Reklama

Oddali hołd pomordowanym

2019-08-27 12:56

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 35/2019, str. 4-5

Adam Łazar
Delegacja Gminy Lubaczów składa kwiaty przed tablicą. Z kwiatami przewodniczący Rady Gminy Lubaczów Roman Cozac

Uroczystości religijno-patriotyczne w 75. rocznicę mordu na mieszkańcach przysiółka Kornagi (obecnie Dąbrowa) przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA, odbyły się 15 sierpnia

Początki przysiółka sięgają 1664 r. W okresie II Rzeczypospolitej przysiółek Kornagi był większym i liczniejszym niż gromada Dąbrowa, do której należał. W 1944 r. przeżył tragedię. Po zmierzchu 14 sierpnia oddziały Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii otoczyły Kornagi. Do wioski wkroczyły patrole UPA, które podpalały gospodarstwa i zabijały napotkanych mieszkańców. Jan Kulczycki zastrzelony został obok własnego domu. Jego ciało zostało nadpalone. Podobną śmiercią zginęły Katarzyna Kornaga i Rozalia Kubiszyn, które były mieszkankami Wólki Krowickiej, ale opuściły ją ze względu na zagrożenie ze strony banderowców i zatrzymały się u rodziny w Kornagach. Maria Kornaga została zakłuta bagnetami, gdy usiłowała ratować inwentarz z płonącej stajni. Od pchnięcia bagnetem zginał 70-letni Andrzej Kornaga.

Bolesne wspomnienia

Okoliczności śmierci Rozalii Leontowicz i jej syna Jana tak opisała córka Rozalii – Anna: „W nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 r. banderowcy napadli na wioskę. Siostra, młodszy brat i ja poszliśmy na Misztale, a mama i brat Jan zostali tutaj na Kornagach. Mama z krową była w polu. Gdy zobaczyła łuny ognia z tamtej strony wioski, to puściła krowę i poszła obudzić brata, który spał na strychu. Brat zaczął uciekać w stronę Misztali, bo tam było wojsko i my, a mama pobiegła w drugą stronę. Brata złapali tuż za drogą koło bagienka. Tam go torturowali. Brat zaczął wołać pomocy i krzyczeć «Mamo, mamo!». Matka nie wytrzymała i poleciała mu na pomoc. Upowcy strzelili jej w tył głowy dwa razy”.

W sumie tej tragicznej nocy z rąk członków UPA zginęło 7 osób. Nacjonaliści ukraińscy spalili całkowicie 24 gospodarstwa, w kolejnych 6 ocalała część zabudowań. Więcej szczegółów o dziejach wsi Kornagi i tragicznych wydarzeniach w 1944 r. można znaleźć w publikacji Tomasza Berezy pt. „Kornagi. Przysiółek Dąbrowy w powiecie lubaczowskim w latach 1939-1947”, wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie w 2016 r. W roku tym na frontowej ścianie kościoła filialnego pw. św. Brata Alberta w Dąbrowie odsłonięto tablicę pamiątkową, na której wypisane są imiona, nazwiska i wiek pomordowanych nie tylko tej tragicznej nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 r., ale i później, w latach 1944-1947. Już 28 czerwca 1944 r. śmiertelnie został raniony Jan Cisek. W nocy z 30 na 31 marca 1947 r. UPA dokonała kolejnej zbrodni na terenie Kornagów. Ofiarą był 36-letni Władysław Turas oraz jego teściowa, 58-letnia Katarzyna Kornaga. 20 kwietnia 1947 r. banderowcy weszli do gospodarstwa Michała Kornagi, zrabowali je, zabili właściciela i jego żonę Ewę.

Reklama

Pamięć o poległych

W 75. rocznicę mordu na mieszkańcach przysiółka Kornagi przez OUN-UPA, w ich intencji Mszę św. w kościele pw. św. Brata Alberta w Dąbrowie w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny odprawił i homilię wygłosił dziekan i proboszcz lubaczowski, ks. kan. Andrzej Stopyra.

Dalsza część uroczystości odbyła się przed tablicą pamiątkową, na której znajduje się cytat z C.K. Norwida: „Mocą narodu jest harmonia ojczysta, mieczem – jedność i zgoda, celem – prawda”. Umieszczone na tablicy krzyże symbolizują ofiary ludobójstwa, a orły (symbol Polski) zrywając się do lotu ku niebu unoszą te krzyże. Na tablicy wypisane są osoby zamordowane przez nacjonalistów ukraińskich. Projektantem tablicy jest lubaczowianin, dr Marek Dryniak, adiunkt Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

O konieczności dokumentowania tych mordów na ziemi lubaczowskiej mówiła wiceprzewodnicząca Wojewódzkiego Sejmiku Podkarpackiego, Teresa Pamuła. Inicjatorką upamiętnienia zamordowanych mieszkańców na Kornagach była wnuczka Rozalii Leontowicz – Danuta Kacprzak – harcmistrz, komendant Hufca ZHP Lubaczów. – To mój obowiązek wobec żyjącej mamy. Cieszę się, że udało mi się namówić pracownika IPN Tomasza Berezę do napisania książki. Nagrał wspomnienia świadków. Dziękuję mu za dzisiejszą obecność z nami. Publikacja szybko się rozeszła. Udało się dodrukować 200 egzemplarzy tej cennej publikacji, którą dzisiaj można nabyć. Wszystkim za wszystko co zostało zrobione na Kornagach w zakresie upamiętnienia mordu i przygotowania tej uroczystości serdecznie dziękuję – powiedziała Danuta Kacprzak.

Modlitwie za zamordowanych przewodniczył ks. Andrzej Stopyra. Jednostka Strzelecka 2033 im. gen. Józefa Kustronia w Lubaczowie przeprowadziła apel pamięci. Jego treść odczytał st. chor. Tomasz Szczygieł. Wybrzmiały słowa: „Niech ich krwawa ofiara życia służy dziś budowaniu porozumienia i pojednania”. Delegacje przy tablicy pamiątkowej złożyły wiązanki kwiatów. Następnie wszyscy udali się na cmentarz, by przy zbiorowej mogile pomordowanych pomodlić się i złożyć kwiaty oraz zapalić znicze.

Tagi:
patriotyzm

Wygrać młodzież dla Polski

2019-09-10 12:59

Rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 37/2019, str. 20-21

O pasji historycznej i zaszczepieniu młodzieży miłości do ojczyzny z Mirosławem Gryką – współtwórcą i donatorem Fundacji konkursu historycznego Patria Nostra – rozmawia Mateusz Wyrwich

©Kalim – stock.adobe.com

MATEUSZ WYRWICH: – Jest Pan z wykształcenia inżynierem. Skąd zatem u Pana pasja historyka i pomysł założenia fundacji propagującej historię wśród młodzieży?

MIROSŁAW GRYKO: – Inspiracją dla zorganizowania konkursu Patria Nostra była moja działalność. Jestem przedsiębiorcą, który od lat zajmuje się reklamą. Obserwuję ten rynek i pewnego dnia zadałem sobie pytanie: co widzimy w przestrzeni publicznej? Odpowiedź: wiele treści, ale zupełnie niezwiązanych z historią Polski. Pomyślałem więc, że powinniśmy wykorzystać telebimy do propagowania historii. Moim założeniem było przybliżenie historii naszego kraju przez krótkie filmy reklamowe pokazywane w miejscach publicznych.

– Realizacja takich filmów to kosztowne przedsięwzięcie...

– Oczywiście, wiem, że realizacja tego rodzaju filmów przez profesjonalistów jest bardzo droga. Pomyślałem więc, że przygotowaniem takich filmów mogliby się zająć uczniowie. Na YouTube jest przecież pokazywanych wiele wartościowych filmików realizowanych przez młodych ludzi, np. o tematyce społecznej. Poszedłem z tym pomysłem do senatora prof. Jana Żaryna, który go poparł. Założyliśmy więc z p. Natalią Wołyniec fundację, która zaczęła się organizować wokół naszej idei.

– Na czym polega ten konkurs?

– Pomysł był taki, aby młodzież szkół gimnazjalnych, licealnych i starszych klas szkół podstawowych realizowała krótkie filmy o historii naszego kraju. Założyliśmy, że filmy animowane będą miały po 30 sekund, a formy dokumentalne czy paradokumentalne, inscenizowane – do 45 sekund. I to się znakomicie sprawdziło. Dzięki temu założeniu zachęcamy młodych twórców do przekazania treści w bardzo skrótowej formie, sprowadzonej nieomal do piktogramu – tej często dziś wykorzystywanej formy przekazu. Z jednej strony więc uczymy młodzież historii Polski, a z drugiej – korzystania z nowoczesnego sposobu przekazywania wiedzy, przy użyciu najnowszej technologii: kamery, mikrofonu, montażu; uczymy tego, jak w skróconej, dynamicznej formie przedstawić jakieś konkretne wydarzenie historyczne. Zatem – trzeba mieć pomysł na film, następnie opracować scenariusz, zaplanować dni zdjęciowe, wypożyczyć rekwizyty i pojechać w miejsca plenerowe, aby nakręcić konkretne ujęcia. Dalej – materiał trzeba zmontować, podłożyć ścieżkę dźwiękową, umieścić grafikę, napisy końcowe itd. W przypadku animacji natomiast trzeba wybrać odpowiednią technologię jej tworzenia. Przygotowanie każdego z tych filmów jest ogromnym wyzwaniem dla młodzieży. Do konkursu przystępują najzdolniejsi uczniowie, tacy, którzy nie boją się wyzwań.

– Ale też korzystają z opieki artystycznej i merytorycznej swoich nauczycieli...

– Oczywiście. Nauczyciel jest członkiem drużyny konkursowej. Ma za zadanie pomóc drużynie, w tym przede wszystkim podpowiedzieć, jak podejść do tematu – np. umówić spotkanie w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku lub w Belwederze; jeśli powstaje film o marszałku – jak znaleźć rekwizyty, jak zaprosić grupę rekonstruktorów do realizacji tematu... Drużyna jest trzyosobowa plus nauczyciel. Dlaczego? Ponieważ każda z tych osób musi mieć swoją specjalizację i muszą się one wzajemnie uzupełniać. Jedna osoba powinna być specjalistą od komputerów i obróbki filmowej, inna – pasjonatem historii, aby wybrać ciekawy temat z zaproponowanych, znaleźć fotografie czy filmy archiwalne. W drużynie powinna też być osoba ze zmysłem artystycznym, by to ciekawie ująć w zamkniętej formie filmowej.

– Jakie tematy młodzież podejmuje najczęściej?

– To zależy od tego, co młodzi wylosują. Najpierw jednak uczestnicy konkursu rejestrują się na naszej stronie internetowej i otrzymują numer startowy. Ten zaś jest przyporządkowany do jednego z tygodni w roku – tzn. drużyny, które biorą udział w konkursie, są przypisane do jednego z 52 tygodni. Do każdego tygodnia przygotowanych jest 7 tematów z wydarzeń rocznicowych, które miały miejsce w danym czasie. Drużyna wybiera do realizacji jeden z tych tematów.

– Dotychczas w ramach wszystkich konkursów Patria Nostra powstało ponad 670 filmów, wszystkie są dostępne na stronie internetowej konkursu. Są różnorodne – np. o koronacji Bolesława Chrobrego, o śmierci Maksymiliana Kolbego, o zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki. Ale też o twórczości Aleksandra Fredry czy Stanisława Wyspiańskiego. Autorzy tych filmów w sposób niezwykle trafny ujmują temat i przekazują w tej najkrótszej formie, jaką jest spot reklamowy. Filmy te prezentowane są również na telebimach...

– Mam w Warszawie kilka telebimów i na nich prezentowane są prace konkursowe – zawsze w rocznicę wydarzeń historycznych poruszanych w filmie. Dziś, kiedy rozmawiamy, wyświetlane są filmy konkursowe związane z Bitwą Warszawską. Niebawem przypada rocznica powstania Solidarności, będą więc spoty związane z powstaniem Solidarności. Ludzie przystają i oglądają je z wielkim zainteresowaniem. Przyciągają ich treść i krótka, bardzo chwytliwa forma.

– Jako pomysłodawcy zastosowaliście też ciekawą formułę oceniania nadesłanych prac.

– Odeszliśmy od tradycyjnego jury. Chcieliśmy, by ocena nadsyłanych prac była jak najbardziej obiektywna. W związku z tym postanowiliśmy, że jurorami będą wszyscy, którzy biorą udział w konkursie. Przed oficjalnym finałem prace są opublikowane na stronie internetowej konkursu, gdzie można je obejrzeć oraz ocenić. W każdym z konkursów bierze udział ok. 90 szkół, mamy więc 90 niezależnych ocen. Każdy bowiem uczestnik konkursu, ściślej: każda drużyna konkursowa złożona z trzech uczniów i nauczyciela, dokonuje oceny pozostałych prac konkursowych. Mając tylu jurorów, możemy być pewni, że będzie to obiektywna ocena. Nigdy się na tej idei nie zawiodłem.

– W IV edycji konkursu historycznego Patria Nostra zostały zrealizowane trzy konkursy regionalne w Polsce (dla Mazowsza, Małopolski i Wielkopolski) oraz dodatkowo konkurs światowy dla młodzieży polonijnej. Widzimy więc, że konkurs nie obejmuje całej Polski – dlaczego?

– Głównie ze względów organizacyjnych. Jesteśmy niewielkim zespołem – tworzymy go ja, Natalia Wołyniec i kilkoro wolontariuszy. Pierwsze dwa konkursy były organizowane przez moją agencję reklamową oraz Stowarzyszenie „Polska Jest Najważniejsza” pod przewodnictwem prof. Jana Żaryna. Większość prac związanych z organizacją konkursu wzięliśmy jednak na siebie. Zdobyte doświadczenie pokazuje, że w takich konkursach może brać udział do 100 szkół. Na galę finałową zapraszamy wszystkich uczestników konkursu – w uroczystosci bierze udział ok. 400 osób – i podczas niej ogłaszane są jego wyniki.

– W latach 2015-18 zostały zorganizowane cztery edycje konkursów Patria Nostra. W każdej odbywały się niezależne konkursy regionalne dla Mazowsza, Małopolski i Wielkopolski. W 2018 r. zaś odbył się po raz pierwszy konkurs międzynarodowy dla młodzieży polonijnej.

– W 2018 r. po raz pierwszy zrobiliśmy konkurs tylko dla młodzieży polonijnej z całego świata. Wzięło w nim udział 140 uczniów i nauczycieli z 35 szkół – z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Kazachstanu, państw UE oraz USA. Finał konkursu miał miejsce w listopadzie w Warszawie. Młodzież wzięła udział w Marszu Niepodległości 11 listopada, a następnie pojechała na 3 dni do Krakowa. Nagrodą dla uczestników konkursu światowego był właśnie przyjazd do Polski na kilkudniową wycieczkę edukacyjną. Młodzież polonijna bierze udział także w konkursach regionalnych: mazowieckim, małopolskim i wielkopolskim. W każdym z konkursów uczestniczy ok. 10 szkół zagranicznych. Nagrodą dla młodzieży zagranicznej były wycieczki do Polski. Uzyskaliśmy na ten cel dotację z Senatu RP i z innych instytucji. Do tej pory na wycieczki do Polski przyjechało ok. 250 uczniów i nauczycieli. Zwiedzali Warszawę, Kraków i Poznań.

– Jest to też o tyle atrakcyjny konkurs, że nagrody otrzymują wszyscy.

– Nadesłane prace konkursowe były na bardzo wysokim poziomie. Uznaliśmy, że z uwagi na wkład pracy i zaangażowanie młodzieży nagrody należą się wszystkim uczestnikom konkursu. Jest to możliwe dzięki naszym wspaniałym fundatorom, m.in. Instytutowi Pamięci Narodowej, europosłom oraz wielu innym osobom i instytucjom. W pierwszych trzech edycjach konkursu trzy najlepsze drużyny pojechały na tydzień do Brukseli. Innych nagród jest bardzo dużo. Na każdy konkurs pozyskujemy ok. 2 ton nagród w postaci książek i albumów. Zwycięskie drużyny otrzymują też bardzo oryginalną nagrodę, a mianowicie repliki szabli oficerskiej z 1934 r. ufundowane przez senatorów będących patronami naszych konkursów oraz przez bractwa kurkowe.

– Co by Pan powiedział o naszej młodzieży na podstawie nadsyłanych do fundacji filmów?

– Bardzo zdolna, ambitna. Mam nadzieję, że realizacja tego konkursu wygrywa tę młodzież dla Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: Franciszek ogłosił pięcioro nowych świętych

2019-10-13 10:39

kg (KAI) / Warszawa

W Watykanie trwa uroczysta Eucharystia, podczas której papież Franciszek ogłosił świętymi pięcioro błogosławionych – z Anglii, Brazylii, Indii, Włoch i Szwajcarii.

tv-trwam.pl

Transmisja z uroczystości: TV Trwam

Nowymi świętymi są: angielski konwertyta z anglikanizmu, kard. Jan Henryk Newman i cztery kobiety: Brazylijka s. Dulce (Maria Rita do Sousa Brito Lopes Pontes), s. Mariam Teresa (Thresia) Mankidiyan Chiramel z Indii, Włoszka s. Józefina Vannini i świecka Szwajcarka Małgorzata Bays. Wszyscy oni żyli w XIX i XX wieku. Dzisiejsza kanonizacja jest pierwszym takim obrzędem w tym roku.

Na początku liturgii, po odśpiewaniu hymnu do Ducha Świętego ("Veni Creator Spiritus"), z prośbą o kanonizację pięciorga błogosławionych zwrócił się do Ojca Świętego prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu. Następnie przedstawił ich krótkie życiorysy. Po odśpiewaniu przez zgromadzonych litanii do Wszystkich Świętych, papież wygłosił uroczystą formułę kanonizacyjną, za co kard. Becciu mu podziękował.

Dzisiejsza uroczystość na Placu św. Piotra jest pierwszą kanonizacją w tym roku a 17. od początku obecnego pontyfikatu. Podczas dotychczasowych 16 tego rodzaju obrzędów papież ogłosił łącznie 879 świętych, w tym dwóch Polaków: Jana Pawła II i Stanisława M. Papczyńskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biskup Aleppo: turecka ofensywa w Syrii to „zbrodnia”

2019-10-14 15:37

ts (KAI) / Aleppo

Katolicki biskup Aleppo, Georges Abou Khazen, w ostrych słowach zareagował na turecką ofensywę wojskową w Syrii. „Jesteśmy bardzo zaniepokojeni” - powiedział 14 października w rozmowie z Radiem Watykańskim katolicki biskup Aleppo. „Wojna jest podwaliną pod kolejne wojny i nie stanowi rozwiązania, zwłaszcza w regionie takim jak ten, że wszystkimi żyjącymi tam grupami etnicznymi i religijnymi" - stwierdził wikariusz apostolski Aleppo i podkreślił: "To, co tu przeżywamy, to ludzki dramat, to zbrodnia”.

youtube.com

W regionie, z którego teraz ucieka tak wielu ludzi, reprezentowane są wszystkie mniejszości chrześcijańskie, jak Asyryjczycy, syryjscy Chaldejczycy, czy Ormianie, zwrócił uwagę hierarcha. „Wielu ich przodków wymordowano w Turcji, tu żyją potomkowie tych, którzy zdołali się uratować przed masakrami i to oni teraz doświadczają napaści Turków na ich kraj”.

Wiele miejsc w regionie Dżazira położonym między Eufratem i Tygrysem, a także miasta Qamishli czy Hasake, w czasie pod mandatem francuskim w Syrii i Libanie, stanowiło schronienie dla chrześcijan, którzy przeżyli ludobójstwo, jakiego dopuścił się rząd turecki od 1915 roku w północnych regionach. Chrześcijanie żyjący dziś na tych terenach ciągle noszą w pamięci świadomość „sayfo” - "ludobójstwa".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem