Reklama

Europa powinna powstać z grobu niewiary

2019-04-30 09:16

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 18/2019, str. 1-3

Ks. Grzegorz Umiński, Stanisław Bałabuch
Procesję rezurekcyjną w katedrze świdnickiej poprowadził bp Ignacy Dec

Święta wielkanocne są najważniejszymi świętami chrześcijańskimi. Te trzy dni od wieczora Wielkiego Czwartku do wieczora Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego stanowią jedno wielkie święto, największe święto naszej wiary

Tym, czym jest niedziela dla tygodnia, tym są te trzy dni dla całego roku. W tym czasie adorujemy krzyż Chrystusa, żeby potem cieszyć się Jego zmartwychwstaniem, zwycięstwem nad cierpieniem, nad śmiercią. Poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie wchodzimy w nową, głęboką i trwałą więź z Chrystusem.

Wielkanocnym obrzędom sprawowanym w katedrze świdnickiej przewodniczył ordynariusz bp Ignacy Dec. W homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek podczas porannej Mszy św. Krzyżma Ksiądz Biskup dziękował zgromadzonym kapłanom za ich dotychczasową służbę.

– Chcę zauważyć, że prawdopodobnie jest to dla mnie ostatni Wielki Czwartek, kiedy dane jest mi przemawiać do was jako wasz biskup diecezjalny. W roku przeżywanego piętnastolecia naszej diecezji dziękuję wam za waszą modlitwę, głoszenie Słowa Bożego, sprawowanie Liturgii Świętej, za troskę o chorych i biednych, za zatroskanie o mienie materialne waszych wspólnot parafialnych: świątynie, plebanie, budynki gospodarcze, cmentarze.

Reklama

W czasie tej Eucharystii kilkunastu kapłanów uhonorowano godnościami kanonickimi. kanonikami EC zostali księża: Leszek Baranowski, Krzysztof Doś, Wojciech Drab, Paweł Kilimnik, Mateusz Pawlica, Ryszard Pasieka, Sebastian Nawrocki, Mariusz Walas, Grzegorz Todorowski. Godność kanonika RM nadano księżom: Marcinowi Czchowskiemu, Janowi Kwiatkowskiemu, Pawłowi Łabudzie, Danielowi Rydzowi, Marcinowi Ogórkowi, Marianowi Malikowi, Jackowi Stali, Pawłowi Paździurowi oraz Grzegorzowi Umińskiemu – sekretarzowi bp. Ignacego Deca. Kanonikami honorowymi Kapituły Katedralnej zostali: Alfred Gryniewicz i Józef Siemasz. O nowych kanoników honorowych powiększyły się również Kapituły Kolegiackie. Do wałbrzyskiej włączono w ten sposób ks. Zbigniewa Chromego, do kłodzkiej – Marka Bordjakiewicza, Adama Łyczkowskiego, Jana Kustasza i Andrzeja Majkę, a do strzegomskiej – Jana Mrowca, Adama Woźniaka i Marka Mielczarka. Nominację na diecezjalnego duszpasterza nauczycieli otrzymał ks. Krzysztof Cora.

Celebrację Triduum Paschalnego rozpoczęto wieczorną Msza Wieczerzy Pańskiej, Paschy Chrystusa, czyli Jego przejścia z życia ziemskiego, przez cierpienie i śmierć na krzyżu i pobyt w grobie do życia chwalebnego w zmartwychwstaniu.

W homilii Ksiądz Biskup pytał, dlaczego dzisiaj kuleje miłość w rodzinach? Jego zdaniem, jest to spowodowane brakiem modlitwy, niedoceniania mocy Eucharystii. – W naszej diecezji na niedzielną Mszę św. uczęszcza regularnie 30 procent, a w niektórych parafiach nawet i ok. 10 procent mieszkańców. We wschodnich diecezjach naszego kraju czyni to ok. 60-70 procent. A reszta? I potem mamy mieć dobrze wychowanych ludzi, dobrych ojców, szlachetne matki, dobrych nauczycieli.

Podczas Liturgii Wielkiego Piątku Ksiądz Biskup apelował, byśmy, adorując krzyż Pana, prosili, aby nauczył nas tak przeżywać cierpienie wpisane w nasze życie, aby nie zamykało ono nas na Boga i bliźnich, ale także, aby mój krzyż był drzewem, które owocuje, rodzi życie, miłość. A w czasie Wigilii Paschalnej wskazywał, że życie wieczne zaczyna się już na ziemi. Jest to życie Boże w nas. Jesteśmy przecież świątynią dla Ducha Świętego. W naszym sercu kryje się wiara, mamy kontakt, więź z osobowym Bogiem. Wielkanoc przypomina nam, że mamy dbać nie tylko o piękno życia biologicznego, o zdrowie fizyczne, ale także o jakość życia duchowego, życia wiary, przyjaźni z Bogiem.

W homilii wygłoszonej podczas Mszy św. rezurekcyjnej bp Ignacy Dec wskazał, że obchodzone w chrześcijaństwie święta wielkanocne są po to, abyśmy duchowo zmartwychwstali do życia w bliskości z Bogiem, na nowo stali się posłuszni Panu Bogu, Jego słowu, Jego przykazaniom. Przez pielęgnowanie na ziemi naszej przyjaźni z Bogiem winniśmy przyzwyczajać się do przebywania z Bogiem w wieczności.

Zdaniem Księdza Biskupa, Europa powinna zmartwychwstać – powstać z grobu niewiary.

Pasterz Kościoła świdnickiego wskazał w tym kontekście, że w radosny dzień Rezurekcji Chrystusa nie możemy nie zauważyć tego, co dzieje się w bliskim i dalekim świecie.

Chrześcijaństwo w Europie jest mocno zagrożone. W Europie Zachodniej przemienia się świątynie na restauracje, biblioteki, muzea. Słyszymy o pożarach kościołów. 15 kwietnia ofiarą pożaru padła katedra Notre Dame w Paryżu, ikona chrześcijaństwa we Francji i w Europie. Kard. Stanisław Dziwisz powiedział, że to symbol płonącej Europy. Wielu mówi, że to mocne ostrzeżenie dla naszego kontynentu. Niektórzy pytają, czy będzie odbudowana, czy zostanie odbudowane chrześcijaństwo we Francji, które w pierwszej córze Kościoła stopniało do 5-6 procent? Przywódcy Unii Europejskiej gardzą wartościami chrześcijańskimi i Chrystusa chcą wyrzucić na margines życia, a może nawet na śmietnik historii – akcentował bp Ignacy Dec.

Wskazał, że niepokoimy się także o los chrześcijaństwa i Kościoła w naszym ojczystym domu. Kiedyś wiał do nas nieprzyjazny wiatr ze Wschodu. Przynosił nam do praktykowania utopijną ideologię marksistowską, która przyniosła tyle nieszczęścia ludziom i na naszych oczach poniosła klęskę. Niestety, diabeł nie daje za wygraną. Podejmuje nadal beznadziejną walkę z człowiekiem. Od pewnego czasu wieje utopijny wiatr, tym razem z Zachodu, wieje od przefarbowanych zwolenników wspomnianej ideologii marksistowskiej. Marksizm ideologiczny zamieniono na marksizm kulturowy; walkę klas na walkę płci. Promuje się ideologię gender, a w niej seksualizację dzieci. Zmierza się w poszczególnych krajach zachodnich do legalizacji: aborcji, eutanazji, związków partnerskich. Wszystko to nie podoba się Panu Bogu. Święta wielkanocne przypominają nam, że potrzebne i możliwe jest zmartwychwstanie, powrót do życia Bożego w wierze i miłości do Pana Boga, powrót do prawideł moralnych, które Bóg nam dał, abyśmy żyli w światłości: w prawdzie i miłości. Jeśli nie możemy inaczej, to wspierajmy tę sprawę naszą modlitwą.

Do tego, abyśmy świat czynili lepszy, bardziej bezpieczny i sprawiedliwy, potrzeba zdrowego lekarstwa. Tym najlepszym lekarstwem jest prawo Boże, zwłaszcza Ewangelia Jezusa Chrystusa. Oparcie życia ludzkiego: osobistego, rodzinnego narodowego i międzynarodowego, oparcie kultury gospodarki i polityki na wskazaniach Chrystusa jest nadzieją na lepszy świat. Jest także drogą do wiecznego utrwalenia naszego ludzkiego życia w Bogu. Zmartwychwstały Chrystus prowadzi nas do końcowego zmartwychwstania. To jest najważniejszy cel naszego pobytu na ziemi – akcentował, kończąc rezurekcyjną homilię, bp Ignacy Dec.

Bp Adam Bałabuch przewodniczył Liturgii Paschalnej w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świdnicy. W homilii wskazał, że tej nocy wszędzie na ziemi Kościół czuwa i na nowo przeżywa najważniejsze etapy historii zbawienia. – Czuwając w tę świętą noc, pochylamy się nad tekstami Pisma Świętego, które ukazują zarys Bożego zamysłu od Księgi Rodzaju po Ewangelię, a wraz z historycznymi obrzędami, poświęceniem ognia i wody nadają tej szczególnej uroczystości wymiar kosmiczny. Całe stworzenie jest wezwane do tego, by w tę noc czuwać przy grobie Chrystusa – stwierdził kaznodzieja.

Natomiast w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. rezurekcyjnej w parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Wałbrzychu Ksiądz Biskup podkreślił, że kiedy właściwie zaczniemy przeżywać Eucharystię, to pojmiemy, co Bóg przekazuje nam przez naszą wiarę, a mianowicie daje nam najwspanialszy dar z wszystkich – największą istniejącą miłość. – Zakosztowawszy Jego miłości, odkryjemy, że warto dla niej żyć, wszystko za nią oddać. Wówczas spojrzymy na nasze życie ziemskie we właściwej perspektywie. Odtąd ważna będzie tylko wieczna miłość Boga i w niej nasze życie na ziemi uzyska sens i właściwy kierunek – akcentował bp Adam Bałabuch.

Tagi:
Triduum Paschalne

Reklama

Droga ku zmartwychwstaniu

2019-04-30 09:16

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 18/2019, str. 4-7

Obchody Triduum Paschalnego to dni, w których wspominamy mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Jeszcze na chwilę wróćmy do nich, aby prześledzić ich przebieg

Ks. Adam Stachowicz
Nabożeństwo wielkopiątkowe na Świętym Krzyżu

Msza Wieczerzy Pańskiej

Obchody Świętego Triduum rozpoczęły się w Wielki Czwartek. We wszystkich kościołach i w wielu kaplicach dojazdowych w ten wieczór sprawowana jest Msza św. Wieczerzy Pańskiej. – W Bazylice katedralnej w Sandomierzu wielkoczwartkowej Mszy św. Wieczerzy Pańskiej przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię koncelebrowali księża z parafii katedralnej, Kurii Diecezjalnej, Wyższego Seminarium Duchownego oraz kapłani seniorzy. We wspólnej modlitwie uczestniczyli: burmistrz Sandomierza Marcin Marzec, seminarzyści, siostry zakonne oraz mieszkańcy miasta. Liturgię swoim śpiewem ubogacił chór katedralny i schola parafialna – informuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Podczas homilii ks. Waldemar Gałązka przypominał znaczenie wieczerzy paschalnej w Starym Testamencie oraz odniósł się do Ostatniej Wieczerzy Jezusa, która stała się ucztą paschalną Nowego Przymierza. – Msza św. jest pamiątką nowej uczty paschalnej, w której Jezus złożył samego siebie na ofiarę za zbawienie każdego z nas. Ta ofiara trwa nieustannie w każdej sprawowanej Mszy św. Krew Nowego Baranka, Jezusa Chrystusa, zbawia nas, ocala, daje siłę w walce ze złem, a Jego Ciało za nas wydane umacnia nas w drodze ku niebieskiej ojczyźnie – mówił kaznodzieja. Przypomniał także o potrójnym wymiarze Eucharystii jako ofiary, uczty paschalnej i obecności Boga pośród swojego ludu.

Po homilii nastąpił obrzęd obmycia nóg dwunastu mężczyznom, którego dokonał biskup ordynariusz. Celebracja ta wskazuje na postawę służby i jest zaczerpnięta z ewangelicznego opisu umycia nóg Apostołom przez Jezusa.

Przed przeniesieniem Najświętszego Sakramentu do Ołtarza Adoracji, popularnie nazywanego Ciemnicą, bp Krzysztof Nitkiewicz zwrócił uwagę na ofiarniczy wymiar Eucharystii, w której uobecnia się ta sama ofiara Jezusa Chrystusa złożona na krzyżu. Cytując św. Jana Pawła II, biskup powiedział, że jeśli o tym zapomnimy, przeżywanie Eucharystii nie wykroczy „poza sens i znaczenie zwykłego braterskiego spotkania”. Jeszcze poważniejszym nadużyciem byłoby podchodzenie do Mszy św. w sposób magiczny: „Zamówiłem, zapłaciłem i teraz czekam na efekty”, albo w przypadku duchownych, postrzeganie jej jako obowiązku związanego z przyjęciem intencji mszalnej czy wręcz źródła dochodu. – Eucharystia jest wielką tajemnicą wiary i ma charakter zbawczy. Chrystus zaprasza nas do uczestnictwa w tym misterium Jego śmierci i zmartwychwstania przez ofiarowanie Bogu Ojcu samych siebie. Przyjmijmy taką postawę, byśmy dostąpili zbawienia i – jak mówi św. Paweł – nie byli winnymi Ciała i Krwi Pańskiej – zaznaczył biskup.

Liturgię wielkoczwartkową zakończyła procesja, w której odprowadzono Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie do Ołtarza Adoracji.

Śladami Chrystusa

Do najstarszego pasyjnego sanktuarium na Świętym Krzyżu tradycyjnie rzesza pielgrzymów podąża w Wielki Piątek. Świętokrzyskiej Drodze Krzyżowej w której uczestniczyli pątnicy z całej Polski, przewodniczył ordynariusz sandomierski. Pielgrzymi przeszli poprzez Puszczę Jodłową wzdłuż Królewskiego Szlaku z Nowej Słupi do Sanktuarium Drzewa Krzyża Świętego.

– Od kilkunastu lat Świętokrzyska Droga Krzyżowa gromadzi pątników chcących przejść niełatwym szlakiem, rozważając stacje męki Pana Jezusa. Wspólnej pasyjnej modlitwie przewodził bp Krzysztof Nitkiewicz. Rozważania pasyjne poprowadzili ojcowie oblaci – kustosze świętokrzyskiego sanktuarium. Krzyż, symbol męki Zbawiciela, od stacji do stacji nieśli przedstawiciele różnych stanów i zawodów. Podążając niełatwą leśną i kamienistą drogą, pielgrzymi dotarli na górę do stóp sanktuarium – zaznacza ksiądz rzecznik.

Wspólną modlitwę i rozważania pasyjne podsumował bp Krzysztof Nitkiewicz. – Nasze drogi nie zawsze są drogami Chrystusa, drogami Bożymi, podobnie jak nasze myśli, słowa i czyny. Dzisiaj jednak szliśmy razem z Nim tym samym szlakiem przez Puszczę Jodłową i chociaż porównywanie naszego zmęczenia z Jego cierpieniem byłoby niedorzecznością, byliśmy razem aż do tego wzgórza świętokrzyskiej Golgoty. I co dalej? Czy jesteśmy gotowi złożyć siebie w ofierze razem z Chrystusem, czy może tylko odprowadziliśmy Go na miejsce boleści, gdzie ma dokończyć samotnie swojej agonii? Ile razy postępujemy podobnie z chorymi, ze starszymi, z bezdomnymi, z uzależnionymi od nałogów czy z osobami, które są według nas przegrane? Mówimy, że oddajemy ich w dobre, we właściwe ręce, lecz tak naprawdę umywamy nasze ręce niczym Piłat. Także na pogrzebach nietrudno o wzruszenia, bo już po wszystkim, co kosztuje sobie popłakać. Powtarzamy jak refren słowa wiersza ks. Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…” i co z tego, jeśli nie stać nas na miłość, kiedy najbardziej jej potrzebują – mówił biskup.

– Tymczasem Chrystus chce, byśmy z Nim byli razem w godzinie Jego męki. Ona trwa nadal w wielu ludziach, jest obecna również w nas, gdy pomimo różnych przeciwności, wewnętrznych i zewnętrznych, staramy się żyć zgodnie z Ewangelią. Czy jednak warto? Czy ktoś to zauważy? Pan Jezus nie miał takich dylematów. On po prostu kochał i to w sposób asymetryczny. Dlatego odniósł zwycięstwo nad złem i śmiercią, zmartwychwstał. Ale to nie wszystko. Jeden ze złoczyńców, którzy byli razem z Nim ukrzyżowani, dzięki tej miłości przemienił się w Dobrego Łotra i został zbawiony. Ta miłość obudziła również wiarę w sercu setnika dowodzącego plutonem egzekucyjnym na Golgocie. Dlatego nie opuszczajmy ukrzyżowanego Chrystusa. Zostańmy z Nim, a wtedy Jego miłość przemieni także nas – podkreślał ordynariusz sandomierski.

Oto Drzewo Krzyża

W wielu miejscach wprowadzeniem w liturgię wielkopiątkową była celebrowana Droga Krzyżowa. Biskup przewodniczył liturgii wielkopiątkowej przy relikwiach Drzewa Krzyża Świętego.

– Nabożeństwo wielkopiątkowe w sanktuarium na Świętym Krzyżu rozpoczęło się od Drogi Krzyżowej, którą pątnicy przeszli z Nowej Słupi do świętokrzyskiego sanktuarium. Wspólnej pasyjnej modlitwie, na którą przybyło wielu pątników z całej Polski, przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Droga Krzyżowa była dla wielu pielgrzymów wprowadzeniem w liturgię wielkopiątkową, która rozpoczęła się o godz. 15 w Godzinie Miłosierdzia Bożego. W liturgii pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Nitkiewicza uczestniczyła wspólnota ojców oblatów na czele z o. Pawłem Zającem, prowincjałem polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, kapłani diecezjalni, klerycy sandomierskiego seminarium oraz przybyli pielgrzymi. Jednym ze szczególnych momentów wielkopiątkowej Liturgii słowa była odczytana Męka Pańska według przekazu św. Jana – zaznacza ks. Tomasz Lis.

W homilii o. Paweł Zając, odwołując się do opisu męki Pańskiej, podkreślił, że wobec tak ogromnego cierpienia człowiek milczy w zadumie. – W obliczu męki i śmierci Jezusa Chrystusa nie sposób szukać słów, cała dusza i całe ciało człowieka, który jest świadkiem Drogi Krzyżowej i ukrzyżowania, pragnie milczeć. Potrzebujemy ciszy Maryi, która stała pod krzyżem i patrzyła na śmierć swego syna. Ta sama pełna miłości i współodczuwania cisza otacza każde nasze cierpienie. Przy naszym osobistym krzyżu także jest obecna Maryja, uświadamiając nam, że i z nami cierpiący Jezus się utożsamia. Potrzebujemy ciszy w wielu codziennych sytuacjach – gdy spotykamy cierpiącego człowieka, gdy nas dotyka cierpienie, gdy zbyt łatwo przychodzi nam ranić naszych bliskich. Cisza płynąca z krzyża Jezusa jest dla nas prawdziwie zbawienna. Cisza Jezusa na krzyżu jest zrozumiała dla chorych, cierpiących, skrzywdzonych, dla tych których ludzkie słowa zbyt łatwo chcą pocieszyć. Nie pocieszysz cierpiącego, jeśli nie weźmiesz na siebie części jego cierpienia. A to nie jest łatwe, tego w pełni dokonał tylko Chrystus, dla mnie i dla ciebie – mówił o. Paweł Zając.

Po odsłonięciu relikwii Drzewa Krzyża Świętego wszyscy zebrani oddali im cześć.

Wigilia Paschalna

Wielka Sobota to czas, kiedy wierni tłumnie przychodzą, aby poświęcić pokarmy na stół wielkanocny. Wielu przy tej okazji podchodzi do Grobu Pańskiego, aby choć na chwilę uklęknąć przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie oraz wpatrywać się w złożone w grobie Jego ciało. Niejednokrotnie kapłani, katecheci czy nauczyciele na ten czas organizują wspólne adoracje przy Grobie Pańskim dla dzieci, aby już najmłodszym próbować tłumaczyć wielkość ofiary i niezwykłość poświęcenia Jezusa dla każdego z nas.

Życie liturgiczne zaczyna się natomiast dopiero w godzinach wieczornych. Liturgia Wielkiej Soboty wręcz opływa w bogactwo treści i symboli. Jest ona w sposób szczególny ukierunkowana na sakrament chrztu św., dlatego w tym dniu wierni odnawiają swoje przyrzeczenia chrzcielne.

– Bogatej w symbole i znaczenie liturgii Wigilii Paschalnej w sandomierskiej bazylice katedralnej przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Wspólną modlitwę chrześcijańskiego czuwania przed zmartwychwstaniem Chrystusa rozpoczął obrzęd poświęcenia ognia i Paschału. Przy jego świetle i zapalonych przez wiernych świec w świątyni odśpiewano Orędzie Paschalne, wyjaśniające symbolikę światła, którym jest Chrystus powstający z mroku śmierci do życia. Następnie wierni wysłuchali rozbudowanej do kilku czytań Liturgii słowa – wylicza ks. Lis.

Podczas homilii Biskup Ordynariusz mówił o zbawczym przejściu Boga przez życie każdego ochrzczonego. – Nazywamy je Paschą w nawiązaniu do wydarzeń z dziejów Izraela. Sakrament chrztu wydobył nas z otchłani śmierci wiecznej i złączył z Jezusem Chrystusem Bożym Synem. W sakramencie bierzmowania zostaliśmy ugruntowani na tej drodze, zaś w Eucharystii stajemy się jednym ciałem i jedną krwią z Panem Jezusem, jak mówi św. Cyryl Jerozolimski. Taka właśnie pascha – przejście dokona się dzisiaj w życiu katechumenów, natomiast my odnowimy ją w liturgii i w przyrzeczeniach chrzcielnych. To nie oznacza, że odzyskamy automatycznie podobieństwo do Chrystusa, na które nałożyła się niczym szkaradna maska brzydota grzechu. W życiu duchowym chirurgia plastyczna nie ma zastosowania. Jednak przynajmniej uświadomimy sobie, kim staliśmy się przez chrzest i jacy powinniśmy być, co już jest pierwszym krokiem we właściwym kierunku, żeby odzyskać godność dziecka Bożego. Wtedy Wielkanoc będzie rzeczywiście naszą paschą, naszym przejściem ze śmierci do życia, dokonującym się dzięki ofierze niepokalanego Baranka Chrystusa – powiedział biskup kaznodzieja.

W tym roku sakrament chrztu i bierzmowania przyjęło dwie osoby dorosłe. – Przez cały rok kandydaci uczestniczyli w specjalnych katechezach i brali udział w obrzędach przygotowujących ich do tej chwili. Podczas liturgii wszyscy zgromadzeni odnowili swoje przyrzeczenia złożone podczas sakramentu chrztu. W czasie Komunii św. nowo ochrzczeni przystąpili również po raz pierwszy do stołu Pańskiego, przyjmując Komunię św. Nowo ochrzczonym towarzyszyły rodziny i bliscy oraz katechiści, którzy przygotowywali ich do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej. Liturgię swoim śpiewem upiększył chór katedralny oraz schola parafialna. Na zakończenie Mszy św. bp Krzysztof Nitkiewicz życzył neofitom oraz wszystkim zgromadzonym odwagi i konsekwencji w wyznawaniu wiary w zmartwychwstałego Chrystusa. Przygotowaniem osób dorosłych zajmuje się w diecezji sandomierskiej Centrum Ewangelizacyjne Świętego Augustyna – zaznacza rzecznik Kurii.

Radosne Alleluja!

Zwieńczeniem Triduum Paschalnego są uroczyste obchody zmartwychwstania Pańskiego. – W tym roku bp Krzysztof Nitkiewicz przewodniczył uroczystej procesji rezurekcyjnej i Mszy św. o zmartwychwstaniu Pańskim w sanktuarium Matki Bożej w Sulisławicach. W wielkanocnej uroczystości wzięli udział księża zmartwychwstańcy, kustosze sanktuarium, kapłani, druhowie strażacy oraz parafianie. Uroczystość rozpoczęła procesja rezurekcyjna, która jest wyrazem radości, jaką przeżywa Kościół z faktu zmartwychwstania Chrystusa. Po procesji wspólnie modlono się w uroczystej Mszy św. zmartwychwstania – informuje ks. Tomasz.

Bp Krzysztof Nitkiewicz mówił w homilii o atmosferze wielkanocnego poranka przedstawionej z wielkim realizmem przez Ewangelistów. Podkreślił, że chociaż poszczególne relacje powstały w różnych miejscach i czasie, to pomimo tego stanowią jedność. Jakby ktoś nakręcił film z czterech kamer skierowanych na ten sam obiekt, którym jest pusty grób. Kaznodzieja wskazał jednocześnie na determinację Apostołów i niewiast, z jaką głosili oni, że Chrystus zmartwychwstał.

– Jak wyglądamy przy nich, my chrześcijanie trzeciego millenium, wykonując chaotyczne ruchy pod presją środowisk usiłujących narzucić ideologie sprzeczne z prawem Bożym. Południowoafrykański kard. Wilfrid Napier uważa nawet, że największą współczesną herezją, która niszczy Kościół, jest polityczna poprawność. Wstydzimy się Ewangelii? A może obawiamy się oskarżeń o zacofanie czy ekstremizm? My powinniśmy podobnie jak Piotr i Jan głosić, że poza Chrystusem „nie ma w żadnym innym zbawienia”. Skąd wzięła się u nich ta determinacja i odwaga? Z bezpośrednich spotkań z Panem Jezusem i dzięki darom Ducha Świętego, które otrzymali – mówił kaznodzieja.

Jednocześnie dodał: – Jakże wymowne przesłanie kieruje do nas Matka Boża z cudownej Sulisławskiej Ikony. Maryja ukazuje źródło życia w swoim Synu, zdeptanym w tłoczni niczym winne grona, z których wytoczono zbawczy napój. Bez łączności z Chrystusem wartości chrześcijańskie, jakie ukształtowały Europę, także naszą Ojczyznę, zanikną i staniemy się ponownie barbarzyńcami. Pan jednak zmartwychwstał, wyszedł z grobu i żyje. Przez chrzest i przynależność do Kościoła uczestniczymy w Jego zwycięstwie. Nie dajmy się więc wepchnąć do żadnego nowego grobu wybudowanego według jakiejś neopogańskiej koncepcji, w którym będziemy strażnikami samych siebie.

Na zakończenie Eucharystii biskup ordynariusz złożył zebranym wielkanocne życzenia i podziękował za wspólną modlitwę. Szczególne życzenia skierował do księży zmartwychwstańców posługujących w sulisławskim sanktuarium, którzy w dzień Zmartwychwstania obchodzą swoje patronalne święto. Następnie biskup udzielił zebranym pasterskiego błogosławieństwa na wielkanocne świętowanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dusze czyśćcowe zawsze pomogą

2019-10-22 12:59

Wysłuchała: Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 43/2019, str. 14-15

Od wielu lat praktykuję modlitwę za dusze czyśćcowe i jestem przekonana o jej niezwykłej skuteczności – mówi s. Agnieszka, franciszkanka

stock.adobe.com

Jak to się zaczęło? Byłam młodą zakonnicą, rozpoczęłam naukę w szkole pielęgniarskiej. Mieszkałam w klasztorze. Pewnej nocy poczułam, że ktoś wszedł do pokoju, ale nikogo nie widziałam. Na pytanie, kim jest, nie otrzymałam od przybysza żadnej odpowiedzi. Wówczas poczułam paraliżujący strach. Gdy zjawa zniknęła, zerwałam się z łóżka, padłam na kolana i zaczęłam się żarliwie modlić. Prosiłam Boga, by nigdy więcej nikt z tamtego świata do mnie nie przychodził, bo zwyczajnie po ludzku się boję. W zamian obiecałam stałą modlitwę za dusze czyśćcowe. Podobnej sytuacji doświadczyłam kilka lat później. Szłam na Mszę św. za zmarłe siostry z naszego zgromadzenia i w pewnej chwili dostrzegłam postać ubraną w stary strój zakonny (sprzed reformy strojów), jak zmierza do kaplicy. Pomyślałam, że przyszła prosić o modlitwę i trzeba jej tę modlitwę dać.

Zaczęłam praktykować modlitwę za dusze czyśćcowe. Z czasem przekonywałam się coraz bardziej o jej skuteczności. Kiedyś usłyszałam, że nie ma takiej prośby, zanoszonej za przyczyną dusz w czyśćcu cierpiących, która nie byłaby wysłuchana przez Pana Boga, jeśli jest zgodna z Jego wolą. Obiecałam, że w każdy poniedziałek będę ofiarowywać Mszę św., Komunię św., Różaniec, brewiarz, nawet jakieś doznane cierpienia i przykrości w intencji cierpiących w czyśćcu. I praktykuję to do dzisiaj. Dusze czyśćcowe to pamiętają. Gdybym zapomniała o tej intencji i modlitwę ofiarowała za kogoś innego, one się przypominają. Zaczynam odczuwać, że coś jest nie tak, spoglądam na kalendarz: poniedziałek, zapomniałaś o czymś – zdaje się, że chcą mi przypomnieć.

Dostrzegam też znaki pomocy ze strony dusz czyśćcowych, bo one nam pomagają, wypraszając łaski u Boga. Sobie nie mogą już nic wyprosić, ich czas zdobywania zasług dla siebie się zakończył, ale mogą pomóc nam, żyjącym jeszcze na ziemi. Nigdy nie oczekiwałam jakichś szczególnych czy wyjątkowych doznań, przekonałam się jednak, że ich wstawiennictwo ma niezwykłą moc. Kiedy idę do pracy, nieraz na nocną zmianę, przechodzę koło cmentarza, i wtedy rozmawiam z duszami czyśćcowymi. Proszę: – Pomóżcie mi, aby ten dyżur był spokojny, ja też wam pomogę modlitwą. I te dyżury są spokojne.

Modlitwa za umierających

W szpitalu codziennie ocieram się o cierpienie i śmierć. Zachęcam pacjentów, aby wzięli do ręki różaniec i się modlili. – W szpitalu nie ma bezrobocia – mówię żartobliwie. – My was obsługujemy, ale wy też musicie coś robić. Co godzinę za jakąś duszę czyśćcową ofiarować modlitwę, ból, niewygodę szpitalnego łóżka. Jak wy im pomożecie, to one też wam kiedyś pomogą. Wielu pacjentów podejmuje tę modlitwę, nawet z wielką radością.

Pracuję w szpitalu, więc mam kontakt z ludźmi umierającymi. Często jestem przy konających. Wiele świeckich pielęgniarek się boi – a ja nie. Trzymam pacjenta za rękę i się modlę. Odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Proszę aniołów i dusze czyśćcowe, by pomogły konającemu przejść na tamten świat. Odczuwam ich obecność. To są dusze, którym umierający wyświadczał dobro, pomoc. One teraz mu się odwdzięczają i pomagają przejść na drugą stronę.

Kiedyś miałam taki przypadek. Pacjentka, która była w całkiem dobrej formie i nic nie wskazywało na to, że będzie umierać, zawołała nagle: Siostro, proszę szybko przyjść, pomóc mi się przebrać, zrobić fryzurę, bo oni już czekają. Pielęgniarki były zdziwione: kto czeka? Nie było nikogo, tylko trzy pacjentki w sali. Po przebraniu i uczesaniu chora zmarła z uśmiechem na twarzy. Ciarki nas przeszły. Ktoś po nią przyszedł, ona widziała te osoby. Ja wierzę, że to były dusze zmarłych. Święty Ojciec Pio w swojej książce wspominał, że gdy umieramy, przychodzą po nas dusze naszych bliskich zmarłych oraz te dusze czyśćcowe, za które się modliliśmy. Przychodzą, by pomóc nam przejść na tamtą stronę.

Woda święcona odstrasza złe duchy

Zawsze mam przy sobie wodę święconą. Postarałam się, aby była ona także na oddziale, na którym pracuję. Święcę chorych. Kiedy wkładamy rękę do kropielnicy, warto zrzucić kilka kropel, mówiąc na głos: „Za dusze czyśćcowe”. Przy konających woda święcona jest niezbędna.

Na stażu zawodowym na chirurgii miałam konającego pacjenta. Miał raka przełyku, nie mógł mówić, tylko pokazywał wzrokiem, czego chce. To było w święta Bożego Narodzenia. Cały czas zerkał na swoją szafkę przy łóżku i na mnie. Nie wiedziałam, jak mu pomóc. W końcu otworzyłam szufladkę, a tam w słoiczku była woda święcona. Pokropiłam go i za chwilę ten pacjent zmarł. Był to dla mnie znak, że przy konającym jest zły duch, który walczy o jego duszę.

Często się modlę za umierających. Nie jest istotne, czy znamy tego umierającego czy jest to dla nas ktoś z drugiego końca świata. Śmierć dla człowieka, nawet wierzącego, jest momentem szczególnym w życiu. Codziennie umiera wiele osób, które przez całe swoje życie nigdy nie myślały o Panu Bogu albo które z Nim walczyły. Ale właśnie w momencie śmierci dokonuje się decydujący wybór człowieka co do wieczności.

Możemy im pomóc

Gdy praktykujemy modlitwę za umierających, w szczególności za zatwardziałych grzeszników, musimy jednak okazać wiele czujności, szatan bowiem szuka zemsty. Rzeczywiście zachowuje się jak „lew ryczący (por. 1 P 5, 8)”, bo w tym decydującym momencie, z powodu nawrócenia grzesznika, traci łup, nad którym pracował przez całe lata.

Ludzie często odczuwają, że przychodzą do nich zmarli członkowie rodziny. Może to jest sugestia pod wpływem przeżyć związanych z odejściem, pogrzebem. Ale jeśli się tak zdarzy, to należy się za tę osobę modlić, zapytać, czego pragnie. Nie wolno jednak przywoływać dusz z czyśćca: „Przychodzą po prostu, kiedy Pan Bóg im pozwoli postarać się o szybsze wybawienie” – wyjaśniała Maria Simma, która miała dar kontaktu z duszami czyśćcowymi. Ale trzeba być bardzo ostrożnym, bo to może być zły duch. Wielu ludzi angażuje się w wywoływanie duchów, w spirytyzm, a to jest bardzo niebezpieczne, wchodzi się na grząski grunt. Nie można oczekiwać, że dusza przyjdzie, będzie pukać lub dawać jakieś inne znaki.

Święty Ojciec Pio, który miał dar rozmawiania z duszami czyśćcowymi, mówił, że ktokolwiek do niego przyszedł z tamtego świata, prosił, wręcz żebrał o modlitwę, o Eucharystię. Duszom czyśćcowym możemy pomóc przez modlitwę, dobre uczynki, odwiedzenie grobu, odpusty, ofiarowanie Eucharystii i Komunii św. Nie zapominajmy o nich, a sami się przekonamy, że dzięki ich wstawiennictwu możemy dokonać wręcz cudów. Nie oczekujmy spektakularnych wizji czy ingerencji w nasze życie, lecz dostrzegajmy ich pomoc w życiu codziennym; uczmy się miłości do nich, a one też będą nas obdarzać szczególną miłością. Między nami a nimi jest przepaść momentu śmierci, ale zawsze można ją pokonać przez pomost miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

IV Festiwal Filmów Chrześcijańskich – ARKA 2019

2019-11-12 21:13

Karol Regulski

IV Festiwal Filmów Chrześcijańskich ARKA 2019 odbywa się w 8 miastach Polski: w Głuszycy, Krakowie, Lublinie, Łomży, Nowym Sączu, Rzeszowie, Siedlcach oraz Warszawie. Filmy prezentowane są w kolejne weekendy listopada 2019. W Dobrym Miejscu odbędzie się warszawska edycja wydarzenia.

festiwalarka.pl

Tygodnik Katolicki "Niedziela" obiął wydarzenie swoim patronatem.

IV Festiwal Filmów Chrześcijańskich „Arka”

Miejsce: Aula im. bł. ks. J. Popiełuszki, ul. Dewajtis 3.

Czas trwania: do 2019-12-01

Czwarta już edycja Festiwalu Arka jest odpowiedzią na potrzeby ludzi ceniących spotkania z filmem dobrym i ważnym – w myśl hasła przewodniego: „Weź udział w święcie kina chrześcijańskiego”. Wierzymy, że filmy, które wybraliśmy i które obejrzy polska publiczność, wpisują się w mądrą i otwartą dyskusję o współczesnym świecie. Filmy, które mówią o sensie życia i o wartościach chrześcijańskich. Wartościach, które zbudowały fundamenty naszego świata, które są tak ważne dla wspólnego rozwoju Polski i Europy.

Fundacja Węzeł

W programie tegorocznej edycji Festiwalu ARKA znajdują się najważniejsze premiery kina chrześcijańskiego:

Niesamowita łaska / Amazing grace: Aretha Franklin - (Dobre Miejsce, 15.11 (niedziela) godz. 19:00) -

Jutro czeka nas długi dzień - (Dobre Miejsce, 17.11 (niedziela) godz. 18:00) /p>

Odwaga w ogniu - (Dobre Miejsce, 01.12 (niedziela) godz. 18:00)

Lourdes

Schronienie w chmurach / A shelter among clouds

Życie w górach / This Mountain Life

Odrodzenie / Resurrection

Festiwal Filmów Chrześcijańskich ARKA jest dla tych, którzy są ciekawi. Dla tych, którym nie jest wszystko jedno. Dla tych, którzy poszukują prawdy i odpowiedzi na najważniejsze pytania. Wreszcie dla tych, którzy kochają kino i chcą w nim spędzać czas w przekonaniu, że nie był to czas stracony.

Festiwal ARKA to także: spotkania wokół tematyki filmów z liderami lokalnych społeczności, dyskusje na ważkie społecznie tematy, poruszające problemy współczesnego świata, spotkania z twórcami filmów pokazywanych na festiwalu, koncerty, warsztaty.

Szczegóły: www.festiwalarka.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem