Reklama

Europa dwóch płuc

2019-02-20 11:32

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 22-24

Bożena Sztajner/Niedziela
Chór księży greckokatolickich św. Jakuba z Preszowa (Słowacja)

Kolejna odsłona skarbów europejskiej chrześcijańskiej myśli i ducha oraz wielka modlitwa, by Europa powróciła do swoich chrześcijańskich korzeni. Tak w największym skrócie można streścić sympozjum, które w dniach 13-14 lutego 2019 r. odbyło się na Jasnej Górze i stanowiło pierwszą część III Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”

Temat sympozjum: „Święci Cyryl i Metody – patroni Europy. Wizja św. Jana Pawła II” był okazją do przypomnienia Apostołów Słowian i ich wkładu w tworzenie wspólnych korzeni Europy. Nieprzypadkowo też została wybrana data – 14 lutego br. przypadała 1150. rocznica śmierci św. Cyryla.

Europo, bądź na powrót sobą

Sympozjum rozpoczął – w przeddzień obrad – Apel Jasnogórski z rozważaniami abp. Wacława Depo, metropolity częstochowskiego. Przypomniał on, że na Jasnej Górze od pokoleń schodzą się drogi ludzi wierzących Europy i świata. W 1150. rocznicę śmierci św. Cyryla spotkali się tutaj także biskupi Polski, Słowacji, Czech, Węgier, Ukrainy i Białorusi, aby potwierdzić naszą tożsamość, rodowód i poczucie przynależności do Chrystusa. – Europo trzeciego tysiąclecia, niech nie słabną twe ręce, nie poddawaj się zniechęceniu, nie przyjmuj sposobów myślenia i działania, które pozbawione są przyszłości, ponieważ nie opierają się na niewzruszonym testamencie słowa Bożego – apelował abp Depo. – Bądź na powrót sobą, bądź sama sobą, odkryj na nowo swe źródła, ożyw swoje korzenie!

W jasnogórskiej Auli im. Jana Pawła II, gdzie toczyły się obrady, uczestników sympozjum przywitał o. Marian Waligóra – przeor Jasnej Góry, który podkreślił, że chociaż Europa przeżywa obecnie różne zmagania, a można nawet powiedzieć, że poganieje, to jednak wciąż jest naznaczona krzyżem Chrystusa i zanurzona w Jego zbawczym misterium paschalnym. – Serdecznie witając wszystkich uczestników kongresu, pragnę gorąco podziękować za to, że – za zrządzeniem Opatrzności Bożej – z Jasnej Góry, która przez Cudowny Obraz Maryi, przez Jej Ikonę, łączy w sobie Europę Zachodu i Wschodu, może popłynąć w świat mocny głos przypominający o naszych chrześcijańskich korzeniach, o naszej chrześcijańskiej tożsamości, ale też mocny głos, który będzie mówił o naszym zatroskaniu o kształt Europy, tego świata, w którym żyjemy – powiedział o. Waligóra.

Reklama

Gdy otwierał obrady, abp Depo podziękował ks. inf. Ireneuszowi Skubisiowi, inicjatorowi i moderatorowi Ruchu „Europa Christi”, za tę inicjatywę. Wyraził nadzieję, że przez uczestnictwo w sympozjum i Eucharystii zostanie wyproszone bardziej przejrzyste świadectwo jedności narodów Europy, zbudowanych na fundamencie Ewangelii, krzyża Chrystusa i szczególnego pośrednictwa Maryi przy sercu Jej Syna. Przypomniał słowa św. Jana Pawła II z książki „Pamięć i tożsamość”, w których Papież zaznaczył, że podstawowym i zagrożeniami dla Europy są przyćmienie własnej tożsamości i bezkrytyczne uleganie wpływom negatywnych wzorców rozpowszechnionych na Zachodzie, jako rodzaj promocji kulturowej. To jest dzisiaj jedno z najważniejszych wyzwań, aby pamięć o chrześcijańskim źródle i korzeniach Europy była duchową siłą, która będzie tworzyć tożsamość na płaszczyźnie zarówno istnień ludzkich, jak i osobowej, i wspólnotowej.

Rozpoznawanie znaków czasu

W tematykę spotkania, w którym uczestniczyli przedstawiciele sześciu państw związanych z działalnością świętych Cyryla i Metodego, wprowadził uczestników ks. Skubiś, który przypomniał, że celem Ruchu „Europa Christi” jest przypomnienie mieszkańcom Europy o chrześcijańskich korzeniach kontynentu, o tym, że Europa jest chrześcijańska, że wyrosła na Ewangelii, na wielkich świętych europejskich, którzy budowali tę kulturę. Dodał, że spotkał się z wieloma prośbami, aby kongres zaczął się właśnie na Jasnej Górze, bo Matka Boża Częstochowska jest Matką jedności Europy.

Sympozjum na tak ważny temat było wydarzeniem, które odbiło się szerokim echem. Honorowy patronat nad nim sprawował abp Stanisław Gądecki – przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, który również skierował list do uczestników obrad. Listy nadesłali również: prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz ambasador Węgier w Polsce Orsolya Zsuzsanna Kovács.

Abp Gądecki podkreślił w swoim liście, że zarówno sympozjum, jak i Ruch „Europa Christi” można uznać za owoc bacznego rozpoznawania znaków czasu, przy jednoczesnym zatroskaniu o europejskie dziedzictwo, które zostało nam przekazane przez poprzednie pokolenia. Decyzje o ogłoszeniu św. Benedykta z Nursji patronem Europy, a następnie świętych Cyryla i Metodego – współpatronami Europy trzeba uznać za prorocze. Te decyzje były wołaniem „o wstawiennictwo i orędownictwo tych, którzy na gruzach dawnego świata tworzyli silną, zjednoczoną Europę przed wiekami, a dziś swoją spuścizną intelektualno-duchową mogą pomóc nam odnowić fundamenty europejskiej universitas”.

Potrzebne świadectwo wiary Polaków

Niezwykłą misję świętych z IX wieku – Cyryla i Metodego oraz jej znaczenie dla Europy przedstawił w interesującym wykładzie kard. Stanisław Dziwisz. Bracia rodem z Salonik realizowali misję wśród ludów zamieszkujących Półwysep Bałkański i ziemie nad Dunajem. Przełożyli Pismo Święte na język staro-cerkiewno-słowiański i ułożyli alfabet, który pozwolił zastosować ten język w piśmie. – Realizując własny charyzmat, Cyryl i Metody wnieśli decydujący wkład w budowę Europy nie tylko jako wspólnoty wiary chrześcijańskiej, ale także jako organizmu państwowego i kulturowego – podkreślił kard. Dziwisz. – Trzeba, aby świadomość tego duchowego bogactwa, które stawało się udziałem poszczególnych społeczeństw kontynentu europejskiego, pomogło trwać współczesnym pokoleniom we wzajemnym poszanowaniu słusznych praw każdego narodu, w trosce o wspólne dobro naszego kontynentu oraz przyszłość człowieka na ziemi.

Gdy mówił o wizji Europy w ujęciu Jana Pawła II, kard. Dziwisz przypomniał, że Papież „pragnął Europy, która – uświadomiwszy sobie na nowo swe chrześcijańskie podwaliny i swą tożsamość – będzie równocześnie gotowa ukształtować na ich mocy własną teraźniejszość i przyszłość. Duchowe przebudzenie Europy jest zadaniem Europejczyków, zaś posłannictwo chrześcijańskie Europy jest zadaniem chrześcijan”. W tym kontekście Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków.

Hierarcha mówił także o potrzebie solidarności i uwzględnianiu reguły dobra wspólnego. Przeciwstawił je lansowanym w niektórych środowiskach tezom o wyprowadzaniu Polski z Europy. – Dopóki na polskiej ziemi będzie trwał i rozwijał się Kościół katolicki, Polska będzie w Europie – podkreślił kard. Dziwisz. – Nie wyprowadzą Polski z Europy pragnienia kształtowania jej chrześcijańskiego oblicza i powrotu do tradycyjnych wartości ewangelicznych. Polskę z Europy chcieliby wyprowadzić nie chrześcijanie, ale ci, którzy usiłują oderwać Europę od jej chrześcijańskich korzeni, zrelatywizować prawdę, wprowadzić permisywizm moralny, rozmyć znaczenia słów i odpowiedzialność za nie, ośmieszać czyny ofiarne, kpić z polityki historycznej, usuwać religię ze szkół, kwestionować sens poświęcenia i miłości do własnej ojczyzny.

Święci Cyryl i Metody w naszej epoce

Bogato ilustrowany przeźroczami wykład pt. „Życie i dzieło ewangelizacyjne świętych Cyryla i Metodego – patronów Europy” wygłosił Viliam Judák – biskup diecezji Nitra na Słowacji. Słuchacze zostali zapoznani z sytuacją polityczną na ziemiach, do których dotarli święci Cyryl i Metody. Biskup przypomniał, że ślady tej misji znajdujemy w różnego rodzaju ikonografii i dziełach sztuki – m.in. Węgierska Akademia Nauk wzniosła pomnik świętym Cyrylowi i Metodemu. Postacie te są otoczone szacunkiem. W Nitrze i innych miastach co roku odbywają się uroczystości im poświęcone. Ich relikwie wędrowały po Słowacji.

Ojciec archimandryta Jan Sergiusz Gajek MIC, zwierzchnik Kościoła Katolickiego Obrządku Bizantyjsko-Białoruskiego, przedstawił wykład na temat „Encyklika «Slavorum Apostoli» św. Jana Pawła II jako bezcenny dar Papieża dla Kościoła powszechnego”. Encyklika była dla Kościoła powszechnego wielkim i żywym symbolem, znakiem i wskazaniem na aktualność dzieła świętych Cyryla i Metodego. Autor wykładu przypomniał, że ten papieski dokument poprzedził list apostolski Jana Pawła II „Egregiae virtutis”, napisany po ogłoszeniu świętych Cyryla i Metodego współpatronami Europy. Papieski list, w ówczesnej sytuacji Kościołów słowiańskich, żyjących w warunkach ustrojów komunistycznych, wzbudził radość i nadzieję, zapoczątkował dialog katolicko-prawosławny. Ogłoszona w 1985 r. encyklika „Slavorum Apostoli” uobecniała natomiast i uaktualniała wielką obecność w życiu Kościoła powszechnego ewangelizacyjnego dzieła świętych Cyryla i Metodego.

Ostatni z wykładów wygłosił dr Pavol Mačala. Przypomniał on aktualność przesłania świętych Cyryla i Metodego dla współczesnej Europy. Zauważył, że w ich przesłaniu znajdujemy odpowiedź na braki współczesnej Europy. Wśród tych braków wykładowca wymienił brak prawdy obiektywnej. Przypomniał, że św. Jan Paweł II wzywał, by w życiu i posłannictwie świętych Cyryla i Metodego odczytać te treści, które Mądrość Bożej Opatrzności wpisała tam jakby z myślą o naszej epoce. Św. Cyryl dla Słowian zestawił gramatykę, żeby „zrozumieli rzeczy Boskie i ludzkie i uczyli się, jak przez działanie stawać się na obraz i podobieństwo Stwórcy swego”.

Nowa ewangelizacja to nowy entuzjazm

Po zakończeniu wykładów w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej chór księży greckokatolickich św. Jakuba z Preszowa na Słowacji odśpiewał Akatyst ku czci świętych Cyryla i Metodego. Modlitwie przewodniczył abp Ján Babjak SJ, metropolita Kościoła Greckokatolickiego Słowacji.

Sympozjum zakończyła Msza św., której przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, z homilią abp. Jana Graubnera – metropolity ołomunieckiego. Zgromadzonych przywitał ks. inf. Ireneusz Skubiś, który nawiązując do jednej z idei ruchu, którą jest ogłoszenie św. Jana Pawła II współpatronem Europy, powiedział: – Zapraszają nas dziś tu, na Jasną Górę, święci patronowie Europy: Benedykt, Cyryl i Metody, a także – jesteśmy o tym przekonani – Jan Paweł II. Chcemy uczcić świętych patronów u stóp Matki Bożej Częstochowskiej, Jasnogórskiej, którą widzimy jako Patronkę jedności Europy. Ks. Skubiś przypomniał apel Jana Pawła II zawarty w słowach: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. – Właśnie jesteśmy tutaj, u Matki Bożej Częstochowskiej, żeby przypomnieć Polsce, Europie i światu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Wszystkich serdecznie proszę o modlitwę za Europę, aby otworzyła drzwi Chrystusowi – zaapelował ks. Skubiś.

Istotne aspekty dotyczące sytuacji kontynentu europejskiego oraz nowej ewangelizacji podjął w homilii – wygłoszonej w języku polskim abp Graubner. – Europa jest dzisiaj w sytuacji, która jest trochę podobna do tej z czasów Cyryla i Metodego. W wielu miejscach wprawdzie stoją kościoły, ale Ewangelia jest już dla większości ludzi Europy obca, nie żyjemy według Ewangelii – powiedział. – Kaznodzieje mnożą wysiłki, ale wielka część słuchaczy ich nie rozumie, tak jakby mówili innym językiem. Wydaje się, że nadają na innej fali niż ta, którą odbiera świat. Europa koniecznie potrzebuje ewangelizacji, ale czym miałaby być ewangelizacja inna, nowa, aby przyniosła sukces? Wasz rodak – Ojciec Święty Jan Paweł II wzywał do nowej ewangelizacji od początku swej papieskiej służby. Jak rozumiał pojęcie nowej ewangelizacji? Musi ona być nowa swym entuzjazmem, a nastąpi to tylko wtedy, kiedy pogłębimy naszą więź z Bogiem i rozpalimy nowy ogień Ducha.

Abp Graubner przypomniał również, że miłości Bożej do ludzi nie można tylko głosić, trzeba ją nieść. Warunkami skutecznej ewangelizacji są nasza świętość oraz odważne działanie z tym, czego doświadczamy w tym spotkaniu z Bogiem, w tym, jak przeżywamy spotkanie z Nim i Jego słowem. Stary Kontynent, który potrzebuje nowej ewangelizacji, słusznie oczekuje pomocy ze strony wielkich katolickich narodów. Każdy chrześcijanin ma w dzisiejszych czasach obowiązek przynosić Boga tym, wśród których żyje.

Mszę św. zakończyło zawierzenie Europy i dzieła Ruchu „Europa Christi” Matce Bożej, którego dokonał ks. Ireneusz Skubiś.

Zapłakała 350 lat temu

2014-08-07 11:28

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 32/2014, str. 4-5

Cud łez, płynących z „dziwnie posmutniałych oczu Maryi”, zaobserwowano 350 lat temu, od 22 do 26 lipca 1664 roku. Trwający kilka dni cud łez, obficie płynących z oczu ikony, wywołał ogromne duchowe poruszenie i rozsławił obraz na całą Polskę

TD

Wizerunek w typie Hodegetrii – Maryi wskazującej nam drogę, czy może Syna Jezusa – jako drogę, przybył do Dzierzgowa po wiktorii beresteckiej za sprawą rodu Myszkowskich. Cud łez zainspirował poetów i historyków do sumiennego odnotowania niezwykłego wydarzenia. Specjalna komisja biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego potwierdziła nadprzyrodzony charakter zjawiska.

Wizerunek wpisany w polską historię

Jest datowany na koniec XVI wieku, a jego losy są związane z niespokojną epoką wojen kozackich w XVII wieku. Do Dzierzgowa trafił spod Beresteczka (1651), skąd wywiózł go któryś z przedstawicieli rodu Myszkowskich (źródła wymienią Stanisława oraz Jana). Przywiezienie ikony zdaje się być więc albo typowym łupem wojennym, albo sposobem na ocalenie jej przed zbezczeszczeniem. Tego nie dowiemy się już nigdy...

Jedno ze źródeł (parafialnych) podaje, że podczas bitwy pod Beresteczkiem od profanacji ocalił obraz Jan (lub Stanisław) Myszkowski, dowódca chorągwi krakowskiej. Myszkowscy herbu Jastrzębiec byli wówczas w posiadaniu niektórych okolicznych dóbr. Ów Myszkowski, obrońca obrazu, podarował go kościołowi w Dzierzgowie, gdyż przebywał wówczas u rodziny w Bieganowie, a więc na terenie tutejszej parafii. Tak czy owak ikona trafiła do Dzierzgowa i od razu odbierała nadzwyczajną cześć.

Obraz został wykonany w typie malarstwa wschodniego, choć nosi w sobie sporo cech renesansowo-barokowej sztuki zachodniej. Nieznany autor namalował wizerunek temperą na desce (pierwotne wymiary 115, 2 cm x 85,6 cm zostały w 1927 r. powiększone u góry o półkole, a na dole o wstęgę z napisem „Matko, nie opuszczaj nas”). Maryja jest wyobrażona z Jezusem, którego trzyma na lewym ramieniu, prawą dłonią wskazując na Syna. Madonna jest ubrana w zieloną suknię i bordowy drapowany płaszcz, okrywający także Jej głowę. Szatę dekorują gwiazdy – symbol dziewictwa. Z kolei Jezus jest przykryty białą tuniką i złocistym płaszczem. W ręku, z godnie ze wschodnią tradycją, trzyma zwój Pisma Świętego (wg kanonów sztuki zachodniej trzymałby raczej księgę). Matka i Syn mają typowe bizantyjskie rysy twarzy, w których dominują skupione i poważne w wyrazie oczy. Mały Jezus wykonuje ręką gest błogosławieństwa. Całości wizerunku dopełniają postaci aniołów i zdobione ornamentem tło.

Nadprzyrodzone zjawisko w źródłach

22 lipca 1664 r. zauważono, jak ujmuje parafialna kronika, „nadprzyrodzony płacz wizerunku”. Szczegółowe informacje o tym wydarzeniu pozostawił Wespazjan Kochowski, historyk i poeta epoki, mieszkający wówczas w oddalonych o 10 km Goleniowach i najprawdopodobniej naoczny świadek zjawiska. Źródłem wiedzy o obrazie stało się dzieło historyczne Kochowskiego „Annalium Poloniae Climaeter III” oraz jego wiersz „O obrazie płaczącym NMP we wsi Dzierzgowie w województwie krakowskim”. O wydarzeniu informują też dokładnie akta wizytacji biskupiej z lat 1731, 1747, 1783. Jest też opis pochodzący z XVIII wieku, znaleziony przez ks. Stanisława Kamińskiego pod koniec XIX wieku. Ów dokument zatytułowany „Wiadomość prawdziwa o płaczącym obrazie NMP w Dzierzgowie dnia 22 VII 1664 r. z dowodów pewnych wypisana” zawiera warstwę historyczną i tradycyjną. Dokument nie posiada daty ani podpisu. Innym źródłem są, a raczej były, bardzo liczne wota, zawieszane od pamiętnego 1664 r., a potem zrabowane przez wojska rosyjskie (po bitwie pod Szczekocinami w powstaniu kościuszkowskim), kościelnych rabusiów i być może podczas II wojny światowej. Obecne wota pochodzą więc z okresu po 1974 r. i także są bardzo liczne.

„Wylewał łzy jak perły...”

Oto, co m.in. zanotował Wespazjan Kochowski: „Obraz ten podczas zgromadzenia wielkiego tłumu ludzi (...) wylewał łzy jak perły. Tego dnia odbywała się narada w Warszawie na temat zniesienia Sejmu. Wówczas wszyscy zgodnie powiadali, że Matka Boska jako Królowa Korony Polskiej opłakuje zamieszanie i zło, jakie się szerzy w Ojczyźnie. Kochowski skrupulatnie odnotował przybycie komisji biskupiej w składzie: ks. Jacek Liberiusz, prepozyt kapituły krakowskiej, ks. Andrzej Grabianowski, wikariusz generalny kurii biskupiej oraz dwaj księża jezuici. Komisja po wzięciu pod uwagę wszystkich okoliczności klimatyzacyjnych orzekła: że zjawisko łez jest wykraczające poza normalny bieg i siły natury, że jest sprawione bezpośrednią interwencją Bożą. Natomiast w 24 strofach wiersza Kochowski – poeta pisał ze wzruszeniem:

Ale to smutne większa gdy Matki bez zmazy/Maryjey płaczą w kościołach obrazy/Twarz onę śliczną, jagody dostojne/Wskroś płacz zalewa i łzy kropią hojne (...).

Więc moja Polsko, moi Sarmatowie/Miej płacz mój w sercu, a komety w głowie/Nigdy te ognie darmo nie pałają,/Ani łzy, chyba, gdy napominają.

Wiersz kilkakrotnie ukazywał się drukiem. Jego szczegółowej analizy dokonał m.in. były proboszcz w Dzierzgowie, ks. Tadeusz Grabek, wielki czciciel Maryi i zamiłowany historyk. W dokumentach parafialnych w Dzierzgowie znajduje się wspomniany szczegółowy opis wydarzeń z 1664 r., którego fragmenty warto przytoczyć: Na ołtarzu (...) rozświecał kościelny sługa świece, gdy się poczoł zaczynać nieszpór, co gdy zobaczył sługa łzy płynące z prawego oka, wnet to oznajmił ks. Tomaszowi Łyczborskiemu (wikariuszowi – przyp. red.) i ks. plebanowi Janowi Dubrawskiemu (...) którzy po nieszporze ten strumień łez obaczywszy, ocierali puryfikatorem, a obawiając się jakiego oszukania, strażą pełną kościół na noc opatrzyli i tak rano wstawszy strumieniem łzy na twarz wytoczone zobaczyli (...). Zjawisko obserwowano przez kilka dni, miejscowi księża zorganizowali więc obsługę duszpasterską dla zbierających się tłumnie pielgrzymów, wśród których byli ludzie wszystkich stanów. Wkrótce przybyła komisja biskupia i potwierdziła nadprzyrodzoność zjawiska. Od tego czasu datuje się wielki kult Dzierzgowskiej Madonny.

Liczne cuda

Za Jej wstawiennictwem posypały się cuda. W źródłach wymieniono wiele osób i okoliczności uzdrowień, aż po czasy nam współczesne. Szczególnie cenne informacje zanotował w opracowanej przez siebie kronice ks. Tadeusz Grabek, skrupulatnie dbający o wiarygodność źródeł („Źródła, materiały do historii Obrazu i kultu Matki Boskiej w Dzierzgowie)”. Do bardziej znanych historii należy uzdrowienie w 1850 r. chorych nóg Małgorzaty Turzyńskiej ze Szczekocin, co upamiętniały kule w ołtarzu głównym. Kolejne to m.in. łaski zdrowia dla: chłopca z Rokitna (1880), Marcjanny Kuźmińskiej z Grabca (1886), ocalenia od śmierci, spełnienie wyczekiwanego macierzyństwa. – Fakt, że na budynku szkoły w czasach PRL uchował się orzeł w koronie, także interpretujemy jako cud naszej Patronki – uzupełnia obecny proboszcz, ks. Krzysztof Szumigraj.

Odpusty dzierzgowskie

15 sierpnia to od stuleci ważne, duchowe wydarzenie w Dzierzgowie. – W tym roku uroczystości odpustowej przewodniczy bp Kazimierz Ryczan – zapowiada Proboszcz. Pełni swe obowiązki w Dzierzgowie od kilku miesięcy, ale już teraz stwierdza, że maryjny kult wymaga ożywienia. Dzierzgów, jak wiele podobnych sanktuariów, z ogólnopolskiego stał się lokalny i trudno byłoby oczekiwać tysięcy wiernych przybywających na odpust. Czczenie w parafii pierwszych sobót miesiąca, modlitwa 10 kołek różańcowych, przywracanie nowenny do Matki Bożej, pieśń na odsłonięcie obrazu, przeżywane niedawno uroczystości w 350-lecie cudu łez – pomagają w ugruntowaniu duchowości maryjnej.

Kronika parafialna podaje, że od niepamiętnych czasów ludzie przybywali na odpust do Dzierzgowa „bez różnicy stanu, wieku i płci”, w liczbie nawet do 30 tys. ludzi. W latach 1880-1990 na odpuście gromadziło się 15-20 tys. osób. Tak olbrzymich tłumów nie mógł pomieścić „ani kościół parafialny, ani cmentarz przykościelny, ani droga idąc przez wieś”. Przyjeżdżali furmankami lub szli pieszo, z sąsiednich parafii „przychodziły kompanie razem z księżmi”. Na odpustach bywało kilkudziesięciu kapłanów. Nawet ojcowie paulini – jak pisze ks. Kamiński – „poczytywali sobie za święty obowiązek w dzień odpustu odwiedzić parafię dzierzgowską”. Pielgrzymi wierzyli, że w dniu 15 sierpnia można sobie uprosić szczególne łaski u Płaczącej Pani Dzierzgowskiej. W latach 60. XX wieku liczba uczestników odpustu wahała się – jak odnotowuje z kolei ks. Tadeusz Grabek – w granicach 4 tys. osób. Było to m.in. spowodowane tym, że w czasach PRL dzień15 sierpnia nie był wolny od pracy. „Mierzy się odpust nie ilością ludzi zebranych na nabożeństwie, lecz jakością ich przeżyć religijnych” – konkluduje ks. Grabek.

Podczas nabożeństwa odpustowego od ok. stu lat jest śpiewana pieśń ku czci Matki Bożej Dzierzgowskiej. Pieśń tę śpiewa się także przy odsłonięciu i zasłonięciu obrazu: Witaj (żegnaj) Dzierzgowska Matko jedyna/, uproś nam łaskę u swego Syna./Witaj (żegnaj) nam witaj (żegnaj) Niepokalna/Witaj (żegnaj) Maryjo, Matko kochana.

W 15. strofach pieśni jest przedstawiona historia cudownego obrazu, cuda i łaski, prośby i zawierzenia.

Do Dzierzgowa

Dzierzgów znajduje się w dekanacie szczekocińskim. Aby doń dotrzeć, należy minąć Moskorzew z rozlewiskami Nidy i wygodną drogą wśród lasów dojechać do górującego nad okolicą kościoła parafialnego. Wieś tak dawniej, jak i teraz jest położona na uboczu, ale gdy uroczyście prowadzono obraz Madonny, drogi musiały być znacznie gorsze lub zgoła nie było ich wcale. Przez pamięć tamtego wydarzenia jedna z polnych dróg nazywa się dotąd „wiodącą”.

Obecny kościół parafialny został zbudowany w latach 1903-11 w miejsce starego drewnianego, obrabowanego przez wojska carskie w czasie bitwy pod Szczekocinami w powstaniu kościuszkowskim. Wówczas zginęły setki wotów i wartościowe dokumenty parafialne, ale najcenniejszy pod względem religijnym i artystycznym – obraz Matki Bożej Płaczącej – ocalał. Wciąż znajduje się on w głównym ołtarzu, który zbudowano w latach 1920-30. Świątynia była konsekrowana w 1938 r. przez bp. Franciszka Sonika. Staraniem ks. T. Grabka obraz Matki Bożej Dzierzgowskiej został poddany gruntownej konserwacji na Wawelu (przeprowadzono wówczas kapitalny remont wież, założono nowe tynki, odnowiono baptysterium, ornaty, szaty liturgiczne). Kolejni proboszczowie także podejmowali niezbędne prace remontowe, ale czas na następne – parafia, licząca niecałe 2 tys. osób, szykuje się do malowania kościoła. Obok cudownego obrazu do zabytków sztuki sakralnej w obecnym kościele należy zaliczyć: 2 boczne ołtarze, ambonę, ławy kolatorskie, krucyfiks, zabytkowe ornaty z XVII i XVIII wieku, feretrony.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Porto: po śmierci zakonnicy biskup krytykuje wymiar sprawiedliwości i feministki

2019-09-19 20:29

mz (KAI/JS/P) / Porto

Biskup diecezji Porto Manuel Linda skrytykował portugalską klasę polityczną za stworzenie źle funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości w Portugalii. Krytyka ze strony hierarchy ma związek z zamordowaniem 8 września siostry Antonii Pinho. Zakonnica zginęła w miejscowości São João da Madeira podczas próby gwałtu ze strony uzależnionego od narkotyków kryminalisty.

Adam Bujak/Biały Kruk

Siostra Antonia opiekowała matką agresora. Portugalski biskup nazwał zabójcę popularnej w diecezji Porto 61-letniej zakonnicy “prawdziwym potworem”, zaznaczając, że agresor pozostawał na wolności z powodu źle funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości. - W tym przypadku zawiódł on w dotkliwy sposób. Żadna instytucja, twierdząca, że stoi na straży praw człowieka, też nie zareagowała w przypadku morderstwa siostry Antonii – napisał w komunikacie bp Manuel Linda, przypominając, że 44-letni morderca wielokrotnie był oskarżany o gwałty.

Hierarcha skrytykował też działanie systemu więziennictwa w Portugalii. Stwierdził, że jest on nieskuteczny i nie resocjalizuje osadzonych. Wyraził wątpliwość czy zakłady karne są w “Portugalii ośrodkami poprawiania ludzi, czy raczej szkołami nauki wysublimowanej przestępczości”.

Biskup Linda skrytykował też organizacje feministyczne, które “nie zabrały głosu” po bestialskim mordzie na zakonnicy. Stwierdził, że zrobiły to prawdopodobnie w związku z tym, że siostra Antonia była osobą konsekrowaną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem