Reklama

Cierpiący człowiek to cierpiący Chrystus

2019-02-20 11:35

Magda Nowak
Edycja częstochowska 8/2019, str. II-III

Damian Krawczykowski
Kaplica Szpitala Powiatowego w Zawierciu

Kościół katolicki 11 lutego obchodził Światowy Dzień Chorego. W tym dniu z pacjentami szpitali w Zawierciu, Radomsku i Częstochowie modlił się bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej

Zawiercie

Pierwszą Mszę św. bp Andrzej Przybylski odprawił w kaplicy pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu. – Wierzymy, że jest w cierpieniu wartość, że cierpienie nie jest bez sensu. Dlatego często prosimy chorych, by ofiarowali swoje cierpienie w różnych intencjach, za zbawienie innych, za nawrócenie, za wyzwolenie miłości – mówił w homilii. – Tak jak trzeba było tajemnicy cierpienia Boga, żeby mogła wygrać Miłość, tak być może dzisiaj Bogu jest na coś potrzebne cierpienie kogoś z naszych bliskich, nas samych. My tego nie rozumiemy. Nie chcemy przez to powiedzieć, że cierpienie jest przyjemne, dobre, ono jest bardzo trudne. I może dlatego, że jest tak bardzo trudne, gdy je ofiarujemy, ma taką wartość przed Bogiem.

Kapelanem Szpitala Powiatowego w Zawierciu jest ks. Jan Chaładus. – Staram się codziennie być wśród pacjentów szpitala. Jestem pod telefonem służbowym dostępny zawsze, każdego dnia i w nocy – mówił. – Większość osób zmagających się z różnymi chorobami oczekuje pomocy Jezusa i Matki Bożej, modlą się o powrót do zdrowia i ulgę w cierpieniach. Ja im w tych modlitwach towarzyszę. Chodząc po szpitalnych salach, zbieram duchowo ich cierpiące twarze, i później w kaplicy na różańcu przez wstawiennictwo Matki Bożej polecam ich miłosiernemu Bogu.

Paweł Kmiecik/Radio Zawiercie

Reklama

Radomsko

W medycznym sercu miasta, czyli w Szpitalu Powiatowym w Radomsku, punktualnie o godz. 15 wspólnota pacjentów, dyrekcji, pracowników szpitala na czele z bp. Andrzejem Przybylskim i kapelanem szpitala ks. Stanisławem Goską polecała wszystkich chorych Bożemu Miłosierdziu.

Ksiądz Biskup zaznaczył, jak ważne jest uświadamianie chorym wielkiej istoty ich cierpienia, którego znoszenie staje się służbą Kościołowi. Wskazał na samego Jezusa Chrystusa jako najlepszy wzór do dzielnego znoszenia swoich utrapień. Mówił, by zawsze mieć na uwadze życie wieczne. Po wspólnej modlitwie bp Andrzej chętnie rozmawiał z pacjentami.

Damian Krawczykowski

Częstochowa

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie był trzecim, który Ksiądz Biskup odwiedził. Wieczorem w szpitalnej kaplicy wraz z ks. Wojciechem Krasowskim, tutejszym kapelanem, celebrował Eucharystię dla pacjentów i personelu. Uczestniczyli w niej także przedstawiciele Odnowy w Duchu Świętym Archidiecezji Częstochowskiej.

Modlitwę Jezusa w Ogrójcu bp Przybylski nazwał najpiękniejszą modlitwą w obliczu cierpienia i zachęcił: – Tak się módlmy: Ojcze, jeśli to możliwe, to przez ręce tych wszystkich dobrych lekarzy, pielęgniarek, całego personelu, przynieś ulgę w cierpieniu i pełne uzdrowienie, wysłuchaj dzisiaj tę modlitwę. Ale jeśli trzeba, jeśli na coś Ci potrzebne to cierpienie, to daj nam siłę, byśmy je udźwignęli, daj nam wiarę, byśmy to cierpienie umieli ofiarować za Kościół, za świat, za zbawienie ludzi. Zwrócił jednocześnie uwagę, że Światowe Dni Chorych są także po to, żeby Kościół pamiętał w modlitwie o tych, którzy chorym niosą pomoc zawodowo i przez wolontariat.

– Rano po Mszy św. robię obchód po oddziałach. Spowiadam, zanoszę pacjentom Pana Jezusa, udzielam sakramentu namaszczenia chorych, często prowadzę z chorymi rozmowy – opowiadał ks. Wojciech Krasowski.

– Cierpiący człowiek to cierpiący Chrystus. Gdy cierpienie łączy się z cierpieniami Chrystusa ma charakter zbawczy, i to uświadamiam chorym.

Tagi:
Światowy Dzień Chorego

Reklama

Wyraz miłości

2019-02-20 11:35

Ewa Jankowska
Edycja toruńska 8/2019, str. IV-V

Z racji 27. Światowego Dnia Chorego w wielu miejscowościach naszej diecezji odprawiono Eucharystie z sakramentem namaszczenia chorych. Uczestniczyli w nich ludzie chorzy, cierpiący, w podeszłym wieku oraz osoby, które sprawują nad nimi opiekę, wolontariusze i kapelani. Diecezjalne obchody Światowego Dnia Chorego odbyły się 11 lutego w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu

Ewa Jankowska
Sakrament chorych, podobnie jak sakrament Eucharystii, zapowiada nowe życie

Często myślimy, że jesteśmy samowystarczalni, pełni sił, niezależni. Jednak wszystko nabiera innych barw, kiedy pojawia się w naszym życiu doświadczenie choroby czy cierpienia. Rozpacz, niecierpliwość, brak nadziei, pytania, jak długo będziemy przykuci do łóżka, czy dane nam będzie przeżyć kolejny dzień, czy zdążymy wybaczyć bliskim, pojednać się z Bogiem. Doświadczenie to weryfikuje ludzkie możliwości, pokazuje, że nie jesteśmy zdani tylko na siebie, ale nasze życie jest w rękach Stwórcy.

Zależność

– Św. Jan Paweł II ustanowił Dzień Chorego we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, bo właśnie w tym miejscu na świecie, Maryja, objawiając się jako Niepokalane Poczęcie, jednoznacznie wskazała naszą zależność od Boga – podkreślił w homilii bp Józef Szamocki. Fakt zdania się na Boga i drugiego człowieka podkreślił papież Franciszek w orędziu na 27. Światowy Dzień Chorego. Ojciec Święty napisał: „Każdy człowiek jest biedny, potrzebujący i ubogi. Kiedy rodzimy się, aby żyć, potrzebujemy opieki naszych rodziców. Stąd w żadnej fazie i na żadnym etapie życia nikt z nas nie jest w stanie całkowicie uwolnić się od potrzeby i pomocy innych, nie jest też nigdy w stanie przezwyciężyć granicy bezsilności przed kimś lub przed czymś”.

Uzdrowienie

Jednym z celów Światowego Dnia Chorego, którego idea ustanowiona została przez św. Jana Pawła II w 1992 r., jest dowartościowanie cierpienia chorych w wymiarze cielesnym, ale przede wszystkim duchowym. Na kartach Pisma Świętego możemy znaleźć zdanie: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (Mt 9, 12). Jezus w swoim Słowie mówi nam, że każdy może przyjść do Niego ze swoimi słabościami, chorobami, obawami czy utrapieniem. Bóg chce uzdrowić nasze serca i rany naszych dusz. Cierpienie fizyczne i duchowe daje oczyszczenie, stajemy się bezbronni, przyparci do muru, nie mamy sił, poddajemy się i dopiero wtedy dajemy Bogu przestrzeń do działania i dokonywania cudów.

Wspólnota

Osoby chore, którym poświęcony był 11 lutego, spotkały się w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu. Jedni na wózkach inwalidzkich, inni o kulach, niewidomi, niesłyszący, cierpiący na różne choroby, wszyscy wspólnie uczestniczyli w Eucharystii, modląc się o uzdrowienie fizyczne i duchowe.

Podczas Mszy św. wiernym udzielono sakramentu namaszczenia chorych, a po litanii do Matki Bożej Nieustającej Pomocy odbyło się błogosławieństwo na sposób lourdzki. – Sakrament chorych, podobnie jak sakrament Eucharystii, po prostu zapowiada nowe życie – powiedział bp Józef Szamocki.

Obecność

Choroba nie jest tylko trudnością dla osób, które zmagają się z jakąś dolegliwością czy niepełnosprawnością. Dotyka również ich bliskich, osoby, które podejmują opiekę i pielęgnację nad nimi, trwają przy łóżkach w niepewności, nieraz zmęczeniu. Również te osoby potrzebują pokrzepienia płynącego z Serca Jezusa. Jemu mogą oddawać swoje trudy i razem z Nim nieść krzyż codzienności. Ważne, by uświadomić sobie, że Bóg ma dla każdego plan i wszystko w życiu przydarza się nam w jakimś celu. Bycie przy cierpiącej osobie w najtrudniejszych dla niej momentach to najpiękniejszy wyraz miłości.

Ks. kan. Andrzej Bartman, diecezjalny duszpasterz służby zdrowia, na zakończenie diecezjalnych obchodów Dnia Chorego poprosił zebranych, by każde swoje cierpienie ofiarowywali w ważnych intencjach. Cierpienie oddane Bogu pozwala odkryć sens sytuacji, które nas spotykają, wydaje owoc i umacnia w wierze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Patriarcha Bartłomiej u papieża

2019-09-17 17:09

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W południe papież Franciszek spotkał się z ekumenicznym patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem, duchowym zwierzchnikiem Kościołów prawosławnych.

Massimo Finizio / pl.wikipedia.org

Gości on w Rzymie w związku z międzynarodowym kongresem na Papieskim Instytucie Wschodnim, którego sam jest absolwentem. Tematem kongresu jest prawo kanoniczne Kościołów wschodnich.

Spotkanie odbyło się w „braterskiej atmosferze” i zakończyło się wspólnym obiadem w Domu św. Marty. Wcześniej, na zaproszenie bp. Marcello Semeraro, sekretarza Rady Kardynałów, Bartłomiej przemówił do jej członków, obradujących w Watykanie. Podkreślił wartość synodalności w Kościele prawosławnym i zapewnił kardynałów o swej modlitwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem