Reklama

Miłość krzyża i piękno życia

2019-04-24 09:01

Grzegorz Jacek Pelica
Edycja lubelska 17/2019, str. 3

Grzegorz Jacek Pelica
Parafianom z Rudnika zależy na duchowym rozwoju ich dzieci

W wigilię Niedzieli Palmowej bp Józef Wróbel uczestniczył w pożegnaniu Krzyża Trybunalskiego z relikwiami Krzyża Chrystusowego w parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Rudniku Szlacheckim. Podczas uroczystej Mszy św. udzielił bierzmowania 21-osobowej grupie młodzieży, przygotowanej przez katechetkę Mariolę Gałkowską i proboszcza ks. Mariana Serwatkę.

Miłość nie czuje ciężaru

Nawiązując do ewangelicznej perykopy, bp Józef Wróbel podkreślał, że Bóg w Osobie swojego Syna przyjął okropną śmierć na krzyżu, jako narzędzie zbrodni i zarazem zbawienia. Przypominał, że krzyż jest odpowiedzią Boga na grzech pierwszych rodziców i spełnieniem obietnicy pełni obdarowania. – Kto wypełnia Boże przykazanie, ten doświadcza pokoju i radości w swoim sercu. Na to obdarowanie Bogiem i przez Boga nie może patrzeć zazdrosny szatan. Dlatego tragedią, czyli owocem ludzkiego nieposłuszeństwa wobec Boga, kończy się życie ludzi w raju. Odpowiedzią jest posłuszny Bożej woli Jezus, który mówi do Ojca: Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie! – wyjaśniał Pasterz.

Bp Józef Wróbel przywołał symbolikę Księgi Rodzaju oraz obrazy miłości, którą Bóg łączy dwoje ludzi, i szatańską ingerencję w ich wzajemną więź, przez którą przechodzą od współdziałania i obdarowania do oskarżeń i pracy w pocie czoła. Wraz z upadkiem kończą się zgoda, harmonia i miłość, a ludzkość przechodzi od wspólnoty do kłótni, niezgody i wojen. Ale kto kocha, ciężarów miłości nie czuje; z potrzeby serca czyni dla drugiego wszystko, aby usłużyć. Jak wyjaśniał Ksiądz Biskup, każda wspólnota Chrystusowego ołtarza sprawia, że czujemy się jedną rodziną, dostrzegając w sobie nawzajem przede wszystkim człowieczeństwo, a nie stan pożądania; godność, wzajemny szacunek i podobieństwo, a nie wyobcowanie i źródło grzechu, zwłaszcza zazdrości. „Jezu, Tyś jest światłością mej duszy, daj mi moc przyjąć dziś miłość Twą” – współbrzmiał z pasterską medytacją śpiew parafian.

Reklama

Pogłębiać i ufać

Oprócz adoracji krzyża i uczestnictwa w rekolekcjach ewangelizacyjnych „Źródło” młodzi wraz z rodzicami i nauczycielami przygotowali oprawę liturgiczną. Bierzmowani dziękowali słowami św. Jana Pawła: „Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali. W tych słowach jest zachęta, aby się nie poddawać i nie ulegać złym wpływom. Do tego uzdolni nas Duch Święty” – mówiła z przekonaniem Roksana.

Wychowawczyni Anna Mozgawa powiedziała swoim uczniom: – W tym ważnym i pięknym dniu życzę, abyście zostali ubogaceni mądrością życia, płynącą z wiary w Boga. Pokój serca i pasje życiowe odnajdujcie w darze rady. W trudnych doświadczeniach proście o męstwo, które niesie nadzieję. Szukajcie takiej wiedzy, która dostrzega wieczność, bo do niej zostaliśmy powołani. Postępujcie z bojaźnią Pańską, ale nie ze strachem. Przed Bogiem bądźcie pobożni i pokorni. Niech Duch Święty każdego dnia oświeca wasze serca i umysły, byście docenili piękno życia w przyjaźni z Bogiem i ludźmi!

– Wiara jest częścią życia i jedno nie wyklucza drugiego – dzieliła się pani Agnieszka. – Wielomiesięczne przygotowanie wymagało od naszych dzieci zaangażowania, ale w życiu nic nie jest łatwe. Pragniemy, aby nasze dzieci dbały o swój rozwój duchowy. Wielu być może już znalazło podpowiedź, jak należy w mocy Ducha Świętego więź z Bogiem naprawić i pogłębiać przez dojrzalsze relacje z ludźmi. Być może w sercu rodzi się obawa: Czy nasze dzieci nie rozstaną się z Kościołem? Dlaczego niektórzy rezygnują z pogłębiania relacji z Bogiem? Czy my swoim życiem dajemy naszym dzieciom dobry przykład? Współpraca z Duchem Świętym nie dzieje się automatycznie, więc warto pokazywać swoim życiem, że gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu. A może rekolekcje ewangelizacyjne uświadomiły nam, że w codziennym zabieganiu oddaliliśmy się od Boga? Warto pozwolić Jezusowi działać w naszym sercu i życiu. Warto zaufać! – podkreślała.

Tagi:
Krzyż Trybunalski

Reklama

U stóp krzyża

2019-07-24 11:33

Anna Gliwa
Edycja lubelska 30/2019, str. 4

W bogatą historię parafii pw. Bożego Ciała w Józefowie n. Wisłą wpisała się peregrynacja kopii Krzyża Trybunalskiego, poprzedzona rekolekcjami ewangelizacyjnymi „Źródło”.

Paweł Wysoki
Uroczystościom przewodniczył bp Mieczysław Cisło

Na kartach historii

Miasteczko nad Wisłą powstało w XVII wieku dzięki fundacji kasztelana Andrzeja Potockiego. Magnat sprowadził do niego ojców bernardynów, dla których wybudował kościół i klasztor. Dzięki nim w Józefowie rozwinął się kult św. Antoniego Padewskiego. Podczas pożaru, jaki strawił kościół i klasztor w 1729 r., z płonącej świątyni zdołano uratować zaledwie 3 obrazy: św. Antoniego, św. Franciszka i Matki Bożej. Kilka lat później znalazły się one w odbudowanym kompleksie sakralnym; prace sfinansował Józef Potocki, spadkobierca dóbr nadwiślańskich.

Barokowa świątynia od 1733 r. służy miejscowej ludności. W ciągu niemal 3 stuleci przechodziła różne czasy, od bogatej w złocenia świetności, po zamianę na więzienie i stajnię dla koni. Bernardyni, obecni w Józefowie aż do 1865 r., troszczyli się o duchowy rozwój mieszkańców; zakładali bractwa modlitewne, dbali o ubogich i chorych. W czasach zaborów czynnie włączali się w działania mające na celu odzyskanie przez Polskę niepodległości, za co zostali ukarani konfiskatą mienia i wypędzeniem. Do Józefowa już nigdy nie wrócili. Kościół i zabudowania klasztorne podupadły, a kolejne wojny i pożary przyczyniły się do znacznej dewastacji budynków.

W 1946 r. decyzją bp. Stefana Wyszyńskiego przy kościele pw. Bożego Ciała została utworzona parafia (wcześniej Józefów należał do parafii Rybitwy). W ostatnich latach, dzięki dotacjom unijnym i samorządowym oraz ofiarności wiernych, nadwiślańska świątynia została odnowiona. W ołtarzu głównym znajduje się zabytkowy krzyż, ocalały z pożarów. W bocznym ołtarzu umieszczone są relikwie św. Antoniego Padewskiego, którego kult przetrwał w sercach kolejnych pokoleń mieszkańców Józefowa.

Zapatrzeni w Maryję

Do historii parafii przeszedł projekt ewangelizacyjny „Źródło”. Najpierw wierni wraz ze swoim proboszczem ks. Andrzejem Walencikiem uczestniczyli w rekolekcjach (4-7 lipca), a następnie gromadzili się w kościele na adoracji kopii Krzyża Trybunalskiego (6-13 lipca). – Otwieraliśmy nasze serca i umysły, by dobrze przeżyć ten czas. Ufamy, że Chrystus umocnił w nas wiarę, nadzieję i miłość – mówili parafianie. Ksiądz Proboszcz podkreślał, że mieszkańcy Józefowa i sąsiednich miejscowości przez cały tydzień trwali na modlitwie przy krzyżu. W organizację czasu adoracji zaangażowali się m.in. przedstawiciele Rady Duszpasterskiej i Liturgicznej Służby Ołtarza, organistka, kościelny oraz nadzwyczajni szafarze. – Za wspólną modlitwę i za wszelkie dobro z serca dziękuję – mówił ks. Walencik.

W ostatnim dniu nawiedzenia do nadwiślańskiej wspólnoty przybył bp Mieczysław Cisło, który przewodniczył Mszy św. i obrzędowi przekazania krzyża. W pasterskiej refleksji pochylił się nad osobą Matki Najświętszej, której wezwanie z Kany Galilejskiej: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie mój Syn”, skierowane jest do ludzi wszystkich pokoleń. – Trwaniem u stóp krzyża przypieczętujmy naszą wiarę i miłość; prośmy Maryję, by Ona przedkładała Chrystusowi nasze troski, nadzieje i radości – apelował. Ksiądz Biskup przywołał objawienia Matki Bożej w Fatimie i cudowne ocalenie św. Jana Pawła II, a także znamiennie wydarzenia z Lublina: cud łez na obrazie Maryi w kościele pw. Świętego Ducha oraz w katedrze. – Łzy Maryi ożywiają wiarę, prowadzą do nawrócenia; są znakiem współczucia i solidarności Matki z cierpiącym ludem – mówił bp Cisło. – Przylgnijmy do Matki, która wciąż jest z nami; jest szczęśliwa naszą radością, ale też płacze z nami i zanosi nasze łzy Jezusowi. Słuchajmy wymagającej Matki, która uczy nas, jak oddawać siebie Bogu i bliźnim, jak być Mu posłusznym przez realizację przykazania miłości – apelował.

* * *

Projekt „Źródło”

Zagłoba
rekolekcje 25-28 lipca, peregrynacja krzyża 27 lipca – 3 sierpnia

Opole Lubelskie
rekolekcje 1-4 sierpnia, peregrynacja krzyża 3-10 sierpnia

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pytania o stan wiary

2019-10-16 12:28

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 10-11

Sceptycy twierdzą, że stajemy się krajem, w którym jego mieszkańcom trzeba mówić o Jezusie Chrystusie tak, jak czyni się to w dalekiej Amazonii. A niektórzy dodają nawet, że w Polsce misjonarzom byłoby znacznie trudniej niż wśród dzikich plemion. Że spora część Polaków, mimo trwającej niemal trzecią dekadę katechizacji w szkole, wierzy naskórkowo, a praktykuje okazjonalnie. Ktoś trafnie napisał, że to religijność bez wiary i pobożność bez modlitwy.

Bożena Sztajner/Niedziela

To u nas opowiadana jest anegdota, jak to ksiądz przy załatwianiu formalności przedślubnych zapytał narzeczonego, czy przystąpił do sakramentu bierzmowania. Gdy ten nie wiedział zupełnie, o czym mowa, zdenerwowana narzeczona syknęła: – To było wtedy, jak ci ksiądz w Wielki Piątek sypał popiół na język!

A zupełnie poważnie – czy Polska powinna znów zostać krajem misyjnym? Może warto właśnie to pytanie zadać w Światowym Dniu Misyjnym, 20 października. A jeśli tak jest, to jakie są objawy tego zjawiska i jego przyczyny? I czy Kościół ma jakąś receptę, by ten proces zatrzymać...

Zadaliśmy to niełatwe pytanie trzem kapłanom z trzech regionów Polski. Dodajmy – z trzech nie tylko terytorialnie oddalonych od siebie regionów. Coraz częściej mówi się bowiem, że polska religijność nie jest już jednorodna. Do tradycji bardziej przywiązana jest ponoć wschodnia niż zachodnia część kraju. Inaczej wierzą ludzie w wielkich miastach, a inaczej na wsi. Najwyraźniejszą granicę stanowi jednak wiek – młodzi inaczej niż starsi traktują Kościół, inne miejsce w ich wartościowaniu zajmuje wyznawana wiara.

Ks. Piotr Bączek, południe Polski:

– Jestem księdzem diecezji bielsko-żywieckiej. Nasz diecezjalny Kościół w statystykach dotyczących liczby kapłanów, powołań czy też religijności wiernych prezentuje się nieźle. W porównaniu z miejscami prawdziwie misyjnymi jest wręcz bardzo dobrze. Kiedy odwiedziłem Boliwię – a to stricte misyjny kraj – tamtejszy biskup zaproponował mi „na dzień dobry” parafię liczącą 50 tys. wiernych, w której nie ma duszpasterza. A takich placówek jest tam znacznie, znacznie więcej. W mojej parafii – to największa w diecezji – na dwadzieścia kilka tysięcy wiernych przypada sześciu duchownych. Czy to misyjne wskaźniki? Nie sądzę.

Zdaję sobie sprawę z tendencji, które odczuwamy w całym polskim Kościele. One dotykają także naszą diecezjalną wspólnotę. Niepokoją nas spadek liczby powołań – u nas może nie drastyczny, ale od dłuższego czasu ciągły, słabnąca religijność młodego pokolenia etc., etc. Tego nie da się przemilczeć.

Daleki jednak jestem od kreślenia czarnych scenariuszy. Dlaczego? Bo wierzę w Boga, wierzę w Kościół i wierzę w ludzi. Z braku miejsca podam jeden przykład. W związku z Rokiem Świętym Miłosierdzia wprowadzono w dziesięciu miejscach naszej diecezji tzw. „stały konfesjonał”. Prawie każdy kapłan w ramach tej duszpasterskiej inicjatywy pełni swój dyżur spowiednika. Chętni do spowiedzi są zawsze; nie wspomnę już, że często są to bardzo dojrzałe i głębokie wyznania. Moje doświadczenie posługi w konfesjonale wcale nie wskazuje na kryzys wiary wśród ludzi.

Zmierzając do odpowiedzi na postawione pytanie – nie ma jakiegoś idealnego Kościoła w ziemskim wydaniu, do którego musimy strukturalnie, instytucjonalnie, statystycznie aspirować. I czuć się zadowoleni/niezadowoleni, gdy przejrzymy wspomniane statystyki. Te bowiem mówią wiele, ale nie mówią wszystkiego. Dwunastu Apostołów statystycznie wypadało bardzo słabo wobec całych narodów pogańskich.

Odpowiedź nie jest więc przesądzona. Nasz Kościół przyszłości będzie taki, jakie będą nasze wiara, odwaga, radość z tego, że jesteśmy uczniami Chrystusa. Polska nie stanie się pogańska sama z siebie, nie będzie też bardziej chrześcijańska. Będzie taka, jaką ją uczynimy. Naszej wiary nie uratuje ktoś z zewnątrz, tylko my sami.

Na koniec – czy Kościół ma na kryzys receptę? Oczywiście, że ma. Miał ją zawsze. Receptą jest głoszenie Chrystusa. Niezależnie od statystyk, w każdym czasie, w każdej sytuacji.

Ks. Adrian Put, ziemie zachodnie:

– Powiem trochę przekornie, że nie możemy sobie pozwolić na to, by krajem misyjnym nie być. Kościół jest przecież posłany, tzn. misyjny ze swej natury. Jeśliby nie był misyjny, to nie byłby Kościołem.

Jest jednak w tym pytaniu także drugi znak zapytania, odnoszący nas do postępującej laicyzacji i desakralizacji naszej ojczyzny. Gdy obserwujemy nasze współczesne życie społeczne, polityczne czy kulturalne, szczególnie po śmierci Jana Pawła II, nie sposób nie dostrzec postępującego poganienia Polski. Przez stulecia spotykaliśmy się w kraju z ukrytym lub jawnym antyklerykalizmem, odrzucaniem skrycie lub powszechnie pewnych norm wiary, a także ze zmienianiem się postaw religijnych Polaków. Dziś jednak ten proces jakby przyspieszył. Medialnie stał się bardziej nośny. Czy zatem możemy nadal mówić, że jesteśmy krajem katolickim, czy może jednak zjawisko zeświecczenia tak postąpiło, że powinniśmy się sytuować raczej w gronie krajów misyjnych? Nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno zabrakło nam myślenia o nas w kategoriach misji.

Posługuję jako proboszcz w niewielkiej parafii obejmującej część śródmieścia i budujące się osiedle w Zielonej Górze. Systematycznie, co niedzielę, w Mszach św. uczestniczy 15 proc. mieszkańców. Niewiele jest tutaj tradycyjnych rodzin, w których wiara przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Zresztą na tzw. ziemiach zachodnich tradycja wiary to raptem trzy lub cztery pokolenia. Pierwsi powojenni mieszkańcy Pomorza Zachodniego, ziemi lubuskiej czy Dolnego Śląska, wyrwani przed 75 laty z własnych domów i przewiezieni do obcych miejscowości, musieli organizować życie od początku. Często to właśnie wiara pozwalała im się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości, ale równie często ta nowa rzeczywistość stawała się okazją do odejścia od wiary. Brak zakorzenienia, porozrywane więzi społeczne oraz niepewność jutra powodowały, że Kościół miał tutaj trudniej. A dzisiaj bliskość granicy, przejmowanie wzorców życia z Zachodu, a także znacznie większa ciekawość nowinek obyczajowych powodują, że związki z wiarą stają się tutaj coraz słabsze. Co zatem zrobić w tej sytuacji? Na nowo podjąć misję. Kościół nigdy nie może sobie pozwolić na okres bez misji. Nawet gdy ochrzczone są całe pokolenia, to misja musi być podstawowym zadaniem Kościoła, szczególnie na zachodzie Polski.

Ks. Marcin Gołębiewski, Podlasie:

– Polska nie powinna nigdy przestać być krajem misyjnym. Niezależnie od tego, czy ktoś jest osobą, która z jakichś względów nie słyszała u nas o Chrystusie, czy na skutek różnych doświadczeń o Nim zapomniała. A nawet jeśli żywo doświadcza relacji do Boga, to potrzebuje ciągle orędzia Ewangelii. Nakaz jej głoszenia, pozostawiony przez Jezusa, jest przecież nakazem misyjnym.

Niestety, obserwujemy wiele zjawisk, które wskazują na to, że poganiejemy, że wiara staje się tylko zwyczajem, piękną tradycją. Zdarza się nader często, że chrześcijaństwo, katolicyzm zostają zredukowane do zwyczajów wyniesionych z domu rodzinnego: Wigilii, opłatka, choinki, kolorowej palmy czy wielkanocnej święconki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie liczne przypadki zaniedbywania życia sakramentalnego czy rozluźnienie obyczajów oraz życia moralnego. Ochrzcić dziecko wypada, Pierwsza Komunia św. to małe wesele, bierzmowanie przyda się do ślubu, sakrament małżeństwa to wzruszający moment dla całej rodziny, spowiedź to moja prywatna sprawa, a do kościoła na Mszę św. wystarczy pójść w okresie wielkanocnym. Tak się będzie działo, jeśli nasze chrześcijaństwo zostanie pozbawione nieustannego głoszenia Ewangelii.

Odkrycie misyjnej tożsamości Kościoła, również w Polsce, jest bezpiecznikiem, który chroni przed swoistą pychą: że oto my, katolicy z tradycjami, będziemy ewangelizować resztę świata. Zakorzeniony w polskiej tradycji katolicyzm jest wielką wartością i potencjałem, których mogą nam pozazdrościć inne kraje Europy, i bez wątpienia jest to powód do dumy. Musi on być jednak ożywiany duchem misyjnym, ewangelizacyjnym. Trzeba na nasze wspólnoty patrzeć okiem misjonarza, bo one potrzebują misyjnego odnowienia. W dobie pluralizmu kulturowego i religijnego, rozluźnienia obyczajów również wśród katolików potrzeba budowania i umacniania tożsamości chrześcijańskiej, promowania wartości ewangelicznych w przestrzeni publicznej. Realizacja nakazu misyjnego Chrystusa: „Idźcie i głoście”, ma jednak przede wszystkim przynosić owoce w życiu konkretnej osoby i umacniać w niej wiarę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: Sercem misji Kościoła jest modlitwa

2019-10-20 19:45

mag / Warszawa (KAI)

Współczesny świat potrzebuje świadków Chrystusa - podkreślił bp Jerzy Mazur zachęcając do gorliwej modlitwy za misje. Ona, jak zaznaczył - jest „Sercem misji Kościoła”. Bez niej misjonarz jest niczym ciało bez duszy, czy okręt bez sternika i kompasu. W Światowy Dzień Misyjny Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji celebrował Mszę św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża.

Werbiści

W homilii bp Mazur przypomniał, że każdy ochrzczony jest zobowiązany do dzielenia się wiarą z innymi. Nawiązując do papieskiego orędzia na Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny podkreślił, że chrześcijanin jest jednocześnie uczniem Jezusa i misjonarzem. - Od nas zależy, czy Chrystus będzie głoszony wśród tych, którzy Go jeszcze nie znają, a jest ich ponad 5 mld. na świecie – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w Bożych oczach każdy człowiek jest ważny, ponieważ „jest przez Pana miłowany”. – Ten kto tego doświadczył wyrusza w drogę ponieważ jest pobudzony, by wyjść ze swoich ograniczeń, jest pociągnięty i sam pociąga innych dając siebie, nawiązując relacje rodzące życie – mówił bp Mazur.

Zaznaczył, że prawdziwy misjonarz wpatrzony jest w Chrystusa, który uczy nas posłuszeństwa woli Boga. – Jezus zawsze miał świadomość, że został posłany przez Ojca i Jego misją jest wypełnić powierzone Mu zadanie poprzez głoszenie Dobrej Nowiny potwierdzanej cudami oraz śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie.

Bp Mazur podkreślił, że sercem misji Kościoła jest modlitwa. – To nie jest jakiś wzlot do Boga, czy dodatek do naszego bycia i działania, ale postawa życiowa wyrażająca naszą wiarę. To także styl życia i gwarancja przynoszenia owoców. Bez niej, nie uda nam się wypełnić otrzymanej od Pana misji, nie uda się wzrastać w świętości oraz pomagać innym na tej drodze – przekonywał duchowny. Dodał, że modlitwa pozwala także trwać członkom Kościoła w prawdziwej jedności.

Przywołując postać Mojżesza powiedział, że by ludzie mogli poznać Chrystusa potrzeba rąk nieustannie wzniesionych do nieba. - Świadomość tego miała zarówno św. Teresa od Dzieciatka Jezusa, jak i Sługa Boża Paulina Jaricot, która tworząc Żywy Różaniec stworzyła światowy system wspierania misji – zwrócił uwagę bp Mazur.

Zachęcał do modlitwy za całe dzieło misyjne Kościoła, by „Duch Święty wzbudził nową wiosnę misyjną dla wszystkich ochrzczonych”. – Dzisiejszy świat bardziej słucha świadków niż nauczycieli – podkreślił.

- Nie ustawajcie w modlitwie. Wspierajcie misjonarzy i misjonarki, zwłaszcza poprzez modlitwę różańcową, o którą prosiła Maryja podczas objawień w Gietrzwałdzie. Przypominała, że silą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują – powiedział Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji.

Zwrócił również uwagę na potrzebę wsparcia materialnego działalności misyjnej Kościoła.

Zebrana podczas Światowego Dnia Misyjnego w świątyniach na całym świecie taca, zgodnie z decyzją Ojca Świętego powinna być przekazana na Fundusz Solidarności z którego Kongregacja Ewangelizacji Narodów wspiera ubogie Kościoły na terytoriach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem