Reklama

Na Krawędzi

Nauczycielskie protesty

2019-01-23 11:50

Przemysław Fenrych
Edycja szczecińsko-kamieńska 4/2019, str. VIII

ontrastwerkstatt/fotolia.com

Nauczyciele – zawód szczególnej odpowiedzialności. To od jakości ich pracy (oczywiście w ścisłej współpracy z rodziną) zależy przyszłość naszego społeczeństwa. Wiedza i umiejętności, a bardziej jeszcze etyka i sztuka budowania dobrych relacji, których powinna uczyć szkoła to warunek pomyślnej przyszłości kraju. Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, by ten zawód wybierali najlepsi z nas, by mieli komfortowe warunki do realizacji zadań, by zawód otoczony był prestiżem, a wynagrodzenie stosowne do ogromnej odpowiedzialności. Społeczeństwo, państwo, które nie wymaga od nauczycieli pracy na najwyższym poziomie etycznym i merytorycznym, które nie zapewnia nauczycielom wynagrodzenia pozwalającego godnie żyć – niszczy same siebie.

Nauczyciele w Polsce traktowani są w sposób karygodny. Są pracownikami budżetowymi, a to znaczy, że są wynagradzani przez nas, bo z naszych podatków. Wynagradzamy ich fatalnie, to nieetyczne i bezrozumne! Nauczyciele słusznie czują się pokrzywdzeni, mają słuszne podstawy do protestu. Warto przy tym pamiętać, że kwota podwyżek jest ważna, ale nie najważniejsza. Chodzi o jakość szkoły, jakość wychowania. Stan obecny (głodowe pensje), to stan głęboko nieetyczny.

Ale brak etyki państwowego dysponenta naszymi pieniędzmi nie usprawiedliwia nieetycznych form protestu nauczycieli. Pamiętam z czasów „pierwszej Solidarności” – wówczas pamiętano, że protest powinien uderzać w pracodawcę, w winnego zła, nie może natomiast krzywdzić niewinnych ludzi, zwłaszcza chorych i dzieci. „Belferska grypa” to fatalny pomysł, podważa zaufanie do samych nauczycieli (dla kasy wyłudzają fałszywe zwolnienia? ) i do lekarzy (gotowi są dawać L4 zdrowym? ). Podkreślam, protest jest konieczny, krzywda nauczycieli jest oczywista i odbija się na jakości kształcenia, czyli na przyszłości społeczeństwa. Ale czy nauczycielskim związkom zawodowym nie zabrakło kreatywności, czy nie można wymyślić czegoś, co nie szkodzi, ale nawet pomoże dzieciom, a zarazem będzie naprawdę czytelnym znakiem oczywistym dla społeczeństwa i polityków? Czy nie można wymyślić czegoś, co pokaże, że nauczycielom chodzi nie tylko o pieniądze (jak najbardziej zasłużone), ale chodzi o szkołę, o jakość nauczania, o wychowanków? W proteście chodzi o pokazanie determinacji, o podkreślenie wagi sprawy, uświadomienie tego jak najszerszej grupie ludzi. W proteście powinno być też coś z ofiary, z porzucenia własnej wygody (przypomnijmy robotników w latach 80. strajkujących na styropianie przez wiele dni) – obawiam się, że „belferska grypa” jest pod tym względem kompletnie nieczytelna.

Reklama

Czy można inaczej? Puściłem wodze fantazji, wyobraziłem sobie dobrze przygotowane merytorycznie i organizacyjnie, wspólnie z radami rodziców, wycieczki szkolne po mieście. Zorganizowane są w tym samym czasie, skoordynowane przez związki zawodowe tak, by były naprawdę widoczne, ale nie powodowały trudności komunikacyjnych i w sferze bezpieczeństwa. Tak, przygotowanie wycieczki to dodatkowa praca – ale cel szczytny! Wyobraźmy sobie tłum dobrze zaopiekowanych dzieciaków wylega w tym samym czasie na ulice wszystkich polskich miast. Zwiedzają, oglądają, są uczeni, dyskutują, realizują projekty, uczestniczą w grach miejskich. Nauczyciele odziani są w zgrabne kamizelki ze stosownymi napisami. Dobry treściowo transparent też będzie stosowny. Mass media mają pełne ręce roboty, bo obrazek piękny i bardzo czytelny. Nikt nie traci, a znak dla rządzących aż nazbyt dobitny… W tym czasie związki negocjują podkreślając powszechne poparcie dla nauczycielskich postulatów. Demonstrację wzmocni z pewności to, że związki dogadają się między sobą, że środowisko oświatowe pokaże jedność. Środowisko oświatowe, a zarazem bardzo liczny elektorat…

Nie wiem, może to nie jest najlepszy pomysł, może trzeba szukać dalej. Ale nie w rozwiązaniach, przy których bliski mi nauczyciel pyta dramatycznie: Mam być oszustem czy łamistrajkiem?!

Historyk, felietonista, ekspert iátrener Centrum Szkoleniowego Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Szczecinie

Tagi:
nauczyciel nauczyciele

Nauczyciele podzieleni

2019-04-17 16:30

Maria Bocheńska

W poniedziałek 8 kwietnia w wielu polskich szkołach nauczyciele, chociaż przyszli do szkoły, nie prowadzili lekcji. W tygodniach poprzedzających strajk Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) oraz Forum Związków Zawodowych (FZZ) zażądały od MEN podwyżek dla wszystkich nauczycieli w wysokości 1000 złotych, potem minimalnie te oczekiwania obniżono, uwzględniając stopień awansu zawodowego nauczyciela. Pomimo spotkań, kolejnych rozmów nie udało się dojść do porozumienia. Rząd RP konsekwentnie utrzymuje, że aktualnie państwa nie stać na takie podwyżki. Przedstawił swoje propozycje, których ZNP i FZZ nie przyjęły.

Alexas_Fotos/pixabay.com

To w polskiej oświacie III RP największy strajk nauczycieli. Jak wynika z wypowiedzi przywódców, jego termin został dobrze przemyślany i zaplanowany. Przygotowujący się do niego doszli do wniosku, że rząd będzie otwarty na żądania strajkujących w sytuacji zbliżających się kolejnych egzaminów; w gimnazjach, szkołach podstawowych i na końcu w liceach i technikach.

Nauczyciele

Niestrajkujący nauczyciele, z którymi rozmawiałam, ale też ci wypowiadający się na portalach społecznościowych przyznają, że oczekiwania nauczycieli są słuszne, ale nie wolno do ich egzekwowania wykorzystywać sytuacji dzieci i młodzieży. Zwłaszcza, gdy się jest nauczycielem.

Gdy uczniowie rozwiązują kolejne zadania, gdy piszą wypracowania, w pokojach nauczycielskich przebywają strajkujący nauczyciele. Sytuacja jest niezręczna, o czym donoszą m.in. media społecznościowe. – Przed egzaminem wydawało się, że będzie niewesoło – opowiada nauczycielka (prosi o niepodawanie nawet jej imienia) z jednej z małopolskich szkół, gdzie uczniowie zdawali egzamin gimnazjalny. Przyznaje, że w jej szkole nie strajkuje tylko dwoje nauczycieli oraz ksiądz katecheta. I zauważa: - Staliśmy się odrębną grupa, chociaż wcześniej byliśmy zgranym gronem. Gdy któreś z nas wchodzi do pokoju nauczycielskiego, zapada milczenie, ale na szczęście nie było u nas takich sytuacji, jak pokazywali w sieci. Ks. katecheta dodaje, że dwie nauczycielki powiedziały, iż planują pomóc w przeprowadzeniu egzaminów, gdyby w szkole zaistniała taka potrzeba, jednak reakcja strajkującego grona była jednoznaczna - nie wolno! – To jest tak jak w grupie; albo jesteś z nami, albo przeciw nam- komentuje kapłan.

- Na początku strajkujący nauczyciele przynosili ze sobą kartkówki i sprawdziany do poprawy- opowiada niestrajkująca nauczycielka. W gronie było wesoło, ale z dnia na dzień sytuacja się zmieniała. Coraz więcej osób niczym uczniowie zajęci byli telefonami. Niektórzy nerwowo chodzili po pustych korytarzach. Po przeprowadzonym, mimo wszystko egzaminie, gdy głośno było o decyzji samorządu, że nauczyciele nie otrzymają pieniędzy za dni, w których strajkują, jedna ze strajkujących dopytywała: - A jak będzie wyglądała sytuacja w czasie nadchodzących wolnych dni? Czy otrzymamy wynagrodzenie? Inna wręcz głośno stwierdziła, że jej nie stać na strajkowanie, bo ma do spłacenia kredyt.

- Jeden z moich znajomych pracuje w dwóch szkołach - samorządowej i prywatnej; w tej pierwszej strajkuje, a w drugiej ma lekcje - opowiada ks. katecheta. Jeszcze bardziej go zaskoczyło, gdy w piątek po egzaminie gimnazjalnym usłyszał ze strony strajkującego sugestię, aby się wybrał na... L 4. – Zapytałem go wprost, jak sobie to wyobraża, że będę udawał chorego – mówi wzburzony katecheta, który w kolejnym tygodniu uczestniczył w egzaminach przeprowadzanych szkole podstawowej.

Uczniowie

Warto też zwrócić uwagę na reakcje i postawy uczniów. Ci, których czekały egzaminy, byli zestresowani. – Jeszcze w poniedziałek wieczorem nie wiedziałem, czy egzamin się odbędzie – wspomina gimnazjalista Kuba. Mama gimnazjalistki opowiada: - Wiozłam Maję na egzamin i usłyszałyśmy w radio, że mogą one zostać unieważnione. Maja, cała w nerwach stwierdziła, że w takim razie nie będzie zdawać...

Pani Barbara, polonistka, opowiada, że przed egzaminem uczniowie klas I i II technikum codziennie dopytywali, czy weźmie udział w strajku. – Zapytałam, dlaczego ich to interesuje, na co ze śmiechem odpowiedzieli, że będą mieć wolne... – komentuje nauczycielka. Przyznaje, że nie jest do końca przekonana o szczerości uczniowskich listów popierających strajk. Przykładem jest list otwarty wystosowany przez uczniów V LO w Krakowie; upowszechniany i szeroko komentowany. W tej samej szkole powstał drugi list, w którym szykujący się do matury proszą nauczycieli, aby ich sklasyfikowali. Licealiści napisali m.in.: „Czy warto teraz stawiać pod znakiem zapytania nasze marzenia o studiach, długotrwałe starania o miejsca w uczelniach na całym świecie, a przede wszystkim wieloletnią, ciężką i wytrwałą pracę, umożliwiającą uzyskanie jak najlepszego wyniku na egzaminie dojrzałości?...” Ten list nie jest popularny, a przecież zwraca uwagę na poważny problem – licealiści stali się zakładnikami strajkujących.

W okresie przedświątecznym wielu protestujących nauczycieli zdecydowało się zawiesić strajk, aby sklasyfikować uczniów, dzięki czemu będą oni mogli przystąpić do matury. Ale nie wszyscy. W sytuacji, gdy egzaminy w gimnazjach i podstawówkach się odbyły, strajkujący mają świadomość, że ich racja bytu właśnie teraz się waży.

Wg sondażu Kentara z 11 kwietnia br. 53 % badanych popierało strajk, a 43 % - nie popierało. Tymczasem 16 kwietnia 47 % popiera strajk, a 49 % już go nie popiera. Na podsumowanie strajku przyjdzie czas, ale już dzisiaj wiadomo, że w polskim społeczeństwie, tak bardzo podzielonym, dokonał się kolejny podział. Komu na nim zależy?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jego kapłaństwo to znak dla Kościoła

2019-05-28 13:07

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 22/2019, str. 7

Ks. Michał Łos FDP otrzymał święcenia diakonatu i prezbiteratu podczas jednej liturgii na sali oddziału onkologicznego. Nie musiał kłaść się krzyżem podczas uroczystości – jego krzyżem jest szpitalne łóżko

Decyzja o święceniach orionisty została podjęta błyskawicznie, bo jest on śmiertelnie chory. Za kilka tygodni jego stan może się tak pogorszyć, że przyjęcie sakramentu święceń mogłoby być niemożliwe. – Jego największym marzeniem było kapłaństwo. Chciał odprawić choć jedną Mszę św. – mówi Mariusz Talarek, przyjaciel ks. Michała.

Święcenia kapłańskie w szpitalu

30-letni kleryk o chorobie nowotworowej dowiedział się ponad miesiąc temu. Gdy jego stan okazał się bardzo ciężki, władze zgromadzenia złożyły do Ojca Świętego Franciszka prośbę o dyspensę z zapisów konstytucji Zgromadzenia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności, a także o uchylenie wymaganego odstępu czasu między święceniami diakonatu i prezbiteratu. – To był kościelny ekspres. Dokumenty zostały złożone w Watykanie w poniedziałek 20 maja, a już w środę 22 maja mieliśmy papieski dokument – powiedział ks. Michał Szczypek, sekretarz polskiej prowincji orionistów.

Księża orioniści nie tracili czasu. W środę dostali papieską dyspensę, następnego dnia zorganizowali w szpitalu uroczystość złożenia wieczystych ślubów zakonnych, a w piątek – liturgię, podczas której biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Marek Solarczyk udzielił kl. Michałowi święceń diakonatu i prezbiteratu. – Choć nie ma przepisów, które regulują udzielanie tych święceń podczas jednej liturgii, to powołaliśmy się na bardzo jednoznaczny dokument z Watykanu. Papież Franciszek napisał, że udziela wszelkich koniecznych dyspens, aby Michał Łos przyjął święcenia kapłańskie – wyjaśnił ks. Szczypek.

Sala warszawskiego szpitala przy ul. Szaserów musiała zastąpić prezbiterium świątyni. święcenia odbywały się w obecności księży orionistów, rodziny i znajomych. Michał Łos przyjął sakrament święceń na leżąco. Gdy sprawował swoją upragnioną pierwszą Mszę św., również leżał na szpitalnym łóżku. – Zawierzam Panu Bogu ciebie, Michale, i wszystko, co sakrament święceń w tobie dokona. Proszę Boga, abyś był świadkiem Jego miłości – powiedział bp Solarczyk i dodał: – Największym znakiem miłości Boga jest dar życia. W różny sposób to realizujemy, a ty dzisiaj także niesiesz to orędzie.

Boża determinacja

Ks. Michał Łos w czerwcu br. skończy 31 lat. Jest magistrem teologii. Odbywał właśnie 2-letnie praktyki zakonne w parafii księży orionistów w Kaliszu, które zakończyłby się w przyszłym roku ślubami wieczystymi. Pomagał w parafii i uczył religii w szkole. – Ciężka choroba przerwała jego formację, ale dzięki zaangażowaniu wielu osób i decyzji papieża Franciszka został kapłanem. Jego trudna historia mówi nam, że przepisy są dla ludzi, a nie ludzie dla przepisów – podkreślił ks. Antoni Wita FDP, proboszcz parafii Opatrzności Bożej w Kaliszu. – Michał ze swoimi święceniami, które oglądało tysiące osób, jest jakimś znakiem dla nas wszystkich. Swoim cierpieniem i pragnieniem kapłaństwa dosłownie wszedł w misję Jezusa Chrystusa. Jego postawa ma bardzo mocny wymiar ewangelizacyjny, który może zaowocować w sposób dla nas nieprzewidywalny.

Neoprezbiter jest ciężko chory na raka. Po ludzku jego stan jest tak ciężki, że lekarze praktycznie rozkładają ręce. – W swoim cierpieniu jest bardzo pokorny i ufa Bogu. Z determinacją dziecka Bożego pragnął zostać kapłanem i tak się stało – powiedział Mariusz Talarek. Oby wielu tak bardzo chciało realizować swoje kapłańskie powołanie, jak on tego pragnie.

Ornat z Panamy

Po liturgii święceń i błogosławieństwie bp Solarczyk ukląkł przy łóżku ks. Michała, ucałował ręce kapłana i poprosił go o błogosławieństwo prymicyjne. O błogosławieństwo poprosili neoprezbitera księża orioniści oraz jego rodzina. W prezencie prymicyjnym biskup ofiarował ks. Michałowi swój ornat, w którym odprawiał Mszę św. Posłania na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie w 2019 r. – Jest trochę używany – zażartował.

Książa orioniści na całym świecie modlą się o łaskę zdrowia dla ks. Michała. Dziękują wszystkim, którzy towarzyszyli w tej wzruszającej uroczystości za pośrednictwem transmisji w mediach społecznościowych. Śmiertelnie chory neoprezbiter pokazał, że kapłaństwo jest darem i wielkim cudem. – On jest dla nas wszystkich świadkiem wiary. Jest też ważnym symbolem dla polskiego Kościoła w trudnych czasach, gdy nie wszyscy księża z należytym szacunkiem podchodzą do swojego kapłaństwa – podkreślił ks. Szczypek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pielgrzymka coraz bliżej!

2019-06-18 00:58

Agata Pieszko

W poniedziałek (17.06) w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” po raz kolejny spotkali się Przewodnicy Pieszej Pielgrzymi Wrocławskiej na Jasną Górę. Spotkanie trwało do późna, ponieważ pielgrzymka zbliża się wielkimi krokami i organizatorzy dokładają wszelkich starań, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Nad wszystkim czuwał tradycyjnie ks. Stanisław „Orzech” Orzechowski, Główny Przewodnik PPW.

Agata Pieszko

Rys tegorocznej pielgrzymki

w dniach 2-10 sierpnia setki wiernych wezmą udział w 39. Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę. W tym roku punktem wyjścia do rozważań w drodze będzie Credo, czyli wyznanie wiary, a szczególnie fragment „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę, który mówił przez Proroków”. Hasło tegorocznej pielgrzymki to „Ożywiciel”. Nawiązuje ono do hasła nowego roku duszpasterskiego, które brzmi: „W mocy Bożego Ducha”. Cały Kościół we wszystkich okresach liturgicznych pochyla się więc nad Trzecią Osobą Boską. – Pierwszy obraz, jaki mamy w Piśmie Świętym, to Duch Święty, który unosi się nad wodami – podkreśla ks. Stanisław Orzechowski, główny przewodnik PPW. Świat został ożywiony, dzięki Jego tchnieniu!

Pielgrzymkę rozpocznie Msza Święta w Katedrze

Od wielu lat pierwsza Msza Święta na pielgrzymim szlaku odbywała się w miejscowości Malin, natomiast tym razem pielgrzymowanie rozpocznie Eucharystia w Katedrze Wrocławskiej o godz. 6:00. Decyzja o Mszy św. w Malinie była podyktowana względami praktycznymi, ponieważ przed laty w pielgrzymce uczestniczyło nawet 5 tys. wiernych, których Katedra nie mogła pomieścić. Pozostali blokowali więc Ostrów, dlatego organizatorom zawsze zależało na tym, żeby jak najwcześniej wyjść z miasta, by nie paraliżować ruchu. W tym roku pielgrzymka wyruszy z Wrocławia po Mszy św., jednak niezaprzeczalnym plusem jest to, że wszyscy, którzy z różnych powodów nie będą mogli fizycznie pielgrzymować, wezmą udział w pierwszej pielgrzymkowej Liturgii.

Przypominamy, że wszyscy pielgrzymi powinni złożyć swoje bagaże na ul. św. Marcina przy pomniku św. Jana XXIII do godz. 5:45.

Bronimy istoty

Na Ogólnopolskim Spotkaniu Księży Przewodników w Koszalinie przedstawiono projekt przedsiębiorców z branży cyfrowej, którzy zaproponowali aplikację mobilną dla pielgrzymów. Nasi księża na całe szczęście nie przyjęli tego pomysłu. Rekolekcje w drodze są tak wyjątkowe m.in. dlatego, że możemy wyjść ze świata elektroniki, w którym żyjemy na co dzień i całą swoją uwagę poświęcić Panu Bogu.

W tym roku organizatorzy zrezygnowali z codziennej adoracji po Eucharystii pielgrzymkowej. Dlaczego? Dobre pytanie. Może pielgrzymi nie doceniali tego pięknego momentu? Tym razem adoracja Najświętszego Sakramentu odbędzie się 4 sierpnia na odcinku Oleśnica-Namysłów. Rok temu pielgrzymi byli bardzo poruszeni tym, że Pan Jezus obecny w Najświętszym Sakramencie był z nimi w drodze, będzie to wiec jeden z najbardziej wyczekiwanych dni pielgrzymki. Piątego dnia pielgrzymi mają otrzymać w lesie za Wołczynem zawieszki z Duchem Świętym, a w Borkach Wielkich, w szóstym dniu wędrówki, odbędzie się odnowienie przyrzeczeń małżeńskich.

Wieczór uwielbienia w Kluczborku

Program sierpniowej pielgrzymki nie ulega większym zmianom. Warto jednak zaznaczyć, że w Kluczborku odbędzie się wieczór uwielbienia z adoracją Najświętszego Sakramentu przy oprawie muzycznej zespołu „N.O.E”. Możliwe, że pielgrzymi będą mieli okazję do modlitwy przy Monstrancji Fatimskiej – darze Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem i Fundacji Aniołów Miłosierdzia. Uwielbienie rozpocznie się o godz. 20:00, a zakończy ok. godz. 21:15 Apelem Jasnogórskim.

Wzmożona ostrożność

W świetle ostatniego tragicznego wydarzenia, jakim było zranienie nożem ks. Ireneusza Bakalarczyka w samym sercu Wrocławia, Służby Porządkowe PPW postarają się o wzmożoną ochronę policji w trakcie pielgrzymki. Ostatnie miesiące pokazały, że możemy się liczyć z różnego rodzaju prowokacjami, czy manifestacjami.

– Powinniśmy się poważnie zastanowić nad jasną procedurą działania w takiej sytuacji – mówi ks. Tomasz Płukarski, Rzecznik Prasowy Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej.

Media udowodniły, że wystarczy niewłaściwe zachowanie jednej osoby, a ucierpieć może ogół, w tym wypadku cała pielgrzymka. Służby Porządkowe niejednokrotnie dawały jednak pielgrzymom dowody na to, że mogą się czuć przy nich bezpiecznie.

Apel na Jasnej Górze dla wrocławian!

W tym roku pielgrzymi z Wrocławia mają oficjalne zaproszenie do uczestnictwa w Apelu Jasnogórskim, który 9 sierpnia o godz. 21:00 poprowadzi o. bp Jacek Kiciński w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze. Ten czas będzie zarezerwowany dla pielgrzymki wrocławskiej i jest odpowiedzią na prośby pielgrzymów, którzy pragnęli w poprzednich latach uczestniczyć w wieczornym apelu, jednak ze względu na inne pielgrzymki nie mieli takiej możliwości.

Grupy pielgrzymkowe

W Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej wyruszy 18 grup. Dodatkową grupę stanowią duchowi uczestnicy. Każda z grup proponuje inną duchowość. Na szlaku pojawi się grupa rodzinna, akademicka, pokutna, młodzieżowa, a także grupy prowadzone przed ojców i braci zakonnych. Pod opieką s. M. Samueli Brodackiej OSF formuje się nowa grupa o nazwie Lectio Divina, której uczestnicy będą mogli pielgrzymować jeszcze bardziej zasłuchani w Słowo Boże.

Zapisy

Każda parafia w Archidiecezji Wrocławskiej otrzymała komplet materiałów pielgrzymkowych. W celu zapisania się na pielgrzymkę należy zgłosić się do proboszcza swojej parafii i zapytać o PPW. Każdy duszpasterz otrzymał listę, na której może zapisywać chętnych do uczestnictwa. Taka lista trafi później do Biura Pielgrzymkowego. Istnieje także możliwość bezpośrednich zapisów w Centralnym Punkcie Informacyjnym Pielgrzymki, który będzie czynny od 30 lipca do 1 sierpnia 2019 w godz. od 11:00 do 17:00. Punkt mieści się we wrocławskim Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” przy ul. Bujwida 51. W biurze będzie można wybrać także grupę, z którą pragnie się pielgrzymować. Osoby spoza Wrocławia mogą zapisać się również w trakcie pielgrzymki. Koszt uczestnictwa to 95 zł, natomiast osoby urodzone po 2003 r. (włącznie) są objęte opłatą ulgową – 85 zł.

Msze Święte w intencji pielgrzymki

Przypominamy o Mszach Świętych w intencji 39. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę, które odbywają się w Katedrze Wrocławskiej w każdy drugi poniedziałek miesiąca o godz. 18:30. Najbliższa Msza Święta odbędzie się 8 lipca, a odprawi ją ks. Marek Leśnik, przewodnik grupy XXI młodzieżowej.

Orzech nadal świętuje swój jubileusz!

Na koniec poniedziałkowego spotkania księża wraz z s. Samuelą i Służbami Porządkowymi podarowali Orzechowi ikonę Trójcy Świętej z okazji jubileuszu 55 lat kapłaństwa.

– Twoja Pani Orzechowska, czyli laska pasterska nie darmo w Twoich rękach – mówił ks. Aleksander Radecki podczas składania życzeń – Orzech jest wielki, niech żyje wiecznie!

– Bez pielgrzymki by mnie nie było. Pielgrzymka zawsze mnie cieszyła, chociaż czasem były trudności, ale one zanikały wobec tego celu, który się realizowało dzięki ludziom – mówi Orzech.

Więcej informacji o Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę.

Facebook pielgrzymki wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem