Reklama

Czego Europa może się uczyć od Polski

2019-01-16 11:02

Z kard. Gerhardem Ludwigiem Müllerem rozmawia ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 14-17

Monika Książek/Niedziela

Niemiecki kardynał Gerhard Ludwig Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012-17, był gościem II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który w październiku 2018 r. odbywał się w kilku polskich miastach.
18 października w ramach Kongresu Ruchu „Europa Christi” Ksiądz Kardynał uczestniczył w sesji zorganizowanej w Senacie RP, poświęconej rechrystianizacji Europy. Redakcja miała wtedy okazję przeprowadzić wywiad dla „Niedzieli” i Niedzieli TV. Kard. Müller wygłosił w Senacie RP bardzo ważne przesłanie, w którym powiedział, że dzisiejszy atak europejskich polityków na Polskę jest bardzo groźny, bo zaatakowano chrześcijańską duszę narodu polskiego.

KS. JAROSŁAW KRZEWICKI: – Na początku serdecznie dziękuję za przyjęcie zaproszenia, by udzielić wywiadu dla Czytelników Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Rozmawiamy przed aulą Senatu, kilka chwil po zakończeniu sesji kongresu Ruchu „Europa Christi”. Ksiądz Kardynał przyniósł tu dzisiaj ogromną porcję nadziei...

KARD. GERHARD LUDWIG MüLLER: – „Niedziela” niesie tę nadzieję.

– Czy jest nadzieja dla Europy?

– Napisałem kiedyś taką książkę – jest przetłumaczona na język polski – o nadziei. Nadzieja to cnota, która pozwala nam patrzeć i widzieć ponad to, co nas ogranicza. Mamy tendencję, by pytać, jak wypełnić nasze życie w perspektywie wartości, moralności, a jako chrześcijanie jesteśmy przekonani, że Chrystus wydobywa nas z ograniczeń, ponieważ wybawia nas przez swoje zwycięstwo spod władzy śmierci, beznadziei, desperacji – stąd ten powszechny wymiar nadziei, która rozświetla nasze życie.

– Księże Kardynale, pomówmy o naszej konferencji, która tu się dziś odbyła, o Europie. Czy, zdaniem Księdza Kardynała, chrześcijaństwo, ludzie wiary mogą dziś jeszcze skutecznie coś Europie zaproponować? Europejczycy w dużej mierze wydają się coraz mniej zainteresowani taką propozycją.

– Nie ma alternatywy dla chrześcijaństwa. Alternatywą są destrukcja i samounicestwienie. Widzieliśmy to po rewolucji francuskiej w postaci jakobinizmu, który zniszczył 200 tys. niewinnych istnień ludzkich, także narodowy socjalizm, komunizm, imperializm czy kolonializm w swoich najróżniejszych wcieleniach potwierdzają zasadę, że tam, gdzie człowiek straci Boga, tam wszystko jest dozwolone – parafrazując to, co powiedział już wielki pisarz Fiodor Dostojewski, którego słowa – a wypowiedział je, zanim wiele z tych sytuacji się sprawdziło – dają dowód tej prawdzie, którą historia ostatnich 200-300 lat boleśnie zweryfikowała. Stąd tendencje, z którymi się spotykamy w dzisiejszych instytucjach europejskich, w postaci ideologii marksistowskiej w wersji soft, które nie prowadzą nas do niczego dobrego. Widać to w nasilających się zjawiskach typu samobójstwa, narkomania, alkoholizm, w rzeszach ludzi bez nadziei, żyjących w poczuciu samotności, w zniszczonych bądź poważnie naruszonych relacjach międzypokoleniowych, co jest znakiem panoszącego się egoizmu. I tu jawi się celowość życia, która wyłania się z chrześcijaństwa: jest w nią wpisana miłość. Nie ma więc sensownej, pozytywnej alternatywy dla Europy. Może ona powrócić do pogaństwa, ale to w gruncie rzeczy oznaczałoby jej śmierć.

– No właśnie – baza ideologiczna, na którą Ksiądz Kardynał zwrócił uwagę. Pomówmy o korzeniach niechęci czy wręcz nienawiści do chrześcijaństwa, która rozlewa się w co najmniej niektórych obszarach struktur decyzyjnych kształtujących współczesną Europę. Wyjdźmy od człowieka – osoby, która staje na rozdrożu: przyjąć czy odrzucić Chrystusa? Może być wiele korzeni na poziomie ogólnym, czy jednak nie ma jakiejś wspólnej przyczyny? Być może, idąc za myślą Jana Pawła II, znów powinniśmy zwrócić uwagę na jakiś zakorzeniony błąd antropologiczny, na coś, co w podstawowej warstwie relacji człowieka do Boga zakłóca nasz stosunek do Chrystusa...

– Zdecydowanie należy wskazać na ateistyczny materializm czy narodowy socjalizm, które przyjmują inną atrakcyjną formę pod płaszczykiem konsumpcjonizmu. Nadzieja, której ulega człowiek, że dzięki zdobyciu i używaniu dóbr materialnych może osiągnąć szczęście, jest złudna. Taka postawa rodzi nienawiść, zaburza zdrowe stosunki między ludźmi, na bazie ekonomii, kapitału. Przykład – ludzie nie widzą potrzeby świętowania niedzieli. Wybierają sztuczne niebo, paradiso, które nie może funkcjonować, bo człowiek jest bytem obdarzonym duchowością, intelektem, moralnością, więc potrzebuje czegoś więcej niż materia, ma potrzeby duchowe, potrzebuje nadziei, która przeniesie go poza granice śmierci, poza ograniczenia jego życia. Nie wystarczą praca, potomstwo, relacje małżeńskie, rodzina. Tak, to są wartości, które coś znaczą jedynie na płaszczyźnie relacji do Boga, miłości Stwórcy. I to jest przyszłość. Nie możemy jej szukać w sztucznie tworzonym za pomocą konsumpcjonizmu niebie. Ten trend rodzi bardzo wiele negatywnych rezultatów.

– No właśnie, żyjemy w cieniu banków, które wypierają nam kościoły. Pieniądz, który zastępuje nam Boga i stwarza idealny, wymarzony świat... Rządzi nim ekonomia, która – poczynając od Thomasa Hobbesa – jest bardzo racjonalna. Jeśli spojrzymy na współczesne tendencje – czy możliwy jest powrót ekonomii do przyjaźni z etyką?

– Cóż, ekonomia jest potrzebna, ale nie wystarczy. Sensem życia człowieka nie jest pieniądz. Człowiek nie żyje dla pieniądza, by być sługą banków. Ekonomia powinna służyć człowiekowi. Dla nas symboliczne znaczenie mają katedry, kościoły, które otwierają nam szerokie nadprzyrodzone horyzonty. Kościół dał znakomitą odpowiedź kapitalizmowi, industrializmowi czy globalizacji dzięki swojej doktrynie społecznej, formułując trzy podstawowe zasady: pomocniczości, solidarności oraz dobra wspólnego. Należy uznać i uszanować fakt, że człowiek jest osobą, i chronić jego wrodzoną godność. Warto podkreślić społeczny wymiar człowieka i w tym kontekście zasadę solidarności. To są podstawowe zasady, na których powinien się opierać porządek społeczny z myślą o świecie przyszłości, a więc postawienie w centrum człowieka w jego wymiarze duchowym, nie zaś jego dehumanizację, która jest zawsze wynikiem porządku opartego na ideologii ateistycznej. W oparciu o to należy zatem stawiać na wzrost i rozwój człowieka. W przeciwnym razie wszystko kończy się gułagiem bądź obozami koncentracyjnymi, które stanowią prawdziwe katedry antyhumanizmu ateistycznego.

– Społeczeństwo tworzą ludzie, Europę chrześcijańską dzisiaj tworzą ochrzczeni. Jak wytłumaczyć, że to właśnie ludzie związani chrztem promują dziś antywartości, głosują – jako politycy – za aborcją, gender czy eutanazją? Skąd ten paradoks?

– Cóż, członkowie partii chadeckich, którzy tak się zachowują, niszczą fundamenty, na których zbudowane są ich partie. W krajach, w których politycy zachowują się w ten sposób, jest tylko kwestią czasu, kiedy w końcu przegrają. Nie da się pójść na tego rodzaju kompromisy. Owszem, oni często się boją, by nie być zbyt konserwatywni, ale to fałszywy dylemat. Ten pozorny konflikt między modernizmem a konserwatyzmem rozgrywa się na poziomie języka, często bardzo ofensywnego, ale to często przykrywka, zabieg, który ma na celu onieśmielenie przeciwnika, pozbawienie jego argumentów siły oddziaływania, bo gdy ktoś jest określany mianem konserwatysty, brzmi to bardzo pejoratywnie, więc ludzie, którzy odznaczają się pewnym poczuciem przyzwoitości, moralności, są zmuszani do rezygnacji ze swoich postaw na rzecz pozornego postępu. Dlatego trzeba odejść od logiki przeciwieństw. Chrześcijaństwo wobec dominujących ideologii nie jest jakąś antyideologią, ono uwalnia człowieka od absolutyzowania pozycji politycznych, ideologicznych. Także, niestety, w Kościele nie brak takich, którzy nie rozumieją, nie są w stanie zrozumieć istniejącej sytuacji, co sprawia, że niektórzy biskupi występują przeciw konserwatystom w Kościele. Ale Kościół nie może spełnić swojej misji, jeżeli wpadnie w tę pułapkę.

– Oczywiście, chodzi tu o język, jasność pojęć, którymi Kościół powinien się posługiwać w swoim przekazie. Ale nie tylko. Niektórzy świeccy zarzucają nam, księżom, że ich opuściliśmy na polu wielu batalii, które muszą podejmować w życiu publicznym. Zwłaszcza po soborze, gdy przyszedł czas na świeckich, a oni mówią: Wystawiliście nas w pierwszej linii, a sami się wycofujecie, nie czujemy waszego wsparcia. Chodzi tu głównie o chrześcijańskich polityków, ale nie tylko.

– Jezus nie powołał Apostołów do spokojnego życia, by wygodnie prowadzili swoją misję w zaciszu pałaców. Biskupi są od tego, by wchodzili między unoszący się kurz miast i dróg, by uczestniczyli w bataliach publicznych, by stawali w obronie Prawdy. Jezus przed Piłatem nie wszedł w jakieś fałszywe dyskusje. Dał świadectwo Prawdzie przed Piłatem, Herodem, bo oni nie byli nawet taką dyskusją zainteresowani w sprawowaniu swej władzy. Czasem nie ma sensu prowadzić dyskusji, bo ludzie władzy mają swoje własne interesy, od których nie odstąpią. Jezus w takim momencie jasno mówi: jestem po to, by dać świadectwo Prawdzie. To ja jestem Prawdą i każdy, kto jest z Prawdy, słucha mego głosu, staje się świadkiem tej Prawdy. Dzisiaj mamy szczególną potrzebę biskupów odważnych, inteligentnych, zdolnych, także dających osobiste świadectwo, by sprostać temu zadaniu. Nie wszyscy jesteśmy święci, mamy swoje słabości, co nas skłania do pokory i do nieustannej modlitwy o przebaczenie, ale to nie powinno w nas osłabiać apostolskiego zapału, odwagi i szczególnego misyjnego ducha świadczenia o Jezusie Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Stąd też mam nadzieję, że po smutnych wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych Papież mianuje odpowiednich biskupów, nie zaś przypochlebców.

– Wróćmy do Polski, o której Ksiądz Kardynał wypowiedział dziś tak wiele pięknych słów. Mówił Eminencja o naszym uczestnictwie w życiu Europy, ale poruszył też temat pewnych zagrożeń dotyczących życia religijnego i życia Kościoła w Polsce. Gdzie tkwią te najważniejsze zagrożenia, przed którymi powinniśmy się ustrzec?

– Polacy katolicy w Kościele, ale także działający w sferze publicznej, na miejscu czy na arenie europejskiej, nie powinni popadać w żaden kompleks niższości. Wielu ludzi w Europie Zachodniej, którzy w ogóle nie walczyli o wolność, czuje się natomiast niczym posiadacze, monopoliści demokracji – inni są względem nich jak niedojrzałe dzieci, które wciąż do czegoś muszą dorastać. Ale taka postawa jest oparta na fałszu, kłamstwie. Polacy są tym narodem w Europie, który najbardziej walczył i cierpiał za demokrację i wolność, za te wartości, na których demokracja jest zbudowana. Dotyczy to rządu, który miałby legitymację społeczną, parlamentu działającego w oparciu o zasadę dobra wspólnego. Ci krytycy Polski pochodzą z Europy Zachodniej, z tych krajów, które w latach 1939-45 zdradziły Polskę, wydając najpierw ją w ręce hitlerowskich Niemiec, a potem stalinowskiej Rosji. Oni wszyscy powinni siedzieć cicho, by nauczyć się właśnie od Polski, jak bronić godności narodu. Inspiracją dla nich powinna być postawa Polaków podczas Powstania Warszawskiego, gdy mimo braku jasnych prognoz politycznych i militarnych, mimo ogromnej przewagi sił nazistowskiej armii nad Armią Krajową Polacy wystąpili w obronie godności swojego narodu i ojczyzny, godności człowieka; walczyli z tyranem w obronie najważniejszych wartości. Tego powinna się nauczyć Europa od Polski, że demokracja nie spada z nieba, ale jest wartością, którą trzeba budować i o nią walczyć. Tym bardziej że dziś nie mamy żadnej gwarancji, iż demokracja w Europie się utrzyma. O nią trzeba się troszczyć, by obronić ją przed totalitaryzmem zagrażającym jej ze strony grup ideologicznych, które roszczą sobie prawo, by wiedzieć i wybierać lepiej niż ludzie i narody, które uważają, że wiedzą lepiej, co dla ludzi jest dobre, a co nie. Chcą doprowadzić do nowej dyktatury opartej na ich ułomnym myśleniu.

– I to jest realne niebezpieczeństwo, przed którym stoimy. O jakiej Europie Ksiądz Kardynał marzy? Jaka może i powinna być?

– To Europa, której pragnęli wielcy mężowie tacy jak Konrad Adenauer, Robert Schuman, Alcide de Gasperi. Mamy dziś Europę, która się jednoczy, to kontynent bez granic. Mamy wiele rodzin mieszanych, które połączyły przedstawicieli różnych narodów – rodzin szczęśliwych. Mamy rodziny, społeczności, w których młodzi ludzie uczą się języków, by móc się poruszać bez barier. Następuje wymiana naukowa dzięki kontaktom międzyuczelnianym. To wszystko jest piękne. Ale w tej Europie trzeba szanować własną kulturę i nie można jednoczyć kontynentu na bazie uniformizmu. Bogactwem Europy jest szacunek dla jej różnorodności kulturowej, historycznej i narodowej. Musimy pamiętać o innych uwarunkowaniach mentalnościowych niektórych państw tradycyjnie ekspansywnych, jak np. Francja czy Anglia, ale i o tych, które często stawały się ofiarami działań kraju silniejszego i nieuczciwego, jak Polska, Czechy czy wiele mniejszych państw. Trzeba więc pamiętać o tych zależnościach i dynamikach, by budować jedność i tego, co dobre, uczyć się od siebie nawzajem. To jest, w moim przekonaniu, przyszłość. W żadnym wypadku natomiast nie ma przyszłości narzucanie komuś jakiejś ideologii. Podobnie forsowanie absurdalnych idei w przestrzeni tzw. praw człowieka, do których niektórzy na siłę pragną zaliczyć np. prawo do aborcji. To absurd.

– A zatem, Księże Kardynale, podsumowując w dwóch słowach – Europa Christi?

– Tak, Europa wartości, ale w jej centrum zdecydowanie stoi Osoba. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa. On jest fundamentem, szczytem i centrum Europy.

– W imieniu wszystkich Czytelników Tygodnika Katolickiego „Niedziela” z całego serca dziękuję za to spotkanie.

– Bóg zapłać!

Tagi:
wywiad kardynał

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: zaprezentowano elektroniczny różaniec dla młodych

2019-10-15 19:31

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie zaprezentowano dziś elektroniczny różaniec. Działający wraz z mobilną aplikacją nie tylko ułatwia odliczanie kolejnych „Zdrowasiek”, ale proponuje bogaty materiał dydaktyczny, który uczy modlitwy różańcowej oraz proponuje różne rozważania.

stock.adobe.com

Jest to nowa inicjatywa Apostolstwa Modlitwy, czyli Światowej Sieci Modlitwy z Papieżem. Jak mówi jej dyrektor, chodzi tu o połączenie wielkiej tradycji duchowej z najnowszą techniką. Wszystko po to, aby zachęcić młodych do odmawiania różańca – mówi ks. Frédéric Fornos SJ.

„W tym nadzwyczajnym miesiącu misyjnym, pamiętając, że modlitwa stanowi centrum misji Kościoła, proponujemy Click To Pray eRosary – elektroniczny różaniec, aby nauczyć młodych modlić się o pokój na świecie. Na ostatnich Światowych Dniach Młodzieży papież poprosił nas, byśmy pomogli młodym modlić się o pokój – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Fornos. – Wiemy, jak bardzo świat potrzebuje dziś pokoju. Podjęliśmy więc różne inicjatywy, a teraz w październiku, miesiącu różańca, wprowadzamy tę nową pomoc, aby młodzi mogli modlić się o pokój w ich cyfrowym świecie. Stosując najbardziej zaawansowaną technologię, uczymy młodych różańca, bo niekiedy nie wiedzą, jak to robić. Jest to różaniec z obrazkami, z audioprzewodnikiem, z pedagogią, która stopniowo wprowadza nas w modlitwę w intencji wielkich wyzwań ludzkości i misji Kościoła”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Proponowane w Polsce standardy edukacji seksualnej WHO

2019-10-17 11:44

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

W związku z toczącą się obecnie dyskusją, przypominamy materiał o standardach edukacji seksualnej WHO, które wedle woli licznych środowisk i samorządów powinny być prezentowane dzieciom i młodziezy w polskich szkołach na zajęciach prowadzonych przez tzw. edukatorów seksualnych. W poniższej analizie prezentujemy ich główne założenia.

candy1812/fotolia.com
Rodzice mają prawo do informacji dotyczącej tego, co się dzieje na terenie szkoły, do której uczęszczają ich dzieci, a także tego, co propagują organizacje pozarządowe

Wytyczne te zostały przedstawione w dokumencie „Standardy edukacji seksualnej w Europie”, będącym wspólną publikacją Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i niemieckiego Federalnego Biura ds. Edukacji Zdrowotnej. Publikacja ta, wydana w 2010 r., zawiera zalecenia dla osób i instytucji odpowiedzialnych za zdrowie i edukację seksualną. Jej polskie tłumaczenie zostało wydane w dwa lata później.

Dokument ten - jak czytamy we wstępie - opiera się na tzw. podejściu "holistycznym" do seksualności człowieka i ma za cel „pomóc dzieciom i młodym osobom w rozwinięciu podstawowych umiejętności umożliwiających im samookreślenie ich seksualności i związków na różnych etapach rozwoju, (...) w przeżywaniu swojej seksualności oraz partnerstwa w sposób satysfakcjonujący i odpowiedzialny”.

Autorzy dokumentu zaznaczają, że podejście „holistyczne” ma zastąpić modele edukacji seksualnej obowiązujące dotąd w wielu krajach. Informują, że pierwsza ich grupa – promowana szczególnie silnie przez Republikanów w USA – bazowała na zapoznaniu dzieci i młodzieży z biologicznymi kwestiami dotyczącymi płci i życia seksualnego, co jednak było połączone z promocją wstrzemięźliwości seksualnej do momentu zawarcia związku małżeńskiego. Druga grupa programów, realizowanych dotąd w większości krajów europejskich, abstynencję seksualną traktuje jako zachowanie opcjonalne, a obok niej przedstawiane są zasady antykoncepcji i tzw. bezpiecznego seksu.

Natomiast program WHO ma charakter znacznie bardziej liberalny, uwzględnia również orientację homoseksualną, a płeć – zgodnie z teoriami gender - traktuje jako zjawisko bardziej społeczne niż biologiczne. Na równi z małżeństwem definiowanym jako związek mężczyzny i kobiety, stawia na równym poziomie inne rodzaje związków.

Konkretne propozycje w zakresie edukacji

Dokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie WHO” prezentuje „Matrycę” która stanowi przegląd tematów, które powinny zostać omówione w poszczególnych grupach wiekowych: 0–4 lata, 4–6 lat, 6–9 lat, 9–12 lat i 12-15 lat. Zakłada się, że zajęcia te powinny być obowiązkowe (niezależnie od woli rodziców) już od wieku przedszkolnego, a powinni je prowadzić różni specjaliści, niekoniecznie wychowawcy czy nauczyciele. Przewiduje się zatem możliwość prowadzenia edukacji seksualnej przez organizacje pozarządowe mające taki zapis w statutach, a szkoła pełniłaby rolę koordynacyjną.

0–4 lata

Program przewiduje, że szkolni seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat podstawową wiedzę o ludzkim ciele i narządach płciowych, o różnicach płciowych oraz pochodzeniu dzieci, czyli ciąży i porodzie.

Ma być również kształtowane „pozytywne nastawienie do własnej płci biologicznej, jak i społeczno-kulturowej” oraz wiedza, że związki natury seksualnej mogą być różnorodne, a tej różnorodności powinna towarzyszyć akceptacja.

Niezależnie od tego mają być przekazywane takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała” czy wiedza o „masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”.

4–6 lat

Dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają dalej zgłębiać tę tematykę, włącznie z pozytywnym podejściem do masturbacji pojmowanej jako „radość i przyjemność”.

Zarazem mają być omawiane różnorodne emocje, w tym „pierwsza miłość” jako rodzaj zauroczenia, a także przygotowywanie do radzenia sobie w sytuacji, w której uczucie nie zostaje odwzajemnione.

Dziecko w tym okresie ma być również zapoznawane ze „związkami osób tej samej płci” oraz kształtowane w pozytywnym podejściu do własnej tożsamości płciowej. Kształtowana być winna postawa, że „moje ciało należy do mnie”, więc mam określone prawa z tym związane. Towarzyszyć temu ma świadomość, że są osoby, które „mogą posunąć się do przemocy oraz, że muszę nauczyć się jak należy się przed nimi chronić”.

6–9 lat

U dzieci w wieku od 6 do 9 lat ma być pogłębiana wiedza o rozwoju fizjologicznym, z uwzględnieniem miesiączkowania, ejakulacji itp. Duży nacisk ma być położony na antykoncepcję. Jest ona proponowana jako jedyna możliwość planowania rodziny. Prezentowane mają być także różnorodne techniki współżycia płciowego. Zaznacza się tylko, że „akceptowalne współżycie/seks, winien być odbywany za zgodą obu osób, ma być on dobrowolny, równy i stosowny do wieku i kontekstu, zapewniający szacunek do samego siebie”. Żadne inne etyczne normy i zasady dotyczące podejmowania współżycia seksualnego nie są proponowane. Za to ma być uświadamiany „pozytywny wpływ seksualności na zdrowie i dobre samopoczucie”.

Prezentowane mają być również „prawa seksualne”, rozumiane jako prawo do informacji i edukacji seksualnej, jak i cielesnej integralności.

Podobnie jak na poprzednich etapach – wobec dzieci w wieku 6–9 lat - proponowana jest masturbacja i autostymulacja seksualna. Mowa ma być również o „seksie w mediach” (włącznie z internetem), oraz o „radzeniu sobie z obrazem seksu w mediach”. Nie pojawia się w tym kontekście pojęcie pornografii jako zjawiska mającego negatywny wpływ na rozwój człowieka.

Jest też mowa o małżeństwie, ale pojęcie to pojawia się wyłącznie w kontekście możliwości rozwodu. Prezentowane mają być także „różne związki rodzinne” w kontekście umiejętności „negocjowania kompromisów, wykazywania tolerancji i empatii”.

9–12 lat

Na etapie od 9 do 12 lat przedmiotem nauczania ma być szczegółowe poznanie różnych (skutecznych i nieskutecznych) metod antykoncepcji oraz „zrozumienie, że antykoncepcja to odpowiedzialność obu płci”. Wiele ma być mowy o przeżywaniu ciąży i poszczególnych jej etapów, włącznie z ciążą „w związkach między osobami tej samej płci”.

Uczniowie mają być również uświadamiani z zakresie niebezpieczeństwa przemocy seksualnej i konieczności obrony przed nią.

Prezentowane mają być różne orientacje seksualne oraz „miłość wobec osób tej samej płci”. Tym dzieciom, które odkryły swą odmienność seksualną - proponowany ma być «coming out», czyli publiczne ogłoszenie tego faktu jeszcze przed ukończeniem 12. roku życia. Zgodnie z teorią gender ma być przekazywane także przekonanie o „różnicach między tożsamością płciową i płcią biologiczną”.

Cel edukacji ma być osiągnięty wraz z ukończeniem 15. roku życia, kiedy młody człowiek powinien już osiągnąć pełną „akceptację, szacunek i rozumienie różnorodności dotyczącej seksualności i orientacji seksualnych”. Nigdzie natomiast nie ma mowy o potrzebie opanowywania popędu seksualnego, nie pojawia się więc pojęcie wstrzemięźliwości. Nie istnieje pojęcie „uczyć wyższych” rozumianych jako rozwój miłości, którym powinny być podporządkowane „uczucia niższe”, w postaci pożycia seksualnego.

Zaznaczyć należy, że tak zarysowany program edukacji seksualnej pozostaje w diametralnej sprzeczności nie tylko z chrześcijańską koncepcją rozwoju osoby ludzkiej, ale także z „integralną wizją ludzkiej seksualności” zawartą w obowiązującej w Polsce podstawie programowej, wprowadzonej rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 lutego 2017.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem