Reklama

Radość spełnienia

2019-02-13 07:44

S. Rafaela Olszowa CSDP
Edycja toruńska 7/2019, str. I

Archiwum redakcji
„Powołanie moje musi mi dać radość” – bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski

Owoc radości od Ducha Świętego wydaje się prostym, zauważalnym na twarzy i w zachowaniu. Okazuje się jednak, że istnieją również duchowe, niewidzialne znaki radości Ducha Świętego – niedostrzegalne na zewnątrz. Aby nasze życie było trwaniem przy Panu, potrzebujemy daru Jego radości. Taką radością przepełnione było serce bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, którego pomimo bardzo trudnych doświadczeń, nie opuszczała pogoda ducha. Spróbujmy rozeznać, czy i my jesteśmy nosicielami i apostołami radości

Radość i uśmiech

Opisy stanu szczęścia o znaczeniu bardziej duchowym określają zwroty: „radować się” i „uśmiechać się”. Wyrażenie „radować się” używane jest w Biblii zawsze w odniesieniu do działania Boga – jest to wymiar wertykalny, w odróżnieniu od „weselić się”, które dotyczy wymiaru horyzontalnego – w relacji między ludźmi. Zestawiając wyrażenia: „radość” i „wesele”, zauważamy, że zarówno w czterech wersjach Ewangelii, która z samej nazwy jest radosną, dobrą Nowiną, jak i w Starym Testamencie, określenie „radość” występuje częściej niż „wesele”. Radość według Biblii to przeżycie wyłącznie religijne, łączące w sobie uwielbienie, modlitwę i wdzięczność Bogu. Świadczą o tym zarówno kantyki Żydów wychodzących z niewoli egipskiej, pieśni Debory i Baraka, jak i nowotestamentalne „Magnificat” (Łk 1, 46-55), „Benedictus” (Łk 1, 67-79) oraz „Kantyk Symeona” (Łk 2, 29-21). Wspominają one wielkie dzieła Boże w Narodzie Wybranym i wzywają do wdzięczności Bogu za nie.

Radość Jezusa i Kościoła

Podstawą do nauczania Kościoła o radości jest przesłanie zawarte w Ewangelii, szczególnie w osobie Jezusa. Czytając opis życia Syna Bożego, odnajdujemy w nim fragmenty pozwalające nam wyobrazić sobie radość na twarzy Pana: „W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi” (Łk 10, 21). Opis ten nazywany jest „Hymnem radości”. Sam Jezus o radości opowiada w trzech przypowieściach: o zagubionej owcy, zagubionej drachmie i synu marnotrawnym. Niewątpliwie Jezus uśmiechał się, gdy zachęcał w Ewangelii, byśmy wyobrazili sobie radość aniołów i zbawionych w niebie.

W ślad za Panem do radości zaprasza nas papież Franciszek, gdy mówi: „Nigdy nie bądźcie ludźmi smutnymi: Chrześcijanin nigdy nie może być smutny! Nie poddawajcie się zniechęceniu! Nasza radość nie pochodzi z posiadania wielu rzeczy, ale ze spotkania Osoby: Jezusa, który jest pośród nas. Radość nasza pochodzi z tego, że wiemy, iż będąc z Nim, nigdy nie jesteśmy sami, nawet w chwilach trudnych”. Słowa Papieża przypominają nam motyw radości: posiadanie Boga i Jego opiekę nad nami.

Reklama

Czy jako wspólnota Kościoła potrafimy wymienić powody do radości mieszczące się w Bożej opiece? Owe szczególne dary Boże – chrzest, spowiedź, Eucharystia, Słowo Boże, Maryja i drugi człowiek – są jak Boża dłoń wyciągnięta w naszym kierunku, gdy trudno nam zaakceptować rzeczywistość. Wielu spośród nas Pan obdarował dodatkowo powołaniem kapłańskim lub zakonnym, przymierzem małżeńskim lub stanem wolnym, zdrowiem lub chorobą – wszystko jest łaską, niepowtarzalną i ważną dla zbawienia naszego i innych.

Bł. Maria Karłowska wiedziała, jaką pomocą jest w naszym życiu wstawiennictwo Matki Najświętszej, dlatego wspierała chwiejnych w wierze, radości i powołaniu, kładąc w usta Niepokalanej takie słowa: „Ja nie tylko uczę moje dzieci tego, co dotyczy najwyższej doskonałości, ale dodaję im potrzebnej odwagi do wykonania moich nauk. Wiodę je za rękę, a w miejscach trudniejszych na rękach mych noszę, aby osiągnęły dobro, jakiego dla nich pragnę” („Rekolekcje dla Pasterek – Droga doskonałości”). Przypominała też, że bez czci Matki Najświętszej człowiek nie ma wielkiej szansy na zbawienie. Korzystajmy więc z tych Bożych darów, a otrzymamy dar radości wiecznej.

Uśmiechać się z Bogiem

Świadectwo o radości daje Matka Ignazia Angelini, przeorysza benedyktyńskiego klasztoru w Viboldone. Humor jest lekarstwem na nasz egoizm i duchową pychę. Wyraża on pewność, że jesteśmy w rękach Boga, który nigdy nie zawodzi. Mówi: „Kto nie musi niczego bronić, bo wie, że bronią go i goszczą niezawodne ręce Pana, nie musi troszczyć się o własną twarz, nie szuka u innych potwierdzenia siebie: ten umie śmiać się naprawdę, z całego serca”.

Życie według m. Ignazii staje się ciężkim przez poszukiwanie siebie i troskę o samozbawienie, co uniemożliwia przezwyciężenie ran własnego ja i rozczarowań. Matka Angelini zapytana o humor i radość Pana Boga twierdzi, że Bóg śmieje się i chce to robić razem z nami. Jako przykład podaje opis szukania przez Boga Adama nie po to, aby z nim dyskutować, lecz cieszyć się dobrem i pięknem stworzonego świata i obdarzać uśmiechem upodobania i szczęścia.

Matka Ignazia snuje refleksję: „W pewnych okolicznościach zdarza się, że stajemy przed Bogiem i śmiejemy się razem z Nim. Mnie na przykład zdarza się to za każdym razem, kiedy dostrzegam moją ograniczoność i rozumiem, że jestem płodna nie ze względu na moje wysiłki czy ofiary, ale dlatego, że Bóg mnie błogosławi i pochyla się z przyjemnością nad tym, co jest niczym”.

Podobnie nauczała bł. Maria Pasterka swoje siostry: „Nie narzekajcie i nie bądźcie smutni, gdyż Pan Bóg ma więcej, aniżeli rozdał, i stąd, jeżeli będzie chciał, potrafi nam udzielić nowych darów i łask”.

Posłani do świadectwa radości

Ktoś powiedział, że uśmiech kosztuje mniej od elektryczności, a daje więcej światła. Kiedy jesteśmy uśmiechnięci, bardziej przypominamy Stwórcę. Benjamin Boisson w swojej książce „Uśmiech Pana Boga” twierdzi, że dla człowieka wierzącego humor to doskonały sposób na dawanie świadectwa wszechogarniającej Bożej miłości i niegasnącej nadziei. A ponieważ humor chrześcijański zawsze był obecny w historii Kościoła, dzisiaj to my powinniśmy przejąć nad nim pieczę i przekazać go następnym pokoleniom. Tak czynili święci. Bł. ks. Stefan Frelichowski pisał w „Pamiętniku”: „Powołanie moje musi mi dać radość i dumę. Radosnym być zawsze. Mam prawo do radości. I o radość modlić się będę”.

Radością promieniowała również bł. Matka Maria, która często uczestniczyła w rekreacjach z siostrami i podopiecznymi, chętnie włączała się we wspólne zabawy, dzieląc się swą radością z innymi. Obdarzając radością innych, stajemy się świadkami wiary, o czym zapewnia św. Matka Teresa z Kalkuty: „Nasza radość to najlepszy sposób głoszenia chrześcijaństwa”.

Tagi:
radość

Zaproszenie do pięknego życia

2019-01-08 12:01

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 2/2019, str. II

Geralt/pixabay.com

Najogólniej mówiąc, bylejakość to powierzchowne traktowanie czegoś, to zła jakość. Bylejakość może dotyczyć odniesienia do drugiego człowieka, do życia społecznego, kulturalnego, politycznego, także do życia rodzinnego. Słyszy się czasem powiedzenie: „jakoś tam będzie”. Czyli – jak będzie? Warto o tym rozmawiać, ponieważ wielu ludzi nastawiło się właśnie na bylejakość życia. Dotyczy to również naszej wiary. Tymczasem Pan Jezus powiedział: „Bądźcie doskonałymi, jak Ojciec wasz Niebieski jest doskonały” (por. Mt 5, 48). A św. Jan Paweł II apelował: „Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali” (Jasna Góra 1983).

Jako chrześcijanie jesteśmy przez Pana Boga zapraszani do pięknego i godnego życia. Realizuje się ono przede wszystkim w rodzinie, w której spędzamy najwięcej czasu, która stanowi dla każdego z nas bardzo ważną część życia. Jeśli w rodzinie stawia się na bylejakość, to ani nasze życie, ani życie członków naszej rodziny nie da nam większej satysfakcji. W człowieku winna być ambicja dojścia do czegoś dobrego, szlachetnego – tak przez siebie, jak i przez najbliższych.

Czy współcześni młodzi chcą ustawić swoje życie rodzinne na jakimś poziomie, jeśli tak często preferują wolne związki, rozwody – nawet na wczesnym etapie życia małżeńskiego, lub gdy zapracowują się nawet w niedzielę kosztem życia rodzinnego, koniecznego wypoczynku itp.? Pytanie o jakość życia jest poważnym zagadnieniem, bo, niestety, niektórzy machają ręką na wiele ważnych rzeczy, puentują, że jakoś tam będzie. A przecież jak nie można w sposób byle jaki podchodzić do podstawowych czynności higienicznych, tak tym bardziej nie da się na dłuższą metę żyć byle jak – to musi się obrócić przeciw człowiekowi. Gdy ktoś pracuje byle jak, to nie ostoi się w pracy. Panuje dziś tak duża konkurencja, że firma nie pozwoli sobie na byle jakich pracowników, bo nie może upaść albo do niczego nie dojdzie. Niejednokrotnie też trzeba zwracać ludziom uwagę, żeby lepiej pracowali. Ale poza wydajnością ważna jest też jakość pracy i że nie ma już czegoś takiego jak piar.

Bylejakość może także dotyczyć naszych relacji z Kościołem. Są tzw. katolicy, którzy przychodzą do kościoła tylko od wielkiego święta czy okazji, np. pogrzebu, ale nie mają z parafią żadnych relacji, nie traktują Kościoła jako swojej instytucji, a parafii jako swojej wspólnoty. Co to za katolik, który mówi: jestem katolikiem, ale np. w piątek nie zachowuje postu lub urządza zabawy? Piątek to dzień, w którym umarł Pan Jezus, chrześcijanin powinien więc odpowiednio uszanować ten święty czas. Tymczasem nieraz takie nijakie, szare, zimne, zardzewiałe to chrześcijaństwo.

Rozpoczynający się rok 2019 daje okazję, żeby odrzucić bylejakość i poczynić konkretne postanowienia. Przede wszystkim – obudzić naszą chrześcijańską świadomość i ożywić nasze życie jego lepszą jakością.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież, który niestrudzenie podążał za swoim Mistrzem

2019-05-18 19:17

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska


Ojciec Święty Jan Paweł II na spacerze w górach Lorenzago, lipiec 1987

- Postawcie na Chrystusa. Zaufajcie Mu. Tylko On ma słowa życia wiecznego. To On jest skałą, na której możemy i powinniśmy budować dom naszego życia. Nikt i nic nie zastąpi nam Jezusa Chrystusa. O tym przypominał nam zawsze i dobitnie Jan Paweł II, a dzisiaj przypomina nam w swoich rodzinnych Wadowicach. - mówił kardynał Stanisław Dziwisz w Kościele Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny Wadowicach, gdzie sprawował Mszę św. z okazji 99. rocznicy urodzin Jana Pawła II. W Eucharystii wzięła udział m.in. młodzież ze szkół i placówek, które noszą imię Świętego Papieża.

W homilii, kardynał zauważył, że 99 lat temu Wadowice były spokojnym miasteczkiem, w którym mieszkańcy cieszyli się z daru odzyskanej wolności. Na horyzoncie pojawiło się widmo bolszewickiego zagrożenia, które powstrzymał „cud nad Wisłą” w 1920 roku. W tym czasie urodził się Karol Wojtyła, przyszły papież i duchowy przywódca świata przełomu drugiego i trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa.

– Znamy drogę osiemdziesięciu pięciu lat życia Karola Wojtyły. Droga ta rozpoczęła się w Wadowicach, a dobiegła kresu 2 kwietnia 2005 roku w Watykanie. Jak on sam powiedział podczas ostatniej wizyty w Wadowicach: „Tu, w tym mieście, w Wadowicach, wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, studia się zaczęły i teatr się zaczął. I kapłaństwo się zaczęło”.

Kardynał przypomniał, że po opuszczeniu Wadowic, Jan Paweł II studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w czasie II wojny światowej pracował w kamieniołomie Solvay, gdzie ostatecznie utwierdził się w swoim kapłańskim powołaniu. 16 października 1978 roku został wybrany Biskupem Rzymu i pasterzem całego Kościoła.

– Co sprawiło, że urodzony w Wadowicach człowiek wyrósł na duchowego przywódcę współczesnego świata? W czym tkwi sekret jego niezwykłej, fascynującej osobowości, jego dokonań i niezmordowanej służby? Karol Wojtyła spotkał w swoim życiu niezwykłego Mistrza, a był nim i jest sam Jezus Chrystusem.

Papieski Sekretarz, odnosząc się do Ewangelii, w której zmartwychwstały Jezus trzykrotnie pytał Piotra o miłość, podkreślił, że Jan Paweł II wyznał pod koniec życia, że od początku swojego pontyfikatu odbywał się w jego sercu podobny dialog.

– Jan Paweł II podejmował swoje zadania do końca. Nawet wtedy, gdy opuszczały go siły. Nawet wtedy, gdy już nie mógł mówić. Wtedy, pośrodku cierpienia, doświadczając niemocy, jeszcze bardziej i donioślej przemawiał całą swoją postawą, swoją wiernością, swoim oddaniem Jezusowi Chrystusowi i Jego Kościołowi.

Kardynał zaznaczył, że Ojciec Święty Benedykt XVI i Ojciec Święty Franciszek wynieśli Jana Pawła II do chwały ołtarzy przez beatyfikację i kanonizację, a miliony chrześcijan na całym świecie zwracają się przez jego wstawiennictwo do Boga.

– Św. Jan Paweł II jest obecny w wierze i świadomości współczesnego Kościoła. On cały czas przemawia, naucza i wskazuje drogę.

Kończąc homilię, kardynał zachęcał młodych do poznawania dziedzictwa Świętego Papieża i inspirowania się jego postawą.

– Przed nami nowe wyzwania, nowe zadania. Warto je podejmować, wkraczając w świat ludzi dojrzałych, w świat odpowiedzialności za innych i służby. Warto iść sprawdzoną drogą żarliwej miłości Boga i człowieka – drogą, która przyjmowała kształt służby, i którą szedł patron waszych szkół – św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych

2019-05-19 13:28

ks. mf / częstochowa (KAI)

Niestety i w naszych czasach niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Samo dochodzenie konsekwencji prawnych jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary – napisał abp Wacław Depo w swoim słowie pasterskim pt. „Maryja Matka Kościoła”, odczytywanym dziś we wszystkich kościołach archidiecezji częstochowskiej.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Przypominając o obecności Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła abp Depo podkreśla aktualność orędzia fatimskiego. „Wzywając do nawrócenia Maryja zaprasza nas do kultu Jej Niepokalanego Serca” – pisze abp Depo i dodaje: „Dlatego nieustannie podpowiada nam, jak mamy odpowiadać na różne dziejowe zagrożenia. Jej fatimskie orędzie, które jest nadal aktualne, streszcza się w trzech słowach: pokuta, nawrócenie i wiara”.

Metropolita częstochowski wskazuje na wielką wartość nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca. „Sam Chrystus podczas jednego z objawień przypomniał Łucji, że grzechy przeciw Maryi obrażają samego Boga i wyjaśnił dlaczego ma być pięć pierwszych sobót miesiąca. Dzieje się tak ponieważ „...jest pięć rodzajów grzechów, jakimi ludzie obrażają Niepokalane Serce Maryi. Mianowicie bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciwko Dziewictwu Matki Najświętszej, przeciwko Jej Bożemu Macierzyństwu, bluźnierstwa chcących zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę i nienawiść do Matki Najświętszej oraz zniewagi Maryi w Jej wizerunkach”.

„Niestety i w naszych czasach, niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, czego byliśmy ostatnio świadkami. Wobec zaistniałej sytuacji, samo dochodzenie konsekwencji prawnych wobec dopuszczających się obrażenia uczuć religijnych ludzi wierzących jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary osobistej i wspólnotowej, do jej obrony i ochrony jej wartości, nade wszystko modlitwą” – dodał arcybiskup.

Metropolita częstochowski zarządził, aby na terenie całej archidiecezji częstochowskiej, począwszy od dnia dzisiejszego, została odprawiona 9-dniowa nowenna wynagradzająca Niepokalanemu Sercu Maryi. „Proszę, by dzisiaj po każdej Mszy św. odmówić „Akt wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi”, a w kolejnych ośmiu dniach włączyć go do nabożeństwa majowego” – napisał abp Depo.

„Zachęcam również wszystkich wiernych, by przynajmniej raz w życiu odprawili nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca” – napisał metropolita częstochowski.

Odnosząc się do 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny, do Częstochowy i na Jasną Górę abp Depo przypomina, że św. Jan Paweł II uczył nas miłości i zawierzenia Maryi. „Zdajemy sobie sprawę – zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń i podziałów społecznych, że wciąż nie dorastamy do miary wdzięczności Bogu za dar osoby i pontyfikatu św. Jana Pawła II. Nasze miasto Częstochowa, które zostało nazwane przez Papieża „dobrym miastem”, mającym charyzmat maryjny i obdarowało Jana Pawła II tytułem „Honorowego Obywatela”, musi okazać się wierne tej łasce” – napisał abp Depo.

„Zawierzmy Jej na nowo, bo Ona najbardziej przybliża ku nam Boże moce w walce z mocami ciemności oraz ze słabością ludzką. Wypraszajmy też realizację jednego z najbardziej istotnych zadań Kościoła na ziemi polskiej, a mianowicie: podstawowego prawa wolności religii i sumienia. Bo dopiero wówczas Ojczyzna nasza będzie rozwijała się w pokoju i jedności” – napisał na zakończenie metropolita częstochowski.

Abp Depo zaprosił wiernych na dziękczynienie w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Częstochowy i na Jasną Górę. 4 czerwca o godz. 17.00 zostania odprawiona na Szczycie Jasnej Góry uroczysta Msza św. A następnie w Bazylice Jasnogórskiej odbędzie się koncert poświęcony św. Janowi Pawłowi II. Dziękczynienie zakończy się na Apelową „godziną szczerości i jedności Polaków”.

„Niech nas nie zabraknie na tym dziękczynieniu, a zarazem zobowiązaniu heroicznego zawierzenia Maryi przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II – „Patrona Rodzin” – napisał abp Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem