączy nas to, że był Polakiem, ale i to, że tak jak on jesteśmy świątynią Ducha Świętego. Łączy nas z nim Ewangelia – przekonywał zebranych Kuba Blycharz, lider zespołu i autor hymnu ŚDM „Błogosławieni Miłosierni”.

– Jak iść za Jezusem? – pytał natomiast ks. Andrzej Jasnos, doktorant katechetyki i pedagogiki KUL, związany ze wspólnotą „Wiara i światło”. Odpowiadał: – Może warto do Niego wyjść i pozwolić się Mu odnaleźć. Kapłan uczulał również, byśmy nie zamykali Jana Pawła II w „kremówkach”, ale, podobnie jak on, przekraczali siebie. O swoich spotkaniach i obfitej korespondencji ze Świętym opowiadał z kolei syn listonosza, o. Leon Knabit OSB.

Reklama

– Jeden tylko ks. Wojtyła nie „sprofesorzał” – benedyktyn z Tyńca przytoczył pierwszą wypowiedź, jaką usłyszał o przyszłym papieżu. Pomimo osiąganych sukcesów naukowych, Wadowiczanin nie wywyższał się i umiał zachować normalne podejście do człowieka.

O tym, w jaki sposób powstawał scenariusz i koncepcja Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach, opowiadała ich autorka Barbara Kłaput. Najpierw, poprzez rozmowy ze świadkami, odkrywała Karola Wojtyłę jako chłopca we wszystkim najlepszego, który przez wiele lat miał same piątki na świadectwie, grał w piłkę i w teatrze, był prymusem, ale zarazem nim nie był, bo charakteryzowała go wyjątkowa skromność. Dla każdego był takim samym kolegą. Wpisywał się do pamiętników, chodził po górach, układał wiersze i miał poczucie humoru. Prelegentka wyznała, że szczególnie urzeka ją zdjęcie komunijne, wyeksponowane w domu, w którym mieszkał wraz z ojcem. Kilka tygodni wcześniej chłopcu zmarła mama, a pani, która opiekowała się nim, nie znalazła w całych Wadowicach butów, w których mógł pójść do Pierwszej Komunii. Kupiła mu więc ...dziewczęce lakierki. – Co czuł, ubierając je? Czy narzekał? – zastanawiała się pani Barbara, mama trzech synów.

– Prawda, dobro, piękno bronią się same, a błędy trzeba uznać, wyznać i przeprosić – te słowa Jana Pawła II przywołał jego bliski współpracownik z Watykanu, ks. Paweł Ptasznik. Był one reakcją na zarzut, czy Kościół nie za często przeprasza za swe winy. – Miał zwyczaj konsultowania wszystkich swoich tekstów z szerokim gronem ekspertów w danej dziedzinie. Kiedy pytał „Co o tym myślisz?” zauważało się, że to jest zaproszenie, by wyrazić swoje zdanie – odsłaniał kuluary papieskiej pracy ks. Ptasznik. Dodawał, że Ojciec Święty nie był pracoholikiem i uważał, że człowiek, by dobrze funkcjonować w pracy, musi zadbać o dobrze zaplanowany czas wolny. Zauważył, że Papież często medytował nad Pismem Świętym. – Wielokrotnie słyszałem, jak pytał: „Co o tym mówi Ewangelia? Co Jezus zrobiłby na moim miejscu?”. Duchowny podsumował, że podstawowy rys świętości Polaka to jego zjednoczenie z Bogiem i jednoczesna miłość do człowieka, spójność tego, co głosił i czym żył, a także codzienna zwyczajność, ufność, spokój: – Właśnie to spowodowało, że Jan Paweł II był ...normalnie święty.

Tagi:
spotkanie o. Leon Knabit

Reklama

Być na właściwym miejscu – przepis na sukces według o. Leona Knabita

2019-02-13 07:44

Barbara Gajda-Kocjan
Edycja małopolska 7/2019, str. VII

Od 1996 r. o. Leon Knabit OSB sprawuje opiekę nad Kołem im. św. Jana Pawła II Stowarzyszenia Ruch Kultury Chrześcijańskiej „Odrodzenie” działającym przy parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Krakowie – Mistrzejowicach. Dzieli się refleksją, zgłębia rzeczywistość, zaraża optymizmem. Jubileusz 65-lecia kapłaństwa znanego duszpasterza uczciła tutejsza parafia

Magdalena Pijewska
– Znaleźć własne miejsce i kierować się w życiu prawdą, to klucz do szczęścia – mówi o. Leon Knabit

Ojciec Leon jest związany z nami przez dwadzieścia trzy lata jako opiekun Koła Jana Pawła II Stowarzyszenia „Odrodzenie” – mówi Lucyna Lubańska, prezes tegoż Koła i członek ZG Stowarzyszenia Chrześcijańskiej „Odrodzenie”. Informuje, że głównym celem stowarzyszenia jest „odrodzić wszystko w Chrystusie”. Wyjaśnia: – A więc siebie, swoje otoczenie, ojczyznę, wszystko to, co kochamy. W naszym gronie staramy się kultywować to przesłanie, rozwijać je i według niego żyć. Wspólnie ładujemy akumulatory, które dają nam siły do angażowania się także w inne przedsięwzięcia. Obecność ojca Leona to dla nas nauka optymizmu i młodości, bo ojciec jest zawsze młody. Młodość ta wynika z miłości Chrystusa.

O. Leon jest nie tylko opiekunem krakowskich kół – św. Stanisława BM przy kościele bł. Anieli Salawy i św. Jana Pawła II i przy kościele św. Maksymiliana Kolbego w Mistrzejowicach. W latach 1993-2016 Jubilat był asystentem kościelnym całego „Odrodzenia” w Polsce, a do dzisiaj jest asystentem honorowym. Warto dodać, że aktualnie asystentem kościelnym Stowarzyszenia, które w tym roku obchodzi 100-lecie swego istnienia, jest o. Marek Grzelczak OP.

Każdy ma misję do wypełnienia

Za dar życia i posługi kapłańskiej o. Leona Knabita w niedzielę 27 stycznia odprawiono dziękczynną Mszę św. w kościele św. Maksymiliana Marii Kolbego w Mistrzejowicach, koncelebrowaną przez o. Marka Grzelczaka OP, przeora Ojców Dominikanów w Tarnobrzegu, i o. Jacka Paszko OSB. Homilię wygłosił sam Jubilat. – Jezus nasz Zbawiciel jest nieustającym jubileuszem w Kościele, bo kiedy On jest, a jest z nami aż do końca świata, to ci wszyscy, którzy spełniają się w Kościele, zaznają łaski – mówił o. Leon Knabit. I nauczał: – Każdy z nas jest członkiem mistycznego ciała Chrystusa, a fizycznie przez Eucharystię jesteśmy zjednoczeni z krwią i ciałem Chrystusa. Równocześnie pytał: – Czy ja, ochrzczony, stworzony na obraz i podobieństwo, napełniony mocą Ducha i sakramentami, posilany Eucharystią, wspomagany przez spowiedź, rzeczywiście jestem obrazem Chrystusa i mocą Chrystusa w świecie?

Jubilat wskazał na znaczenie misji w życiu każdego człowieka. Jak wyjaśniał, misja to nie tylko wyjazd do dalekich krajów, ale także przybliżanie Boga innym w najbliższym otoczeniu, zachęcanie do spotkania z żywym Jezusem w kościele. Zwrócił uwagę na zmniejszający się procent osób uczęszczających na Eucharystię i przekonywał, że misją każdego z nas jest nawrócenie w swoim życiu chociaż jednego człowieka.

Czas życzeń

Po Eucharystii nadszedł czas składania życzeń. Odczytano list abp. Marka Jędraszewskiego na tę okoliczność. Życzenia przekazali m.in. rodzice Prezydenta RP Jan i Janina Dudowie oraz Bogusława i Andrzej Oczkosiowie, którzy ofiarowali obraz Chrystusa Miłosiernego. Młodzież oazowa złożyła życzenia śpiewająco, a Lidia Jazgar, z zespołu Galicja, przy akompaniamencie Ryszarda Brączka zaprezentowała koncert dedykowany Jubilatowi. – Dziękujemy Ci za Twoją niezwykle cenną obecność w Ruchu Kultury Chrześcijańskiej „Odrodzenie” – mówili przedstawiciele Ruchu Kultury Chrześcijańskiej „Odrodzenie. I dodawali: – Życzymy Tobie, Ojcze, abyś wpatrzony w Chrystusa – najwyższego Kapłana nadal czynił wszystko, byśmy mogli duchowo wzrastać.

Uczestnicy jubileuszu wzięli udział w przyjęciu przygotowanym przez członków Koła. Był tort, zaprezentowano pokaz zdjęć z prywatnego albumu rodzinnego Jubilata i wygłoszono wiersze napisane na tę okoliczność.

Klucz do szczęścia

O. Leon Knabit: – To już nie jubileusz. To już powyżej skali. Kapłaństwo jest dla mnie całym moim życiem, w którym jestem nastawiony na to, aby nie zawieść Pana Jezusa i ludzi, którzy mi ufają. Przeze mnie mogą zaufać także bardziej Bogu. Zapytany o przepis na sukces, podkreśla, jak ważną rolę w życiu każdego człowieka odgrywa bycie na właściwym miejscu: – Jestem na swoim miejscu. Świat daje dużo propozycji, które powodują tyle zamieszania. Proponują luz, a Kościół to zobowiązania. Metoda na szczęście to przede wszystkim nie awanturować się wobec rzeczy i zjawisk, których nie mogę zmienić, na które nie mogę wpłynąć. Przyjąć to, co Bóg daje. Dobrem zwyciężać zło. Cierpliwie, spokojnie czekać. Znaleźć własne miejsce i kierować się w życiu prawdą – to klucz do szczęścia i tego właśnie wszystkim życzę!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zażegnany kryzys wiary

2019-12-10 08:48

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 50/2019, str. 31

„Jan Chrzciciel”, Bartolomeo Veneto, XVI wiek

Kryzys wiary w Jezusa, dotykający samego Jana Chrzciciela, jest wielce pouczający. Przyczyna kryzysu była bardzo konkretna. Jan, o którym Jezus wydał najwspanialsze świadectwo, został poddany brutalnej represji. Herod wtrącił go do więzienia. Miały prawo nachodzić Jana różne czarne myśli... Poddany przemocy mógł się pogrążyć w trwodze i zwątpieniu. On jednak szukał ratunku. Wysłał poselstwo do Jezusa, i to wcale nie po to, by „żądać” cudownego uwolnienia. Nie. Stawką w inicjatywie Jana było upewnienie się, że Jezus jest Mesjaszem!

Wysłannicy zadali Jezusowi sakramentalne pytanie: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. A Jan czekał na odpowiedź z drżeniem serca. Odpowiedź, choć nieco zaszyfrowana, była dla Jana zrozumiała i wymowniejsza niż proste: „tak” albo „nie”. Jan doznał ulgi i zadowolenia, gdy usłyszał: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie”. Reszta Janowych dni w więzieniu (przed egzekucją) upłynęła na rozważaniu czynów Mesjasza i Emmanuela – Boga pośród ludzi i radowaniu się nimi. Nawet śmierć jest Mu poddana!

Jan zasłużył na miano błogosławionego. Zachwiał się, ale szukał oparcia w świadectwie Mistrza. Udręki więzienia przewyższał cudny widok spełniających się mesjańskich obietnic Starego Testamentu. Tak, widok to wspaniały i krzepiący, gdy widzi się (i słyszy), jak Mesjasz odnawia dzieło stworzenia, zwłaszcza człowieka!

Ten sam widok – tyle że pełniejszy i mocniej porywający ku niebu – rozpościera się dziś przed nami. Czy jednak wpatrujemy się weń otwartym umysłem i sercem? Bóg niewyobrażalnie wspaniale angażuje swą miłość we mnie. Trzeba jednak chcieć ją poznawać i chłonąć. I szczerze odwzajemniać. To tak się dzieje cud zbawienia. Osiągamy radość i szczęście, ustępuje smutek i wzdychanie.

Te bezcenne dobra są na wyciągnięcie ręki. W Kościele. W Adwencie. W całym roku liturgicznym. W modlitwie, Eucharystii, w akcie ufnej wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: wigilia dla bezdomnych i potrzebujących na Rynku Głównym

2019-12-15 14:59

luk / Kraków (KAI)

Na Rynku Głównym w Krakowie trwa XXIII Wigilia dla Osób Bezdomnych i Potrzebujących. Jej pomysłodawcą jest Jan Kościuszko, słynny krakowski restaurator.

Paweł Wysoki

- Zaczynaliśmy od 5 tysięcy porcji, dziś wydajemy ich ponad 50 tysięcy, w tym smażonego karpia, grzybową z łazankami, pierogi czy świąteczny bigos. To wielki wigilijny stół, przy którym spotykamy się ponad wszelkimi podziałami - powiedział organizator wydarzenia.

Jak ocenił, ważne jest to, że pomoc okazywana bezdomnym i samotnym ma realny wymiar. - Nie ma tutaj pośredników, bo z jednej strony są osoby, której jej potrzebują, a z drugiej ci, którzy mogą ją dać. Chcemy stworzyć taką przestrzeń, w której przybywający będą się czuli u siebie, zaopiekowani, żeby choć przez moment w ten świąteczny czas mogli odpocząć od trosk i problemów codzienności - wyjaśnił Kościuszko.

W akcję można włączać się na bieżąco, bowiem towarzyszy jej zbiórka produktów żywnościowych. - Zachęcamy do tego, by mieszkańcy przynosili takie produkty, jak kawę, herbatę, słodycze czy konserwy, gdyż są one natychmiast rozdawane ubogim w formie świątecznych paczek - zaapelował Kościuszko.

Wyjątkowość wigilii dla ubogich na krakowskim rynku podkreślił obecny na miejscu prezydent miasta Jacek Majchrowski, który podziękował Janowi Kościuszce za tak niezwykły przykład dobroci. - Dobrze, że jest taki czas, w którym osoby, często biedne i samotne z przyczyn niezawonionych przez siebie, są przyjmowane z wielką otwartością serca i w ramach filantropii w pełnym tego słowa znaczeniu - opisał.

Poza posiłkami i paczkami świątecznym przybywający mogą także skorzystać z bezpłatnej diagnostyki i pomocy medycznej w specjalnym szpitalu polowym, który na Rynku Głównym stanął dzięki współpracy lekarzy, wolontariuszy i Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.

- Wykonujemy przede wszystkim badania przesiewowe - krwi, EKG czy USG brzucha. Pacjenci mogą także przejść kontrolę stomatologiczną oraz odbyć konsultację internistyczną, ortopedyczną i kardiologiczną. Opatrujemy również na bieżąco ich rany - opisał koordynator lekarzy, Bartłomiej Guzik.

Przygotowywanie w Krakowie największego wigilijnego stołu w Polsce dla najuboższych stało się już tradycją. W ubiegłym roku rozdano ponad 50 tys. porcji wigilijnych potraw. W dniu dzisiejszym posiłki będą wydawane do godziny 16:00.

Organizatorem wigilii na krakowskim rynku jest „Grupa Kościuszko M2B” i należące do niej restauracje „Sławkowska 1” i „W Starej Kuchni”, w których przygotowywano świąteczne potrawy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem