Reklama

Pamięć codziennym wiatrem smagana

2019-03-27 11:10

Ks. Bartosz Rakoczy
Edycja przemyska 13/2019, str. IV

Archiwum parafii
W beskiej świątyni modlili się za duszę śp. ks. Szczepana Semenowicza parafianie, kapłani, rodzina i wierni z parafii, w których posługiwał

„Zanim się przerwie srebrny sznur i stłucze się czara złota, i dzban się rozbije u źródła, i w studnię kołowrót złamany wpadnie; i wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał” (Koh 12,6). Mówi się, że czas leczy rany. A my wciąż, tak po ludzku pytamy, ile czasu potrzeba, żeby zaleczyć ranę powstałą po śmierci kogoś, kogo znaliśmy, z kim spotykaliśmy się, kto był synem, bratem, przyjacielem czy kolegą. 13 grudnia 2018 roku, z niezbadanych Boskich wyroków, zakończył swą ziemską wędrówkę młody kapłan – ks. Szczepan Semenowicz. Przywołując jego osobę, powróćmy raz jeszcze, choćby na chwilę, do słów homilii wygłoszonej podczas jego pogrzebu 15 stycznia 2018 roku, w parafii Podwyższenia Krzyża świętego w Besku

A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? A on odparł: „Tak, Panie, kocham Cię” J 21,15. I przyszedł Pan w miniony czwartek, przyszedł tak cicho jak kiedyś z darem życia, przyszedł dyskretnie jak z łaską powołania, przyszedł cicho, bo nie lubi rozgłosu, przyszedł, aby godziną śmierci uwielbić Boga, i wypowiedział te słowa: „Pójdź za Mną”.

Jezusowe drogi

Droga Mamo Mario, siostro Emilio, bracia: Marcinie, Florianie i Błażeju. Drogi Biskupie Stanisławie, bracia kapłani z rocznika święceń i przyjaciele, siostry zakonne i ty Boży Kościele, pogrążony w smutku i w żałobie, ale i w nadziei powtórnego spotkania. Stoimy przed ks. Szczepanem. Któż by przypuszczał, że tak szybko, bo w 40. roku życia i w 14. roku kapłaństwa ks. Szczepan zakończy swoją ziemską misję. Rozpoczął ją tu, w swoim ukochanym Besku, gdy 23. grudnia 1978 r. przyszedł na świat. Tuż obok w starym beskim kościele otrzymał sakrament chrztu. Wtedy nadano mu imię Szczepan. I od tego momentu Pan prowadził go przez następne lata, wzrastając we wspaniałej rodzinie, aby potem po ukończeniu szkoły podstawowej w Besku i średniej w Sanoku wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Tam razem z nami, kursowymi kolegami poznawał Jezusowe drogi; ciągle stawiają sobie pytanie: czy nie było lepszych? Odpowiedzią i ukojeniem zawsze dla kleryków, a teraz kapłanów, były słowa wypisane na ścianach dolnej kaplicy seminaryjnej: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i aby owoc wasz trwał” J 15,16. Wspólnie cieszyliśmy się, gdy przed siedemnastu laty przywdzialiśmy po raz pierwszy sutannę – kapłańską szatę; a potem wyczekiwane posługi i święcenia, najpierw diakonatu, aż wreszcie, 15 maja 2005 r., święcenia kapłańskie.

Pierwszą parafią ks. Szczepana były Rudołowice, a potem Głębokie; po nich przyszedł czas na Łopuszkę Wielką i Czarną koło Ustrzyk, a potem Michałówka i Niebieszczany, był też w Przemyślu u biskupa Pelczara, i jako kapelan w przemyskim szpitalu; a stamtąd trafił jakby do szkoły Serca Jezusa w parafii w Radymnie, i nikt nie przypuszczał, że właśnie tam pod Sercem Bożym przyjdzie mu nauczyć się cierpienia i dogłębnie rozważyć słowa z aktu ofiarowania, że tylko „Twoją jesteśmy własnością i do Ciebie, Panie, należeć chcemy”.

Reklama

Otwierał bramy raju

A kiedy odchodził z tego świata, Kościół rozważał proroctwo Izajasza, czy nie jest to kolejny dowód, jak bardzo Pan kocha tych, którzy Go miłują. On cię nigdy nie zostawił i choć kazał szukać niejako po omacku, umacniał cię słowami: „Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę, mówiąc ci: Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu.

Ja cię wspomagam, mówi Pan, odkupiciel twój, święty Izraela. Ażeby widzieli, poznali i rozważyli wszyscy, że nie ma przypadków u Boga, są tylko znaki… że ręka Pana to uczyniła, że święty Izraela tego dokonał…” Iz 41,13.

Kochani… zapewne pytamy: – miał być cud Balickiego, liczyliśmy na to!

– czy jest porażka?

– a wy, jak myślicie?

I chodź wielu kłóciło się z błogosławionym: jeśli chcesz być świętym to działaj, to pokaż, co potrafisz!

I stał się cud, cud modlitwy, uwielbienia Boga. Tysiące ludzi szturmowało niebo i pokazaliśmy, że możemy, i że umiemy być jedno, że w trudnych sprawach potrafimy się zjednoczyć. Przecież nie byłoby nas tu dziś tak wielu, pewnie nawet nie pomyślelibyśmy dziś o ks. Szczepanie; a każdy byłby zajęty innymi sprawami, a tu, przyszliśmy z miłości dla Boga i ks. Szczepana; przyszliśmy wyśpiewać Te Deum Laudamus – Ciebie Boga wysławiamy – bo mimo smutku mamy za co Bogu dziękować.

I choć w ludzkiej kalkulacji to tylko niespełna 14 lat kapłaństwa, pomyślmy – ile w tym czasie odprawionych Mszy świętych? Ilu ludzi pojednanych z Bogiem, gdy ks. Szczepan podnosił w konfesjonale swą kapłańską dłoń i pytając – kimże ja jestem, wypowiadał Chrystusowe „i ja odpuszczam tobie grzechy, idź w pokoju”. Ilu ludziom przez chrzest na oścież otworzył bramy raju, dla ilu miał czas, aby tylko wysłuchać, porozmawiać, obdarzyć specyficznym humorem; ilu ludzi szczęśliwie przeprowadził do portu Zbawienia, ile modlitw, westchnień, ile różańców, ile homilii i kazań – kto to wszystko dziś zliczy?

A mówi się, że kapłani są źli! Czy to prawda?

Ks. Szczepan miał charyzmat, nie wiem, jak on to robił, ale przy sobie miał zawsze młodych ludzi. Miał dla nich czas, dobre słowo, nie szczędził pieniędzy, i jak – wielu mówi – był taki nasz.

Kapłan dobroci

Nasza obecność jest dzisiaj dziękczynieniem za sakramentalną posługę ks. Szczepana. Księże Szczepanie, a my, kapłani, kursowi koledzy, jak cię dziś zapamiętamy? Byłeś w naszych oczach kapłanem dobroci. I tak na zawsze w naszym sercu pozostaniesz. Gdy spotykałeś się z nami, zawsze witałeś nas słowami: „witam kapłana dobroci”. Gdy częstowałeś nas różnymi cukierkami, słodyczami, szczególnie w pamięci zapadły nam tak zwane „kulki mocy”, o których często mówiłeś; to chyba była ta przedziwna moc, którą czerpałeś od samego Chrystusa.

Szczepan. Szczególnie dziękujemy ci za katechezę krzyża, którą po cichu przyjąłeś i głosiłeś cichym cierpieniem, i nigdy nie usłyszeliśmy z twoich ust ani jednego słowa narzekania. To było i jest bardzo ujmujące i najpiękniejsze kazanie, które i dziś nadal rozbrzmiewa, gdy patrzymy na twą trumnę. I głosisz: – W domu Ojca mojego, do którego poszedłem, jest mieszkań wiele...

– Nasza Ojczyzna jest w niebie...

Słuchajcie tego szczególnie wy, mieszkańcy ukochanego Beska, słuchajcie mieszkańcy Rudołowic, Głębokiego i Sieniawy, Łopuszki Wielkiej i Czarnej koło Ustrzyk; słuchajcie mieszkańcy Michałówki, Niebieszczan i wy z Przemyśla i Radymna. Nie zapominajcie o tym, że droga do tej Ojczyzny prowadzi przez Chrystusa. Nie mamy tu miejsca stałego zamieszkania, ale nasza Ojczyzna jest w niebie (Flp 3,20).

Dlatego niech będą przepasane nasze biodra, niech płoną nieustannie pochodnie naszej wiary, abyśmy byli ludźmi oczekującymi swego Pana, który gdy powróci, a przyjdzie na pewno, z radością Mu zaraz otworzyć i wejść z Nim na niekończące się wieczne spotkanie. Księże Szczepanie, nie mówimy żegnaj, ale do zobaczenia…

Ty już wszystko wiesz o Bożym Miłosierdziu, a nas wspomóż, abyśmy nie przespali godziny przyjścia Pana.

Tagi:
kapłan kapłan odszedł do Pana

Rzeszów: adwentowy dzień skupienia dla księży

2019-12-03 09:13

tn / Rzeszów (KAI)

„Czy Bóg cię jeszcze pociąga czy już cię nudzi? Powiedz szczerze: Jesteś dzisiaj Helim czy Samuelem? – pytał księży diecezji rzeszowskiej ks. Wiesław Rafacz. 2 grudnia 2019 r. duchowni wysłuchali konferencji o kapłaństwie w dobie zamętu w ramach adwentowego dnia skupienia.

Bożena Sztajner/Niedziela

Dzień skupienia w kaplicy Domu Diecezjalnego Tabor w Rzeszowie odbył się w dwóch turach, o godz. 15.00 i 19.00. Na wszystkich spotkaniach ks. Wiesław Rafacz, diecezjalny ojciec duchowny, wygłosił konferencje pt. „Aby nie ustać w drodze. Kapłaństwo w dobie zamętu”.

Prelegent rozpoczął od wizji św. Faustyny opisanej w „Dzienniczku”, kiedy siostra widziała biczujących Jezusa Chrystusa kapłanów. „Pozwalam sobie rozpocząć ten adwentowy dzień skupienia dla nas, kapłanów, od bardzo mocnego obrazu jednej z wizji św. Faustyny. Czynię to po to, abyśmy weszli w to spotkanie z sercami gotowymi do nawrócenia. Niech Pan Jezus w tym adwentowym czasie oczekiwania „wierci” w naszych zatwardziałych sercach, aby dotarła do nas Jego miłość i czułość. Pamiętajmy o tym, że słowo Boże albo nas nawraca, albo zatwardza nasze serca. Trzeciej możliwości nie ma” – mówił ks. Rafacz.

Diecezjalny ojciec duchowny wiele miejsca poświęcił opisowi powołania proroka Samuela oraz różnicom między postawą Helego i Samuela. „Istnieje różnica między spędzaniem nocy w Przybytku Pańskim, a spędzaniem nocy w zwykłym miejscu. Można wyraźnie wyczuć, że to ta właśnie różnica spowodowała, że gdy Pan przemówił, Samuel usłyszał Jego głos, a Heli nie. Pan zawołał Samuela, a ten obudził się i próbował odpowiedzieć. Chłopiec jest gotowy, budzi się ze snu. Słowo Boże zostaje wypowiedziane i on natychmiast wstaje. (…) Czy Bóg cię jeszcze pociąga czy już cię nudzi? Powiedz szczerze: jesteś dzisiaj Helim czy Samuelem? O kim marzysz, czego pragniesz? Kto wypełnia twoją pustkę, twoją ciemność? Jeśli w twoim życiu stało się tak, że choć światło Boże jeszcze nie zagasło to widzenia już są coraz rzadsze, najwyższy czas zacząć spędzać swe noce w Przybytku Pańskim. Samuel swoje noce spędzał jak najbliżej Boga i dlatego objawił mu się Pan. I dlatego stał się prorokiem. Żeby być prorokiem w tym świecie, wpierw samemu trzeba słuchać proroctw Pisma Świętego” – podkreślił duchowny.

- Kapłaństwo przeżywa kryzys tożsamościowy. Każdy, kto obserwuje Kościół ma tego świadomość. Chodzi przecież o to, aby każdy z nas, księży, na swoją miarę i współpracując z łaską - powtórzył na sobie życie Jezusa Chrystusa. Dobrze widzimy, że w wielu seminariach w Polsce, również w naszym, jest coraz mniej kandydatów do kapłaństwa. Gdzie szukać przyczyny takiego stanu rzeczy? Zdecydowanie trzeba zacząć od wskazania na nas samych. Co się dzieje, że młodzi ludzie, patrząc na nas i słuchając nas, nie mają pragnienia, aby oddać życie Chrystusowi? Może Go za słabo pokazujemy? Może bardziej Go przesłaniamy sobą i naszą osobistą wizją i stylem posługi kapłańskiej? – pytał prelegent.

Po konferencji odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu. Nabożeństwo w Domu Diecezjalnym Tabor o godz. o godz. 19.00 prowadził ks. Michał Piętka, wikariusz parafii bł. Karoliny Kózki w Rzeszowie.

30 listopada na adwentowym dniu skupienia w Sędziszowie Młp. i w Dębowcu modlili się księża z południowej części diecezji rzeszowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Metropolita częstochowski, paulini i pielgrzymi złożyli Niepokalanej hołd z kwiatów

2019-12-09 09:43

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

- Niepokalana, zwyciężaj w życiu naszych wspólnot, zwłaszcza, gdy w naszym czasie na polskiej ziemi zagrożona jest źle pojęta i źle użyta wolność, godność kobiety i matki, godność i przyszłość dzieci prosił abp Wacław Depo metropolita częstochowski podczas hołdu z kwiatów złożonego Niepokalanej na wzór rzymski. Hołd z kwiatów w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP w duchowej łączności z papieżem Franciszkiem to już zwyczaj praktykowany na Jasnej Górze od 2009 r., kiedy to poświęcona została nowa figura.

B.M. Sztajner

Zobacz zdjęcia: „Hołd z kwiatów” na Jasnej Górze

Tegoroczne uroczystości odbyły się na Jasnej Górze także w łączności z kościołem Ducha Świętego w Warszawie, skąd wyrusza Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę i gdzie rozpoczęła się modlitwa w obronie życia, Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Świątynia od uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP stała się Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia. – Będzie ona też naszym punktem odniesienia w dzisiejszych zmaganiach z kulturą śmierci. Będziemy odkrywać to misterium życia; Bożego., duchowego i tego ludzkiego, które dziś tak lekką ręka się traktuje – podkreśla przeor warszawskiego klasztoru o. Marek Tomczyk.

- Maryja Matka Życia zaprasza nas, byśmy dziękowali za Boga, żyjącego w nas i szanowali dar życia - mówił podczas składania hołdu z kwiatów dla Niepokalanej przeor Jasnej Góry o. Marian Waligóra. - Chcemy modlitwą i przez konkretne rozwiązania stać na straży życia szczególnie w rodzinach – zachęcał paulin.

Pod przewodnictwem abp. Wacława Depo dokonany został akt zawierzenia Maryi. – Maryjo obroń nas od nienawiści, pogardy i wszelkich podziałów. Obroń Kościół na ziemi polskiej, aby miał odwagę głoszenia Prawdy w porę i nie w porę! - mówił metropolita częstochowski.

Po czym główny celebrans na podnośniku wozu strażackiego przygotowanego przez Państwową Straż Pożarną w Częstochowie został uniesiony na wysokość figury, gdzie złożył wiązankę z białych kwiatów. Za przykładem arcybiskupa także wierni złożyli na cokole przed figurą przyniesione przez siebie kwiaty.

Uroczystość jest nawiązaniem do rzymskiego zwyczaju tzw. omaggio floreale (hołdu z kwiatów), który sięga 1938 r., kiedy to papież Pius XI polecił Papieskiej Akademii Niepokalanej przygotować 8 grudnia na placu Hiszpańskim w Rzymie uroczysty akt oddania czci Matce Najświętszej. Odtąd każdego roku Ojciec Święty składa Maryi wieniec z kwiatów. W częstochowskim sanktuarium kwiaty składa nie tylko arcybiskup, ale i pielgrzymi.

Z parafii Imienia NMP w Międzylesiu w diec. warszawsko-praskiej z roku na rok przyjeżdża coraz więcej wiernych. Jak podkreśla Mariusz Talarek, to tu na Jasnej Górze wymodlono dla parafii powołanie kapłańskie, czy babcie wyprosiły narodziny upragnionych wnucząt. Jak podkreśla „hołd z kwiatów to taki symboliczny wyraz wielkiej wdzięczności Maryi za liczne cuda za Jej wstawiennictwem. Piękna tradycja”.

Na Jasnej Górze hołd Maryi składany jest pod figurą Niepokalanej na placu przed szczytem. Figura stoi pośrodku placu, gdzie do 1917 r. znajdował się pomnik cara Aleksandra II. W stanie wojennym pod tą figurą układany był krzyż z kwiatów i zniczy na znak jedności Polaków, pamięci o aresztowanych i prześladowanych, z prośbą o wyzwolenie z komunistycznej niewoli. Pod rzeźbą Niepokalanej przez cały rok trwa modlitwa pielgrzymów, którzy wchodzą na Jasną Górę od strony Alei NMP. W sezonie pielgrzymek pieszych pątnicy składają Maryi tysiące kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem