Reklama

Razem z ubogimi

2018-11-28 11:04

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 48/2018, str. VIII

Ks. Adam Stachowicz
Bp Krzysztof Nitkiewicz podczas Światowego Dnia Ubogich

Obchody Światowego Dnia Ubogich w diecezji sandomierskiej odbyły się w Rudniku nad Sanem i przebiegały pod hasłem „Biedak zawołał, a Pan go usłyszał” (Ps 34, 7)

Diecezjalne obchody Dnia Ubogich odbyły się 18 listopada i rozpoczęła je Msza św. w kościele pw. Trójcy Świętej w Rudniku nad Sanem, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię koncelebrowali kapłani z dekanatu i księża zaangażowani w działalność charytatywną. We wspólnej modlitwie uczestniczyli bezdomni z sandomierskiego schroniska Caritas oraz osoby znajdujące się pod opieką socjalną innych placówek diecezjalnych, parafialnych i zakonnych. Obecni byli burmistrz Rudnika, starosta niżański oraz miejscowi parafianie.

Podczas homilii Biskup Ordynariusz powiedział: – Dzień ubogich jest takim budzeniem i prostowaniem sumienia. Świat w którym żyjemy wypłukuje bowiem z naszego człowieczeństwa to, co najpiękniejsze i szlachetne, przestawiając je na niewłaściwe tory. Niektórzy mówią w związku z tym o dehumanizacji człowieka i uczłowieczaniu zwierząt. Nie potrafimy się przed tym skutecznie bronić. Stąd dzisiejsza uroczystość ma duże znaczenie. Dobrze, że jej centralnym momentem jest Eucharystia. Syn Boży wyniósł aż do samego nieba nasze człowieczeństwo i nadal je uświęca, czyni piękniejszym. Bez Chrystusa materialne ubóstwo staje się jeszcze cięższe do zniesienia. Stąd Kościół nie może zrezygnować z mówienia o Nim w imię jakiejś politycznej poprawności. Mamy się troszczyć o duszę i ciało. Chciałbym jednocześnie, aby Dzień Ubogich stał się świętem wszystkich tych, którzy podejmują działania na rzecz biednych, niezaradnych życiowo, osób starszych, chorych i samotnych. Nie mam nic przeciwko temu, żeby się tym pochwalić od czasu do czasu, napisać na blogu, bo to może nawet zainspirować innych. Jednak powinniśmy bardziej ze sobą współdziałać, wspierać się nawzajem, informować o planach i zamiarach. Wtedy będzie można zrobić więcej, uniknąć niektórych błędów, nie mówiąc już o tym, że Kościół jest wspólnotą i powinien wypełniać wspólnotowo swoją misję.

Reklama

Po Mszy św. o swoim życiu i wyjściu z bezdomności opowiedział Mariusz Zduński. – Ponad cztery lata temu byłem narkomanem, hazardzistą, złodziejem i gangsterem. Nie liczyłem się z nikim, byłem bardzo agresywny i pełen zła. Żyjąc takimi „wartościami”, niszczyłem swoje życie i moich bliskich. W końcu wylądowałem w więzieniu. Kiedy wyszedłem, okradłem wspólników, dlatego musiałem uciekać i ukrywać się. Dowiedziałem się, że źli ludzie grozili mojemu synowi. Wyjechałem do Francji i tam rozpoczął się mój proces nawrócenia, choć wtedy nie byłem tego świadomy, gdyż było we mnie nadal wiele zła. Wróciłem do Polski jako wrak człowieka. Bóg postawił wtedy na mojej drodze ludzi, którzy mi pomogli. Spędziłem kilka miesięcy w schronisku dla bezdomnych i tam odmieniłem swoje życie, odkrywając Boże Miłosierdzie. Błagałem Boga o pomoc, byłem niegodny Jego miłości, jednak On mnie nie przekreślił. On dał mi szansę powrotu i uczynienia mojego życia normalnym. Dziś wiem, że to Bóg odmienił moje życie, nie wstydzę się tego powiedzieć, bo jest to mój obowiązek chrześcijański. Dziś mam już pracę, dom, rodzinę, ludzi, którzy mnie kochają, a w sercu wielką miłość do Pana Boga. Jestem tutaj, aby świadczyć o tym, aby głośno mówić, że Chrystus nie rezygnuje z nas, choćbyśmy daleko odeszli od Niego. On nas kocha wielką, niegasnącą miłością i jest to najwspanialsza rzecz, jaką możemy otrzymać – podkreślał pan Mariusz.

Następnie ubodzy oraz podopieczni i pracownicy instytucji wspomagających potrzebujących pomocy zostali zaproszeni przez bp. Krzysztofa Nitkiewicza i dyrektora Diecezjalnej Caritas, ks. Bogusława Pituchę, na wspólny niedzielny obiad.

Tagi:
ubóstwo

Bóg nie zapomina wołania ubogich

2019-11-13 11:47

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 46/2019, str. 5

Ks. Mieczysław Puzewicz
Iluż ubogich spotykamy codziennie…

Ostatnie polonezy zeszły z taśmy produkcyjnej 18 lat temu; pan Marian jeździ egzemplarzem wyprodukowanym jeszcze w 1997 r. Razem z żoną przyjeżdżają pierwsi na poranną Mszę św. Mieszkają pod Lublinem w małym parterowym domku, odziedziczonym po rodzicach. Nie dorobili się żadnego majątku, to co zaoszczędzili, inwestowali w wychowanie, wykształcenie i pomoc dzieciom. Nie myślą o sobie, że są ubodzy, cały czas żyją skromnie, z wielkim zaufaniem w Bożą opiekę.

Na wysypiskach

Ubóstwo może być skutkiem wyboru, co zdarza się obecnie rzadko, albo efektem warunków i okoliczności życia, w jakich ktoś się znalazł. W centrum Lublina można spotkać pana Waldemara; ciągnie za sobą mały wózek, do którego zbiera puszki i makulaturę, potem sprzedaje swój urobek na skupie. Jednoizbowe mieszkanie opłaca z niskiej renty, na resztę musi sam zarobić. Stara się codziennie zjeść coś ciepłego, albo w jadłodajni Bractwa św. Brata Alberta, albo w Caritasie, albo u wolontariuszy Gorącego Patrolu. Cierpi na syllogomanię, zespół patologicznego zbieractwa, stąd mieszkanie ma zawalone stertami kartonów, naczyń, ubrań i starych telefonów komórkowych. Nie chce poddać się terapii, nie umie żyć inaczej, choć mógłby jeszcze pracować. Do ubóstwa przymusiła go choroba i zerwanie więzi z rodziną. Patrząc na Waldemara przeglądającego kosze na śmieci, przychodzi skojarzenie ze słowami Ojca Świętego Franciszka z tegorocznego przesłania na III Światowy Dzień Ubogich (17 listopada): „Ileż razy widzimy biednych na wysypiskach, gdzie zbierają pozostałości z tego, co zbywa, aby znaleźć coś do jedzenia i ubrania! W ten sposób również oni stali się częścią wysypiska ludzkiego…”.

Ufające Bogu

Dwie panie, Helena i Anna, zwykle trzymają się razem. Helena przyjechała do Lublina jako repatriantka z Kresów. Podejmowała się zwykle słabo płatnych prac, często na czarno. Dlatego emeryturę ma bardzo niską, niespełna 800 zł, z czego za 300 wynajmuje stancję w starym budownictwie. Toaleta jest wspólna na piętrze, w pokoju ma tylko zlew i kuchenkę na gaz z butli. Do ogrzewania służy piec kaflowy; musi sama kupować drewno i węgiel. Często siedzi po ciemku, bo prąd drogi. – Staram się nie przeziębiać, bo naprawdę nie mam za co wykupować leki – mówi spokojnie. – Do rodziny pod Łuckiem jeżdżę co dwa lata, czasem odwiedzi mnie siostra. Jestem w kolejce na mieszkanie socjalne, ale nawet mi nie podają terminu, kiedy będę mogła je otrzymać – dodaje.

Pani Anna owdowiała 15 lat temu, na dzieci nie może liczyć, oboje dotknęła choroba alkoholowa, małżeństwa się im rozpadły, do matki zaglądają tylko na wigilię. Na utrzymanie musi jej wystarczyć zasiłek z pomocy społecznej, to niecałe 900 zł. Cieszy się, że ostatnio dodatkowo dostała talony na bezpłatne obiady w barze. Nigdy nie narzeka, żal jej tylko dzieci i wnuków.

Obydwie kobiety cały październik chodziły na Różaniec, teraz nie opuszczają wypominków. Listę intencji, zwłaszcza rodzinnych, mają długą. Razem z wolontariuszami pojechały na spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem do Kowna w ubiegłym roku, a w tym do Częstochowy i do Chełma. Modlitwa i zaufanie Bogu pozwalają im dźwigać swoje biedy.

„Jak nie podkreślić faktu, że Błogosławieństwa, którymi Jezus rozpoczął nauczanie o Królestwie Bożym, zaczynają się od słów: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy (Łk 6,20)? Sens tych paradoksalnych słów jest właśnie taki, iż Królestwo Boże należy do ubogich, ponieważ spełniają oni warunek, dzięki któremu mogą je otrzymać” – pisze Papież.

Biedna młodość

Najgorzej jak bieda dopada ludzi młodych. Chcieliby jak ich rówieśnicy mieć pokoje po swojemu urządzone, dobre smartfony i wyjechać w góry. Krystian nigdy nie był w górach, od wielu lat nie zagląda do dyskoteki czy na koncerty. Ostatnie ponad 2 lata spędził w więzieniu, matka nie żyje, z ojcem nie ma kontaktu od dawna, nie miał gdzie wracać po wyjściu. Korzysta na razie z bezpłatnego pobytu w ośrodku pomocy postpenitencjarnej w Lublinie, prowadzonym przez Centrum Wolontariatu. Zaczepił się do pracy w małym zakładzie produkującym haki holownicze do samochodów, ale wypłata będzie dopiero w połowie następnego miesiąca. Na zmianę jada serki i konserwy, pali najwyżej pięć papierosów dziennie.

„Iluż ubogich spotykamy codziennie! Wydaje się, iż upływ czasu oraz zdobycze cywilizacyjne zwiększają ich liczbę, zamiast ją redukować” – zauważa Franciszek. „Pan pamięta o ubogich, pamięta, a nie zapomina ich wołania” – czytamy w Psalmie 9. Ta Boża pamięć jest także wyzwaniem dla nas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Watykanie wspominano ks. Jerzego Popiełuszkę

2019-12-09 13:50

Włodzimierz Rędzioch

„Pozdrawiam szczególnie organizatorów i uczestników konferencji poświęconej ks. Jerzemu Popiełuszce, jaka miała miejsce na Uniwersytecie Urbanianum, na rozpoczęcie wystawy jemu poświęconej. Dziękuję wam za podtrzymywanie pamięci tego gorliwego kapłana i męczennika, który, barbarzyńsko zamordowany przez służby komunistyczne, oddał życie z miłości do Chrystusa, do Kościoła i do ludzi, zwłaszcza pozbawionych wolności i godności”.

Włodzimierz Rędzioch

Tymi słowami w czasie audiencji ogólnej, 4 grudnia, Papież Franciszek zwrócił się do kilkunastoosobowej grupy Polaków, którzy przybyli do Rzymu w związku z konferencją zatytułowaną „Bł. ks. Jerzy Popiełuszko – posłaniec prawdy i wolności” oraz z otwarciem wystawy „Dekalog księdza Jerzego”.

Zobacz zdjęcia: W Watykanie wspominano ks. Jerzego Popiełuszkę

W wydarzeniach na Uniwersytecie Urbanianum, które odbyły się 3 grudnia wzięli udział: ks. prof. Leonardo Sileo, Rektor Uniwersytetu, Marek Popiełuszko, który pozdrowił uczestników konferencji w imieniu Fundacji Dobro (bratanek ks. Jerzego jest wiceprezesem Fundacji), abp Tadeusz Wojda (arcybiskup białostocki wygłosił wykład: „Życie ks. Jerzego Popiełuszki”), Janusz Kotański, Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej (temat jego wykładu: „Ks. Popiełuszko - męczennik, który głosił prawdę”) oraz abp Edward Nowak, który mówił o pojęciu męczeństwa i o procedurach związanych z beatyfikacją męczenników.

Zabrał głos również dr hab. Piotr Kardela Dyrektor Oddziału IPN w Białymstoku oraz o.Giulio Cesareo, dyrektor watykańskiego domu wydawniczego LEV (Libreira Editrice Vaticana). O. Cesareo zaprezentował włoskie wydanie książki Ewy Czaczkowskiej i Tomasza Wiścickiego „Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wiara, nadzieja, Miłość. Biografia Błogosławionego” (włoski tytuł: “La fede è libertà. La vita e il martirio di padre Jerzy Popiełuszko”). Watykańskie wydawnictwo przygotowało tę cenną biografię polskiego męczennika na 35. rocznicę jego śmierci. Książkę, która ukazała się w serii „Testimoni” (Świadkowie), przetłumaczyła na język włoski Agnieszka Gałązka.

Po konferencji, którą moderował burmistrz Suchowoli, Michał Matyskiel, nastąpiło oficjalne otwarcie wystawy z udziałem prelegentów oraz wielu specjalnych gości, przede wszystkim najbliższych ks. Jerzego: siostry Teresy z rodziną, brata Józefa z rodziną, w tym bratankiem Markiem, który przybył do Rzymu z Chicago. Byli również obecni: Piotr Samerek z Departamentu Promocji Kultury MSZ (MSZ wsparł organizację uroczystości), Artur Kosicki, marszałek województwa podlaskiego, ks. Tomasz Małyszko, proboszcz Suchowoli, Bogdan Romaniuk, przewodniczący rady programowej Fundacji Dobro, były wicemarszałek woj. Podkarpackiego, Józef Mozolewski, przedstawiciel Solidarności, przewodniczący regionu Podlaskiego, oraz Lesław Majewski z ogólnopolskiego Komitetu Pamięci Księdza Jerzego Popiełuszki.

Wystawa została przygotowana przez oddział IPN w Białymstoku - główną autorką jej scenariusza jest Urszula Gierasimiuk a autorem tekstów Paweł Kęska z Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Ekspozycja została pomyślana tak, by ukazać wartości, które wyznawał kapłan, stąd jej tytuł: „Dekalog Księdza Jerzego”. Marek Popiełuszko przywiózł ze sobą do Rzymu wiele prywatnych pamiątek po ks. Jerzym, w tym sweter zrobiony przez mamę, koloratkę kapłańską, obrazek wypalony na desce przez ks. Jerzego i książkę, którą neoprezbiter Popiełuszko otrzymał w prezencie od kard. Stefana Wyszyńskiego z odręczną dedykacją Prymasa.

Następnego dnia delegacja z Polski uczestniczyła w środowej audiencji generalnej na placu św. Piotra. Papież Franciszek skierował do nich wzruszające słowa z podziękowaniem za „podtrzymywanie pamięci tego gorliwego kapłana i męczennika”. Na zakończenie audiencji Franciszek spotkał się z abpem Wojdą, który przedstawił Papieżowie najbliższych krewnych ks. Popiełuszki oraz członków delegacji. Marek Popiełuszko, w imieniu rodziny, podarował Franciszkowi obraz wujka wykonany przez białostocką malarkę. Spotkanie zakończyło się zrobieniem grupowego zdjęcia z Papieżem.

Konferencja i wystawa o ks. Jerzym oraz papieskie słowa o męczenniku komunizmu przyczyniły się przypomnienia postaci błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki w stolicy chrześcijaństwa. Bratanek, Marek podkreślił, że w ten sposób „spełniło się marzenie wujka, by przyjechać do Rzymu. W latach ‘80 wolał zostać z tymi, którzy go potrzebowali, za co zapłacił najwyższą cenę”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem