Reklama

Wiadomości

Atrakcyjny Nowy Świat

Na wschodnim wybrzeżu polskiej części Bałtyku pojawiła się nowa atrakcja turystyczna

Niedziela Ogólnopolska 30/2019, str. 46-47

[ TEMATY ]

społeczeństwo

Polska

Polska

konflikt

Wojciech Dudkiewicz

Wszystko odbywa się tak, żeby przyroda ucierpiała jak najmniej – mówi Krystian Babski, szef sztutowskiego oddziału Urzędu Morskiego w Gdyni

Wszystko odbywa się tak, żeby przyroda ucierpiała jak najmniej –
mówi Krystian Babski, szef sztutowskiego oddziału Urzędu
Morskiego w Gdyni

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wykarczowany pas lądu na Mierzei Wiślanej pod budowę kanału łączącego Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym niespodziewanie stał się atrakcją turystyczną. Wielu słyszało o planowanym kanale, o protestach – teraz można się o tym przekonać osobiście.

Już przed sezonem zatrzymywało się w Nowym Świecie sporo samochodów, teraz czasem tworzą się korki. Ale jest spokojnie, co niektórym kojarzy się to z ciszą przed burzą. W tych dniach zostanie rozstrzygnięty przetarg na wykonawcę przekopu i kanału, a za kilka tygodni pojawią się ciężkie maszyny. Rozpoczną się konkretne prace. I kolejne protesty.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Od brzegu do brzegu

Wytyczoną ścieżką można przejść po ogolonych pagórkach od brzegu do brzegu, a z jednego ze wzniesień podziwiać nieziemską panoramę. Dzięki temu, że wycięto tu ok. 6 tys. kubików drzewa, widać jednocześnie i zatokę, i zalew.

– Teraz widać, jaka jest mierzeja. Las ograniczał widok, ludzie myśleli, że jest płaska jak stół, a tu proszę, jest urozmaicona, pagórkowata – mówi Krystian Babski, szef sztutowskiego Obwodu Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego w Gdyni.

Wybrano Nowy Świat – a raczej miejsce po dawnej osadzie flisackiej, rybackiej i leśnej o tej nazwie – bo tu koszty ingerencji będą najmniejsze. W sąsiednich Skowronkach przekop byłby krótszy o 200 m, a budowa mniej by kosztowała, ale więcej szkód wyrządzono by przyrodzie.

Reklama

– Uczestniczyłem w pracach przygotowawczych, planowaniu itd. Proszę wierzyć, że wszystko odbywa się tak, żeby przyroda ucierpiała jak najmniej – mówi Krystian Babski i wskazuje na sąsiedni las, gdzie przesadzano z przekopu rosnące tam rzadkie storczyki.

Po rozum do głowy

Zapowiedź rychłego wyboru wykonawcy przekopu nie martwi za bardzo gdynianina Grzegorza Kani z Obozu dla Mierzei – grupy kilkudziesięciu entuzjastów, przeciwników przekopu z Trójmiasta.

Grupa – stanowią ją młodzi ludzie, którzy jak sami mówią, chcą, by przyroda w obecnym stanie została zachowana dla przyszłych pokoleń – zawiązała się i protestowała na mierzei w czasie wycinki drzew na przekopie.

– Rozstrzygnięcie przetargu jeszcze niczego nie przesądza. Ciągle w grze jest odwołanie do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – mówi Grzegorz Kania. Chodzi o odwołanie marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka od decyzji środowiskowej dla przekopu i odwlekanie decyzji przez Generalną Dyrekcję w tej sprawie.

Jeśli nie pomogą ani to, ani interwencje różnych gremiów w instytucjach Unii Europejskiej, będą protestować; a jak – to się okaże. – Może ktoś jednak pójdzie po rozum do głowy i zawróci ze złej drogi – zastanawia się Kania.

Z niedawnych badań wynika, że przekop Mierzei Wiślanej – o którym zadecydował Sejm ogromną większością głosów przed dwoma laty – popiera 44 proc. Polaków; 36 proc. jest temu przeciwnych, 10 proc. nie ma zdania, a kolejne 10 proc. nie wie, co o tym myśleć.

Tory wodne

Reklama

Argumenty „za” i „przeciw” przytacza się w prawie każdej publikacji na temat planowanego przekopu. A zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy budowy czyhają na kolejne. Bo dla jednych są to polska racja stanu i okno na świat dla regionu, a dla innych – pieniądze wyrzucone w błoto.

Najnowszy pomysł przeciwników to wytykanie nacisków firm, które stanęły do przetargu, wzrostu kosztów przekopania mierzei. Cena podana przez autorów projektu sprzed trzech lat – oszacowano wtedy koszt budowy na prawie 900 mln zł – jest co najmniej nierealna.

Urząd Morski w Gdyni przyznał niedawno, że bez dodatkowych pieniędzy nie da się przeprowadzić inwestycji, bo podrożały materiały budowlane i zwiększyły się koszty pracy wykonawców. Dziś szacuje się, że rząd musi sporo dorzucić. Może nawet więcej niż pół miliarda złotych...

Zwolennikom kanału (Kanału Zatoka-Zalew, jak nazwał projekt jego główny propagator, nieżyjący już prof. Tadeusz Jednorał), paliwa dostarczają raz po raz Rosjanie, którzy łamią Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza i blokują swobodną żeglugę w Cieśninie Piławskiej – i przez to także w Zalewie Wiślanym. Poza tym tor wodny w tej cieśninie jest płytki i może przyjmować tylko niewielkie jednostki, o zanurzeniu do 1,8 m...

Sztutowo zyska

Robert Zieliński, wójt gminy Sztutowo, nie ma już wątpliwości, że stworzenie kanału wpłynie pozytywnie na okolicę. Mieszka w Skowronkach, może półtora kilometra od przekopu, w jednym z kilku najbliżej sąsiadujących z nim domów i dlatego kiedyś trochę się bał tej inwestycji.

Reklama

– Dziś wiem, że nie ma czego się bać – zaznacza Zieliński. – Rozmawiałem z wieloma specjalistami, którzy badali sprawę, także wpływ przekopu na środowisko, i wiem, że przyroda na tym nie straci, a Sztutowo zyska. Zamierzamy dobrze wykorzystać potencjał, który stworzy nam przekop.

Na pewno przekop pomoże w rozwoju gminy. Wielka i nowoczesna budowla hydrotechniczna będzie też atrakcją turystyczną. Rozkwitnie turystyka, poprawi się infrastruktura turystyczna. A wójt Zieliński zna się na tym. Był do niedawna związany z turystyką, kierował dużym pensjonatem na mierzei, w jego domu zawsze przewijali się turyści.

Ale żeby nie było tak idyllicznie, zdania na temat przekopu w gminie są podzielone. Zwolenników jest jednak dużo więcej, niektórzy przeciwnicy boją się o szkody w środowisku.

Może ktoś to przerwie

Adrian Bogusłowicz, szef krynickiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, liczy na Unię Europejską, ma nadzieję, że prace na mierzei zostaną wstrzymane. – Rospudę zaczęto zabudowywać, Puszczę Białowieską – wycinać i ktoś to przerwał – mówi. – Może i teraz ktoś to przerwie.

Kiedyś był entuzjastą przekopu. – Sam chciałem brać łopatę i kopać 20 lat temu – mówi. – Nie znałem zagrożeń z tym związanych. Dziś słyszę, że ci, którzy są „za”, mówią o ideach i wizjach, a ci, którzy są „przeciw”, mówią o faktach.

Plaże w Krynicy Morskiej, uchodzące za jedne z piękniejszych na polskim wybrzeżu, są szerokie, czyste i jasne. Ale mieszkańcy, często posiadacze domów, które wynajmują przyjezdnym, boją się, że budowa i infrastruktura spowodują wypłukiwanie piasku z plaż.

Reklama

I w Krynicy, i w Kątach Rybackich – wsi należącej do gminy Sztutowo – obawiają się paraliżu komunikacyjnego w czasie budowy. Jedyna droga wiodąca przez mierzeję będzie przez kilka lat – zakończenie prac budowlanych zaplanowano na 2022 r., ale już wiadomo, że nieco się przesunie – zakorkowana.

Na wiosnę, jesień i zimę Krynica i Kąty Rybackie zapadają w sen zimowy. Choć prawie wszyscy żyją tu z turystyki, wielu nie przekonuje argument, że dzięki przekopowi miejsce na wpół martwe pod względem turystycznym ożyje.

Klejnot w koronie

Na drugim brzegu Zatoki Wiślanej, w Elblągu, na wieść o bliskiej budowie przekopu zacierają ręce. Wszak mają być głównym beneficjentem inwestycji – skrócenia drogi do Trójmiasta, ożywienia portu. Ale gorącym tematem przekop nie jest; ewentualnie od czasu do czasu, a już na pewno przed wyborami. Temat robi się polityczny, ludzie, politycy dyskutują, podobnie media.

– Zwolenników jest więcej, ludzie liczą, że spowoduje to ożywienie gospodarcze, turystyczne, które jest udziałem przede wszystkim północnej części zalewu – mówi Regina Czymbor, wiceprezes Lokalnej Organizacji Turystycznej – Kraina Zalewu Wiślanego.

Przemysław Figiel, prowadzący sklep w Krynicy Morskiej, związany z Obozem dla Mierzei, na inwestycji nie zostawia suchej nitki, twierdzi m.in., że przynosi ona nieodwracalną dewastację krajobrazu. – Powinniśmy o to dbać jak o klejnot w koronie – mówi. Widzi jednak dobrą stronę nagłośnienia sprawy. – W dyskusji na światło dzienne wyszły realne kłopoty, zapóźnienie, wyludnianie się okolic zalewu, szczególnie jego południowej części – zwraca uwagę. – Elbląg, Frombork, Tolkmicko itp. tkwią w marazmie gospodarczym i turystycznym. Proponowane lekarstwo przyniesie chwilową ulgę, ale wyleczenia nie gwarantuje.

2019-07-24 11:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Duchowe więzy

Niewątpliwie dzieje duchowych związków między Polską i Węgrami czekają na swojego historyka także w odniesieniu do liczącej ponad tysiąc lat przyjaźni.

Niedawno w Ambasadzie Węgier miałem okazję poznać ks. Ferenca Berana, który w młodości należał do tzw. pokolenia autostopowiczów. Była to cała generacja madziarskiej młodzieży, która przyjeżdżała do naszego kraju na wakacje, by przeżyć zakazaną przygodę. Po 1956 r. na Węgrzech podróżowanie autostopem było bowiem surowo zabronione przez władze, tym samym nabierało więc znamion działalności opozycyjnej. W Polsce takich problemów nie było, dlatego przez trzy dekady wielu młodych Madziarów przemierzyło nasz kraj wzdłuż i wszerz, korzystając z uprzejmości przypadkowo napotkanych kierowców. Z takich spotkań rodziły się później wieloletnie przyjaźnie, a nawet małżeństwa.
CZYTAJ DALEJ

Arcybiskup Paryża: papież zachęcił nas, byśmy nieustraszenie ujawniali naszą tożsamość chrześcijańską

2026-09-29 10:36

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

PAP

Papież stosuje to, czego wymaga od innych: łagodzi ostrość słów. Nie zamienia ich w agresywne hasła. Wyraża swoje poglądy jasno i odwołuje się do sumienia. Tak o nauczanie Leona XIV dla Francji mówi metropolita jej stolicy. Dodaje, że papież powiedział tamtejszemu Kościołowi, iż jest na drodze prawdziwej przemiany i wezwał go, by nie lękał się iść dalej, odważnie ukazując swą chrześcijańską tożsamość.

W rozmowie z katolickim dziennikiem „La Croix”, abp Laurent Ulrich wskazuje, że dla niego najbardziej poruszającym momentem pielgrzymki był przejazd przez Pola Elizejskie, gdy towarzyszył papieżowi w papamobile. Na trasie zgromadziło się 800 tys. wiernych. Arcybiskup Paryża wyznaje, że każdy zwracał się do papieża z prośbą o modlitwę czy słowo otuchy. Padały też słowa: „kocham Cię”, „proszę nas wspierać”. „Każdy przychodzi, by coś mu powierzyć. Poruszyła mnie jego uwaga. Oczywiście nie może usłyszeć wszystkiego, co się do niego mówi, ale jest tym wszystkim przepełniony. Myślę, że to wzbogaca jego modlitwę” - wyznaje abp Ulrich.
CZYTAJ DALEJ

Trzy lata temu abp Prevost został kardynałem. Dziś jest Papieżem

2026-09-30 12:55

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

30 września 2023 roku papież Franciszek nałożył Robertowi Francisowi Prevostowi czerwony biret i włączył go do Kolegium Kardynalskiego. Dziś tamten moment ma szczególne znaczenie: trzy lata później dawny prefekt Dykasterii ds. Biskupów jest Leonem XIV - pierwszym papieżem pochodzącym ze Stanów Zjednoczonych.

Franciszek ogłosił nominację Prevosta 9 lipca 2023 roku. Dzień później przyszły kardynał mówił Vatican News o „niewiarygodnym zaskoczeniu”. Podkreślał, że nową odpowiedzialność przyjmuje w duchu służby. „Modlę się tylko do Pana, abym był wierny, starając się wypełnić to, o co proszą mnie teraz papież Franciszek i Kościół”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję