Reklama

W hołdzie pomordowanym

2019-02-13 07:44

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 7/2019, str. I

Ks. Adam Stachowicz
Przed pomnikiem ustawionym na zbiorowej mogile, w której spoczęli pomordowani podczas pacyfikacji, zaciągnięto wartę i złożono kwiaty

Pamięć o pomordowanych nigdy nie może być wymazana ze świadomości rodaków. Z tego założenia wychodzą rokrocznie mieszkańcy miejscowości Szczecyn i przede wszystkim modlitwą czczą pamięć swoich przodków

Ciągle pamiętają

Liczna grupa mieszkańców Szczecyna modlitwą oraz złożeniem kwiatów przy pomniku uczciła pomordowanych przed 75 laty podczas pacyfikacji okolicznych miejscowości.

– 2 lutego 1944 r. miejscowości Szczecyn, Wólka Szczecka, Karasiówka, Borów, Łążek Zaklikowski i Łążek Chwałowski zostały otoczone i zniszczone przez niemieckie oddziały SS, Wehrmachtu oraz oddziały SS Galizien. Za pomoc udzielaną oddziałom partyzanckim i wspieranie ruchów niepodległościowych mieszkańcy tych wiosek zostali bestialsko wymordowani przez grupy Niemców i Ukraińców, które idąc od domu do domu systematycznie mordowały wszystkich Polaków bez względu na wiek i płeć. Na pamiątkę tego wydarzenia, co roku 2 lutego w Szczecynie mieszkańcy oddają cześć pomordowanym. Obchodzoną w tym roku 75. rocznicę pacyfikacji Szczecyna i pobliskich miejscowości rozpoczęła Msza św. w miejscowym kościele parafialnym, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Wraz z nim Eucharystię koncelebrowali: ks. Stanisław Zioło, dziekan dekanatu Zaklików oraz ks. Piotr Wątroba, proboszcz parafii. Przy pomniku pomordowanych znajdującym się obok świątyni żołnierze zaciągnęli wartę honorową. We wspólnej modlitwie za pomordowanych uczestniczyli przedstawiciele władz wojewódzkich z Lublina, władze samorządowe powiatu i gminy, żołnierze, grupy rekonstrukcyjne, kombatanci, harcerze, członkowie zespołu Tańca Ludowego z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz mieszkańcy gminy – informuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Ofiarowali własne życie

W homilii Biskup Ordynariusz mówił o podobieństwie życiowej drogi ochrzczonych do drogi Jezusa i Maryi. Również serca wierzących przebija niejednokrotnie miecz boleści, także oni umierają razem z Chrystusem. Finałem będzie jednak zmartwychwstanie, którego perspektywa stanowi pociechę i dodaje otuchy. – Mieszkańcy Szczecyna i okolicznych wsi doświadczyli w szczególny sposób uczestnictwa w tym Chrystusowym misterium śmierci i życia. Święto Ofiarowania Pańskiego 2 lutego 1944 r., stało się dla nich momentem ofiarowania Bogu własnego życia przez poniesione męczeństwo. Oprawcy tych niewinnych ofiar przerośli swoim zezwierzęceniem najbardziej okrutne bestie. Uważali, że w ten sposób działają dla dobra własnego narodu, że cel uświęca środki. Podeptali ludzką godność polegającą na podobieństwie do Boga – godność tych, których zabijali, a także własną. Do takich rzeczy zdolny jest tylko człowiek, który wykreśla ze swego serca Boga oraz Jego prawo. Może się nawet do Boga odwoływać, modlić się przed nim kilka razy dziennie, jak to czynią współcześni terroryści, ale w rzeczywistości dawno już od Niego odszedł. Wtedy właśnie staje się potencjalnym potworem. Co z tego, że jakiś przepis albo presja społeczna zamknie mu na chwilę usta na tzw. mowę nienawiści. One są jak najbardziej potrzebne, lecz do jakiego stopnia wystarczające? Na jak długo? W przypadku gdy ktoś został zdominowany przez zło, kiedy ono go całkowicie przeniknęło, wybuchnie w inny sposób ze zdwojoną siłą. Mowa jest tylko zewnętrznym wyrazem tego, co nosimy w sercu. Jeśli człowiek dorastał przez lata w atmosferze konfliktu rodzinnego, nienawiści religijnej czy etnicznej, będzie mu trudno zobaczyć w drugiej osobie siostrę i brata. Stąd nie wystarczy prohibicja na mowę nienawiści. Rodzina, Państwo, Kościół, szkoła muszą zadbać o właściwe wychowanie, o ratowanie tych, którzy się zagubili. Mamy wychowywać, a nie tylko kształcić, szkolić i hodować. Żeby jednak człowiek nie był domem na piasku, który runie przy lada nawałnicy, potrzebne są solidne fundamenty, które jako ludzie wierzący znajdujemy w Ewangelii – mówił bp Krzysztof Nitkiewicz. – To piękne, że tyle osób przybyło dzisiaj do Szczecyna, aby oddać cześć naszym męczennikom – chrześcijańskim męczennikom, bo tak ich możemy nazwać, biorąc pod uwagę pogański charakter ideologii hitlerowskich Niemiec oraz postawę ich sojuszników. Wspólna modlitwa jest chyba najlepszym sposobem łączności z nimi i pamięci. Patrzymy jednak w przyszłość, a ona zależy od naszej wiary, rzeczywistej jedności z Chrystusem, oraz od troski o człowieka – podkreślił Kaznodzieja.

Reklama

Dalsze uroczystości

Po Mszy św. zespół Tańca Ludowego z UMCS w Lublinie zaprezentował program artystyczno-patriotyczny. – Następnie uczestnicy obchodów wraz z pocztami sztandarowymi przemaszerowali pod pomnik, ustawiony na zbiorowej mogile, w której spoczęli pomordowani podczas pacyfikacji. Przy pomniku złożono wieńce i kwiaty oraz zapalono znicze pamięci. Odbył się także apel poległych, podczas którego przywołano pamięć mieszkańców poszczególnych wiosek, którzy zostali pomordowani przed 75 laty podczas pacyfikacji – zaznacza Ksiądz Rzecznik.

2 lutego 1944 r. w Szczecynie podczas pacyfikacji śmierć poniosło kilkaset osób – mężczyzn, kobiet i dzieci. W zależności od źródeł liczba zamordowanych jest szacowana w przedziale od 265 do 368. Po wojnie udało się ustalić nazwiska 221 zamordowanych. Najmłodsza zidentyfikowana ofiara liczyła 3 miesiące, najstarsza 81 lat. Niemcy spalili szkołę oraz 142 gospodarstwa. W trakcie masakry ginęły całe rodziny, które umierały w płomieniach podpalonych budynków. Obecnie czynione są starania, aby zostały wydane spisane wspomnienia naocznych świadków, którzy ocaleli podczas pacyfikacji.

Tagi:
pamięć

Pamiętamy o Katyniu

2019-04-16 18:56

Beata Bielecka
Edycja częstochowska 16/2019, str. II

krzepice.pl
W krzepickich uroczystościach wzięli udział przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzina Katyńska z Częstochowy

Na Panteonie Ziemi Krzepickiej znów zapłonęły katyńskie znicze. W kościele św. Jakuba Apostoła została odprawiona Msza św. w intencji ofiar zbrodni katyńskiej. Mszę św. celebrowali ks. Sławomir Masłowski, proboszcz parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Krzepicach i ks. Szymon Szymocha, proboszcz senior tej parafii. Po Eucharystii uczestnicy udali się na miejscowy cmentarz, gdzie delegacje stowarzyszeń i organizacji złożyły kwiaty.

Inicjatorami Mszy świętych „katyńskich” w Krzepicach byli Teresa Jackiewicz i nieżyjący już ks. Wacław Chmielarski. Wśród tegorocznych uczestników uroczystości byli przedstawiciele władz Krzepic z burmistrzem Krystianem Kotynią, delegacja Stowarzyszenia Rodzina Katyńska, przeor Konfraterni Staropolskiej Orderu św. Stanisława Biskupa i Męczennika z Częstochowy. Poczty sztandarowe wystawili: Stowarzyszenie Rodzina Katyńska z Częstochowy, Krzepickie Towarzystwo Regionalne, strażacy i młodzież szkolna.

Również społeczność Katolickiego Gimnazjum i Liceum SPSK im. Matki Bożej Jasnogórskiej upamiętniła ofiary zbrodni katyńskiej oraz ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Spotkanie rozpoczęła Msza św. odprawiona przez ks. Norberta Tomczyka w kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. Po Eucharystii młodzież wykonała montaż słowno-muzyczny, którego tematem była zbrodnia katyńska i katastrofa smoleńska. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli pod Dąb Pamięci Mieczysława Andrzeja Grotta zasadzony na placu szkolnym, pod którym zapłonęły znicze i złożono kwiaty. Wśród zaproszonych gości byli: Barbara Furs – krewna Mieczysława Andrzeja Grotta, Andrzej Konowalski i Beata Bielecka ze Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jezuici reagują na oskarżenie o pedofilię

2019-05-20 13:00

mip (KAI) / Warszawa

"Relacja pani Magdy Gacyk jest dla ojca Prowincjała i dla nas wszystkich wstrząsem" - czytamy w przesłanym KAI oświadczeniu delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży w Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Oświadczenie odnosi się do wspomnień dziennikarki zamieszczonych w mediach społecznościowych.

pixabay.com

"Odnosząc się do przytaczanej przez media historii pani Magdy Gacyk, która wyznaje na Facebooku, że była w dzieciństwie molestowana przez nieżyjącego już księdza jezuitę oraz wobec licznych zapytań mediów o tę sprawę oświadczam, że relacja pani Magdy Gacyk jest dla ojca Prowincjała i dla nas wszystkich wstrząsem" - napisał o. Wojciech Żmudziński SJ, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży.

Duchowny wskazuje, że jeśli sprawcą był jezuita, "to ze wstydem i żalem przepraszamy za wyrządzoną krzywdę".

"Niestety podane przez panią Magdę Gacyk elementy informacji nie pozwalają odpowiedzialnie zidentyfikować sprawcę. Dlatego też, jeśli ktoś ma wiedzę, która pomogłaby dojść do prawdy i ustalić jednoznacznie jego tożsamość, prosimy o kontakt pod adresem: pma-socio@jezuici.pl" - czytamy w komunikacie. "Na ten adres prosimy także zgłaszać wszelkie inne sytuacje, w których mogło dojść do nadużyć seksualnych ze strony członków naszej Prowincji zakonnej" - mówi jezuita.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sąd Apelacyjny w Paryżu nakazuje wznowienie leczenia

2019-05-21 07:42

www.francetvinfo.fr/twitter/red

Paryski Sąd Apelacyjny zażądał wznowienia żywności i nawodnienia Vincenta Lamberta w poniedziałek, 20 maja, nakazując państwu egzekwowanie środków tymczasowych na wniosek Międzynarodowego Komitetu Praw Człowieka.

Francuscy lekarze 20 maja 2019 r. zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu Vincentowi Lambertowi. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń podtrzymujących go przy życiu. „Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” – mówią rodzice mężczyzny, którzy do końca sprzeciwiali się jego eutanazji.

Batalia o prawo do życia Vincenta Lamberta trwa od 2013 r., kiedy to po raz pierwszy lekarze chcieli zaprzestać go karmić i poić. Zdecydowanie sprzeciwili się temu jego rodzice, którzy cały czas walczą o prawo do życia dla swego syna. Za eutanazją opowiada się jego żona Rachela, twierdząc, że wobec mężczyzny stosowana jest uporczywa terapia.

Tej opinii sprzeciwiło się m.in. 77-francuskich lekarzy, specjalizujących się w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu, przypominając, że Lambert samodzielnie oddycha i nie jest podłączony do respiratora ani do żadnej innej maszyny podtrzymującej życie. Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Jedyne co otrzymuje to pożywienie za pomocą sondy żołądkowej i płyny w kroplówkach.

Te zabiegi z punktu widzenia klinicznego i etycznego nie mogą być uznane za uporczywą terapię. Potwierdza to dokument watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary z 1 sierpnia 2007 r., podkreślając, że „podawanie pokarmu i wody, także metodami sztucznymi, jest zasadniczo zwyczajnym i proporcjonalnym sposobem podtrzymania życia. Jest ono więc obowiązkowe w takiej mierze i przez taki czas, w jakich służy właściwym sobie celom, czyli nawadnianiu i odżywianiu pacjenta. W ten sposób zapobiega się cierpieniom i śmierci, które byłyby spowodowane wycieńczeniem i odwodnieniem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem