Reklama

By mieć odwagę iść pod prąd

2019-01-16 11:11

Rozmawia Irena Markowicz
Edycja rzeszowska 3/2019, str. VI

Irena Markowicz
ks. dr. Marek Chorzępa

O mediach i dziennikarzach dawniej i dzisiaj oraz ich patronach z ks. dr. Markiem Chorzępą, proboszczem parafii Miłosierdzia Bożego w Łukawcu, byłym dyrektorem Katolickiego Radia Via w Rzeszowie, rozmawia Irena Markowicz

Irena Markowicz: – Spotykamy się w dniu 125. rocznicy urodzin św. Maksymiliana Kolbego, by rozmawiać o mediach i o innym świętym – Franciszku Salezym, patronie dziennikarzy. Czyżby święci połączyli siły, by przekazać nam wyraźny sygnał, jakiś znak?

Ks. Dr Marek Chorzępa: – Być może. Nie można tego wykluczyć. Ten starszy święty, biskup, miał duże zasługi ewangelizacyjne Napisał najważniejsze dzieło „Filotea”, o pobożności, był też współzałożycielem zakonu wizytek. Żył na przełomie szesnastego i siedemnastego wieku na pograniczu francusko-szwajcarskim. Św. Maksymilian działał bliżej naszej współczesności. Obydwaj byli, jak można powiedzieć, używając aktualnych określeń, ludźmi mediów. Mogę jeszcze dodać, że o św. Maksymilianie napisałem i obroniłem pracę doktorską. Przez to byłem i jestem osobiście związany z tym świętym. Wtedy, w okresie moich studiów, były próby uczynienia go patronem internetu. Wykrystalizowała się nawet taka oddolna akcja, nawet na naszym uniwersytecie zbierano petycje i podpisy pod nią. W Polsce Maksymilian Kolbe znany był jako męczennik Auschwitz. Natomiast to, co uczynił w Niepokalanowie i na świecie, zwłaszcza w dziedzinie mediów, było nieznane. Stworzył radio katolickie istniejące do dzisiaj. Ale zaczynał od prasy katolickiej i osiągnął takie wyniki, które do dzisiaj są zadziwiające i trudne do powtórzenia. „Rycerz Niepokalanej” jako miesięcznik był drukowany w nakładzie miliona egzemplarzy, wprawdzie nie wszystkie numery, ale tylko kilka z nich. Przez kilka lat udawało się jednak osiągać 750 tys. egzemplarzy, co i dzisiaj budzi zdziwienie. Do tego należy dodać wykorzystanie najnowszych osiągnięć techniki i wynalazków, ale też franciszkańską pokorę, służbę Kościołowi i służbę prawdzie, którą utożsamiał ze służbą Niepokalanej. Dla mnie był ideałem, wzorem, ale też patronem. Myślę, że dla mediów katolickich zwłaszcza w Polsce może być postacią sztandarową i równocześnie nam bliską. Może pomóc nam odnaleźć się w tym świecie medialnym, ale też zachować swoją tożsamość.

– W Japonii „Rycerz Niepokalanej” ukazuje się do dzisiaj...

– Prześledziłem dokładnie to czasopismo, nim zacząłem o nim pisać. Przy okazji poznałem też inną działalność św. Maksymiliana. Odkryłem tyle przykładów opieki, Opatrzności Bożej w tym jego dziele, ale też takiego oddania, otwartości w tym, co robił. Powstało radio, były próby związane z telewizją, ale też pomysł na szybką i skuteczną dystrybucję prasy. W Niepokalanowie miało powstać lotnisko, bracia zakonni uczyli się pilotażu, by rozwozić „Rycerza Niepokalanej” po kraju. To wszystko realizowano z ogromnym rozmachem. Zresztą najnowocześniejsze amerykańskie maszyny drukarskie były właśnie pod pieczą zakonników. Niemcy, którzy tam wkroczyli po wybuchu wojny, pierwsze co zrobili, to zarekwirowali je. Wszystko, co zrobił Maksymilian, z Bożą pomocą niewątpliwie, było imponujące. Jego współbracia zakonni często go nie rozumieli, nazywali niekiedy „szalonym Maksem”.

– W latach dziewięćdziesiątych minionego wieku media katolickie odrodziły się...

– Nadal są dla nas wyzwaniem. W dzisiejszych czasach połączenie wiary, służby Bogu i prawdzie nie jest łatwe. Zwłaszcza w zderzeniu z tym, co prezentują media mainstreamowe, głównego nurtu. Jednak mimo przeciwności można pozostać wiernym prawdzie. Mam nadzieję, że w którymś momencie zostanie to bardziej docenione przez ludzi. Przestaną oni zadowalać się tą serwowaną papką medialną, nijakością, zaczną doceniać to, co prawdziwe, to co jest piękne, co naprawdę służy człowiekowi.

– Kolejni papieże też wspierają dziennikarzy swoimi przemyśleniami...

– Pamiętam jednego roku Ojciec Święty Benedykt XVI na dzień środków społecznego przekazu pisał o wartości ciszy. Pracowałem wtedy w radiu i myślałem, jak tu docenić ciszę w radiu, gdzie czas, każdą sekundę, traktuje się w kategoriach ekonomicznych. Dzisiejsze media tego właśnie nie rozumieją, bo każda sekunda ciszy wydaje się, że to jakaś strata. A cisza... może być wartością. Na takie wartości w życiu człowieka mogą zwrócić uwagę jedynie media katolickie i może to jest to wyzwanie dla tych mediów, choć nie należy nadużywać tego określenia katolickie, bo to powinny być dobre media. Mieć odwagę bycia mediami niszowymi, czy takimi, które potrafią iść pod prąd, nie płynąć głównym nurtem. To wymaga ogromnej odwagi i pokory też. Nie należy zachłystywać się tymi nowoczesnymi metodami oddziaływania na ludzi. Takie media dotrą do ludzi, którzy szukają ciągle prawdy. Głęboko w to wierzę.

Tagi:
media

Prof. Przybysz: Kościół powinien jak najmocniej współpracować z mediami

2019-12-04 10:48

Anna Rasińska / Warszawa (KAI)

- Obrazki z życia pięknego Kościoła często się nie przebijają, dlatego warto by Kościół jak najmocniej współpracował z mediami – podsumowała prof. Monika Przybysz, specjalistka w dziedzinie zarządzania kryzysowego, należąca do grona organizatorów „Warsztatów dla pracowników instytucji kościelnych” opowiedziała KAI m.in. o wizerunku Kościoła i jego umiejętnościach komunikacyjnych.

media.uksw.edu.pl

- Prof. Monika Przybysz – Warsztaty dają na pewno wiele pozytywnych efektów, jeden z nich jest widoczny zwłaszcza w zakonach. Bywa, że rzecznicy, po kilku latach uczestnictwa w warsztatach awansują na stanowiska osób przełożonych. Sprzyja to komunikacji zakonów – kiedy osoby, które mają wysokie kompetencje medialne, interpersonalne i komunikacyjne, kierują instytucjami kościelnymi.

Ciężko stwierdzić jak warsztaty wpływają na całość komunikacji Kościoła, ponieważ to bardzo złożone zagadnienie. Na pewno zdobyta wiedza przekłada się na otwartość szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych, prowadzenie rozmów z mediami, wydawanie oświadczeń... Komunikacyjne oblicze Kościoła zmienia się bardzo powoli, ale grunt, że się zmienia.

A jak ogólnie ocenia Pani Profesor zarządzacie kryzysowe w Kościele jako instytucji?

- Niewątpliwie zarządzanie kryzysowe Kościoła ma przed sobą jeszcze dużo do poprawienia. Należy jednak docenić, że już wiele jego instytucji reaguje w sytuacjach kryzysowych w miarę szybko. Poza tym, prawie każda diecezja, poza gdańską, ma swojego rzecznika prasowego lub osobę do kontaktu z mediami, to też bardzo pozytywne zjawisko, które przynosi dobre owoce. Również w wielu instytucjach zakonnych, stowarzyszeniach, itp. funkcjonuje rzecznik prasowy. Myślę, że świadomość przełożonych rośnie.

- Jakie korzyści dla Kościoła niesie prawidłowe zarządzanie kryzysowe?

- Jeśli Kościół nie reaguje na sytuacje trudne, nie pokazuje swojego prawdziwego oblicza - oblicza Chrystusa. Nie chodzi nam tylko o wiarygodność instytucji, ale również o wiarygodność Ewangelii. Jan Paweł II mówił, żeby w mediach ukazywała się prawdziwa twarz Chrystusa, nawet w sytuacjach trudnych.
Instytucje kościelne muszą się starać, żeby właśnie w tych najtrudniejszych sytuacjach kryzysowych pokazać, że najważniejsze jest orędzie Ewangelii, że oprócz świętych, Kościół składa się również z grzeszników, którzy mogą popełniać błędy. Społeczeństwo patrzy jednak na to, jak te błędy są naprawiane, jak Kościół reaguje na grzech, na krzywdę. Ludzie wiedzą, że coś się może wydarzyć, człowiek jest człowiekiem i może popełnić błąd. Najważniejsza jest reakcja w sytuacjach kryzysowych.

- Jednym z tematów warsztatów była m.in. ochrona małoletnich, czy tu również ma zastosowanie zarządzanie kryzysowe?

- W tej kwestii na warsztatach dla rzeczników zajmujemy się przede wszystkim warstwą komunikacyjną. Ważne jest to jak Kościół mówi o tych sytuacjach. By osoby, które już raz doznały traumy, zostały skrzywdzone, nie musiały doświadczać retraumatyzacji sposobem komunikacji Kościoła. Pokrzywdzeni muszą wyznać co się stało, opisać czego doznały. Pierwszy raz powiadamiając Kościół, drugi raz – organy ścigania. Często jest to dla nich niezwykle bolesne. Dlatego ważna jest delikatność. Komunikacja powinna być pełna miłosierdzia, empatii i ogromnego współczucia oraz delikatności wobec osoby pokrzywdzonej.
Na warsztatach skupiamy się nie tyle na rozwiązywaniu problemu, bo to jest zadanie dla Episkopatu, biskupów. My natomiast zajmujemy się kwestiami komunikacji. Uwrażliwiamy na język komunikacji, żeby osoby, które już były pokrzywdzone czynem, nie doznały krzywdy po raz kolejny, podczas mówienia o tej sytuacji, w warstwie języka.

- Co w tym aspekcie można poprawić?

- Jest bardzo wiele do poprawy., Przede wszystkim ważna jest empatia, wrażliwość, miłosierdzie, z jakim mówimy o tych tematach. Kiedy mówimy o „ofiarach” lub „osobach pokrzywdzonych”, same te osoby nie chcą być ofiarami, nie chcą być tak traktowane. Często mówią o sobie „ocaleni”. Warstwa słowna jest niezwykle ważna. W Kościele na pewno trzeba uwrażliwić tych, którzy mówią o trudnych sytuacjach tzn. biskupów, rzeczników, kanclerzy, delegatów, aby podejmowali ten temat z ogromną wrażliwością i delikatnością.
W zarządzaniu komunikacją ważne jest, żeby wyjaśniać daną sytuację. Kiedy instytucja nie reaguje na doniesienia medialne, to nie jest tak, że nie przyznaje się do winy, więc milczy. Chodzi o to, że lekceważy w tej komunikacji osoby poszkodowane i ich bliskich. Bo przecież krzywda dotyka nie tylko jedną osobę, ale całe środowisko w którym żyje, czasem skrzywdzona jest cała rodzina, która zupełnie inaczej funkcjonuje, skrzywdzone są środowiska kościelne, małe wspólnoty, parafie, w których np. taki duchowny działał, cała rodzina. Krzywda nie dotyczy zazwyczaj jednej osoby, ale całej wspólnoty.
Do poprawienia są zwykle wydawane oświadczenia, w których brakuje miłosierdzia wobec osób pokrzywdzonych. Są one często pisane przez prawników, którzy pomagają na poziomie prawno-karnym. Oczywiście tych działań jest znacznie więcej, mówię zwłaszcza o warstwie komunikacyjnej. Na pewno bardzo dużo jest jeszcze przed nami.

- Jak Pani Profesor ocenia wizerunek Kościoła, czy w ostatnim czasie bardzo ucierpiał?

- Niewątpliwie po filmie braci Sekielskich tak. Sam fakt, że w niektórych instytucjach liczba zgłoszeń osób pokrzywdzonych przez duchownych wzrosła dwukrotnie, musi się przełożyć na wizerunek.
Pozostaje nam ufać, że Kościół podejdzie do tego odpowiedzialnie i będzie rozwiązywać te sytuacje. Podjęto już wiele inicjatyw: działania abp. Wojciecha Polaka, powołanie delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży, stworzenie wytycznych postępowania w takich sytuacjach, prowadzenie szkoleń, powołanie Fundacji Świętego Józefa – te działania to nie tylko dbanie o wizerunek, ale przede wszystkim troska o osoby pokrzywdzone, to czyny miłosierdzia, przesłanie ewangelicznie.
Póki co, wizerunek Kościoła będzie raczej wizerunkiem Chrystusa cierpiącego, nie Chrystusa triumfującego. Tak będzie jeszcze przez najbliższych kilka lat. Trzeba ufać w to, co jest napisane w Ewangelii – „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska”. Nowy Testament daje nadzieję, że dobra reakcja Kościoła może go jeszcze wzmocnić.

- Co jeszcze można zrobić, żeby ten wizerunek poprawić, może warto nagłaśniać pozytywne inicjatywy?

- Przede wszystkim należy nagłaśniać i popularyzować działania podjęte przez Kościół w sprawie ochrony małoletnich.
Oczywiście wizerunek Kościoła, to nie tylko wizerunek pedofilii, Kościoła w którym jest grzech i same najgorsze rzeczy. Jest przecież bardzo wiele dobrych inicjatyw, które nie przebiją się do mediów. Dobro jest bardzo trudno nagłośnić, zło się zawsze szybciej przebija.
Jest mnóstwo działań charytatywnych, ewangelizacyjnych lub po prostu działań duszpasterskich. Takie obrazki z życia pięknego Kościoła często się nie przebijają, dlatego warto by Kościół jak najmocniej współpracował z mediami. One mogą nagłośnić pozytywne inicjatywy i pomogą w ukazywaniu tego pięknego oblicza Chrystusa i Kościoła.
***
Prof. UKSW dr hab. Monika Przybysz - specjalista public relations, komunikacji kryzysowej, ekspert medialny, kierownik Katedry Public Relations i Komunikacji Marketingowej w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy

2019-12-04 07:07

Z kard. Robertem Sarahem, prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, rozmawia ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 10-12

Czy kryzys wiary dotarł już do Polski?
Czy doświadczamy go także w Kościele katolickim?
Dlaczego Europa odrzuca chrześcijańskie korzenie?

Ks. Jarosław Grabowski: – Wasza Eminencjo, coraz częściej da się słyszeć głosy o duchowym upadku Europy. Dlaczego Europejczycy odwracają się od wiary?

Kard. Robert Sarah: – Myślę, że przyczyną tego duchowego upadku Zachodu jest obojętność. Ludzie mówią: Bóg jest albo Go nie ma, to mnie nie interesuje. Wyrzuca się Go z życia społecznego – Boga nie ma w polityce, w ekonomii, w ludzkiej codzienności. Można też zaobserwować zjawisko humanizacji liturgii. Ludzie celebrują samych siebie: swoje działania, osiągnięcia, więzi, które ich łączą. Wymyślili swoją własną liturgię, w której nie ma już przestrzeni dla Boga, bo centralne miejsce zajmuje człowiek. Bóg przestał być potrzebny. Nietzsche powiedział: „Bóg umarł”. To my, ludzie, zabiliśmy Boga! Zabijając jednak Boga, zabijamy człowieka, co można zauważyć choćby w braku poszanowania dla życia poczętego. Aborcja, wojny – to wszystko istnieje, bo ludzie zapomnieli o Bogu. A przecież jesteśmy z Nim nierozerwalnie związani, bo to On nas stworzył na swój obraz. W Europie nastąpił kryzys antropologiczny. Nie ma już znaczenia, czy jest się chrześcijaninem, buddystą, muzułmaninem czy ateistą – wszyscy są równi, więc po co się angażować? Porzuciliśmy też modlitwę. Niedzielna Msza św., dotąd w powszechnym rozumieniu bezwzględnie obowiązkowa, zaczęła być traktowana jako coś dobrowolnego... Francuski pisarz Georges Bernanos powiedział, że Bóg oddala się od naszych serc dlatego, że to my się dechrystianizujemy, że świat nie przyjął Chrystusa. A zatem to my porzuciliśmy naszą chrześcijańskość. W świecie polityki oficjalnie odrzuciliśmy swoje chrześcijańskie korzenie. To my, ludzie, wyrzuciliśmy Boga z Europy.

– Wszystko to opiera się na braku więzi z Bogiem. Aby jednak powrócić do tej więzi, potrzeba wiary przekazywanej przez rodziców, przynależności do wspólnot formacyjnych...

o. Waldemar Pastusiak
Kard Sarah z ks. Jarosławem Grabowskim

– Trzeba odnaleźć wiarę jako dar Boga i otworzyć nasze serce na ten dar. Odpowiedzialni są za to rodzice, którzy mają za zadanie komunikować dzieciom swoją wiarę. Mają żyć wiarą w rodzinie, dawać przykład w modlitwie – dlatego że ona jest znakiem tego, kto wierzy. Odpowiedzialni jesteśmy także my, kapłani. Mamy komunikować prawdziwą wiarę, a nie nasze opinie. Mamy nauczać wiary. Z szacunkiem traktować Komunię św., z godnością celebrować Mszę św. Jeśli zabraknie takiego podejścia, zniszczymy wiarę ludu. „Lex orandi, lex credendi” – norma modlitwy jest normą wiary. Niszcząc liturgię, niszczymy wiarę! Prawdziwy kryzys, upadek duchowy ma swój początek w zachowaniu kapłanów, którzy nie celebrują Mszy św. Za tym idzie przemiana społeczna, kulturowa. Ludzie zaczynają wyrażać pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, dlatego trzeba Boga wyrzucić z przestrzeni publicznej. A zatem musimy ponownie zamanifestować wiarę, musimy katechizować. Od dłuższego czasu w wielu krajach dzieci i młodzież na katechezie niczego się nie uczą, zamiast tego wykonują rysunki. Porzuciliśmy to, co stanowi istotę, a co powinno być przekazywane, nauczane od dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W niedzielę 8 grudnia 2019 r. świętujemy uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

2019-12-07 12:42

BPKEP / Warszawa (KAI)

W dniu 8 grudnia 2019 r. w kalendarzu liturgicznym Kościoła Powszechnego wypada zbieżność II niedzieli Adwentu i uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP. Dla dobra duchowego wiernych należy zachować w dniu 8 grudnia 2019 r. świętowanie uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – czytamy w dekrecie przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego.

Niepokalana wg. bł. Urszuli Leduchowskiej/fot. Graziako

Publikujemy pełną treść dekretu:

Warszawa, dnia 26 kwietnia 2018 roku

DEKRET

W dniu 8 grudnia 2019 r. w kalendarzu liturgicznym Kościoła Powszechnego wypada zbieżność II niedzieli Adwentu i uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP.

Konferencja Episkopatu Polski, na mocy dyspensy udzielonej przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów dekretem z dnia 9 kwietnia 2013 r. (Prot. 39/13/L), postanowiła podczas 378. Zebrania Plenarnego w Warszawie dnia 14 marca 2018 r., aby dla dobra duchowego wiernych zachować w dniu 8 grudnia 2019 r. świętowanie uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Celebrację sprawuje się w kolorze białym, z użyciem tekstów z uroczystości, z uwzględnieniem zaleceń wymienionych w piśmie przewodnim Prefekta Kongregacji, polecającym, aby w dniu tym nie pomniejszyć znaczenia czasu Adwentu:

a) drugie czytanie mszalne bierze się II niedzieli Adwentu;

b) w homilii należy nawiązać do trwającego okresu liturgicznego;

c) w modlitwie powszechnej należy użyć przynajmniej jednego wezwania nawiązującego do okresu Adwentu;

d) w miejsce zwykłej oracji końcowej modlitwy powszechnej należy użyć kolekty II niedzieli Adwentu.

Postanowienie obejmuje wszystkie Msze odprawiane tego dnia w Kościele polskim (z udziałem ludu lub bez udziału ludu), a także oficjum Liturgii Godzin (wieczorem 7 grudnia należy użyć oficjum I Nieszporów uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP oraz Komplety po I Nieszporach).

Zgodnie z objaśnieniem Kongregacji i duchem dyspensy, która zezwala na nieprzenoszenie tej uroczystości w Polsce na następny dzień, następujący poniedziałek 9 grudnia 2019 r. ma rangę dnia powszedniego w Okresie Adwentu (Poniedziałek II tygodnia Adwentu).

Niech Niepokalana Matka Chrystusa i Kościoła będzie nieustanną przewodniczką w adwentowym czasie przygotowań do Uroczystości Narodzenia Słowa Bożego.

+ Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Warszawa, dnia 26 kwietnia 2018 roku

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem