Reklama

Bokser z różańcem

2019-10-01 13:55

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 40/2019, str. 6

twitter bp. P. Gregera
Marian Kasprzyk podczas procesji z darami

Swoje 80. urodziny, 22 września, świętował Mszą św. Marian Kasprzyk, mistrz olimpijski z Tokio z 1964 r. Liturgii w kościele św. Małgorzaty w Bielsku-Białej Kamienicy przewodniczył bp Piotr Greger. Wskazując na Jubilata, hierarcha podkreślił jego religijne oddania oraz żywe przywiązanie do modlitwy różańcowej. – Ten różaniec otrzymałem od niego. Bo pan Marian nie tylko się na różańcu modli, lecz także różańce wykonuje własnoręcznie. Ten jest szczególny. Każda dziesiątka jest w innym kolorze. To są kolory kółek olimpijskich. Chcę podziękować i za ten różaniec, i za świadectwo. Za to, że jesteś dla nas przykładem, że będąc kimś wielkim, mistrzem olimpijskim, pokazujesz, że można być mężczyzną takim, jak poleca św. Paweł: modlącym się, niewstydzącym się swojej wiary – mówił w kazaniu bp P. Greger. Specjalnie dla Jubilata wystąpił w kościele zespół regionalny Grodźczanie z Grodźca Śląskiego, który – oprócz złożenia tradycyjnych życzeń – namówił go jeszcze do wspólnego śpiewania. Kilka godzin później Marian Kasprzyk wziął udział w poświęconym mu benefisie w hali sportowej przy ul. Widok. W trakcie jego trwania odbyła się gala bokserska, podczas której stoczono 13 pojedynków. Ich organizatorem był Bielski Klub Bokserski „Beskidy”. Dodatkowo tydzień temu bielski magistrat na bulwarach straceńskich uczcił Mariana Kasprzyka dedykowaną mu tablicą, która jest częścią instalacji honorującej wszystkich beskidzkich olimpijczyków. Warto dodać, że decyzją boksera, jego złoty medal z 1964 r. trafił na Jasną Górę jako wotum dla Matki Bożej.

Marian Kasprzyk oprócz tytułu mistrza olimpijskiego ma na swoim koncie brąz na IO w Rzymie w 1960 r. oraz na Mistrzostwach Europy w Belgradzie w 1961 r. W swojej karierze stoczył 270 walk, z których 232 wygrał, 10 zremisował i 28 przegrał. Bronił m.in. barw klubu BBTS Bielsko-Biała.

Tagi:
urodziny

Reklama

100 lat temu urodził się Stanisław Hadyna

2019-09-20 14:52

Anna Wyszyńska

Był pisarzem, kompozytorem i pedagogiem. Ale w pamięci potomnych Stanisław Hadyna pozostał przede wszystkim jako twórca Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”, który wymyślił, zorganizował i wprowadził na sceny świata. 25 września 2019 r. przypada setna rocznica urodzin Stanisława Hadyny, nazywanego powszechnie, z racji autorytetu, jakim się cieszył, prof. Hadyną.

Foto/ Archiwum "Śląska"

Urodził się w Karpętnej na Zaolziu. Mógł zostać pianistą lub reżyserem, ale stworzył „Śląsk”, bo jak napisał w książce „W pogoni za wiosną”, myśl, by zapamiętanym z dzieciństwa światem pieśni i tańców poznanym na wiejskich weselach i przy pasterskich ogniskach podzielić się z innymi, nie dawała mu spokoju.

Oficjalna data powstania „Śląska” to 1 lipca 1953 r. W poszukiwaniu pierwszych kandydatów do zespołu Stanisław Hadyna osobiście wyruszał w teren autobusem, furmanką, czy zatrzymaną na „stopa” ciężarówką. Gdy „Śląsk” zaczął robić furorę, kandydaci zgłaszali się już sami. Bywało – kilkuset na jedno wolne miejsce. Pierwsze lata, to także organizowanie siedziby w Koszęcinie, od łóżek i materaców, po fortepiany, które osobiście pomagał wnosić na pierwsze piętro. To także determinacja z jaką były przygotowywane koncerty: kilkunastogodzinne codzienne próby, burzliwe dyskusje artystyczne z odpowiedzialną za choreografię Elwirą Kamińską – indywidualnością równie wielkiego formatu – i żelazna dyscyplina, której musiał przestrzegać zespół. Jak zanotowano we wspomnieniowej księdze wydanej na jubileusz 50-lecia „Śląska”, światła w koszęcińskim internacie gasły o 21.00, a wizyty męskiej części zespołu w pokojach żeńskich i odwrotnie groziły skreśleniem delikwenta.

Pierwsze występy „Śląska” w Katowicach i Warszawie okazały się rewelacją. Muzyka, stroje, tempo i ruch wzbudziły entuzjazm publiczności. Zaproszenia na występy zaczęły przychodzić z Paryża, Nowego Jorku, Tokio. Zwycięski pochód zespołu przez krajowe i zagraniczne sceny trwa do dziś, a określenie, że pełni w świecie rolę ambasadora polskiej kultury jest całkowicie zasłużone.

Prof. Hadyna musiał rozstać się z zespołem w 1968 r. Odwołano go przez telefon, a przyczyny decyzji do dziś pozostają w sferze hipotez. Formalnie pozostał dyrektorem artystycznym, faktycznie jednak wyprowadził się do Krakowa. Jego dorobek kompozytorski – w dużej części dotąd wykorzystywany przez „Śląsk” – to ponad 250 pieśni i 30 tańców, dwa koncerty fortepianowe i muzyka do filmów. Oprócz muzyki zajmował się literaturą. Jego powieść o Chopinie „Niezatarte ślady”, dramat o Mahatmie Gandhim i sztuka o Martinie Lutherze Kingu były nagrodzone na krajowych i zagranicznych konkursach. W 1977 r. został kierownikiem muzycznym w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Do „Śląska” powrócił w 1990 r. i pozostał jego dyrektorem artystycznym do śmierci. Pochowany jest na cmentarzu ewangelickim Na Groniczku w Wiśle – miejscowości z której pochodziła jego rodzina i gdzie miał dom.

Przed siedzibą zespołu w Koszęcinie jest ławeczka – pomnik prof. Hadyny w furażerce, z fajką i partyturą w ręku. Najważniejszym, bo żywym pomnikiem Stanisława Hadyny, pozostaje zespół „Śląsk”, który właśnie rozpoczyna 67. sezon w swojej działalności. Na inaugurację sezonu przygotowano Dni Hadynowskie, które odbędą się 25 i 26 września br. w Koszęcinie. Szczegóły na www.zespolslask.pl .

Anna Wyszyńska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tau: Jezus nie jest miłym wujkiem i grzecznym koleżką

2019-11-10 14:35

fb.com/tau.bozon

Zdarza się, że ktoś mówi ,,Jezusek załatwi sprawę''. Blesik i po sprawie. W naszym Kościele panuje bardzo niebezpieczne rozluźnienie. Takie ,,łorszipowe peace&love''. Trzeba to zmienić, zanim to zmieni nas - pisze na swoim profilu FB raper Tau

fb.com/tau.bozon

Prezentujemy całość treści wpisu kieleckiego rapera:

"Problem wiąże się ściśle z Obrazem Boga jaki nosimy w sercach i umysłach. Wmówiono nam, że Jezus, to taki zawsze ,,miły Bóg i człowiek'', który w każdej sytuacji jest delikatny i nie ważne co by się działo pogłaszcze po główce i powie: nic się nie stało, to nie Twoja wina. Wszystkich przyjmie, każdego wysłucha i nie ma granic Jego ,,uprzejmości''.

Tymczasem naśladowanie Jezusa oznacza, że czasami trzeba wpaść z biczem i powywracać stoły. Należy huknąć, powiedzieć coś ostro i upomnieć. To jest obraz prawdziwej Miłości, która nie jest pobłażliwa, a wymagająca. Bóg jest dobrym i kochającym Ojcem. Jego Miłosierdzie jest nieskończone, ale należy to poprawnie interpretować.

W Psalmie 145 czytamy: Pan jest łagodny i miłosierny, * nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Pan jest dobry dla wszystkich, * a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył. ... ale to oznacza również, że bywa surowy. Czasami nawet bardzo.

św. Faustyna Kowalska mówiła, że ,,jednym okiem widzi Boże Miłosierdzie, a drugim Sprawiedliwość''. Jak to można przenieść na realia naszego życia ? Gdy grzeszymy, Pan nas upomina i przypomina, że Jego Miłosierdzie jest zawsze dostępne w Sakramencie Pokuty i Pojednania. On zostawia 99 sprawiedliwych i szuka tego jednego, zagubionego. Nawołuje, prosi i zachęca. Przez wydarzenia, ludzi. Przez Kościół. Ale przychodzi taki moment, że serce człowieka jest tak zatwardziałe, że odrzuca tę Bożą Miłość. Wtedy Boży gniew rozpala się nad grzesznikiem i pojawia się konkret. ,,Naród, który zabija swoje dzieci jest Narodem bez przyszłości'' - św. Jan Paweł 2.

Może pojawić się też taka sentencja - nawróć się grzeszniku, bo złamałeś 7 przykazanie, a to prowadzi do WIECZNEGO POTĘPIENIA. Otwórz uszy na te słowa: ,,Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się ociąga, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.'' Mt 24, 46-51

Każde go ćwiartować ? Płacz i zgrzytanie zębów ? Obudźmy się, bo piekło istnieje. Jeśli ludzie nie przestaną mordować dzieci w łonach matek (42 miliony rocznie wg oficjalnych danych) to krew tych dzieci, która głośno woła z ziemi o pomstę do Nieba, wywoła w końcu sprawiedliwość. I to dotyczy NAS WSZYSTKICH (mężczyzn, którzy zachęcają kobiety do aborcji, kobiet, które te aborcje popełniają, aborterów, którzy je wykonują, prawodawców, którzy do tego dopuszczają i nas świadomych i wierzących, którzy milczymy na ten temat!) : Albo spalimy te winy w ogniu pokuty albo w ogniu jakiegoś strasznego kataklizmu. Nie daj Boże."

CZYTAJ DALEJ

Reklama

IPN złożył zażalenie dot. umorzenia sprawy prowokacji SB wobec bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2019-11-16 21:38

Radio Maryja

Do warszawskiego Sądu Apelacyjnego wpłynęło zażalenie Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące umorzenia sprawy prowokacji wobec bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Chodzi o postępowanie wobec oskarżonych o podrzucenie w 1983 roku przez SB do mieszkania kapłana materiałów go obciążających.

Archiwum

W październiku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że przestępstwa zostały popełnione i że były zbrodniami komunistycznymi, ale nastąpiło przedawnienie.

Prokuratorzy IPN nie zgodzili się z tą oceną sądu. Według nich prowokacja na Chłodnej stanowiła zbrodnię przeciwko ludzkości, które się nie przedawniają.

Prof. Jan Żaryn, historyk, odnosząc się do sprawy ocenia, że jej dalszy bieg zależy od kwestii woli, a nie jednoznacznego kwalifikowania prawnego.

– Po stronie sądu widać, że takowej woli nie ma, aby podtrzymać tę możliwość orzekania w sprawach dotyczących przestępstw szczególnie z lat stanu wojennego i późniejszych. Zapewne w rzeczywistości prawnej sąd potrafi udowodnić, że takich możliwości nie posiada. Moim zdaniem nie posiada bardziej woli niż możliwości. Tak to trwa od 1989 roku. Wola to jest bardzo trudna kategoria do udowodnienia, oceny, bo to przecież zależy od ludzi, którzy gdzieś w swym sumieniu albo pracują na rzecz sprawiedliwości albo tez uchylają się od tego zadania – wskazuje prof. Jan Żaryn.

Zabójców ks. Popiełuszki w sprawie tzw. prowokacji na Chłodnej oskarżył pion śledczy IPN. Oskarżeni nielegalnie weszli do mieszkania kapłana przy ul. Chłodnej w Warszawie i pozostawili w nim amunicję, materiały wybuchowe oraz ulotki i wydawnictwa, których posiadanie było wtedy zabronione.

Następnie SB doprowadziło do ich ujawnienia w wyniku przeszukania mieszkania, co spowodowało wdrożenie przeciw kapelanowi ,,Solidarności” postępowania karnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem