Reklama

sól ziemi

Czy jesteśmy bezbronni w internecie?

2019-03-20 09:25

Jan Maria Jackowski
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 40

geralt/pixabay
Papirus

Media społecznościowe stały się naturalną platformą komunikacji.

Nowe technologie informacyjne to przede wszystkim telefonia komórkowa oraz Internet, które zaczęły się dynamicznie rozwijać na początku lat 90. XX wieku. Dziś telefonia komórkowa i Internet przenikają się wzajemnie.

Od lat 90. trwa niezwykle dynamiczny rozwój mediów społecznościowych. W 1995 r. powstał portal classmates.com, który pomógł odnawiać kontakty ze znajomymi z ławki szkolnej. W 2006 r. w Polsce powstał portal Nasza Klasa, na którym w 2010 r. istniało ok. 14 mln aktywnych kont użytkowników. W 2000 r. Jimmy Wales oraz Larry Sanger uruchomili Wikipedię, bez której trudno sobie wyobrazić współczesny świat. Znamienne, że od 2012 r. najbardziej znana na świecie encyklopedia – „Encyklopedia Britannica” przestała się ukazywać w wersji papierowej i jest dostępna wyłącznie on-line.

Nasz wiek to również niezwykle dynamiczny czas rozwoju portali i mediów społecznościowych służących tworzeniu interaktywnych sieci społecznych osób, które łączą podobne zainteresowania, pasje, styl życia, poglądy czy sposób spędzania czasu.

Reklama

Trudno nie zauważyć, że rozwój technologii cyfrowej spowodował jej wszechobecną dostępność i demokratyzację. Niezwykle atrakcyjna formuła multimedialności i fakt, że każdy człowiek może być nie tylko odbiorcą informacji, ale – dzięki skalowaniu technik komunikacyjnych – jej nadawcą, spowodowały natomiast, że media społecznościowe stały się naturalną platformą komunikacji oraz diametralnie zmieniły sposób myślenia i styl życia współczesnego człowieka. Facebook, Google+, Instagram, Snapchat, Twitter czy portal Flickr (serwis internetowy stworzony do gromadzenia i udostępniania zdjęć cyfrowych on-line) to platformy komunikacyjne łączące dziś miliardy ludzi na całym świecie.

Media społecznościowe mają zatem istotny wpływ na rzeczywistość. Mogą w nich być zamieszczone treści pozytywne, dobre, ale mogą być również treści oraz przekazy negatywne, złe, które niekiedy bywają wykorzystywane do propagandy i dezinformacji, szerzenia niechęci czy nienawiści. Należy podkreślić, że polskie prawo zakazuje nawoływania do nienawiści, a tego typu zachowania są penalizowane. W  art. 256 ust. 1 Kodeksu karnego czytamy: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Co więcej, z innych zapisów Kodeksu karnego jasno wynika, że zakazane są nie tylko nawoływanie do popełnienia zbrodni, ale także grożenie innym osobom – niezależnie od powodu pogróżek. W Polsce mamy zatem przepisy chroniące przed przemocą, agresją i wszelkiego rodzaju przestępstwami i dotyczą one wszystkich – niezależnie od pochodzenia, wyznawanej religii oraz jakichkolwiek „odmienności”. Prawo przewiduje jednakową karę za przestępstwa, niezależnie od cech, zachowań i wyborów życiowych ofiary. Warto o tym pamiętać, bo coraz częściej w Internecie pojawiają się nienawistne ataki i groźby pod adresem ludzi i osób broniących zbudowaną na fundamencie chrześcijaństwa tradycję polskiej kultury.

Jan Maria Jackowski
Publicysta i pisarz, eseista, senator RP www.jmjackowski.pl

Tagi:
opinie

Kard. Ravasi: religia i kultura mają uwierać i stymulować

2019-06-03 20:55

vaticannews.va / Watykan (KAI)

U głupców najbardziej zdumiewa ich liczba. Większość społeczeństwa nie jest zainteresowana poszukiwaniem wartości. Do tego powinny go skłaniać zarówno religia, jak i kultura. To jest ich wspólne zadanie – uważa kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury. W obszernym wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera” podjął się on refleksji nad kondycją współczesnego świata.

Wojciech Łączyński

Zwrócił uwagę na potrzebę wygrzebywania znaków nadziei spod gruzów naszych czasów. Zastrzegł, że nie są to gruzy wojenne, pośród, których on sam w 1942 r. przyszedł na świat. Dziś jesteśmy dalecy od tamtej epifanii zła. Mamy raczej do czynienia z wszechobecnym pyłem powierzchowności, banalności, wulgarności i głupoty – stwierdził kard. Ravasi.

Jego zdaniem, w takich warunkach ważna jest rola mniejszości. Nie może ona wypowiedzieć otwartej walki w polu, bo przegra z dominującą w siłę większością, ale musi stymulować i uwierać niczym oścień. Taką rolę odgrywa dziś papież Franciszek. Zrozumiał on, że do współczesnego człowieka trzeba przemawiać prostymi zdaniami, sloganami i obrazami, zgodnie z logiką Twittera. Kard. Ravasi przypomniał, że w podobny sposób wypowiadał się również sam Jezus. „Oddajcie Cezarowi, co należy do Cezara, a Bogu, co należy do Boga” – to w greckim oryginale zaledwie 52 znaki, o wiele mniej niż pozwala Twitter, a dyskutowano o tym przez wieki – zauważa szef watykańskiej dykasterii.

Kard. Ravasi odniósł się również do problemu pedofilii. Przypomniał, że już Benedykt XVI podjął w tym zakresie ważne kroki. Papież Franciszek to kontynuuje. Trzeba też jednak pamiętać – zauważył włoski kardynał – że grzech zawsze pozostanie jednym z wymiarów Kościoła, który jest rzeczywistością wcieloną, a nie eteryczną. Chrześcijaństwo nie żyje w mitycznych i mistycznych zaświatach, lecz jest zakorzenione w glebie dziejów, jest religią historyczną, a zatem cielesną. Zarazem jednak zawiera w sobie obecność Boga, moc Ducha Świętego, który jest oczyszczeniem – dodał kard. Ravasi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chodzenie do kościoła wydłuża życie

2016-06-15 21:52

Artur Stelmasiak

Trwające aż 16 lat badania Uniwersytetu Harvarda wskazują, że chodzenie do Kościoła i uczestniczenie w uroczystościach religijnych wydłuża życie aż o 33 proc. Wyniki badań zostały opublikowane przez jedno z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie.

Małgorzata Młynarska
Uroczystości jubileuszowe w jarosławskiej świątyni pw. Trójcy Przenajświętszej

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali dane na temat stylu życia 74 534 kobiet, które w latach 1992-2012 brały udział w Nurses' Health Studies. Wszystkie badane kobiety były w roku 1992 wolne od chorób krążenia i nowotworów. Uczestniczki odpowiadały na pytania dotyczące diety i zdrowia, a także dotyczące uczestnictwa w obrzędach religijnych. Okazało się, że u kobiet, które brały udział w obrzędach religijnych, stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu.

- Jak się okazuje, największym propagatorem zdrowego trybu życia jest prosty proboszcz parafii, który swoich parafian zachęca do relacji z Jezusem i udziału w nabożeństwach – twierdzi ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Warszawie, który jest z wykształcenia także lekarzem.

Wynika badań jednoznacznie wskazują, że w ciągu 16 lat trwania badania stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu u kobiety uczestniczące w nabożeństwach, w porównaniu z tymi, które do kościoła nie chodziły. Kobiety religijne o wiele rzadziej umierały na choroby układu krążenia i nowotworowe. Badanie pokazało też większy optymizm kobiet uczestniczących w nabożeństwach i mniejszą podatność na depresję.

- Do tej pory wszyscy myśleli, że zachęcając do chodzenia do kościoła zachęcam tylko do życia wiecznego. Teraz jest już medycznie udowodnione, że jestem również po prostu propagatorem zdrowego stylu życia – pisze na profilu facebookowym parafii ks. Abramowski. - Który z lekarzy, moich kolegów po fachu może się pochwalić taką skutecznością w profilaktyce poważnych schorzeń układu krążenia i nowotworów.

To jedne z największych badań tego typu. Spośród 74 534 kobiet w przeciągu 16 lat odnotowano 13 537 zgonów, w tym 2721 zgonów z powodu sercowo-naczyniowych i 4479 zgonów z powodu raka. Po wielu zmiennych i uwzględnieniu głównych czynników ryzyka okazało się, że kobiety uczestniczące w nabożeństwach częściej niż raz w tygodniu wykazały o 33 proc. mniejszą śmiertelność.

Wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda zostały opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie JAMA Internal Medicine. „Religia i duchowość może być niedoceniana przez medycynę czynnikiem w tym, aby lekarze mogli odpowiednio diagnozować swoich pacjentów” - piszą autorzy badania na stronie The Jama Network.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zbliża się 450-rocznica Unii Lubelskiej z 1569 r.

2019-06-19 19:57

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

1 lipca przypada 450-rocznica Unii Lubelskiej, jednego z najważniejszych aktów politycznych w historii Europy. Unia tworzyła Rzeczpospolitą Obojga Narodów, składającą się z Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Była wzorcem państwa federacyjnego ze wspólnym Sejmem i Senatem, ale pełną autonomią władz wykonawczych autonomicznych państw z odrębnym wojskiem, skarbem oraz systemami prawnymi. Przez ponad 200 lat Rzeczpospolita była najbardziej demokratycznym państwem Europy, opartym na wieloetnicznym narodzie obywatelskim, formowanym przez szlachtę.

wikipedia
Unia Lubelska (obraz Jana Matejki)

Punktem wyjścia do późniejszej Unii Lubelskiej 1569 r. była unia w Krewie z 1385 r., określająca konsekwencje wynikające dla Polski i Litwy z małżeństwa wielkiego księcia litewskiego Jagiełły i króla Polski Jadwigi, w postaci włączenia Litwy do Polski, czego warunkiem był chrzest Litwy. Nie było wówczas mowy o unii dwóch równorzędnych państw. Jagiełło wraz z członkami swego rodu uważał państwo litewskie za swą rodzinną własność, i stąd inkorporacja Litwy do Polski – w zamian za tytuł królewski – wydawała mu się czymś naturalnym.

W rzeczywistości program ten nigdy nie został zrealizowany, a samodzielne państwo litewskie nie przestało istnieć. Już w 1392 r. w myśl ugody Jagiełły z jego stryjecznym bratem, Witoldem, ten ostatni objął władzę nad Litwą oraz księstwami ruskimi wchodzącymi w skład Wielkiego Księstwa. Ostatecznie zrealizowany został model unii dynastycznej. Jagiellonowie obierani byli na królów Polski, zatrzymując jednocześnie urząd wielkiego księcia Litwy. A paradoksalnie silna i dziedziczna władza Jagiellonów w Wielkim Księstwie Litewskim dawała im także silniejszą pozycję w Polsce, gdzie król liczyć się musiał z rosnącymi prawami szlacheckiego społeczeństwa obywatelskiego.

Na przełomie XV i XVI wieku kształtuje się polski parlament. Izba poselska składa się z przedstawicieli sejmików ziemskich, senat natomiast – z najwyższych dostojników mianowanych przez króla, wojewodów, kasztelanów i biskupów rzymskokatolickich. Król musiał się liczyć z kontrolującym go parlamentem. Jednym z wielkich sukcesów polskiego ruchu szlacheckiego było zapewnienie równych praw wszystkim członkom tego stanu.

Tak silna pozycja szlachty w Polsce była czymś bardzo atrakcyjnym dla bojarstwa litewskiego i ruskiego, dlatego właśnie to środowisko parło ku coraz silniejszym związkom z Polską, wbrew miejscowej magnaterii. Sytuacja na Litwie była taka, że tamtejsi możni zdecydowanie odrzucali możliwość inkorporacji i obawiali się bliższych związków z Polską, a kształtująca się tam szlachta popierała tę ideę.

Kolejnym elementem wzmacniającym dążenia do integracji obu państw było zagrożenie zewnętrzne. Od końca XV wieku silnym zagrożeniem dla Wielkiego Księstwa była Rosja. Drugim zagrożeniem były wojny o Inflanty, o które rywalizowały obok Rosji, Dania i Szwecja. Zatem dla Litwy współdziałanie wojskowe z Polską stało się w XVI stuleciu koniecznością. Podobne koncepcje wysuwał król Zygmunt August, zdecydowany na doprowadzenie do trwałej unii polsko-litewskiej, zdolnej przetrzymać nawet wygaśnięcie jagiellońskiej dynastii.

Za panowania Zygmunta Augusta rosło znaczenia młodej jeszcze szlachty litewskiej. Utworzono sejmiki powiatowe we wszystkich województwach Wielkiego Księstwa oraz zreformowano sądownictwo na korzyść szlachty. W ramy prawne ujął to Drugi Statut Litewski z 1566 r. Potwierdził je Zygmunt August w dokumencie z 1568 roku, a więc dosłownie w przeddzień sejmu zjednoczeniowego w Lublinie.

Sejm Lubelski

Na 23 grudnia 1568 r. Zygmunt August zwołał do Lublina oba sejmy: koronny (polski) oraz litewski, aby ostatecznie rozstrzygnąć sprawę. Obradowały one w zasadzie osobno, zbierały się na wspólnych posiedzeniach tylko dla spraw najważniejszych.

W polskiej izbie przeważała opinia potrzeby włączenia Litwy do Polski, a z kolei ze strony litewskiej większość magnatów, mająca wciąż silne wpływy, była temu przeciwna. Koniecznością stało się szukanie kompromisu. Spierano się m. in. o to, czy obok wspólnego sejmu polsko-litewskiego pozostać miały sejmy osobne – litewski i polski. Strona litewska żądała, by wybór władcy odbywał się na granicy przy odrębnym obwoływaniu osoby króla i wielkiego księcia.

1 marca Litwini opuścili Lublin, zdawało się, że idea unii została pogrzebana. W odpowiedzi na to stany polskie podjęły decyzję włączenia do Królestwa Polskiego Podlasia i Wołynia, obszarów długotrwałego sporu między obu stronami, a w początkach czerwca na wniosek posłów wołyńskich przyłączono do Królestwa Kijowszczyznę i wschodnie Podole (województwo bracławskie). W odpowiedzi na to magnaci litewscy rozważali wręcz wypowiedzenie wojny, natomiast inkorporacje tych województw do polski poparła tamtejsza szlachta. A to dlatego, że otrzymywała natychmiast wszystkie przywileje szlachty polskiej, zachowując oficjalny język ruski i prawo sądowe – czyli Statut Litewski. Szlachta litewsko-ruska parła też zdecydowania ku silniejszej niż dotąd unii międzypaństwowej. W początkach czerwca Litwini wrócili więc do Lublina i szybko doprowadzono do kompromisu. Ostatecznie sejmy: litewski i koronny 1 lipca przyjęły uroczyście akta Unii, a Zygmunt August uczynił to 4 lipca.

Najważniejszą decyzją było powołanie wspólnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. „Królestwo Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie jest jedno nieróżne i nierozdzielne ciało, a także nieróżna, ale jedna jest wspólna Rzeczpospolita, która się z dwóch państw i narodów w jeden lud i państwo zniosła i spoiła” – czytamy w preambule unijnego aktu. Jednak szczegółowe postanowienia prowadziły nie tyle do stworzenia jednego państwa, ale do federacji Korony i Wielkiego Księstwa. Były to odrębne i równoprawne państwa, ale ściśle z sobą związane.

Fundament Rzeczpospolitej stanowić miał wspólny władca - król Polski i wielki książę Litwy w jednej osobie - wraz z sejmem. Odrzucono ideę odrębnych sejmów koronnych i litewskich, miał to być odtąd senat i sejm Rzeczypospolitej. Jednocześnie Korona i Wielkie Księstwo zachowywały odrębne urzędy centralne: kanclerza, hetmana, wojsko oraz skarb. Tak więc przy jednej władzy ustawodawczej – sejmie – działały dwie odrębne władze wykonawcze: koronna i litewska.

Siłą Unii – jak podkreśla Jerzy Kłoczowski – „było jej oparcie na szlacheckim społeczeństwie obywatelskim obu narodów politycznych: polskiego i litewskiego, które po prostu utożsamiały się z coraz głębiej z Rzeczpospolitą jako ich własnym państwem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem