Reklama

Aby łopatki nie poszły w ruch

2019-03-27 11:10

Małgorzata Trawka
Edycja wrocławska 13/2019, str. IV

Małgorzata Trawka
Podczas konferencji nie brakowało elementów humorystycznych

Małżonkowie zrzeszeni w ruchu duchowości małżeńskiej „Equipes Notre-Dame”, jak również wszyscy chętni, przybyli 16 marca do parafii św. Antoniego we Wrocławiu na Wielkopostny Dzień Skupienia, by zmierzyć się z tematem „Piękno i siła – kobiecość i męskość w małżeństwie”. Eucharystia była okazją, by zweryfikować swoje przeżywanie Wielkiego Postu. W homilii ks. Paweł Misiołek, cytując papieża Franciszka, porównał proces nawracania się do bólu rodzenia, bo nawracanie wymaga trudu, czasu, determinacji i pozostawienia bezpowrotnie poprzedniego stanu rzeczy. W efekcie – jak mówił kapłan – może pojawić się na świecie nowy człowiek, przemieniony przez łaskę nawrócenia.

Wyjść z piaskownicy

Również do narodzin, ale w nieco innym kontekście, nawiązała prelegentka Małgorzata Kramarz, zaczynając konferencję. – Kiedy przychodzi na świat dziewczynka, rodzi się człowiek, który będzie w naturalny sposób predestynowany do swobodnego poruszania się w świecie ludzi, a kiedy rodzi się chłopiec, to w naturalny sposób będzie potrafił znaleźć swoje miejsce w świecie rzeczy – dowodziła Małgorzata Kramarz, doświadczony psycholog i pedagog. – Wchodząc w związek małżeński bierzemy siebie z całym „bogactwem inwentarza”. Żenisz się z dorosłą kobietą, a w jej wnętrzu z dziewczynką. Wychodzisz za mąż za dorosłego mężczyznę, a w jego wnętrzu jest chłopiec – kontynuowała prelegentka.

– Mamy obowiązek zatroszczyć się o siebie w całości, ale też zrozumieć to, że czasem ta dziewczynka wyskoczy przed szereg, przed tę dorosłą, piękną, dojrzałą kobietę, że ten mężczyzna zachowa się czasem jak chłopiec.

Reklama

Taka sytuacja najczęściej dzieje się w czasie sprzeczek i kłótni. Żeby to lepiej zobrazować Małgorzata Kramarz skorzystała z dziecięcych atrybutów. Kłótnia małżonków zaczyna się od „wymachiwania łopatkami”. Gdy zaczyna się obrzucanie inwektywami, łopatki już nie są puste, lecz sypiemy sobie piach w oczy, a gdy wylewamy coraz silniejsze pretensje i żale, w ruch idą już całe wiaderka. A przecież można inaczej... Można „poskładać” swojego małżonka znajdującego się w trudnej skądinąd sytuacji, zaspokajając te potrzeby, które są najbardziej dla niego naturalne. Można korzystać z tej pięknej możliwości wzmacniania czyjegoś poczucia szczęścia i własnej wartości. I w końcu można wzajemnie sobie służyć w celu budowania pięknego i silnego małżeństwa.

Szukać wsparcia w drodze

Osobno panie, osobno panowie mieli możliwość wymiany doświadczeń na temat rozwijania swojej własnej kobiecości/męskości oraz sposobów na wspieranie w tym swojego współmałżonka. Okazało się, że otwarta rozmowa jest nie tylko domeną kobiet. Panowie przystąpili do tego zadania jak do prawdziwego wyzwania i twierdzili, że czasu na rozmowę było za mało. – Do budowania męskości brakuje wzorców – zauważa Michał Waszkielewicz, uczestnik spotkania. – Zanikają we współczesnym świecie, zaczyna wręcz panować moda na niemęskość, na zrównanie płci. Całe szczęście, że mamy przykład mężczyzny w Chrystusie oraz tylu świętych. Oni nie tyle uczą siły fizycznej, co siły modlitwy, wytrwałości. Żona Michała, Magda, zauważa, że niezależnie od wieku panie widzą potrzebę dbania o swoją kobiecość. Co więcej, wspierają się w tym. Na przykład babcie zabierają swoje wnuki, by rodzice mieli czas i przestrzeń do zadbania o siebie, jak również o swoją relację.

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej na zakończenie dnia skupienia przypomniało o tym, po co jest właściwie ten wysiłek i starania, by być człowiekiem w pełni, czy to w pełni swojej kobiecości czy męskości. W końcu odkrywanie dzieła stworzenia i odkupienia ma na celu doprowadzenie nas, często niełatwą drogą, do doświadczenia poranka zmartwychwstania. A w tajemnicy, ciszy i blasku tego poranka znajduje się i piękno, i siła.

Tagi:
małżeństwo dzień skupienia Wielki Post

Reklama

Z Maryją wszystko się uda

2019-11-26 12:50

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 48/2019, str. 4-5

W Tomaszowie Bolesławieckim odbył się diecezjalny dzień skupienia rodzin szensztackich, w którym wzięli udział przedstawiciele kręgów działających w diecezji legnickiej. Spotkaniu przewodniczyła s. Damiana Czogała z Szensztackiego Instytutu Sióstr Maryi

Ks. Waldemar Wesołowski
Dzieci z Raciborowic opowiedziały o bł. Imeldziee

Szensztackie dzieci

Był czas na wspólną modlitwę i konferencje. Dzieci z rodzin szensztackich z Raciborowic przygotowały przedstawienie o życiu bł. Imeldy Lambertini – patronki dzieci komunijnych. Spotkanie było też okazją do podzielenia się swoimi doświadczeniami tworzenia kręgów rodzin oraz świadectwem życia w kręgach rodzin szensztackich.

Dzień skupienia rozpoczął się od Eucharystii w kościele parafialnym. Podczas dalszej jego części, która odbyła się w miejscowym Domu Kultury s. Damiana mówiła min. o kształtowaniu w sobie nowego człowieka. – W Apostolacie Matki Bożej Pielgrzymującej wpatrujemy się w postać Maryi i chcemy ją naśladować. Kiedy przybywa do naszych rodzin w znaku kapliczki, otwieramy dla niej nasze domy, pozwalamy Jej kształtować nasze życie indywidualne, małżeńskie i rodzinne. Chcemy stawać się w ten sposób nowymi ludźmi. Mamy wiele świadectw, że obecność Maryi zmienia atmosferę domu, zmienia nasze życie – powiedziała s. Damiana.

Rodziny szensztackie o sobie

Od wielu lat apostolatem zajmuje się Teresa Szyjkowska, która jest koordynatorką ruchu w diecezji legnickiej. Razem z mężem Markiem, dziś już nieżyjącym, zakładali pierwsze kręgi rodzin. Dziś jest ich 100. – To wielka radość, że w naszej diecezji każdego miesiąca 1000 rodzin modli się razem z Maryją. Maryja nam pomaga we wszystkich sprawach dnia codziennego, dzięki Maryi wzrastamy. Maryja nauczyła mnie najważniejszej rzeczy – zawierzyć wszystko Opatrzności Bożej – podkreśla p. Teresa.

Monika Wąsowska ze Starego Łomu wraz z mężem i całą rodziną przyjęła Matkę Bożą Pielgrzymującą 7 lat temu. – W tym czasie wiele się wydarzyło w naszym życiu. Najważniejsze jest to, że na łono naszej rodziny, po wielu różnych przeżyciach, powrócił mój tato. Modliłam się o to przez cały ten czas – wyznaje p. Monika. Jak wygląda pobyt kapliczki z wizerunkiem Maryi w domu? – Zawsze staramy się celebrować ten moment. Kapliczka ma swoje miejsce, zapalamy świece, wspólnie się modlimy. Z doświadczenia mogę też powiedzieć, że Maryja zmienia nas niepostrzeżenie, pośród zwykłych, codziennych spraw. Ona po prostu jest z nami, towarzyszy nam. Pomaga nam znosić codzienne trudy, kłopoty. Razem z mężem jesteśmy rolnikami i w tym czasie nauczyliśmy się ufności, że Maryja w każdej sprawie nam pomoże – dodaje p. Monika. Obecność Matki Bożej wpłynęła również na życie jej syna Jakuba. – Po tych latach, kiedy Maryja jest w naszej rodzinie, mam świadomość, że Ona zawsze jest ze mną, że jestem stale pod Jej opieką, że Ona mnie prowadzi. Staram się też dawać świadectwo wiary wśród moich rówieśników. Nikomu niczego nie narzucam, staram się pokazać, że warto Jej zaufać – mówi Jakub.

Dzieci z Raciborowic o bł. Imeldzie

Podczas dnia skupienia dzieci z Raciborowic zapoznały wszystkich z historią bł. Imeldy, patronki dzieci komunijnych. Jak mówi Monika Rypień z Raciborowic, jest to wspólne dzieło dzieci należących do kręgu młodych rodzin w Raciborowicach. – Nie trzeba było długo prosić, wystarczyło kilka telefonów i wszystkie mamy wraz z dziećmi włączyły się w realizację pomysłu – mówi. Trzeba podkreślić, że całe przedstawienie, łącznie ze scenografią i strojami to wspólne dzieło. Na podziw zasługują same dzieci, które wcieliły się w różne role, poświęcając na przygotowanie tej historii pół wakacji. Jak mówi p. Monika, to wszystko dzięki obecności Maryi w rodzinach. – Z punktu widzenia rodzica to ciekawa sprawa. Dzieci podczas tych trzech dni, kiedy przebywa u nas Matka Boża, obcują ze świętością. Dzieci i rodzice bardzo się cieszą, a kiedy przychodzi się rozstać, niejednokrotnie pojawiają się łzy. Ale za miesiąc Ona wróci – dodaje p. Monika. Również w życiu rodziny p. Anety Jurasz wiele się zmieniło od czasu, kiedy pierwszy raz pojawiła się kapliczka. – Bycie w kręgu rodzin umocniło naszą wiarę, zbliżyło nas do innych rodzin. Teraz czujemy, że jesteśmy wspólnotą. Mamy grono swoich przyjaciół, spotykamy się, razem się modlimy, wspieramy, pocieszamy kiedy trzeba. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach jest to bardzo ważne – zaznacza p. Aneta.

Więcej na stronie Radia Plus Legnica (www.legnica.fm).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwyczaje ważniejsze od Boga

2019-11-19 12:16

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 20

Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga

Agnieszka Bugała
To Bóg wymyślił małżeństwo i tylko On może je naprawić

Mamy dużo kościelnych zwyczajów. Największe rzesze przychodzą do kościoła wtedy, gdy coś się dzieje, i to takiego, z czym wzrastaliśmy niemal od dziecka. Jeszcze lepiej, kiedy to pobożne wydarzenie przedłużone jest biesiadowaniem. Bo jak tu nie iść do kościoła w Wielką Sobotę, kiedy święcą pokarmy? Jak nie pojawić się na Pasterce, kiedy tak nostalgicznie brzmią kolędy, i jak nie podzielić się opłatkiem, bez którego trudno sobie wyobrazić Wigilię? Lubimy, kiedy na Mszy św. sypią popiół na głowę, święcą palmy albo przykładają dwie świece do szyi, żeby leczyć choroby gardła. Podobnie jest z I Komunią św., chrztem czy sakramentem małżeństwa. Pierwszeństwo w przygotowaniu do tych najważniejszych spotkań z Bogiem mają rzeczy, które... z Bogiem niewiele mają wspólnego. Chyba każdy duszpasterz marzy dziś o tym, żeby zamiast o sukienkach i garniturach móc poważnie i wyczerpująco porozmawiać z rodzicami i dziećmi o prawdziwej obecności Boga w Eucharystii; żeby zamiast ustalać kwestię dekoracji kościoła móc z młodymi szczerze porozmawiać o małżeństwie i o tym, jak żyć, żeby działanie tego sakramentu nie skończyło się po kilku miesiącach. Nawet nie zauważyliśmy, jak zaczęło nam być wszystko jedno, czy mówimy o chrzcie czy o chrzcinach – a może nawet to drugie stało się ważniejsze niż sam sakrament? I pomyśleć, że wszystkie te zwyczaje powstały dzięki Bogu, dla Boga i ze względu na Niego. W Bogu są ich moc, skuteczność działania i całe piękno. Bóg był potrzebny, żeby zaistniały i nabrały rangi – a teraz można już Panu Bogu podziękować, bo my postanowiliśmy je sobie przywłaszczyć i zorganizować po swojemu. Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga.

W pewnej parafii podczas całodziennego wystawienia Najświętszego Sakramentu ktoś wykradł monstrancję z Panem Jezusem. Kiedy proboszcz z ogromnym bólem w sercu i ze łzami w oczach wzywał swoich parafian do modlitwy przebłagalnej za tę profanację, usłyszał dziwne pocieszenie jednej z parafianek: „Niech ksiądz tak nie rozpacza, wprawdzie monstrancja była ładna i bardzo droga, ale szybko złożymy się na nową!”. Zwyczaje stają się ważniejsze od samego Boga, a przecież one mają znaczenie tylko wtedy, kiedy dzięki nim spotykamy się z żywym Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak chadecja i Platforma torują drogę radykalnej lewicy

2019-12-11 17:18

Jadwiga Wiśniewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego

O tym, że ostatnie działania Platformy Obywatelskiej torują drogę radykalnej lewicy wiemy na podwórku krajowym już od dawna. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Obywatelskiej dostało się kilku już niemal zapomnianych polityków starej lewicy. Niestety strategia totalnej opozycji otworzyła furtkę dla dużo groźniejszej w dzisiejszych czasach radykalnej lewicy organizowanej przez panów Biedronia i Zandberga. W ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu furtka ta została uchylona jeszcze szerzej.

Informacje prasowe

Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w obecnym Parlamencie Europejskim. Do tej pory Parlament był rządzony przez chadecję (EPL) i socjalistów, którzy dzielili między sobą najważniejsze stanowiska i podejmowali wspólnie decyzje, czasami dopuszczając do tego grona liberałów. Po ostatnich wyborach sytuacja się jednak skomplikowała. Zwiększyły swoją obecność siły skrajnie niechętne Unii. W wyniku zawirowań związanych z Brexitem oraz histerii klimatycznej urośli w siłę liberałowie i zieloni. Tradycyjne partie chadeków i socjalistów straciły większość. Musiały się zatem podzielić wpływami. I tu chadecja wpadła w pułapkę.

O ile chadecy od wielu lat przejawiali tendencje lewicujące, o tyle jeszcze w poprzedniej kadencji byli skłonni nawiązywać sojusze z eurorealistami, którzy uważają że Europa może być silna siłą państw członkowskich, a taką frakcją są Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, do których należy Prawo i Sprawiedliwość. Dziś chadecy tworzą już właściwie koalicję z socjalistami, liberałami, zielonymi i komunistami! Ale w tej układance politycznej chadecy będą stawać się coraz bardziej zbędni. Za cenę bycia w większości, będą się coraz bardziej rozpływać. Weszli na prostą drogę prowadzącą do marginalizacji. Jeżeli z niej nie zejdą, to ludzie przestaną na nich w końcu głosować, bo po co głosować na podróbkę, jeżeli można głosować na oryginał, czy to liberalny, zielony czy lewicowy?

Weźmy kilka przykładów. Zacznijmy od polityki klimatycznej. Żeby zdobyć poparcie większości Parlamentu Europejskiego Ursula von der Leynen niemal zaproponowała program socjalistów w tej dziedzinie, różnice są dosłownie marginalne. Wygląda na to, że obecna Komisja, choć podobnie jak poprzednia rządzona formalnie przez chadeków, będzie de facto wprowadzać agendę socjalistów, a jej twarzą, jeszcze wyraźniejszą niż poprzednio, będzie holenderski socjalista Timmermans. Zamierza on wprowadzić w życie plan redukcji emisji CO2 o 50% do 2030 r., choć już obecny cel 40% uchwalony został dopiero niedawno i nie jest łatwy do osiągnięcia, co potwierdziła ostatnio nawet Europejska Agencja Środowiskowa. Chadecy w Parlamencie zgodzą się z tym, bo inaczej nie potrafią. Ciekawe co zrobi Platforma – choć to pytanie wydaje się retoryczne.

A teraz z innej dziedziny. W Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) koordynatorką EPL jest Irlandka Frances Fitzgerald (która, nawiasem mówiąc, promowała wszystkie ostatnie zmiany obyczajowe w Irlandii). Pomiędzy nią, a koordynatorkami czterech partii panuje pełna symbioza. Do tego stopnia, że na jednym z ostatnich posiedzeń koordynatorów, na którym rozdzielono prace na najbliższe lata, grupa konserwatywna oraz grupa narodowców (ID) nie dostały żadnego sprawozdania, pomimo że gwarantowały nam to procedury. Przewodnicząca (austriacka socjalistka) uznała jednak, że skoro został osiągnięty konsensus, nie ma potrzeby odwoływania się do procedur. Konsensus działa między tymi pięcioma grupami faktycznie bez zarzutu. Szkoda tylko, że zamyka się oczy na coraz większą grupę społeczeństwa, która zupełnie nie rozumie podstaw tego „konsensusu”. W końcu różnice w demokracji są normalne i należy je szanować. Taki „konsensus” znosi demokrację przez jej najbardziej zagorzałych „obrońców”.

Zupełnie ostatnio Parlament Europejski przyjął rezolucję oskarżającą Polskę o chęć zakazania edukacji seksualnej. Pomijając już fakt, że to zupełnie nie jest sprawa UE (co potwierdziła jeszcze odchodząca Komisja Europejska), rezolucja została oparta na kłamstwie, które na sesji plenarnej wygłosił poseł Biedroń, jakoby rząd miał taki plan. Posłowie PO, prowadzeni przez panie Łukacijewską i Hübner, chętnie rzucili się na ten temat i razem ze swoimi sojusznikami wysmażyli durną rezolucję składającą się z nieprawdziwych informacji oraz lewicowych fantasmagorii. Zawierała ona nawet kuriozalne wezwanie, aby kwestię edukacji seksualnej dołączyć do postępowania wobec Polski w ramach art. 7! Rezolucja została przyjęta radykalną większością Parlamentu, ok. 470 głosów było za, a jedynie ok. 130 przeciw. W EPL jedynie 20 posłów było przeciw, głównie Węgrów.

Rezolucja ta zawierała również poparcie dla „bezpiecznej i legalnej aborcji”. Jeszcze kilka lat temu głosowania nad aborcją w PE były mniej więcej wyrównane. Dzisiaj większość za aborcją to 450 do 150. Zdecydowana większość tzw. chadecji z EPL była za. Z obecnych posłów Platformy 8 głosowało za, 2 było przeciw, a 2 wstrzymało się. A jeszcze nie tak dawno jeździli na rekolekcje do Tyńca!

Widać jak na dłoni, że Platforma i cała chadecja stacza się po równi pochyłej na lewo. Można mieć niemal pewność, że jej rola będzie radykalnie maleć. Ale rzeczywistość nie znosi próżni. Obawiam się, że jej miejsce zostanie zajęte przez sfrustrowanych radykałów. Chadecja budzi demony!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem