Reklama

Perła Łodzi wypiękniała

2019-10-22 13:00

Anna Skopińska
Edycja łódzka 43/2019, str. 1, 5

Anna Karczemska

Kościół Zesłania Ducha Świętego został gruntownie odnowiony. 28 października (poniedziałek) to dzień jego ponownego poświęcenia, którego dokona abp Grzegorz Ryś

Dach z potężną kopułą i czterema wieżami, dwie sygnaturki, półkopuła prezbiterium, elewacje tamburu i elewacje naddachowe oraz cztery boczne, witraże – wszystko zostało gruntownie odnowione. I to widać gołym okiem. Poza tym są wzmocnienia, wymienione belki, skute tynki i zszyte specjalnymi prętami mury. Po to, by dalej nie pękały. Zostały też osuszone fundamenty i ściany. To wszystko wydarzyło się na przestrzeni czterech ostatnich lat w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego na łódzkim Placu Wolności. Wielkim nakładem sił, środków, modlitw i przy ogromnej życzliwości mieszkańców, urzędników, ludzi dobrej woli. Dzięki tym pracom jedna z najpiękniejszych świątyń w mieście odzyskała dawny blask. I może cieszyć oczy nie tylko parafian, ale też turystów odwiedzających Łódź.

Ufność i pomoc

– Dziękuję Bogu i ludziom, że te prace się powiodły – mówi ks. Paweł Lisowski, proboszcz parafii i jednocześnie osoba prowadząca i nadzorująca całe przedsięwzięcie. Jednak gdyby nie jego determinacja, własnoręcznie pisane i liczone wnioski, składane projekty, godziny spędzone nad dokumentami i słupkami liczb – nie byłoby nic. Złożona w Bogu ufność i nabożeństwo do św. Józefa sprawiły, że „dzięki życzliwości urzędników, którzy – choć stawiali wymagania – także pomagali i doradzali, mogłem wszystkiemu sprostać” – podkreśla.

Dziś dziękuje firmom pracującym przy renowacji, ale też ludziom, którzy włączyli się w pomoc, w tym w zorganizowaną na Facebooku zbiórkę – od kwietnia do października udało się zebrać blisko 50 tys. zł na remont nieobjęty dotacjami. – I za to moja ogromna wdzięczność. Bo to był taki jasny promyk – dodaje.

Reklama

Restauracja – ratunek

Prace renowacyjne kosztowały ponad 5,4 mln zł. Z tego największy udział miało Miasto Łódź i Kuria Metropolitalna. Środki pochodziły jeszcze z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wkładu własnego i z Urzędu Marszałkowskiego. Oprócz wymienionych zwiększono wentylację kopuły, zamontowano system odgromowy, założono prowadzące do dzwonów drzwi na wieże (pasujące do metalowych żaluzji), zadbano także o stopnie kominiarskie.

Zrobiono też wiele innych prac o których opowiada teraz ks. Lisowski. Pokazuje zdjęcia załączone do dokumentacji budowlanej, na których widać skuwane praktycznie wszędzie tynki, ogromne pęknięcia i zniszczenia. Pręty wstawiane w rozszczelnione mury. Mówi o ogromie prac i serca, które zostało włożone w odrestaurowanie kościoła. Restauracji, która była pilnym zaleceniem konserwatorskim.

Stara kronika

Obecnie przygotowywane są projekty posadzki, by jak tylko znajdą się środki ruszyć z pracami wewnątrz świątyni. Potrzebna jest wymiana instalacji elektrycznej, ocieplenie posadzki, remont jedynych w Łodzi romantycznych organów (w tej chwili rozłożone i zabezpieczone czekają na swój czas), wewnętrznych tynków oraz konserwacja polichromii.

Przy okazji przygotowywania projektów posadzki odnaleziono brulion, który był – jak się okazało – kroniką parafii: wydarzenie po wydarzeniu było w nim spisywane od roku 1945 do 1985 r.; dawniej kościół należał do ewangelików. Wśród wielu adnotacji znalazły się te świadczące o ilości osób uczestniczących we Mszach św. – były ich tysiące.

Wizytówka miasta

Kościół, który jest jedną z piękniejszych wizytówek miasta, ma 127 lat. Został zbudowany na wzór ewangelickiej katedry w Berlinie. Jego architektem był Otto Gehlik. Kościół był przez ponad pół wieku świątynią ewangelicko-augsburską pw. Świętej Trójcy. W maju 1945 r. został poświęcony jako rzymskokatolicki. I przez długie lata był kościołem garnizonowym Łodzi.

Podsumowaniem i ukoronowaniem obecnego etapu prac będzie zaplanowane na 28 października (poniedziałek, godz. 18) poświęcenie odrestaurowanej świątyni. Dokona tego metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Nr konta parafii 36 1020 3352 0000 1702 0092 3698; www.facebook.com/zdslodz .

Tagi:
renowacja abp Grzegorz Ryś poświęcenie

Wybudowana wspólnymi siłami

2019-11-05 13:08

Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 45/2019, str. 1

Bp Piotr Sawczuk 22 października uroczyście pobłogosławił ołtarz i kaplicę w Żurobicach nadając jej tytuł św. Jana Pawła II, papieża

Monika Kanabrodzka
Nowej świątyni patronuje św. Jan Paweł II

We wspomnienie Ojca Świętego Jana Pawła II na uroczystość do Żurobic, w powiecie siemiatyckim, przybyli poprzedni proboszczowie i wikariusze, księża z sąsiedniej parafii, w tym dziekan siemiatycki ks. Jerzy Cudny, który odczytał dekret. Obecny był także poczet sztandarowy, licznie zgromadzeni wierni, dobrodzieje, projektant, wykonawca kaplicy.

Po pobłogosławieniu ołtarza i kaplicy w Żurobicach, bp Piotr Sawczuk wyraził wielką wdzięczność Bogu za błogosławieństwo towarzyszące pomysłowi i jego realizacji. Następnie słowa uznania skierował do ludzi, którzy przyczynili się do wzniesienia świątyni. – Ufam, że kaplica, która jest owocem trudu, wiary i miłości względem Boga, będzie wszystkim służyła – podkreślił Ekscelencja. Mszę św. uświetnił Zespół Ludowy Kalina z Żurobic. Uroczystość, nad przebiegiem której czuwał proboszcz ks. Jan Krasowski i ks. Michał Sawicki, wikariusz parafii w Dziadkowicach, wpisała się w przebiegającą wizytację kanoniczną.

Kaplica została wzniesiona w latach 2016-19 staraniem mieszkańców wsi Żurobice, parafian dziadkowickich oraz księży proboszczów: Marka Toruńskiego, Jarosława Redosza, Romana Szmurły oraz Jana Krasowskiego. Plac pod budowę kaplicy w Żurobicach przekazała parafii gmina Dziadkowice. Nowa świątynia została wzniesiona według projektu architekta Andrzeja Malesy z Halinowa. Prace budowlane wykonał Mariusz Sęktas z Siemiatycz.

Bp Tadeusz Pikus 3 maja 2016 r. pobłogosławił plac pod budowę nowej kaplicy, a trzy miesiące później – 6 sierpnia pobłogosławił i położył kamień węgielny. Kamień przekazany przez bp. Tadeusza Pikusa pochodzi z miejsca lądowania Ojca Świętego Jana Pawła II w Drohiczynie 10 czerwca 1999 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem